Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » W słusznej sprawie
W słusznej sprawie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

W słusznej sprawie

Электронная книга - «W słusznej sprawie». Краткое содержание книги:

Miami. Znany reporter Matthew Cowart dostaje list z więzienia stanowego. Robert Fergusson czeka w celi śmierci na wykonanie wyroku, twierdzi jednak, że nie popełnił morderstwa, za które został skazany. Cowart postanawia zająć się tą sprawą. Nie przypuszcza, że jego sensacyjny reportaż uruchomi potężny mechanizm mistyfikacji i zbrodni…
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 146
Перейти на страницу:

– Czy tak właśnie było?

Sullivan nie odpowiedział, tylko ciągnął dalej:

– Założę się, że ci gliniarze, i ty też, Cowart, i może pogrążeni w smutku mamusia i tatuś tej dziewczynki szczególnie chcieliby wiedzieć, dlaczego w ogóle ta dziewczynka wsiadła do samochodu, co? To by była niezła informacja? Dlaczego tak się stało, co?

– Powiedz dlaczego?

Blair Sullivan zasyczał w słuchawce:

– Wola Boga, Cowart.

Przez chwilę zapanowało milczenie.

– A może szatana. Jak sądzisz, Cowart? Może Bóg wtedy miał zły dzień, więc pozwolił swemu byłemu zastępcy numer jeden posiać trochę zła, co?

Cowart nie odpowiedział. Wsłuchiwał się w szeptane słowa, które przelatywały przez słuchawkę i z impetem wpadały mu do ucha.

– Sądzę, Cowart, że ktokolwiek to był, kto namówił tę dziewczynkę, żeby wsiadła do samochodu, powiedział coś w rodzaju: „Kochanie, czy mogłabyś wskazać mi drogę? Zgubiłem się i muszę jakoś znaleźć drogę”. Czy to nie prawda Boża, Cowart? Ten mężczyzna w samochodzie, widzę go równie wyraźnie jak własną dłoń. Był zagubiony, tak bardzo zagubiony. Ale tego dnia się odnalazł, czyż nie?

Sullivan odetchnął ostro, zanim podjął dalej:

– A jak już ściągnął uwagę tej dziewczynki, co dalej powiedział? Może powiedział: „Kochanie, podwiozę cię do rogu, chcesz?” w bardzo szczery i naturalny sposób. – Znowu się zawahał. – Szczery i naturalny. Zupełnie jak w sennym koszmarze. Właśnie przed takim człowiekiem dobrzy ludzie przestrzegają dzieci, żeby się wystrzegały i trzymały od niego z daleka. – Przerwał i dodał dysząc: – Ale ona nie posłuchała, racja?

– To właśnie jej powiedziałeś? – zapytał Cowart niecierpliwie.

– Czy mówiłem, że to jej powiedziałem? Czyżby? Nie, ja tylko powiedziałem, że tak pewnie ktoś do niej mówił. Ktoś kto akurat tego dnia miał ochotę kogoś skrzywdzić i zamordować, i dopisało mu szczęście, że spotkał tę dziewczynkę.

Znowu się zaśmiał. Kichnął.

– Dlaczego to zrobiłeś? – spytał Cowart gwałtownie.

– Czy powiedziałem, że to zrobiłem? – odparł Sullivan, chichocząc.

– Nie, tylko drażnisz mnie…

– Wybacz mi, że się trochę zabawiam.

– Dlaczego nie powiesz prawdy? Dlaczego nie wystąpisz publicznie i nie powiesz prawdy?

– Co, i popsuję sobie całą zabawę? Cowart, nie masz pojęcia, skąd człowiek w celi śmierci czerpie swoje przyjemności.

– Dopuszczając, żeby usmażyli niewinnego człowieka…

– Czy to właśnie robię? Czyż nie mamy potężnego systemu sprawiedliwości, żeby się tym zajął? Żeby się upewnił, że żaden niewinny nie dostaje czapy?

– Wiesz, o czym mówię.

– Wiem – odparł Sullivan cicho, groźnie. – I gówno mnie to obchodzi.

– Więc po co do mnie zadzwoniłeś?

Sullivan zamilkł po drugiej stronie słuchawki. Gdy znowu zabrzmiał jego głos, był cichy i złowieszczy.

– Bo chciałem, żebyś wiedział, jak bardzo zainteresowała mnie twoja kariera zawodowa, Cowart.

– To…

– Nie przerywaj mi! – Sullivan wycedził te słowa. – Już ci to mówiłem! Gdy ja mówię, ty masz, do cholery, słuchać, Panie Reporterze. Zrozumiano?

– Tak.

– Bo chciałem ci coś powiedzieć.

– Co takiego?

– Chciałem ci powiedzieć, że to jeszcze nie koniec. To się dopiero zaczyna.

– Co przez to rozumiesz?

– Domyśl się.

Cowart czekał. Po chwili Sullivan powiedział:

– Chyba kiedyś jeszcze porozmawiamy. Lubię nasze pogawędki. Tyle się na ich skutek dzieje. Ach, jeszcze jedno.

– Co takiego?

– Słyszałeś, że Sąd Najwyższy Florydy ustalił moją samoistną apelację na jesień? Lubią trzymać ludzi w oczekiwaniu. Może sądzą, że zmienię zdanie albo co. Zdecyduję się na wszystkie możliwe apelacje i tak dalej. Może wynajmę jakieś grube ryby, tak jak Bobby Earl i zacznę kwestionować, czy usmażenie mi dupy jest zgodne z Konstytucją. To mi się podoba. Podoba mi się ich poważanie dla starego Sully’ego. – Przerwał na moment. – Ale nie wiemy jednego. Prawda, Panie Reporterze?

– Czego?

– Że się mylą. Nie zmieniłbym swojej decyzji, nawet gdyby sam Jezus zstąpił z niebios i osobiście uprzejmie mnie poprosił.

Nagle odłożył słuchawkę. Cowart podniósł się z krzesła. Poszedł do toalety, gdzie przez kilka minut polewał sobie nadgarstki zimną wodą, usiłując pozbyć się nagłej gorączki, która go owładnęła, i spowolnić bicie serca.

Jego była żona również zadzwoniła pewnego wieczoru, gdy miał już wychodzić z pracy, dzień po tym jak wystąpił w programie „Nocna Linia”.

– Matty? – powiedziała Sandy. – Widzieliśmy cię w telewizji.

W jej głosie brzmiało w związku z tym wydarzeniem jakieś dziewczęce podniecenie, które przypomniało mu o lepszych czasach, gdy byli młodzi, a ich związek był jeszcze świeży. Zaskoczył go telefon od niej, a jednocześnie ucieszył. Poczuł coś w rodzaju fałszywej skromnej satysfakcji.

– Cześć, Sandy. Jak się masz?

– Och, nieźle. Robię się gruba. Ciągle jestem zmęczona. Pamiętasz, jak to było.

Nie za bardzo, pomyślał. Przypomniał sobie, że gdy była w ciąży, na ogół pracował po czternaście godzin dziennie w redakcji działu miejskiego.

– Jak ci się podobało?

– To pewnie dla ciebie niezwykle ekscytujące. To był fantastyczny materiał.

– Cały czas jest.

– Co się stanie z tymi dwoma facetami?

– Nie wiem. Sądzę, że Ferguson będzie miał ponowny proces. Ten drugi…

Przerwała mu.

– Przeraził mnie.

– To porządnie szurnięty człowiek.

– Co się z nim stanie?

– Jeśli nie zacznie składać apelacji, gubernator podpisze zgodę na egzekucję, o ile tylko Sąd Najwyższy utrzyma wyrok w mocy. Raczej nie ma wątpliwości, że tak się stanie.

– Kiedy to nastąpi?

– Nie wiem. Sąd na ogół ogłasza swoje decyzje kilka razy. Gdzieś przed Nowym Rokiem. Będzie tylko jedna linijka w całej masie innych decyzji: „Odnośnie do: Stan Floryda przeciwko Blairowi Sullivanowi. Werdykt i wyrok sądowy podtrzymany”. Cała sprawa jest dość bezkrwawa, do czasu jak do więzienia nadchodzi rozporządzenie gubernatora. Wiesz, pełno dokumentów, podpisów, oficjalnych pieczęci i tego rodzaju rzeczy, aż w końcu komuś przypada w udziale usmażenie faceta. Strażnicy więzienni nazywa jato odrobieniem zadania śmierci.

– Świat chyba nic na tym nie straci, jak on już zginie – powiedziała Sandy z nieznacznym drżeniem głosu.

Cowart nie odpowiedział.

– A jeśli nigdy nie przyzna się do swojego czynu, co się stanie z Fergusonem?

– Nie wiem. Stan może go ponownie sądzić. Może zostać uniewinniony. Może pozostać w celi śmierci. Może się wydarzyć cała masa dziwnych rzeczy.

– Jeśli stracą Sullivana, czy kiedykolwiek ktoś dowie się prawdy?

– Dowie się prawdy? Wydaje mi się, że już znamy prawdę. Prawda jest taka, że Ferguson nie powinien siedzieć w celi śmierci. Ale żeby tej prawdy dowieść? To całkiem inna sprawa. Naprawdę trudna.

– A co teraz będzie z tobą?

– To co do tej pory. Będę zajmował się tą sprawą do końca. Potem będę znowu pisał felietony, aż się zestarzeję, powypadają mi zęby i w końcu zdecydują się przerobić mnie na klej. Tak robią ze starymi końmi wyścigowymi i z felietonistami, wiedziałaś?

Roześmiała się.

– Przestań. Dostaniesz Pulitzera.

Uśmiechnął się.

– Wątpię – skłamał.

– Tak, dostaniesz. Czuję to. Wtedy pewnie odstawią cię do stajni ogierów.

– To by się nazywało mieć szczęście.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)