Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawie idealnie». Краткое содержание книги:

Maddy, Christiane i Amy cieszą się z nowiny, że ich przyjaciółka z college’u napisała bestsellerowy poradnik „Jak wieść idealne życie”. Okazuje się, ku ich oburzeniu, że wykorzystała je jako przykłady kobiet, którym strach zniszczył życie. Szybko jednak zdają sobie sprawę, że miał rację. Zawierają między sobą umowę, że stawią czoło swoim lękom i w kilka miesięcy pokażą, na co je stać.
Maddy była najbardziej barwna i szelmowska spośród trójki dziewczyn. Uzdolniona plastycznie, zrezygnowała z marzeń o karierze artystycznej. Przyjmuje propozycje pracy na młodzieżowym letnim obozie sztuki. Dyrektorem obozu jest jej dawna szkolna miłość Joe, któremu Maddy złamała serce. Jego wściekłość nigdy nie osłabła. Podobnie jak namiętność i ich wzajemne uczucie…
Prawie idealnie to zabawna, ciepła i pełna uroku komedia romantyczna, która otwiera „trylogię idealną”.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58
Перейти на страницу:

– Fakt. – Christine była tak samo pod wrażeniem, a niełatwo zaimponować komuś, kto wychował się w tak bogatej rodzinie jak ona. – Więc gdzie jest Joe? Nie możemy się doczekać, żeby go poznać.

– On… – Maddy zdołała przełknąć napływające łzy. – Nie przyjedzie.

– No proszę. – Christine zmrużyła oczy, próbując zobaczyć coś za ciemnymi okularami przyjaciółki.

– Dlaczego? – Amy przestała się uśmiechać i z troską zmarszczyła czoło.

– Wyjaśnię wam, jak wejdziemy do środka.

Chociaż powiedziała to spokojnie, przed Christine nic nie dało się ukryć. Zerwała okulary z twarzy przyjaciółki. Maddy doskonale wiedziała, że po dwóch dniach płaczu wyglądała potwornie.

Christine odwróciła się do Amy.

– Potrzebujemy awaryjnego zestawu babskiej pomocy. Natychmiast. Wzięłaś czekoladę, którą wpisałam na listę rzeczy do spakowania?

– Mówiłam, nie wolno mi jej jeść na diecie.

– Amy, kalorie się nie liczą, gdy wyjeżdżasz z miasta. – Christine pokręciła głową. – Nieważne. Musi tu być jakaś restauracja albo sklep z pamiątkami. Zobacz, co uda ci się załatwić.

Amy zagryzła usta, przyglądając się głównemu budynkowi.

– Dobra, dam radę.

– Nie musisz. – Maddy założyła okulary i zdała sobie sprawę, że głowa jej pęka. – Nic mi nie jest.

– Nie, zajmę się tym – upierała się Amy. – Gdzie jest sklep z pamiątkami?

– Zaraz za wejściem.

– A nasz pokój?

– Mieszkamy w Alta Vista. – Maddy wskazała na dwupiętrowy ceglany budynek, który przysiadł na końcu ścieżki ponad parkingiem. – Narożny apartament po lewej, na parterze.

– Jasne. – Amy odeszła pospiesznym krokiem, szukając w torebce portfela.

Christine otworzyła bagażnik. Maddy chciała jej pomóc wypakować bagaże, ale przyjaciółka ją pogoniła.

– Pacjentom nie wolno niczego dźwigać. Ty tylko prowadź.

– Ej, nie wygłupiaj się – Maddy zaprotestowała słabo, kiedy Christine popędziła ją przodem, niosąc walizki w obu rękach.

Ponieważ mieszkały na parterze, miały raczej patio niż balkon. Podwójne drzwi prowadziły do dwóch części, które można było oddzielić drzwiami lub połączyć w dużą całość. Ponieważ Joe nie przyjechał, Maddy otworzyła dzielące drzwi.

– Umieściłam was tutaj. – Maddy poprowadziła przyjaciółkę do części z dwoma łóżkami.

Sobie wzięła część z jednym podwójnym, mając cichą nadzieję, że Joe się zjawi.

– Fajna chata.

Christine rozejrzała się, kładąc walizki na łóżkach.

– Zachodni styl skrzyżowany z feng shui. Twoi nowi przyjaciele mają gust.

– Nie chcę nawet myśleć, ile ten pokój by kosztował, gdybyśmy musiały za niego płacić.

– Więc nie myśl. Najlepiej w ogóle nie myśl. Po prostu siadaj. Christine wskazała sofę przed kominkiem-paleniskiem w stylu indiańskiego kiva, a sama zajrzała do łazienki.

Ponieważ łatwiej było posłuchać niż się kłócić, Maddy usiadła i położyła głowę na oparciu sofy. Zasłon nie zaciągnięto, więc nie zdejmowała okularów słonecznych i zamknęła oczy. Minutę później usłyszała, że Christine wróciła. Piekąca czerwień pod powiekami zamieniła się w cudny błękit, gdy zasłony zamknęły się z cichym szelestem.

– Nie ruszaj się – kazała przyjaciółka.

Zdjęła Maddy okulary, tym razem delikatnie, i położyła jej na oczy wilgotną ściereczkę.

– Dziękuję… – głos jej się załamał, więc zamilkła.

– Po prostu siedź i odpoczywaj, a ja wypakuję kilka rzeczy. Porozmawiamy, jak Amy wróci.

Maddy poddała się zmęczeniu i została tak, jak siedziała, starając się odzyskać kontrolę nad rozszalałymi uczuciami. Usłyszała zgrzyt rozpinanego suwaka walizki, szukanie w rzeczach, kroki i strzał korka wyciąganego z butelki wina. I wtedy drzwi na patio otworzyły się, wpuszczając namacalny wręcz powiew radosnej energii i słonecznego światła.

– Misja wykonana – zameldowała Amy. – I tylko raz źle skręciłam, gdy szukałam kuchni.

– Nie mieli czekolad w sklepie z pamiątkami? – zdziwiła się Christine.

– Mieli. I to bardzo dobre. Ale szukałam też tego.

– Aż tak bardzo zależy ci na utrzymaniu diety?

– Nie, to dla Maddy. Christine wybuchnęła śmiechem.

Zaciekawiona Maddy uniosła rożek okładu. Zobaczyła Amy w drzwiach na patio, która z dumą trzymała w jednej ręce garść czekolad, w drugiej ogromnego ogórka. Nie mogła się powstrzymać i też się zaśmiała.

– Więc… – Christine zapanowała nad sobą. – To ma pocieszyć Maddy, zastępując jej Joego?

– Co? – Amy zmarszczyła czoło, a potem zrobiła się purpurowa, gdy w końcu zrozumiała. – Ty! – Skrzywiła się do Christine, zamykając za sobą drzwi i ponownie pogrążając pokój w półmroku. – To na jej oczy. Ogórek pomoże pozbyć się opuchlizny.

– Ach. – Christine wyszczerzyła zęby, nalewając wina do hotelowych szklanek na wodę. – Dobra, dorzuć to do reszty zestawu ratunkowego.

Maddy wyprostowała się, poprawiając zmoczone okładem włosy. Christine postawiła butelkę wina na stoliku do kawy, obok zestawu do manikiuru, laptopa, który właśnie się włączał, i małego stosu DVD.

– Przywiozłaś filmy? – Maddy uniosła brew.

– Miałam nadzieję, że wykopiemy na jeden wieczór Joego i urządzimy sobie babski seans filmowy, śliniąc się do Orlando Blooma i Johnny’ego Deppa.

Maddy zacisnęło się gardło.

– Twoje życzenie się spełniło.

– O cholera.

Christine zgarbiła się, a Amy podeszła szybko do sofy i objęła Maddy.

– Już dobrze.

Przyjaciółka poklepała ją po plecach. Maddy poddała się i wtuliła w opiekuńcze objęcia. Potężny, upokarzający szloch wstrząsnął jej ciałem.

– Przepraszam – zdążyła wykrztusić po kilku dłuższych chwilach.

– Nie musisz. – Amy uspokajała ją, gładząc po plecach. – Cokolwiek się stanie, jesteśmy przy tobie. Możesz przy nas płakać, skoro potrzebujesz.

– Dziękuję. – Maddy pociągnęła nosem i wyprostowała się. Christine usiadła przed nią na stoliku do kawy, trzymając w ręku kieliszek czerwonego wina.

– Trzymaj. Wypij.

– Dzięki. – Maddy upiła łyk i złapała ją lekka czkawka.

– A teraz to. – Christine podsunęła jej do płowy odpakowaną tabliczkę czekolady.

Czekolada była ciemna i mocna. Smakowała tak cudownie, że Maddy jęknęła z nieoczekiwaną rozkoszą. Amy miała rację, mieli tu dobre słodycze.

– A teraz – Christine rzuciła surowo – powiedz nam, co ten łajdak zrobił, żebyśmy wiedziały, czy zasługuje na dalsze życie.

Czekolada zamieniła się w ustach Maddy w trociny. Zdołała ją spłukać łykiem wina.

– To nie on. To ja. O Boże, byłam taka głupia!

Pochyliła się gwałtownie, opierając przedramiona na udach. Kieliszek i czekolada w magiczny sposób zniknęły, dzięki czemu mogła schować twarz w dłoniach.

– Bardzo, bardzo głupia. Amy poklepała ją po plecach.

– Możesz nam powiedzieć, co się stało?

– Pod warunkiem, że Christine nie powie „a nie mówiłam”.

– Obiecuję na moją przysięgę Hipokratesa.

– Cóż, miałaś rację. – Usiadła prosto i znowu przyjęła wino. – Powinnam była już dawno temu porozmawiać z Joem. Nie o tym, że go kocham, bo do tego naprawdę dochodziliśmy, ale o propozycji Sylvii.

– Ach. – Christine uniosła brew. – Dowiedział się.

– O tak.

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)