Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 99
Перейти на страницу:

– Olga…

Drzwi w ścianie, które zawsze uważałem za drzwi szafy, otworzyły się. Weszła Olga, poprawiając włosy i uśmiechając się. Dżinsy i bluzka były szczególnie obcisłe, tak jak to bywa tylko po gorącym prysznicu. Za jej plecami dostrzegłem wielką łazienkę z jakuzi i panoramicznym oknem na całą szerokość ściany – z pewnością półprzepuszczalnym.

– Ola, poradzisz sobie? – zapytał szef. Mowa była o czymś, o czym już rozmawiali.

– Sama? Nie.

– Mówię o tym drugim.

– Poradzę sobie, oczywiście.

– Stańcie plecami do siebie – polecił szef.

Nie chciałem oponować. Serce jednak mi zabiło – czułem, że stanie się coś poważnego.

– I otwórzcie się oboje – zażądał Borys Ignatjewicz.

Zmrużyłem oczy, odprężyłem się. Plecy Olgi były gorące i wilgotne, nawet przez bluzkę. Dziwne uczucie, stać dotykając dziewczyny, która przed chwilą zajmowała się miłością… miłością – nie z tobą.

Nie, nie byłem w niej ani trochę zakochany. Może dlatego, że pamiętałem ją w nieludzkiej postaci, a może dlatego, że bardzo szybko wytworzyły się między nami stosunki przyjacielskie i partnerskie. Może i z powodu stuleci, dzielących nasze urodziny – mimo jej młodego ciała widziałem w jej oczach pył wieków. Zostaliśmy przyjaciółmi, i nic więcej.

Ale stać razem z kobietą, której ciało jeszcze przeżywa cudze pieszczoty, przyciskać się do niej – to specyficzne wrażenia…

– Zaczynamy… – powiedział szef, może nazbyt ostro. Wymówił kilka niezrozumiałych słów w jakimś dawnym języku, który może rozbrzmiewał na Ziemi przed tysiącami lat…

Lot.

To był rzeczywisty lot -jakby ziemia usunęła się spod nóg, jakby ciało straciło swoją wagę. Ogarnęła mnie fala tak szaleńczej i czystej radości, niczym nie uzasadnionej, że aż mi w oczach pociemniało. Upadłbym, ale moc, bijąca z podniesionych rąk szefa podtrzymywała mnie i Olgę na niewidocznych nitkach, zmuszała do wyginania się, przyciskaniu się do siebie.

A potem nitki się poplątały.

– Wybacz, Antoni – rzekł Borys Ignatjewicz – Nie mieliśmy czasu na wyjaśnienia i dyskusję. Milczałem. Siedziałem ogłuszony na podłodze i patrzyłem tępo na swoje ręce – na cienkie palce z dwoma srebrnymi obrączkami, na nogi – zgrabne długie nogi, wilgotne po kąpieli i oblepione zbyt obcisłymi dżinsami, w jaskrawych biało-niebieskich adidasach na maleńkich stopach.

– To nie na długo – powiedział szef.

– Do jasnej… – chciałem przekląć, skoczyłem, usiłując podnieść się z podłogi, ale zamilkłem, gdy usłyszałem swój głos. Piersiowy, miękki, kobiecy głos.

– Antoni, spokojnie – młody mężczyzna stojący obok mnie wyciągnął rękę i pomógł mi się podnieść. Gdyby nie jego pomoc, upadłbym. Mój środek ciężkości całkowicie się przemieścił. Stałem się niższy, a świat wyglądał zupełnie inaczej…

– Olga? – spytałem, patrząc na swoje byłe ciało.

Moja partnerka, która teraz zamieszkała w moim ciele, machnęła ręką. W roztargnieniu patrzyłem na jej… na swoją… twarz, zauważyłem, że rano niedokładnie się ogoliłem. I że na moim czole dojrzewa niewielki czerwony pryszczyk, jak u podrostka w wieku dojrzewania.

– Antoni, spokojnie. Ja też po raz pierwszy zmieniłam płeć.

Nie wiem czemu, ale jej uwierzyłem. Bez względu na swój wiek, Olga mogła nigdy nie znaleźć się w takiej dwuznacznej sytuacji.

– Przyzwyczaiłeś się? – spytał szef.

Ciągle przyglądałem się sobie, to podnosząc ku twarzy ręce, to wpatrując się w swoje odbicie w szybach gablotek.

– Idziemy – Olga pociągnęła mnie za rękę. – Borysie, chwileczkę… – Jej ruchy były tak samo niepewne jak i moje. Nawet bardziej. – Światło i Ciemność, jak wy, mężczyźni, możecie chodzić? – nagle krzyknęła.

Wtedy i ja zaśmiałem się, w pełni pojąwszy ironię losu. Mnie, cel prowokacji stronników Ciemności, schowano ukrywając w ciele kobiety! W ciele kochanki szefa, tak wiekowej jak katedra Notre Damę!

Olga dosłownie wepchnęła mnie do łazienki – mimo woli z satysfakcją doznałem własnej siły – i nachyliła nad jakuzi. Puściła mi w twarz strugę zimnej wody z prysznica, wcześniej już zapobiegliwie przygotowanego, leżącego na subtelnie różowym fajansie.

Prychając wyrwałem się z jej rąk. Ledwie powstrzymałem się przed wlepieniem Oldze – czyli jednak sobie? – kilku policzków. Widocznie zaczynały się budzić nawyki motoryczne cudzego ciała.

– Ja nie histeryzuję-powiedziałem ze złością. – To jest po prostu śmieszne.

– Naprawdę? – Olga patrzyła na mnie zmrużywszy oczy. Czy taki naprawdę jest mój wzrok, kiedy wyraża życzliwość zmieszaną ze powątpiewaniem?

– Na sto procent.

– W takim razie spójrz na siebie.

Podszedłem do lustra – także wielkiego i luksusowego, jak wszystko w tej ukrytej łazience, i spojrzałem na siebie.

Rezultat był dziwaczny. Przyglądając się swojej nowej postaci, całkowicie się uspokoiłem. Pewnie gdybym znalazł się w innym, ale męskim ciele – szok byłby większy. A tak wszystko było normalne, oprócz stale odczuwanego wrażenia, że rozpoczął się bal przebierańców.

– Nie oddziałujesz na mnie? – spytałem. – Ty albo szef?

– Nie.

– A więc mam żelazne nerwy.

– Szminka ci się rozmazała – zauważyła Olga. I zachichotała. – Umiesz malować sobie usta?

– A skądże? Oczywiście, że nie.

– Nauczę. To nietrudne. I tak się tobie jeszcze nieźle udało, Antoni.

– Niby co?

– Tydzień później – i musiałabym cię nauczyć korzystać z podpasek.

– Jak każdy normalny mężczyzna oglądający telewizję, potrafię robić to doskonale. Podpaskę należy oblać jaskrawo niebieskim płynem, a potem silnie ścisnąć w dłoni.

Rozdział 2

Wyszedłem z gabinetu i zatrzymałem się na chwilę, walcząc z pokusą powrotu.

W każdej chwili mogłem odmówić udziału w tym zaproponowanym przez szefa planie. Wystarczy tylko wrócić, powiedzieć parę słów i my z Olgą znajdziemy się ponownie w naszych prawdziwych ciałach. Ale w tej półgodzinnej rozmowie usłyszałem dostatecznie wiele, by zaakceptować zamianę ciał jako jedyną dobrą odpowiedź na prowokację Ciemności.

W końcu nie można rezygnować z leczenia, dlatego że bolą zastrzyki…

Klucze do mieszkania Olgi leżały w mojej torebce. Tam były też pieniądze i karta kredytowa w maleńkiej portmonetce, kosmetyczka, chusteczka, podpaska – tylko po co ona, przecież to mi się nie powinno przydać, napoczęte opakowanie tik-taków, grzebień, garść drobnych na dnie, lusterko, miniaturowy telefon komórkowy…

Ale puste kieszenie dżinsów zaniepokoiły mnie, miałem wrażenie, że coś zgubiłem. Przez chwilę grzebałem w nich, próbując znaleźć chociażby zapomnianą monetę, ale tylko upewniłem się, że podobnie jak większość kobiet Olga wszystko nosiła w torebce.

Wydawałoby się, że puste kieszenie to z pewnością nie największa strata, jaką dzisiaj poniosłem. Mimo to ten drobiazg wywoływał u mnie rozdrażnienie. Przełożyłem z torebki do kieszeni kilka banknotów i poczułem się pewniej.

Szkoda tylko, że Olga nie nosi odtwarzacza…

– Cześć – podszedł do mnie Garik. – szef wolny?

– U niego… u niego jest Antoni… – odpowiedziałem.

– Coś się stało, Ola? – Garik uważnie patrzył na mnie. Nie wiem, co on wyczuł – obcą intonację, niezgrabne ruchy, nową aurę. Ale jeżeli nawet agent operacyjny, z którym ani ja, ani Olga nigdy specjalnie nie utrzymywaliśmy kontaktów, wyczuwa zmianę – na niewiele się to przydało.

W tym czasie Garik niepewnie, nieśmiało, uśmiechał się. To mnie całkowicie zaskoczyło – nigdy nie zauważyłem, żeby Garik próbował flirtować z pracownicami Patrolu. Miał problemy z zawarciem znajomości nawet ze zwykłymi kobietami i miał kosmicznego pecha w sprawach sercowych.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)