Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Śpiąca Laleczka
Śpiąca Laleczka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śpiąca Laleczka

Электронная книга - «Śpiąca Laleczka». Краткое содержание книги:

Z kalifornijskiego więzienia ucieka Daniel Pell, skazany na dożywocie za wymordowanie rodziny zamożnego biznesmena. Zbieg przystępuje do realizacji swojego planu, zabijając kolejne ofiary i manipulując ludźmi, z których czyni posłuszne sobie marionetki. Na czele pościgu staje Kathryn Dance, agentka Biura Śledczego Kalifornii. Aby odkryć zamiary psychopatycznego mordercy, zwraca się o pomoc do kobiet należących niegdyś do założonej przez Pella grupy fanatycznie oddanych mu wyznawców. Odpowiedź może także znać Śpiąca Laleczka, dziewczynka, która jako jedyna przeżyła zbrodnię popełnioną przez Pella przed siedmiu laty. Żeby wygrać pojedynek z bezwzględnym zbrodniarzem, Kathryn Dance musi przedrzeć się przez labirynt kłamstw i przemilczeń i dotrzeć do prawdy o przeszłości
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 142
Перейти на страницу:

– Wobec tego skąd wiedział o dowodach w studni?

– Och, łatwo się domyślić. Ktoś ukradł mój młotek, zabił nim Herrona i podrzucił go, żeby mnie wplątać w tę robotę. Zrobił to w rękawiczkach. Takich gumowych, jak noszą wszyscy w „Kryminalnych za gadkach Las Vegas”.

Ciągle opanowany. Żaden szczegół mowy ciała nie odbiegał od jego typowego zachowania. Pell posługiwał się jedynie emblematami – gestami powszechnie zastępującymi słowa, takimi jak wzruszanie ramionami i wskazywanie palcem. Nie dostrzegła adaptatorów, które sygnalizują stres, ani wskaźników emocji – zachowań ujawniających stany uczuciowe.

– Ale gdyby morderca chciał to zrobić – zauważyła Dance – chyba od razu zadzwoniłby na policję i powiedział, gdzie jest młotek, prawda? Po co miałby czekać ponad dziesięć lat?

– Przypuszczam, że chciał być cwany. Lepiej było czekać na odpowiedni moment. A potem zastawić na mnie pułapkę.

– Dlaczego jednak prawdziwy morderca zawiadomił więźnia w Capitoli? Czemu nie zwrócił się bezpośrednio do policji?

Chwila wahania. I śmiech. W jego błękitnych oczach błysnęło podniecenie, które wydawało się autentyczne.

– Bo też jest w to zamieszana. Policja. Na pewno… Gliny wiedzą, że sprawa Herrona nie została rozwiązana i chcą zrzucić na kogoś winę. Dlaczego nie na mnie? Przecież już jestem w pudle. Idę o zakład, że to sami gliniarze podrzucili młotek.

– Zatrzymajmy się na tym. Mówi pan dwie różne rzeczy. Najpierw, że ktoś ukradł pana młotek, zanim Herron został zamordowany, zabił go i dopiero teraz, po tylu latach, postanowił pana wsypać. A druga wersja brzmi tak, że to policja zdobyła pański młotek już po morderstwie Herrona i podrzuciła go w studni, żeby zrzucić winę na pana. Jedno przeczy drugiemu. Którą wersję pan wybiera?

– Hm. – Pell zastanawiał się przez kilka sekund. – No dobrze, drugą. Z policją. To zasadzka. Jestem pewien, że chcą mnie wrobić.

Spojrzała mu prosto w oczy – zieleń przeniknęła błękit. Życzliwie skinęła głową.

– Zastanówmy się nad tym. Po pierwsze, skąd policja miałaby wziąć ten młotek?

Pomyślał przez chwilę.

– Kiedy aresztowali mnie za tę sprawę w Carmel.

– Morderstwo Croytonów w dziewięćdziesiątym dziewiątym?

– Zgadza się. Wszystkie dowody zabrali z mojego domu w Seaside.

Dance zmarszczyła brwi.

– Wątpię. Dowodów za dobrze się pilnuje. Nie, wybrałabym bardziej wiarygodny scenariusz: sądzę, że młotek skradziono niedawno. Gdzie jeszcze ktoś mógłby znaleźć pański młotek? Ma pan w stanie jakąś nie ruchomość?

– Nie.

– A krewnych czy przyjaciół, którzy mogliby mieć pańskie narzędzia?

– Właściwie nie.

Nie była to jednoznaczna odpowiedź na proste pytanie; bardziej wykrętna niż „nie przypominam sobie”. Dance zauważyła, że przy słowie „krewnych” Pell położył na stole dłonie o długich i czystych paznokciach. Gest odbiegał od jego typowego zachowania. Niekoniecznie sygnalizował kłamstwo, lecz wyraźnie świadczył, że Pell przeżywa stres. Pytania wzbudziły w nim niepokój.

– Danielu, czy ma pan rodzinę w Kalifornii?

Po krótkim wahaniu, słusznie dochodząc do wniosku, że ma do czynienia z osobą, która prześwietli na wylot każdą uwagę, powiedział:

– Została tylko ciotka. Mieszka w Bakersfield.

– Nosi nazwisko Pell?

Kolejna pauza.

– Tak… Chyba ma pani rację, agentko Dance. Założę się, że policja szeryfa, kiedy nie udała jej się sprawa Herrona, wykradła młotek z jej domu i podrzuciła go do studni. To oni za tym stoją. Może z nimi pani porozmawia?

– No dobrze. Zastanówmy się nad portfelem. Skąd mógł się wziąć?… Mam myśl. A jeżeli to w ogóle nie jest portfel Roberta Herrona? Jeżeli ten zły gliniarz, o którym mówimy, po prostu kupił portfel, kazał wytłoczyć w skórze inicjały R. H., a potem razem z młotkiem ukrył go w studni? To się mogło zdarzyć w zeszłym miesiącu. Albo na wet w zeszłym tygodniu. Co pan o tym sądzi, Danielu?

Pell opuścił głowę – nie widziała jego oczu – i nie odpowiedział.

Wszystko toczyło się zgodnie z jej planem.

Dance zmusiła go, by wybrał bardziej wiarygodną wersję wydarzeń na dowód swojej niewinności, a następnie wykazała, że w ogóle nie jest wiarygodna. Żadna rozsądna ława przysięgłych nie uwierzyłaby w to, że policja sfabrykowała dowody i wykradła narzędzia z domu setki kilometrów od miejsca zbrodni. Pell zdał sobie sprawę z popełnionego błędu. Właśnie wpadał w potrzask.

Szach i mat…

Serce zabiło jej mocniej. Spodziewała się, że za chwilę usłyszy z jego ust propozycję ugody.

Ale się myliła.

Pell otworzył oczy i utkwił w niej nienawistne spojrzenie. Całym ciałem rzucił się w jej stronę i gdyby nie łańcuchy przykuwające go do metalowego krzesła, które było przyśrubowane do podłogi, zatopiłby zęby w jej szyi.

Odsunęła się raptownie, tłumiąc okrzyk zaskoczenia.

– Przeklęta dziwko! Och, już rozumiem. Ty też jesteś z nimi w zmowie! Jasne, jasne, trzeba wszystko zwalić na Daniela. Zawsze moja wina! Łatwy ze mnie cel. Przychodzisz porozmawiać ze mną jak z dobrym znajomym, zadajesz parę pytań. Chryste, jesteś taka sama jak cała reszta!

Poczuła, jak serce wali jej ze strachu. Szybko się jednak przekonała, że kajdanki są dobrze umocowane i Pell nie może jej dosięgnąć. Odwróciła się do lustra, za którym funkcjonariusz obsługujący kamerę z pewnością zerwał się na równe nogi, gotów przybiec na pomoc. Lekko pokręciła głową. Musiała zobaczyć, jak to się skończy.

Nieoczekiwanie atak wściekłości minął i Pell w mgnieniu oka odzyskał spokój. Odchylił się na krześle, odetchnął i znów przyjrzał się Dance.

– Ma pani trzydzieści kilka lat. Jest pani nawet trochę ładna. Wygląda mi pani na normalną, więc mogę dać głowę, że w pani życiu jest mężczyzna. Albo był. – Trzeci raz zerknął na pierścionek z perłą.

– Jeśli nie podoba się panu moja teoria, rozważmy inną. Zastanów my się, co się naprawdę stało z Robertem Herronem.

Jak gdyby w ogóle jej nie słysząc, ciągnął:

– I ma pani dzieci, prawda? Na pewno. Nie da się ukryć. Proszę mi coś o nich powiedzieć. Proszę mi opowiedzieć o swoich pociechach. Nie wielka różnica wieku, założę się, że nie są zbyt duże.

Jego słowa wytrąciły ją z równowagi i natychmiast pomyślała o Maggie i Wesie. Ale ze wszystkich sił starała się nie reagować. Przecież nie wie, że mam dzieci. Niemożliwe. A zachowuje się, jakby był tego pewien. Czyżby zauważył coś w moim zachowaniu? Coś, co mu powiedziało, że jestem matką?

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 142
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)