Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 114
Перейти на страницу:

On reaguje tak samo. Mam na niego wpływ… o kurczę.

– Posłuszeństwo we wszystkich kwestiach. Tak, chcę, aby tak było. Potrzebuję tego. Potraktuj to jak odgrywanie roli, Anastasio.

– Ale martwię się tym, że zrobisz mi krzywdę.

– Jaką krzywdę?

– Fizyczną. – I duchową.

– Naprawdę sądzisz, że to zrobię? Przekroczę granice, które jesteś w stanie znieść?

– Mówiłeś, że zrobiłeś w przeszłości komuś krzywdę.

– Owszem. To było dawno temu.

– Co jej zrobiłeś?

– Podwiesiłem ją pod sufitem w moim pokoju zabaw. Właściwie to jedno z twoich pytań. Podwieszanie, po to właśnie są te wszystkie karabińczyki. Do sznurów. Jeden ze sznurów przywiązałem zbyt mocno.

Unoszę rękę, błagając, aby przestał.

– Nie muszę wiedzieć więcej. Więc nie będziesz mnie podwieszał?

– Nie, jeśli naprawdę tego nie chcesz. Może to być twoja granica bezwzględna.

– Okej.

– No więc posłuszeństwo, sądzisz, że dasz radę?

Wpatruje się we mnie intensywnie. Mijają sekundy.

– Mogłabym spróbować – szepczę.

– Świetnie. – Uśmiecha się. – Teraz okres obowiązywania. Jeden miesiąc zamiast trzech to naprawdę mało, zwłaszcza że jeden weekend w miesiącu chcesz spędzać osobno. Nie sądzę, abym wytrzymał bez ciebie tak długo. Teraz też nie potrafię. – Milknie.

Nie może beze mnie wytrzymać? Że niby co?

– Co powiesz na to: jeden dzień w jeden weekend w miesiącu masz dla siebie, ale tego tygodnia dajesz mi jedną noc w środku tygodnia?

– W porządku.

– I proszę, spróbujmy przez trzy miesiące. Jeśli ci się nie spodoba, zawsze będziesz mogła odejść.

– Trzy miesiące? – Czuję się, jakbym miała pójść do więzienia. Biorę kolejny łyk wina i częstuję się ostrygą. Myślę, że mogłabym je polubić.

– Kwestia własności, cóż, to jedynie terminologia, ściśle związana z główną zasadą posłuszeństwa. Służy temu, abyś się odpowiednio nastawiła, abyś zrozumiała, o co mi chodzi. I chcę, żebyś wiedziała, że kiedy przekroczysz mój próg jako uległa, zrobię z tobą, co tylko będę chciał. Musisz to ochoczo przyjmować. Dlatego właśnie musisz mi ufać. Będę się z tobą pieprzył, kiedy będę chciał, jak będę chciał i gdzie będę chciał. Będę cię dyscyplinował, ponieważ ty będziesz niegrzeczna. Będę cię szkolił i uczył sprawiania mi przyjemności. Ale wiem, że to dla ciebie nowość. Na początku nie będziemy się spieszyć i będę ci pomagał. Będziemy realizować różne scenariusze. Chcę, abyś mi ufała, ale wiem, że muszę zasłużyć na twoje zaufanie i tak właśnie zrobię.

Mówi to tak żarliwie i hipnotyzująco. Widać, że to jego obsesja, że on taki właśnie jest… Nie mogę oderwać od niego wzroku. On naprawdę bardzo, ale to bardzo tego pragnie. Milknie i patrzy na mnie.

– Nadal tu jesteś? – pyta ciepłym, uwodzicielskim szeptem. Pociąga łyk wina, nie odrywając wzroku od mojej twarzy.

W drzwiach pojawia się kelner i Christian ledwie zauważalnie kiwa głową, pozwalając mu sprzątnąć ze stołu.

– Chciałabyś jeszcze wina?

– Prowadzę.

– Wobec tego woda?

Kiwam głową.

– Gazowana czy niegazowana?

– Gazowana.

Kelner wychodzi.

– Jesteś bardzo milcząca – stwierdza Christian.

– Za to ty wielomówny.

Uśmiecha się.

– Dyscyplina. Jest bardzo cienka granica między przyjemnością a bólem, Anastasio. To dwie strony tej samej monety, jedna nie istnieje bez drugiej. Mogę ci pokazać, jak przyjemny potrafi być ból. Teraz mi nie wierzysz, ale o to właśnie mi chodzi, gdy mówię o zaufaniu. Będziesz czuć ból, ale nie taki, którego nie jesteś w stanie znieść. No i znowu pojawia się kwestia zaufania. Ufasz mi, Ana?

Ana!

– Ufam. – Moja odpowiedź jest spontaniczna, niepoprzedzona myśleniem… ponieważ to prawda – rzeczywiście mu ufam.

– No to świetnie. – Widać, że mu ulżyło. – Reszta to tylko szczegóły.

– Ważne szczegóły.

– Okej, omówmy je.

W głowie mi się kręci od jego słów. Powinnam była zabrać dyktafon Kate, aby później wszystko odsłuchać. Tyle informacji, tak wiele do przeanalizowania. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz, szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie.

– Mam nadzieję, że lubisz ryby – mówi grzecznie Christian.

Zaczynam grzebać widelcem w talerzu i wypijam spory łyk wody. Ach, jaka szkoda, że to nie wino.

– Zasady. Porozmawiajmy o nich. Jedzenie zupełnie odpada?

– Tak.

– A mogę ująć to tak, że będziesz jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie?

– Nie. – W tym przypadku się nie ugnę. Nikt mi nie będzie dyktował, co mam jeść. Jak się pieprzyć, zgoda, ale jedzenie… nie ma mowy.

Zaciska usta.

– Muszę wiedzieć, że nie jesteś głodna.

Marszczę brwi. Dlaczego?

– Będziesz mi musiał zaufać.

Przygląda mi się przez chwilę i w końcu daje za wygraną.

– Bingo, panno Steele – mówi cicho. – Odpuszczam jedzenie i sen.

– Dlaczego nie mogę na ciebie patrzeć?

– Tak już jest w układzie Pan/Uległa. Przyzwyczaisz się.

Czy rzeczywiście?

– Dlaczego nie mogę cię dotykać?

– Bo nie.

Zaciska usta w wąską linię.

– Z powodu pani Robinson?

Patrzy na mnie dziwnie.

– Skąd ci to przyszło do głowy? – Po chwili zaczyna rozumieć. – Sądzisz, że mam po niej uraz?

Kiwam głową.

– Nie, Anastasio. To nie ona jest powodem. Poza tym pani Robinson nie pozwoliłaby mi na coś takiego.

Och… ale ja muszę. Wydymam wargi.

– Więc nie ma to nic wspólnego z nią.

– Nie. I nie chcę także, abyś sama się dotykała.

Słucham? Ach tak, ten punkt o zakazie masturbacji.

– A tak z ciekawości… dlaczego?

– Ponieważ chcę twojej całej przyjemności. – Głos ma zachrypły, lecz pełen determinacji.

Och… na to nie mam żadnej odpowiedzi. Z jednej strony zachowuje się w stylu „Chcę przygryźć tę wargę”, z drugiej jest taki egoistyczny. Marszczę brwi i wkładam do ust kęs dorsza, próbując ocenić, na jakie Christian poszedł ustępstwa. Jedzenie, sen. Nie zamierza się spieszyć, a nie omówiliśmy jeszcze granic względnych. Ale nie jestem pewna, czy potrafię to zrobić przy jedzeniu.

– Masz o czym myśleć, prawda?

– Tak.

– Chcesz porozmawiać także o granicach względnych?

– Nie przy jedzeniu.

Uśmiecha się.

– Wrażliwy żołądek?

– Coś w tym rodzaju.

– Niewiele zjadłaś.

– Wystarczająco.

– Trzy ostrygi, cztery kęsy dorsza, jeden szparag, zero ziemniaków, orzeszków, oliwek, a przez cały dzień nie jadłaś. Powiedziałaś, że mogę ci ufać.

Jezu. Wszystko notował.

– Christian, proszę, nie każdego dnia odbywam tego typu rozmowy.

– Musisz być sprawna i zdrowa, Anastasio.

– Wiem.

– A w tej właśnie chwili mam ochotę zedrzeć z ciebie tę sukienkę.

Przełykam ślinę. Zedrzeć ze mnie sukienkę Kate. Czuję ucisk w żołądku. Mięśnie, z którymi coraz lepiej się znam. Ale nie mogę na to pozwolić. Jego największa broń, znowu użyta przeciwko mnie.

Jest świetny, jeśli chodzi o seks – nawet ja do tego doszłam.

– Nie sądzę, aby to był dobry pomysł – mówię cicho. – Nie zjedliśmy deseru.

– Masz ochotę na deser? – prycha.

– Tak.

– Ty mogłabyś być deserem – mruczy sugestywnie.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)