Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Łups! [Thud! - pl]
Łups! [Thud! - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Łups! [Thud! - pl]

Электронная книга - «Łups! [Thud! - pl]». Краткое содержание книги:

Dolina Koom to właśnie tam trolle złapały w zasadzkę krasnoludów, a krasnoludy złapały w zasadzkę trolle. To było daleko stąd. To było dawno temu.Sam Vimes ze Straży Miejskiej Ankh-Morpork znowu zobaczy wojnę, tym razem przed własnym biurem, jeśli nie rozwiąże zagadki morderstwa przynajmniej jednego krasnoluda. Kiedy jego ukochana Straż się rozsypuje, kiedy grzmią werble bojowe, musi odsłonić każdy ślad, przechytrzyć każdego skrytobójcę, pokonać każdą ciemność, by znaleźć rozwiązanie. Aha codziennie o szóstej, niezawodnie, bez żadnych wykrętów, musi wrócić do domu i poczytać synkowi Gdzie jest moja krówka ze wszystkimi odpowiednimi odgłosami podwórka. Są pewne rzeczy, które zwyczajnie trzeba załatwić.Pomysłowe, dowcipne, logiczne…
Wszystko, czym powinna być kolejna powieść w cyklu fantasy, a nawet więcej.
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 87
Перейти на страницу:

— Sir?

— Wiemy przecież, że krasnoludy nasłuchiwały czegoś pod ziemią. Zastanawiał się pan, czy może ktoś został uwięziony w korytarzu, prawda? Ale czy istnieje… bo ja wiem… coś stworzonego przez krasnoludy, co potrafi mówić?

Marchewa zmarszczył czoło.

— Nie pyta pan chyba o sześcian, prawda?

— Nie wiem. A pytam? Niech pan mi to powie.

— Głębinowcy mieli kilka w swojej kopalni, sir, ale jestem pewien, że żadna nie jest zakopana tutaj. Na ogół znajduje się je w twardych skałach. Zresztą nie dałoby się ich znaleźć, nasłuchując. Nigdy nie słyszałem, żeby sześcian mówił, kiedy się go znajdzie. Niektóre krasnoludy poświęciły lata, ucząc się używać choćby jednego!

— Co to jest sześcian? — zapytał Vimes, zerkając na stos dokumentów. Dobrze; nie było żadnych notatek od A.E. Pesymala.

— Hm… jest jakby książką, sir. Która mówi. Myślę, że to coś takiego jak pański terminarz Gooseberry. Większość zawiera interpretacje krasnoludzich tradycji, omawiane przez starożytnych mędrców. To bardzo stara… magia, jak przypuszczam.

— Przypuszcza pan?

— No, technomantyczne Mechanizmy wyglądają na coś, co zostało zbudowane, wie pan, z…

— Kapitanie, wolniej, bo się zgubiłem. Co to za Mechanizmy i dlaczego wymawia je pan przez duże M?

— Sześciany to typ Mechanizmu, sir. Nikt nie wie, kto je skonstruował i w jakim oryginalnie celu. Mogą być starsze niż świat. Znajduje się je w wulkanach i w najgłębszych skałach. Większość jest w posiadaniu głębinowców. Trafiają się w różnych…

— Chwileczkę. To znaczy, że kiedy się je wykopie, są w nich głosy krasnoludów sprzed milionów lat? Przecież krasnoludy nie…

— Nie, sir. Krasnoludy wkładają tam swoje głosy dopiero później. Nie orientuję się za dobrze. Wydaje mi się, że zaraz po znalezieniu większość zawiera dźwięki naturalne: płynącą wodę, ptaki, przesuwające się skały. Gragowie znajdują sposób, żeby się tego pozbyć i zrobić miejsce dla słów. Tak myślę. Słyszałem o takim, w którym były odgłosy lasu. Dziesięć lat głosu w sześcianie o krawędzi poniżej dwóch cali.

— I te Mechanizmy są cenne?

— Niewiarygodnie cenne, sir, zwłaszcza sześciany. Warte przekopania całej góry granitu, jak u nas mówią… Ehm… To było krasnoludzie „nas”, nie policyjne, sir.

— Czyli przekopanie paru tysięcy ton ankhmorporskiego błota by się opłacało?

— Żeby zdobyć sześcian? Tak! O to chodziło? Ale jak on się tu znalazł? Przeciętny krasnolud może przez całe życie żadnego nie zobaczyć. Używają ich tylko gragowie i wielcy wodzowie! I dlaczego miałby mówić? Wszystkie krasnoludzie można ożywić jedynie kluczowym słowem.

— Nie mam pojęcia. A jak one wyglądają? Poza tym, że są pewnie sześcienne?

— Widziałem tylko kilka, sir. Mają krawędź długości do sześciu cali, przypominają stary brąz i migoczą.

— Zielono i niebiesko? — spytał ostro Vimes.

— Tak, sir. Mieli ich kilka w kopalni przy Melasowej.

— Chyba je widziałem. I przypuszczam, że teraz mają o jeden więcej. Głosy z przeszłości, tak? A jak to się stało, że jeszcze o nich nie słyszałem?

Marchewa się zawahał.

— Jest pan bardzo zajętym człowiekiem, sir. Nie może pan wiedzieć wszystkiego.

Vimes wyczuł w tym odrobinę cząsteczki wyrzutu.

— Chce pan powiedzieć, że jestem człowiekiem o ograniczonych horyzontach, kapitanie?

— Ależ nie, sir. Interesują pana wszystkie aspekty pracy policyjnej i kryminologii.

Czasami z twarzy kapitana niczego nie dało się odczytać. Vimes nawet nie próbował.

— Coś tu mi ucieka — przyznał. — Ale chodzi o dolinę Koom, wiem o tym. Proszę powiedzieć, jaka jest tajemnica doliny Koom.

— Nie wiem, sir. Nie wydaje mi się, żeby była jakaś tajemnica. Przypuszczam, że wielka zagadka to ta, która strona zaatakowała pierwsza. Jak pan wie, sir, obie twierdzą, że zostały wciągnięte w pułapkę przez przeciwników.

— Czy to takie strasznie ciekawe? Czy teraz miałoby znaczenie?

— Kto zaczął? Myślę, że tak, sir! — oświadczył Marchewa.

— Wydawało mi się, że walczyli od początku czasu…

— Tak. Ale dolina Koom była pierwszym oficjalnym starciem, sir.

— Kto wygrał?

— Sir?

— To nie jest trudne pytanie, prawda? Kto wygrał pierwszą bitwę w dolinie Koom?

— Chyba można powiedzieć, że przerwał ją deszcz, sir.

— Przerwali takie starcie z powodu deszczu?

— Z powodu strasznego deszczu, sir. Rozpętała się burza w górach ponad doliną, rwące potoki niosły głazy, powalały walczących i porywały z prądem. Pioruny waliły…

— To popsuło cały dzień — uznał Vimes. — No dobrze. Kapitanie, czy mamy pojęcie, dokąd dranie mogli uciec?

— Mieli przygotowany tunel ucieczkowy…

— Jasne.

— …i zawalili go za sobą. Wysłałem ludzi do kopania…

— Niech pan ich wycofa. Bandyci mogą teraz siedzieć w jakiejś kryjówce, mogą uciekać wozem… Do demona, przecież mogą nosić hełmy i kolczugi, udawać zwykłe miejskie krasnoludy! Dość tego, bo wykończymy naszych ludzi. Dajmy na razie spokój. Myślę, że uda się odnaleźć ich znowu.

— Tak, sir. Gragowie uciekli tak szybko, że zostawili inne Mechanizmy. Zabezpieczyłem je dla miasta. Musieli być bardzo wystraszeni. Wzięli tylko sześciany i uciekli. Dobrze się pan czuje, sir? Wygląda pan na trochę wzburzonego.

— Prawdę mówiąc, kapitanie, jestem w niewytłumaczalnie dobrym nastroju. Chce pan posłuchać, jak minął mój dzień?

* * *

Całe miasto mówiło o prysznicach na komendzie straży. Vimes sam za nie zapłacił, kiedy Vetinari wygłosił jakąś kąśliwą uwagę na temat kosztów. Wyglądały dość prymitywnie i tak naprawdę były to sitka konewek podłączone do paru zbiorników z wodą piętro wyżej. Ale po nocy spędzonej w podziemiach Ankh-Morpork myśl o prawdziwej czystości wydawała się bardzo atrakcyjna. Mimo to Angua się wahała.

— Cudownie! — westchnęła Sally, obracając się powoli pod strumieniem wody. — Co z tobą?

— Radzę sobie, jasne? — burknęła Angua stojąca tuż poza zasięgiem prysznica. — Jest pełnia, tak? No więc wilk jest dosyć silny.

Sally przerwała szorowanie.

— Ach, rozumiem… Tu chodzi o K.Ą.P.I.E.L.?

— Musiałaś to powiedzieć, prawda? — Angua zmusiła się, by stanąć na kafelkach.

— No a jak to robisz normalnie? — Sally podała jej mydło.

— Zimną wodą i udaję, że to deszcz. I nie próbuj nawet się śmiać. Zmieniamy temat, ale już!

— Dobrze, dobrze. Co myślisz o tej dziewczynie Nobby’ego?

— O Płovej? Sympatyczna. Ładna.

— Może raczej: perfekcyjne fizyczne piękno? Oszałamiające proporcje? Żywa klasyczna rzeźba?

— No… tak. Właściwie tak — przyznała Angua.

— I jest dziewczyną Nobby’ego Nobbsa?

— Ona chyba tak uważa.

— Nie wmówisz mi, że zasługuje na Nobby’ego — oświadczyła Sally.

— Wiesz, Verity Pushpram też nie zasługuje na Nobby’ego, chociaż ma dziwacznego zeza, ramiona jak tragarz i utrzymuje się z gotowania małży. Tak już bywa.

— To jego poprzednia dziewczyna?

— Tak zwykle mówił. O ile wiem, fizyczna strona ich związku polega na tym, że ile razy Nobby spróbuje się do niej zbliżyć, ona tłucze go mokrymi rybami.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)