Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 99
Перейти на страницу:

Zamilkł.

Dookoła przy stolikach siedzieli ludzie, snuli się kelnerzy. Grupa śledcza już odeszła, zabrano ciało maga, po wdowę i dzieci przyjechał jakiś mężczyzna, widać krewniak. Nikt już nie zajmował się minionym zdarzeniem. Nawet wydawało się, że goście nabrali apetytu i chęci życia. Na nas nikt nie zwracał uwagi – mimochodem nałożone przez szefa zaklęcie skutecznie zmuszało wszystkich do odwrócenia wzroku.

A jeśli wszystko to już było?

Jeżeli ja, Antoni Gorodecki, administrator systemu handlowej firmy Nix, pracujący równocześnie jako mag Nocnego Patrolu, leżę na kryształowej płycie, pokrytej wyrytymi starożytnymi runami? I moją pamięć odsłaniają, przeglądają, preparują, wszystko jedno kto – magowie Ciemności, czy też Trybunał w mieszanym składzie…

Nie!

Tak nie może być. Nie czułem tego, o czym mówił szef. Nie mam deja vu. Nigdy nie byłem w kobiecym ciele, nigdy nie znajdowałem zwłok w publicznych toaletach…

– No dobrze – powiedział szef. Wyciągnął z kieszeni cieniutką, długą cygaretkę. – Cała sytuacja jest już jasna? Co będziemy robić?

– Jestem gotowy wypełnić swoje obowiązki – powiedziałem.

– Poczekaj, Antoni. Nie trzeba szarżować.

– Nie szarżuję. Dla mnie to nie jest już decyzja ochrony tajemnic Patrolu za wszelką cenę -ja po prostu nie wytrzymam takiego przesłuchania. Lepiej umrzeć.

– My przecież nie umieramy, jak zwykli ludzie…

– Tak, ale jestem gotowy.

Szef westchnął.

– Słuchajcie, dziewczyny… o… wybacz, Antoni… Lepiej pomyślmy nie o konsekwencjach, ale o przyczynach tego, co się zdarzyło. Czasami korzystniej zajrzeć w przeszłość.

– Pomyślmy – powiedziałem bez specjalnej nadziei.

– Dzikus kłusuje po mieście już od kilku lat. Według ostatnich danych analitycznego te dziwne zabójstwa rozpoczęły się trzy i pół roku temu. Większość ofiar to jawni stronnicy Ciemności. Część najprawdopodobniej potencjalni. Nikt z zabitych nie miał wyższej rangi niż czwarta. Nikt nie pracował w Dziennym Patrolu. Śmieszne, ale prawie wszyscy byli umiarkowanymi stronnikami Ciemności… jeżeli w ogóle można tak powiedzieć. Zabijali, ingerowali świadomość ludzi, ale znacznie rzadziej, niż mogli.

– Ich podsuwano – powiedziała Świetlana. – Prawda?

– Z pewnością. Dzienny Patrol nie łapał tego psychopaty i nawet podsumował mu swoich, tych, których nie było im żal. Po co? Oto główne pytanie – po co?

– Żeby oskarżyć nas o niedbalstwo… – rzuciłem.

– Cel nie uświęca środków.

– Żeby wrobić któregoś z nas.

– Antoni… ze wszystkich współpracowników Patrolu alibi na czas zabójstw masz tylko ty. Po co Dzienny Patrol miałby polować właśnie na ciebie?

Wzruszyłem ramionami.? – Zemsta Zawulona… – szef ze zwątpieniem pokiwał głową. – Nie. Ty nim starłeś się niedawno. A uderzenie przygotowywano już przed trzema Ciągle pozostaje pytanie – po co?

– A może Antoni potencjalnie jest bardzo silnym magiem? – cicho spytała Swietlana. – I ci z Ciemności już to wiedzą. Na swoją stronę już zbyt późno go przekabacić… zdecydowali się go zlikwidować.

– Antoni jest silniejszy, niż sam uważa – surowo odrzekł szef. – Ale najwyżej awansuje do drugiej rangi.

– A jeśli wrogowie widzą warianty przyszłości dalej niż my? – spojrzałem szefowi prosto w oczy.

– Co z tego?

– Mogę być słabym magiem, mogę być średnim albo silnym. Ale jeżeli… wystarczy, że ja zrobię coś, co samo zmieni równowagę sił? Zrobić coś prostego, nie związanego z magią? Borysie Ignatjewiczu, przecież ci z Ciemności próbowali odciągnąć mnie od Swietłany – a to znaczy, że widzieli pewien fragment rzeczywistości, w której ja będę mógł jej pomóc! A jeśli oni widzą coś jeszcze? Coś w przyszłości? I widzą to od dawna, i od dawna planują mnie zneutralizować? Przy czym, porównując to z walką o Swietłanę…

Na początku szef słuchał mnie uważnie. Potem jednak skrzywił się i pokiwał głową:

– Antoni… masz manię wielkości. Wybacz. Przeglądałem linie wszystkich pracowników Patrolu, od kluczowych postaci do hydraulika Szury. No, nie… wybacz mi – nie ma w twojej przyszłości wielkich osiągnięć. Na żadnej i z możliwych linii rzeczywistości.

– Borysie Ignatjewiczu, a jest pan absolutnie pewny, że nie popełnił pan pomyłki?

Mimo wszystko zezłościł mnie…

– Oczywiście, że nie. W nic nie wierzę absolutnie. Nawet sobie. Ale na to, że masz rację, jest minimalna szansa. Uwierz.

Uwierzyłem.

W porównaniu z szefem moje zdolności są bliskie zeru.

– A więc, nie znamy najważniejszego – przyczyny?

– Tak. Cios jest wymierzony w ciebie, teraz już nie ma wątpliwości. Kierują Dzikusem bardzo subtelnie i błyskotliwie. On uważa, że walczy ze złem, a już od dawna stał się marionetką w ich rękach. Dzisiaj skierowali go do tej samej restauracji, dokąd ty przyszedłeś. Podsunęli mu ofiarę. I wpadłeś.

– W takim razie – co robić?

– Szukać Dzikusa. To nasza ostatnia szansa, Antoni.

– Przecież my go faktycznie… zabijemy.

– Nie my. My go tylko znajdziemy.

– Wszystko jedno. Bez względu na to, że tworzy zło, że się myli -jest nasz! Walczy ze złem tak, jak umie. Jemu trzeba tylko po prostu wszystko wyjaśnić…

– Za późno, Antoni. Za późno. Przegapiliśmy jego pojawienie się i teraz za nim ciągnie się taki ślad… Pamiętasz, jak skończyła ta wampirzyca?

Skinąłem głową:

– Rozstanie z życiem na zawsze.

– A przecież dokonała wiele mniej przestępstw-z punktu widzenia Ciemności. I też nie rozumiała, co się właściwie dzieje. Ale Dzienny Patrol uznał jej winę.

– Czy naprawdę tak przypadkowo to zrobili? – spytała Świetlana. – Albo stworzyli precedens?

– Kto wie… Antoni, musisz znaleźć Dzikusa.

Wytrzeszczyłem oczy.

– Znaleźć i oddać Ciemności – surowo rzekł szef.

– Dlaczego ja?

– Ponieważ tylko ty możesz się zgodnie z etyką na to zgodzić. Jesteś na celowniku – właśnie ty. Tylko się bronisz. Dla każdego z nas oddanie kogoś je Światła, choćby nawet kogoś przypadkowego, kogoś oszukanego czy samouka, byłoby zbyt silnym szokiem. A ty wytrzymasz.

– Nie jestem pewny.

– Wytrzymasz. I weź pod uwagę, Antoni, że pozostała tobie tylko ta noc. Dzienny Patrol już dłużej nie będzie tego przeciągał, rano przedstawią tobie formalne oskarżenie.

– Borysie Ignatjewiczu…

– Przypomnij sobie! Kto był w restauracji? Kto poszedł tropem maga do toalety?

– Nikt. Jestem pewna, cały czas spoglądałam, czy on nie wyjdzie – wmieszała się Swietłana.

– W takim razie Dzikus czekał już na maga w toalecie. Ale musiał potem wyjść. Przypomnijcie sobie? Swieta, Antoni?

Milczeliśmy. Ja nie pamiętałem. Starałem się nie patrzeć na maga Ciemności.

– Wyszedł jeden… – powiedziała Swietłana. – taki., no…

Zamyśliła się.

– Nijaki, absolutnie nijaki. Przeciętny człowiek, dosłownie jakby wymieszano miliony twarzy i z tego ulepiono jedną, przeciętną. Spojrzałam tylko mimochodem, i od razu zapomniałam.

– Przypominaj sobie – zażądał szef.

– Borysie Ignatjewiczu… nie mogę. Przeciętny człowiek. Mężczyzna. W średnim wieku. Nawet nie wyczułam, że on jest Innym.

– Tylko bywa Innym. Nawet nie wchodzi w Zmrok, balansuje na samej krawędzi. Swieta, przypomnij sobie! Twarz… Albo jakieś cechy szczególne.

Swietłana potarła palcem czoło:

– Kiedy on wyszedł… siadł przy stoliku… tam była jeszcze kobieta. Piękna, rudowłosa. Poprawiała makijaż, zauważyłam jeszcze, że miała kosmetyki firmy „Lumen", sama ich czasem używam… niedroga, ale dobra firma…

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)