Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]
Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]

Электронная книга - «Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]». Краткое содержание книги:

Po pięciu latach walk z posleeńskim najeźdźcą z ludzkiej cywilizacji pozostała zaledwie garstka wysoko uprzemysłowionych dolin, których mieszkańcy prześcigają się w tworzeniu coraz to potężniejszych wojennych machin, mających stawić czoła znienawidzonemu wrogowi. Po pięciu latach walk z ludźmi Posleeni są zmęczeni. Ludzie nie walczą fair. Posleeni są gotowi na zmianę, dlatego nadchodzi Tulo'stenaloor. Raz pokonany, potrafi wyciągnąć wnioski ze swojej klęski. Teraz nadeszła pora konfrontacji. Dwaj dawni przeciwnicy mają zmierzyć się w bitwie, która rozstrzygnie o przyszłości galaktyki na następne tysiąclecia. A kiedy major Michael O'Neal, dowódca pierwszego batalionu 555 pułku piechoty mobilnej, staje naprzeciw Tulo'stenaloora. Czas zatańczyć z diabłem.
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 134
Перейти на страницу:

— Pani tutaj pracuje?

— Mniej więcej. Pomagam opiekować się dziećmi. Mam trzymać się Wendy w trakcie powrotu do zdrowia.

— No dobrze, zapytam prosto z mostu: jak się pani zapatruje na powrót do czynnej służby?

— Nie mogę się doczekać — odpowiedziała, mierząc go wzrokiem. — Mogę zrewanżować się pytaniem?

— Jasne.

— Jesteście tutaj po to, żeby mnie ocenić, prawda?

Mosovich przez chwilę milczał. Mógł odpowiedzieć dwojako: albo walnąć prawdę prosto z mostu, albo dojść do niej okrężną drogą. Zdecydował się na to pierwsze rozwiązanie. Choć nie było idealne, wydawało się dobre.

— Myślę, że można to tak określić. Mam złożyć raport o pani stanie zdrowia i kondycji. Wiem, że to nie jest normalna procedura i że nie jestem psychologiem, ale jestem w wojsku już dosyć długo, znam się na ludziach i przełożeni ufają mojemu osądowi.

— Rozumiem. Szczerość za szczerość… Nie wiem, o co chodzi z tą rangą kapitana. Umiem strzelać i robić wiele innych rzeczy, ale nie wiem, co należy do obowiązków oficera. Mam straszne dziury w pamięci i nie potrafię sobie z nimi poradzić.

Mueller postukał Mosovicha w ramię i szepnął mu na ucho kilka słów. Ten najpierw się zdziwił, a potem uniósł dłoń i powiedział:

— Czy może nam pani na sekundkę wybaczyć?

Odeszli kilka kroków i zaczęli zawzięcie dyskutować. Mueller gwałtownie gestykulował, a Mosovich kręcił głową. Po chwili do Annie zbliżyła się Wendy, pytając, co jest grane.

— Sama nie wiem. Coś mi się zdaje, że to nie będzie mi się podobać.

Mosovich podszedł i obrzucił obie kobiety badawczym spojrzeniem. Chciał coś powiedzieć, ale zawahał się i obejrzał na kiwającego głową Muellera.

— Pani kapitan — zaczął wreszcie, uważnie dobierając słowa. — Nie sądzę, żebyśmy w tych warunkach byli w stanie poprawnie ocenić pani predyspozycje.

Elgars popatrzyła na niego nieruchomym spojrzeniem i dopiero po chwili odparła:

— Co pan sugeruje?

— Mueller zaproponował, żebyśmy we czwórkę wyszli na zewnątrz. Możemy skoczyć na obiad albo iść na strzelnicę, żeby sprawdzić, jak się pani czuje w innym miejscu niż… żłobek.

Jakby dla podkreślenia jego słów Shakeela zaczęta wyć jak mały upiór.

— Sierżancie Mosovich, czy pan proponuje podwójną randkę? — spytała Wendy.

— Nie, ale chcę mieć okazję do rozmowy w innym miejscu niż to.

— Hmmm. — Wendy nie była przekonana do tego pomysłu. Rozejrzała się dookoła i powiedziała: — Shari sama nie da sobie rady z dziećmi. Myślę, że Annie potrafi o siebie zadbać i nie stanie jej się krzywda, jeżeli pójdzie z wami.

— Dobra. — Mosovich wzruszył ramionami. — Ja nie widzę żadnego problemu.

— Poczekajcie — wtrąciła Elgars. — Wendy, kiedy ostatni raz byłaś na powierzchni?

— W listopadzie.

— Którego roku?

— Wydaje mi się, że dwa tysiące siódmego.

— Kiedy Shari miała choć chwilę przerwy?

— Sądzę, że ona siedzi tutaj od ewakuacji Fredericksburga. Ostatnim razem, kiedy ja byłam na górze, musiałam wziąć udział w procesie.

— W takim razie uważam, że wszyscy powinniśmy udać się na małą wycieczkę — powiedziała Elgars.

— I zabrać dzieci? — spytał Mosovich.

— Dobra — wtrącił Mueller. — To będzie dla pani kapitan sprawdzian odporności na stres.

— W porządku — zgodził się Mosovich. — Pomyśl tylko o moich nerwach. Będą do końca zszargane. Pojedziemy na górę, zjemy obiad we Franklin i zobaczymy, jak Annie daje sobie radę. Potem zdamy raport i poczekamy, co na to powie Cutprice.

— Mogę pomóc? — spytała Shari.

— No to mamy sprawę z głowy — roześmiała się Wendy.

— Nie rozumiem.

— Panowie muszą spędzić trochę czasu w towarzystwie Annie. Chcieli zaprosić i mnie, ale w końcu ustaliliśmy, że wszyscy pojedziemy na górę. W charakterze przyzwoitek — dodała żartem.

— Mamy jechać na powierzchnię? — spytała podenerwowana Shari.

— Tak, do Franklin. Tam jest takie jedno miejsce, które dość dobrze znam. W ośrodku wypoczynkowym znajdziemy sobie miły kącik i pogadamy.

— No, nie wiem… — szepnęła zmieszana opiekunka.

— Franklin nie cieszy się dobrą reputacją tutaj na dole — wyjaśniła Wendy, cichutko chichocząc.

— My też nie uważamy, że to wymarzony kurort, ale przynajmniej dają tam dobre jedzenie.

— Nie jestem przekonana.

— A ja tak. Od jak dawna tkwisz w tej dziurze? Pięć lat. Kiedy ostatni raz widziałaś słońce?

— Bardzo dawno temu — odparła szeptem. — Poza Billym mało które z nich w ogóle pamięta o jego istnieniu.

— Pojadą z nami żołnierze. Nic nam się nie stanie. Dzieci będą miały okazję zobaczyć, jak wygląda prawdziwy świat. To chyba nie jest zły pomysł?

— Od jakiegoś czasu nie zarejestrowaliśmy w okolicy żadnej aktywności Posleenów. W pobliżu Clarkesville jest baza ich dość dziwnej formacji, ale nie zapuszczają się w te rejony. No chyba że ganiają się z nami po okolicznych wzgórzach. Jak powiedziała Wendy, to całkiem dobry pomysł.

* * *

— Zupełnie wyrosłeś z tego ubranka, Billy — powiedziała Shari, zapinając kurtkę dziecka. Wendy przypięła broń do pasa.

— To nie do wiary — wyszeptała, patrząc na półautomatyczny karabin 7.62 z granatnikiem kalibru 20 mm. Ten egzemplarz dostosowano do wymagań właściciela, dodając laserowy celownik.

Ale teraz go nie było.

— Gdzie jest mój celownik? — spytała, oglądając zardzewiałą lufę. — Co się stało z trzema magazynkami i zapasową amunicją? To było dobre trzysta kul. Gdzie się to wszystko podziało?

Zbrojmistrz popatrzył na nią i wzruszył ramionami.

— Nie ma.

— Jak to, kurwa, nie ma? Jak mam strzelać z pieprzonego karabinu, kiedy nie mam do niego amunicji i celownika, co? Czytałeś przepisy, durniu, odpowiadasz za powierzony sprzęt!

— Daj spokój Wendy — powiedział Mosovich, kładąc dłoń na jej ramieniu. — Nie ma, to nie ma. Celownik sprzedali albo ukradli, a amunicję wystrzelali. Twój pistolet nie był od roku używany.

— Jak chcesz stąd wyjść w jednym kawałku, to się porządnie zachowuj, cwaniaczku — burknął zbrojmistrz.

Mueller pochylił się, dotykając nosem do szyby, uśmiechną] się, a potem wrzasnął:

— Hej! — Strażnik podskoczył ze strachu, a Mueller zarechotał i wyjął z kieszeni na piersi C-4, po czym zaczął przetrząsać resztę zakamarków w mundurze, mamrocząc pod nosem:

— Detonator… detonator.

Mosovich uśmiechnął się szeroko i spytał:

— Otworzysz te drzwi czy mam ci pomóc?

Stalowe wrota rozsunęły się.

— Dziękuję, ci synu — rzucił Mosovich. — Na wypadek, gdybyś coś kombinował, pamiętaj, że zapewne jeszcze tu wrócimy i spuścimy ci łomot.

— Miłego dnia — dodał Mueller. Wziął Kelly za rękę i wyszedł z nią na zewnątrz.

— Nie mogę uwierzyć — powiedziała Wendy. — Kiedy go oddawałam na przechowanie, był jak nowy. Naoliwiony i wyczyszczony, jak z fabryki.

— Wątpię, żeby ten pistolet w ogóle działał. Są cholernie wrażliwe na rdzę, zwłaszcza mechanizm spustowy.

— Nie martw się. Nie wydaje mi się, żeby zaraz po wyjściu obskoczyli nas Posleeni.

— Słyszeliśmy, że wszędzie się kręcą — powiedziała nerwowo Shari, kiedy zbliżali się do wind. — Podobno dzień w dzień giną ludzie.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 134
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)