Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tajemnicza wyprawa Tomka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnicza wyprawa Tomka

Электронная книга - «Tajemnicza wyprawa Tomka». Краткое содержание книги:

Piąty tom serii przygód Tomka Wilmowskiego. Akcja powieści rozgrywa się w 1908 roku. Nasi bohaterowie uczestniczą w wyprawie myśliwskiej, której celem jest odławianie dzikich zwierząt dla potrzeb europejskich ogrodów zoologicznych. Owa wyprawa jest tylko kamuflażem. Prawdziwym celem tej wyprawy w głąb Syberii jest odnalezienie Zbigniewa Karskiego — ciotecznego brata Tomka Wilmowskiego, który został zesłany na Syberię. Wyprawa odnosi sukces. Polski zesłaniec zostaje odnaleziony. W książce możemy znaleźć dużo ciekawych wiadomości o Syberii, jej florze i faunie oraz o ludziach tam mieszkających.
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 65
Перейти на страницу:

— Na sześć kroków gasi świecę — chełpliwie zapewnił marynarz.

— Moja szkoła, szanowny panie.

— Słuchaj, Tomku, esauł Tucholski szepnął mi, abyśmy nie lekceważyli przeciwnika — odezwał się Smuga. — Podobno jest wprawnym strzelcem.

— Jak to się będzie odbywało? — zapytał Tomek.

— Staniecie w odległości dwunastu kroków plecami do siebie. Na hasło “gotów” odwracacie się i każdy strzela, kiedy tylko zechce. Masz pewną rękę i celne oko. Radzę strzelać natychmiast, gdy tylko się odwrócisz.

— Dobrze, proszę pana — rzekł Tomek nadrabiając miną, niepokój bowiem podstępnie wkradał się do jego serca.

Doskonale zdawał sobie sprawę, że teraz od niego zależą dalsze losy wyprawy. Wiedział również, że obydwaj przyjaciele skrzętnie ukrywają przed nim swoje obawy. Co chwila spostrzegał ich ukradkowe zatroskane spojrzenia.

Ktoś zapukał do drzwi. Wszedł Tucholski.

— Wszystko przygotowane — krótko oświadczył.

— A więc chodźmy, jesteśmy gotowi — odparł Smuga. Ujął Tomka pod ramię.

Wkrótce znaleźli się w sali bilardowej. Tomek poczuł wiele mówiący uścisk dłoni przyjaciela.

— Będę ostrożny, przyrzekam... — szepnął.

Minęła dłuższa chwila, zanim oswoił się z jaskrawym światłem, rzucanym przez trzy duże żyrandole i kilkanaście świeczników. Na stoliku umieszczonym na uboczu lekarz w białym kitlu rozkładał narzędzia i opatrunki. Sztabskapitan Gołosowow pojawił się w towarzystwie Naszkina. Obydwie strony złożyły ceremonialne ukłony.

— Jako sekundant i... gospodarz, poczuwam się do obowiązku jeszcze raz zaproponować panom polubowne załatwienie sprawy — odezwał się Naszkin. — Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi... Bez ujmy na honorze pana Wilmowskiego można by spór zakończyć przeprosinami...

— Warunki pojedynku zostały już ustalone, jestem gotów — stanowczo odrzekł Tomek.

— Służę panu — uprzejmie powiedział Gołosowow. — Proszę jednak o dopełnienie pewnej... formalności. Jest pan cudzoziemcem, w razie wypadku mogą zaistnieć kłopoty. Napiszmy oświadczenie, że staję do pojedynku na wyraźne pańskie żądanie, a ja z kolei stwierdzę, że nie roszczę pretensji, jeśli spotka mnie coś złego. Wszyscy obecni przy rozprawie złożą swoje podpisy.

Esauł Tucholski pytająco spojrzał na trójkę przyjaciół.

— Nie mamy nic przeciwko temu, ze swej strony proszę o taki sam egzemplarz pisma dla nas — odpowiedział Smuga.

Wkrótce wszyscy podpisali oświadczenie. Tucholski podał pudło z długimi pistoletami, po czym razem z bosmanem nabili broń. Sztabskapitan skłonił się przed Tomkiem mówiąc:

— Panu, jako obrażonemu, przysługuje wybór broni.

Tomek ujął rękojeść ciężkiego pistoletu; po nim to samo uczynił Gołosowow. Tucholski odliczył kroki, Smuga zaś ustawił przeciwników na wyznaczonych miejscach.

— Możemy zaczynać — rzekł, spojrzeniem dodając Tomkowi otuchy. Gołosowow niedbałym ruchem, wolno, uniósł ciężki pistolet na wysokość głowy, kierując lufę ku sufitowi. Tomek mocno zacisnął dłoń na rękojeści opuszczonego w dół pistoletu i zajął pozycję.

Bosman uważnie śledził każdy ruch młodego przyjaciela. Odetchnął z ulgą widząc zacięty wyraz jego twarzy.

“Dobra nasza, chłopak wziął się w garść” — pomyślał.

— W tył zwrot — zakomenderował Tucholski. — Liczę do trzech, na “gotów” proszę odwrócić się do siebie i... strzelać. Uprzedzam, że bez względu na wynik mają panowie prawo oddać tylko po jednym strzale.

Tomek w skupieniu nasłuchiwał komendy.

— Raz, dwa, trzy... gotów!

Tomek wykonał szybki jak mgnienie oka obrót. Błyskawicznym ruchem uniósł broń do góry mierząc w pistolet, którym Gołosowow jeszcze osłaniał swoją głowę. Nacisnął spust.:.

Huknął strzał! Obłok dymu na krótki moment przesłonił Tomkowi przeciwnika. Mimo woli przymknął powieki i czekał...

— Doktorze!

Tomek nie mógł zdać sobie sprawy, kto to krzyknął. Otworzył oczy. Sztabskapitan słaniał się na nogach. Pochylony do przodu, dłońmi zakrywał twarz. Pistolet leżał u jego stóp. Sekundanci podbiegli do niego razem z lekarzem. Podprowadzili go do kanapy. Tomek zbliżył się tam akurat wtedy, gdy doktor odsunął dłonie rannego od twarzy.

— Narzędzia i opatrunki — zawołał lekarz.

Tomek zbladł straszliwie. Odwrócił się, by nie patrzeć na zalane krwią usta przeciwnika.

Esauł Tucholski podszedł do Tomka z pistoletem Gołosowowa.

— Cóż za osobliwy przypadek — powiedział. — Trafił pan w zamek pistoletu, który z kolei wybity z oprawy uderzył Gołosowowa prosto w usta.

— Czy on żyje? — zapytał Tomek, nie mogąc zapanować nad drżeniem głosu.

— O, wyliże się z tego.

Tomek usiadł na uboczu. Po jakimś czasie bosman, który razem ze Smugą pomagał doktorowi, przybliżył się do niego.

— Zamek pistoletu wybił mu zęby, poranił usta i język — informował zafrasowany. — Medyk właśnie kończy rozpoczęte przez ciebie dzieło. Usuwa połamane zęby.

— Czy nic nie zagraża jego życiu? — upewniał się Tomek.

— Ano, jego pistolet ocalił mu łepetynę, ale nieprędko będzie mógł znów broić. Rana diabelnie bolesna. Co chwila mdleje.

— Dzięki Bogu — szepnął Tomek.

— Ejże, brachu, czyżbyś żałował tego... żandarma?! Mówisz, jakbyś przed chwilą nie zamierzał wyprawić go na tamten świat!

— Nie chciałem go zabić, mierzyłem w pistolet... — szczerze przyznał się Tomek.

— O, do stu zdechłych rekinów! A jakby mu się nic nie stało?

Do sali weszło kilku służących. Na rękach wynieśli jęczącego Gołosowowa. Smuga, Naszkin i Tucholski podeszli do Tomka.

— Powinszować, Gołosowow otrzymał bolesną pamiątkę — mówił zakłopotany Naszkin. — Poleży ze dwa, trzy tygodnie. Naznaczył go pan na całe życie.

— Chciałem panom udzielić przyjacielskiej rady — zaczął Tucholski.

— Tak czy inaczej pojedynki są zakazane. Na wszelki wypadek dobrze by było, aby panowie możliwie szybko opuścili Nerczyńsk. Jutro sprawa będzie głośna, zacznie się śledztwo. Nieobecnych nie można przesłuchiwać. Pokażę jego ekscelencji gubernatorowi oświadczenie podpisane przez poszkodowanego i sprawie ukręci się łeb.

— Rada słuszna i dobra — przyznał bosman. — Kiedy odchodzi najbliższy pociąg?

— Dopiero jutro w południe... — wyjaśnił Tucholski.

— Każę zaraz przygotować mój powóz — zaproponował Naszkin.

— Do południa ujadą panowie ładny szmat drogi. Kilka stacji dalej spokojnie wsiądziecie do pociągu. Wyświadczyli mi panowie przysługę, przyczyniając się do schwytania bandy chunchuzów. Nie chciałbym, abyście mieli kłopoty.

— Bardzo dziękujemy, natychmiast wracamy do hotelu Klemensowicza — powiedział Smuga. — Najdalej za pół godziny będziemy gotowi do drogi.

— Pożegnam panów, pójdę do gości, zaintrygowanych zapewne naszą długą nieobecnością — rzekł Naszkin. — Tańce, jak zwykle, przeciągną się do rana, a potem wszyscy mogą gadać, ile dusza zapragnie! Gołosowowa sam będę troskliwie pielęgnował... w moim domu.

Tucholski w zastępstwie gospodarza wyprowadził ich wyjściem wiodącym do ogrodu. W ten sposób uniknęli niepożądanego obecnie spotkania z innymi gośćmi. Jednak mimo tych ostrożności ktoś spostrzegł wychodzących. Mijali właśnie wspaniałą oranżerię, gdy wiotka dziewczęca postać zabiegła im drogę. Była to Natasza.

— A co pani tu robi? — zdziwił się esauł Tucholski.

— Nie mogłam nie podziękować panu Wilmowskiemu za tak rycerską obronę — odparła.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 65
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)