Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Śpiąca Laleczka
Śpiąca Laleczka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śpiąca Laleczka

Электронная книга - «Śpiąca Laleczka». Краткое содержание книги:

Z kalifornijskiego więzienia ucieka Daniel Pell, skazany na dożywocie za wymordowanie rodziny zamożnego biznesmena. Zbieg przystępuje do realizacji swojego planu, zabijając kolejne ofiary i manipulując ludźmi, z których czyni posłuszne sobie marionetki. Na czele pościgu staje Kathryn Dance, agentka Biura Śledczego Kalifornii. Aby odkryć zamiary psychopatycznego mordercy, zwraca się o pomoc do kobiet należących niegdyś do założonej przez Pella grupy fanatycznie oddanych mu wyznawców. Odpowiedź może także znać Śpiąca Laleczka, dziewczynka, która jako jedyna przeżyła zbrodnię popełnioną przez Pella przed siedmiu laty. Żeby wygrać pojedynek z bezwzględnym zbrodniarzem, Kathryn Dance musi przedrzeć się przez labirynt kłamstw i przemilczeń i dotrzeć do prawdy o przeszłości
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 142
Перейти на страницу:

Wszyscy w okolicy wiedzieli, że w tym rejonie Kalifornii woda jest dobrem deficytowym, więc studnie wiercone w skałach, jako niezbyt pewne i nisko wydajne źródło, nigdy nie były wykorzystywane do nawadniania upraw – tylko przez prywatnych użytkowników.

– Cholera. – Sandoval przymknął oczy. – Dziesięć lat temu, kiedy za mordowano Herrona, tam były tylko pola. Tej studni nie mogło wtedy być.

– Nie było jej nawet rok temu – mruknęła Dance. – Dlatego Pell tak się zdenerwował. Prawie trafiłam w dziesiątkę – rzeczywiście ktoś wziął młotek z domu jego ciotki w Bakersfield, wytłoczył inicjały w portfelu, a potem podrzucił obydwa dowody w studni. Tyle że wcale nie chciał go wrobić.

– Och, nie – szepnął TJ.

– Co? – spytał Millar, patrząc na dwójkę agentów.

– To Pell wszystko zainscenizował – powiedziała Dance.

– Po co? – zapytał Sandoval.

– Bo nie mógł uciec z Capitoli. – Więzienie, podobnie jak Pelican Bay na północy stanu, było supernowoczesnym zakładem karnym przeznaczonym dla najbardziej niebezpiecznych przestępców. – Ale stąd mógł.

Kathryn Dance rzuciła się w kierunku telefonu.

Rozdział 3

Siedząc w specjalnej części aresztu – oddzielony od pozostałych więźniów – Daniel Pell przyglądał się swojej celi i korytarzowi za kratą, który prowadził do gmachu sądu. Był na pozór zupełnie spokojny, ale wszystko w nim wrzało. Przesłuchująca go policjantka napędziła mu porządnego stracha; te nieruchome zielone oczy za okularami w czarnych oprawkach, ten opanowany głos. Nie spodziewał się, że komuś może się udać go przejrzeć tak dogłębnie i tak szybko. Jak gdyby czytała mu w myślach.

Kathryn Dance…

Pell odwrócił się do Baxtera, strażnika stojącego za kratami. Przyzwoity klawisz, w przeciwieństwie do draba eskortującego go z Capitoli, czarnego i nieczułego jak heban, który w milczeniu siedział teraz przy drzwiach w głębi korytarza, czujnie wszystko obserwując.

– No więc, jak mówiłem – podjął rozmowę z Baxterem Pell – po mógł mi Jezus. Doszedłem do trzech paczek dziennie. A On znalazł dla mnie czas i mi pomógł. Rzuciłem prawie z dnia na dzień.

– Przydałaby mi się taka pomoc – wyznał klawisz.

– Mówię ci, trudniej było rzucić fajki niż wódę – zwierzył się Pell.

– Próbowałem plastrów, takich na rękę. Niewiele mi to dało. Może jutro pomodlę się o pomoc. Razem z żoną modlimy się codziennie rano.

Pell nie był zaskoczony. Widział znaczek wpięty w klapę jego munduru. W kształcie ryby.

– Świetnie.

– W zeszłym tygodniu zapodziały mi się kluczyki do samochodu i modliliśmy się przez godzinę. Jezus powiedział mi, gdzie są. Wiesz co, Daniel, mam myśclass="underline" będziesz tu w czasie procesu. Jak chcesz, moglibyśmy się modlić razem.

Chętnie. Zadzwonił telefon Baxtera.

Chwilę potem rozległ się raniący uszy jazgot alarmu.

– Co jest, do cholery?

Strażnik z Capitoli zerwał się na równe nogi.

W tym samym momencie na parkingu buchnęła ogromna kula ognia. Przez okratowane, lecz otwarte okno w głębi celi do wnętrza bluznęły płomienie. Pomieszczenie wypełnił ciężki czarny dym. Pell padł na podłogę i zwinął się w kłębek.

– Wielki Boże.

Baxter stał jak wryty, wpatrując się w pożar ogarniający cały parking za budynkiem sądu. Chwycił telefon, ale widocznie nie było sygnału. Zerwał z pasa walkie-talkie i zgłosił wybuch pożaru.

Daniel Pell pochylił głowę i półgłosem zaczął odmawiać „Ojcze nasz”.

– Ej, Pell!

Więzień otworzył oczy.

Zwalisty strażnik z Capitoli stał obok, trzymając paralizator Taser. Rzucił Pellowi kajdanki na nogi.

– Załóż je. Pójdziemy przez korytarz do drzwi, a potem prosto do furgonetki. Masz… – Do celi znów wdarły się płomienie. Trzej mężczyźni skulili się na ten widok. Na zewnątrz eksplodował kolejny bak samo chodu. – Masz się trzymać blisko mnie, zrozumiano?

– Tak, pewnie. Chodźmy! Proszę! – Pospiesznie zatrzasnął kajdanki na kostkach.

Spocony Baxter zapytał załamującym się głosem:

– Co to może być? Terroryści?

Strażnik z Capitoli nie zwracał uwagi na przerażonego klawisza, nie spuszczając Pełła z oczu.

– Jeżeli nie zrobisz grzecznie tego, co mówię, dostaniesz pięćdziesiąt tysięcy woltów w dupę. – Wycelował w więźnia paralizator. – A jak będziesz za ciężki, żeby cię nieść, zostawię cię tu i spalisz się żywcem. Zrozumiano?

– Tak, tak. Chodźmy już, błagam. Nie chcę, żeby przeze mnie coś się stało panu albo panu Baxterowi. Zrobię, co pan zechce.

– Otwieraj – burknął strażnik do Baxtera, który wcisnął przycisk. Rozległ się brzęczyk zwalniający zamek drzwi celi. Wszyscy trzej pode szli do drugiej elektrycznie otwieranej furty, a potem ruszyli ciemnym, coraz bardziej zadymionym korytarzem. Wciąż wył alarm.

Zaraz, zaraz, pomyślał Pell. To przecież drugi alarm – pierwszy włączył się jeszcze przed wybuchami. Czyżby ktoś się domyślił, co zamierza zrobić?

Kathryn Dance…

Gdy mijali drzwi pożarowe, Pell zerknął przez ramię. Korytarz wypełniał się gryzącym dymem.

– Już za późno! – krzyknął do Baxtera. – Spali się cały budynek! Musimy się stąd wydostać!

– Ma rację. – Baxter sięgnął do sztaby blokującej wyjście awaryjne.

Niewzruszony strażnik z Capitoli rzekł stanowczo:

– Nie. Do głównego wyjścia i prosto do furgonetki.

– Oszalał pan! – warknął Pell. – Na miłość boską, wszyscy zginiemy. – Pchnął drzwi pożarowe.

Uderzył ich podmuch żaru, dymu i iskier. Ujrzeli ścianę ognia trawiącą samochody, krzewy i kubły na śmieci. Pell osunął się na kolana, zasłaniając rękami twarz.

– Moje oczy! Boże, jak boli!

– Pell, niech cię szlag… – Strażnik zrobił krok w jego stronę, unosząc paralizator.

– Odłóż to. Przecież nigdzie nie ucieknie – powiedział ze złością Baxter. – Jest ranny.

– Nic nie widzę – jęczał Pell. – Niech mi ktoś pomoże!

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 142
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)