Namiętność
- Автор: Клейпас Лайза
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Namiętność». Краткое содержание книги:
Powieściopisarka Amanda Briars, dobiegająca 30. panna, postanawia w dniu swoich urodzin zaznać zmysłowych przyjemności i w tym celu wynajmuje na jedną noc profesjonalistę, który świadczy tego rodzaju usługi. W jej domu zjawia się niezwykle przystojny i uwodzicielski dżentelmen, który budzi w niej namiętności, o jakie nigdy siebie nie podejrzewała… Jednak coś go powstrzymuje przed spełnieniem jej życzenia do końca.
Zafascynowany Amandą, Jack Devlin robi wszystko, żeby ją zdobyć. Dobrze wychowana Amanda boi się naruszyć konwenanse, gdy tymczasem Jake, nieślubny syn hrabiego i otoczony dwuznaczną sławą londyński biznesmen, nie chce się dostosować do wymogów społeczeństwa. Los jednak ich połączył, a zderzenie dwóch tak odmiennych światów wyzwoli emocje, których żadne się nie spodziewało…
– Nie – wyszeptała ochryple. – Lubię go i szanuję, ale to nie jest miłość.
Westchnął głęboko i pogładził ją po plecach.
– Pragnąłem cię każdego dnia, odkąd się rozstaliśmy. Chciałem poszukać sobie innej kobiety, jednak nie potrafiłem.
– Jeśli prosisz mnie, żebyśmy nadal ciągnęli nasz romans, to odmawiam. Nie mogę. – Na końcach jej rzęs zawisły łzy. – Nie zostanę twoją kochanką, bo nie chcę skazać swojego dziecka na życie w poniżeniu.
Ujął ją za podbródek i zmusił, żeby na niego spojrzała. Na jego twarzy malowała się dziwna mieszanina czułości i zdecydowania.
– Będąc chłopcem, często się zastanawiałem, dlaczego urodziłem się jako bękart, dlaczego nie mam rodziny jak inne dzieci. Musiałem patrzyć, jak matka zmienia kochanków, i wciąż miałem nadzieję, że któryś się z nią ożeni. Do każdego nowego mężczyzny w jej życiu mówiłem „tato"… aż to słowo przestało dla mnie cokolwiek znaczyć. Amando, moje dziecko nie będzie dorastało bez prawdziwego ojca. Chcę mu dać swoje nazwisko. Chcę się z tobą ożenić.
Kiedy to usłyszała, zakręciło jej się w głowie i musiała się o niego oprzeć, żeby nie stracić równowagi.
– Przecież ty wcale nie chcesz się ze mną ożenić. Robisz to, żeby ulżyć swojemu sumieniu i móc sobie powiedzieć, że postąpiłeś honorowo. Wkrótce ci się znudzę i zanim się spostrzegę, wyląduję w jakimś wiejskim domu, żebyś łatwiej mógł zapomnieć o mnie i o naszym dziecku…
Jack potrząsnął nią lekko, przerywając potok gorzkich, podszytych strachem słów. Był bardzo poważny.
– Nie wierzysz w moje słowa, prawda? Dlaczego tak mało mi ufasz? – Odpowiedź wyczytał w jej oczach i zaklął pod nosem. – Amando… wiesz, że zawsze dotrzymuję obietnic. Przyrzekam ci, że będę dobrym mężem. I dobrym ojcem.
– Nawet nie wiesz, jak być dobrym mężem i ojcem.
– Nauczę się.
– Nie można się nauczyć, jak kochać rodzinę – odparła pogardliwie.
– Przede wszystkim pragnę ciebie. – Pocałował ją tak mocno i natarczywie, że musiała rozchylić usta i odwzajemnić pocałunek. Gładził ją po plecach i przyciskał do siebie tak, jakby chciał, żeby stopiła się z nim w jedną całość. Nawet przez dzielące ich warstwy ubrania czuła, że jest podniecony. -Amando – szeptał, całując ją po twarzy i włosach. – Cały czas cię pragnę… potrzebuję. Ty też mnie potrzebujesz, chociaż jesteś zbyt uparta, żeby się do tego przyznać.
– Potrzebuję solidnego, stałego w uczuciach i wiernego męża – rzekła cicho. – To, co jest między nami, kiedyś się wypali, a wtedy…
– Nigdy – szepnął i znowu pocałował ją w usta tak namiętnie, że przeszedł ją dreszcz. Uniósł ją do góry i położył na szerokim łożu z baldachimem. Oddychał ciężko, starając się panować nad sobą. Stojąc nad nią, zdjął kamizelkę, jedwabny krawat i rozpiął koszulę.
Amanda nie mogła pozbierać myśli. Ją również z wolna ogarniało pożądanie. Trudno jej było pogodzić się z tym, że Jack tak bezpardonowo zaciągnął ją do swojej sypialni, ale jej ciało domagało się pieszczot po długich tygodniach samotności.
Pochylił się, zsunął z jej nóg balowe pantofelki i ciepłymi dłońmi ogrzał zziębnięte stopy. Potem odnalazł na udach l podwiązki.
– Czy robiłaś to z Hartleyem? – zapytał, zsuwając jej jedwabne pończochy.
– Co mianowicie? – zapytała drżąco.
– Nie żartuj na ten temat. – W jego głosie słychać było ostrą nutę zazdrości.
– Nie spędziłam z Charlesem żadnych intymnych chwil – odparła, patrząc, jak Jack gładzi ją po łydce.
Nie widziała jego twarzy, ale wyczuła, że odetchnął z ulgą. Powoli, z czułością, zdjął z niej suknię i bieliznę. Z zachwytem spojrzał na jej jasne, obnażone ciało. Zaczął pieścić ustami jej piersi, aż niemal zapomniała, gdzie się znajduje.
– Zostaniesz moją żoną? – zapytał i jego ciepły oddech owiał różowe sutki. Kiedy milczała, ścisnął jej piersi dłońmi, ponaglając do odpowiedzi. – Zostaniesz?
– Nie – odrzekła, a on niespodziewanie roześmiał się, patrząc na nią błyszczącymi namiętnie oczami.
– Nie wypuszczę cię z łóżka, dopóki nie zmienisz zdania. – Zdjął z siebie resztę ubrania i położył się przy niej. – W końcu zmienisz zdanie. A może wątpisz w moją wytrzymałość?
Czując dotyk jego ciała, zacisnęła zęby, żeby nie krzyczeć, i wygięła się w łuk.
– Jesteś moja – szeptał jej do ucha, wchodząc w nią wolno. – Twoje serce, ciało, umysł, dziecko rosnące w twoim łonie… cała należysz do mnie. – Poruszał się w niej rytmicznie, aż zaczęła cicho jęczeć. – Powiedz, do kogo należysz? – nalegał.
– Do ciebie – szeptała. – Do ciebie…
Poczuła, że dłużej już nie może się bronić. W obezwładniającym skurczu rozkoszy dotarła do szczytu.
Pozostali złączeni jeszcze przez wiele minut. Ich ciała pokrywała słona mgiełka potu.
Jack objął jej głowę rękami i przyciągnął do ust. Całował ją delikatnie, drażniąc jej wargi ciepłymi ustami.
– Moja słodka Amanda…
Skromny, cichy ślub Amandy z Jackiem Devlinem wywołał burzę wśród jej rodziny i przyjaciół. Sophia z całą mocą wyraziła swoją dezaprobatę i przepowiedziała, że ten związek skończy się kiedyś separacją.
– Jest dla mnie oczywiste, że nic was nie łączy – stwierdziła jadowicie. – Może tylko pewne fizyczne zachcianki, o których wstyd nawet wspominać.
Gdyby nie to, że nadal była wstrząśnięta nagłą zmianą w swoim życiu, Amanda odpowiedziałaby siostrze, że łączy ich coś jeszcze. Na razie nie była jednak gotowa zdradzić, że jest w ciąży, więc zachowała dyplomatyczne milczenie.
Najtrudniej było jej rozmówić się z Charlesem Hartleyem. Kiedy mu wszystko wyznała, okazał jej samą dobroć, chociaż chyba wolałaby, żeby ją zwymyślał i zarzucił oskarżeniami. Był taki wielkoduszny, taki rozumiejący, że powiadamiając go o zmianie planów małżeńskich, czuła się po prostu podle.
– Czy tego naprawdę pragniesz, Amando? – To było jedyne pytanie, jakie jej zadał. Odpowiedziała na nie pełnym skruchy skinieniem głowy.
– Charles – wydusiła z trudem. Poczucie winy ściskało ją za gardło. – Tak bezwstydnie cię wykorzystałam…
– Nie, nie mów tak – przerwał jej. Chciał chwycić ją za rękę, ale się powstrzymał. Cofnął się i posłał jej blady uśmiech. – Bardzo się cieszę, że cię poznałem. Teraz pragnę tylko twojego dobra. A jeśli małżeństwo z Devlinem ma ci dać szczęście, to pogodzę się z twoją decyzją bez słowa skargi.
Kiedy później powtórzyła tę rozmowę Jackowi, ku jej irytacji nie miał nawet śladu wyrzutów sumienia. Wzruszył tylko nonszalancko ramionami i powiedział zdecydowanym tonem:
– Hartley mógł o ciebie walczyć. Nie zdecydował się na to. Dlaczego ty albo ja mamy się czuć temu winni?
– Charles zachował się jak dżentelmen – odparowała. – A w takich sprawach ty najwyraźniej nie masz zbyt wiele doświadczenia.
Jack uśmiechnął się szeroko, posadził ją sobie na kolanach i bezczelnie pogładził ją po biuście.
– Dżentelmeni nie zawsze zdobywają to, czego pragną.
– A łajdakom to się udaje? – zapytała, co tylko go rozśmieszyło.
– Mnie się udało. – Zaczął ją całować z takim zapałem, że wkrótce wszelkie myśli o Charlesie Hartleyu uciekły jej z głowy.
Ku przerażeniu Amandy wieść o jej pośpiesznym ślubie pojawiła się na plotkarskich stronach londyńskich gazet. Zaroiło się w nich od pokrętnych spekulacji. Oczywiści pisma należące do Jacka zachowały umiar, ale inne były bezlitosne. Wiadomość o ślubie właściciela największego w kraju wydawnictwa ze znaną pisarką rozpaliła ciekawość czytelników. Przez dwa i tygodnie po ślubie pojawiały się wciąż nowe szczegóły ich związku – wiele z nich było całkowicie wyssanych z palca. Amanda rozumiała, że gazety stale potrzebują nowych sensacyjnych wiadomości i powtarzała sobie, że plotkarze wkrótce przestaną się interesować nią i jej mężem, i znajdą sobie jakiś nowy kontrowersyjny temat. Jednakże jeden artykuł poważnie ją zdenerwował i chociaż wiedziała, że zawiera nieprawdę, była na tyle wzburzona, że postanowiła porozmawiać o tym z mężem.