Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawie idealnie». Краткое содержание книги:

Maddy, Christiane i Amy cieszą się z nowiny, że ich przyjaciółka z college’u napisała bestsellerowy poradnik „Jak wieść idealne życie”. Okazuje się, ku ich oburzeniu, że wykorzystała je jako przykłady kobiet, którym strach zniszczył życie. Szybko jednak zdają sobie sprawę, że miał rację. Zawierają między sobą umowę, że stawią czoło swoim lękom i w kilka miesięcy pokażą, na co je stać.
Maddy była najbardziej barwna i szelmowska spośród trójki dziewczyn. Uzdolniona plastycznie, zrezygnowała z marzeń o karierze artystycznej. Przyjmuje propozycje pracy na młodzieżowym letnim obozie sztuki. Dyrektorem obozu jest jej dawna szkolna miłość Joe, któremu Maddy złamała serce. Jego wściekłość nigdy nie osłabła. Podobnie jak namiętność i ich wzajemne uczucie…
Prawie idealnie to zabawna, ciepła i pełna uroku komedia romantyczna, która otwiera „trylogię idealną”.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 58
Перейти на страницу:

– Więc wytłumacz mu, co się stało. Pokręcił głową, chichocząc.

– Nie ma mowy, żebym wjechał przez bramę po zamknięciu z kobietą obok i powiedział, że spóźniliśmy się, bo mieliśmy wypadek z różowym słoniem. To jeszcze bardziej beznadziejne od tłumaczenia, że skończyła nam się benzyna.

– Ale to prawda.

– A zgadnij, jak szybko to się rozejdzie do pozostałych koordynatorek. A potem do opiekunek, które muszą się przede mną tłumaczyć, kiedy nie wrócą na czas. Będę miał tu do czynienia z buntem. Prawdziwą rebelią.

– I nieustannym droczeniem się.

– To też. – Jego zęby błysnęły w ciemnościach.

– Więc co zrobimy?

– Zobaczysz.

Zapał w jego głosie sprawił, że z zaciekawieniem uniosła brwi. I z troską.

Jechali do obozu, podążając kolorowym, cukierkowym tropem. Joe zwolnił, gdy dotarli do ostatniego zakrętu, nim w polu widzenia pojawiła się brama. Wyłączył przednie świtała i zjechał na prywatny podjazd do stajni. Mostem przejechali przez rzekę, gdzie Joe zatrzymał wóz na porośniętym zaniedbanymi cedrami brzegu. Cicho zjechał po zgaszeniu silnika.

– Potrzebuję czegoś do pisania. – Włączył światło.

Szperała w torebce, aż znalazła starą jak świat listę zakupów i długopis.

– Jaki mamy plan?

– Po pierwsze napiszę liścik Bartowi, właścicielowi stajni, żeby nie odholował twojego wozu, zanim po niego nie przyjedziemy.

– Zostawimy go tu na całą noc?

Kiwnął głową.

– Jutro, kiedy przyjdę zastąpić Harolda na czas lunchu, stwierdzę, że wróciliśmy przed zamknięciem bramy, a potem dodam, że z pewnością nas słyszał, chyba że znowu spał w pracy. – Wyszczerzył zęby. – A potem zadam moje ulubione pytanie: „A więc, sierżancie, kiedy ostatnio byłeś na przeglądzie aparatu słuchowego?”.

– Och, tym zdobędziesz parę punktów.

– A kiedy pójdzie na lunch, przybiegnę tutaj i przyprowadzę twój wóz pod Warsztat.

– Ale nadal nie wiem, jak dostaniemy się do obozu, skoro otacza go trzyipółmetrowe ogrodzenie.

– Zobaczysz. – Wysiadł z samochodu i wsunął liścik za wycieraczkę, a potem machnął na Maddy, żeby szła za nim.

Ruszyła chwiejnym krokiem na wysokich obcasach. Doszli do ogrodzenia.

– Pewnie kiepsko się wspinasz?

Zerknęła na wysokie ogrodzenie z kutego żelaza, a potem na swoją sukienkę i sandały.

– W takim stroju? O nie.

– Tak podejrzewałem. – Przyjrzał się ogrodzeniu, a potem dziewczynie. – Gdybym miał odpowiedni sprzęt, przypiąłbym sobie ciebie i przeniósł, ale w tej sytuacji musimy zrealizować plan B.

– A jaki jest plan B?

– Poczekaj tutaj, aż wrócę.

– Ale… – Patrzyła, jak wspina się dłoń za dłonią, wykorzystując tylko siłę ramion. Na ten widok serce jej zatrzepotało. – Jak długo mam czekać?

– Niedługo. – Zeskoczył na ziemię i skrzywił się, gdy lewa noga ugięła się pod nim. Wyprostował się, rozcierając kolano. – Zostań tu.

Ruszył biegiem, kuśtykając lekko, i zniknął w ciemnościach. Pokręciła głową, myśląc, że nie tylko stare lwy potrzebowały udowodnić, że nadal mogą ryknąć.

Prawie podskoczyła, słysząc nadjeżdżający samochód. A jeśli to Harold? Albo ktoś, kto go zna, i wspomni mu, że ją widział? Przykucnęła za krzakami, żeby nikt jej nie zobaczył. I natychmiast poczuła się idiotycznie. Chociaż trzeba przyznać, że sytuacja była też trochę ekscytująca. Nie robiła niczego w tym stylu od czasów, gdy miała szlaban, a Joe pomagał jej wymknąć się z domu przez okno. Kilka minut spędziła, nasłuchując powrotu Joego. Do jej uszu docierał jednak tylko plusk wody o brzeg, nocne owady i pohukiwanie sowy.

– Maddy?

Z piskiem przewróciła się na plecy. Spojrzała w górę i zobaczyła Joego pochylającego się nad krzakami.

– Ale mnie nastraszyłeś!

– Dlaczego się chowasz?

– Usłyszałam samochód i… sama nie wiem. Pomyślałam, że może Harold nas szuka.

– W życiu. Siedzi w stróżówce na drugim końcu obozu i czeka na nas.

Widząc, jak szczerzy zęby, zmrużyła oczy.

– Świetnie się bawisz, co?

– Jasne. – Wyciągnął dłoń. – Gotowa?

Złapała go i pozwoliła, by pomógł jej wstać, a potem aż jej dech zaparło, gdy wziął ją na ręce.

– Znowu mnie gdzieś ciągniesz?

– Po prostu nie chcę, żebyś zamoczyła buty. Niósł ją w stronę rzeki.

Odwróciła głowę i ujrzała przy brzegu kajak, ledwie widoczny w świetle księżyca.

– Ach, rozumiem.

Objęła go za szyję i uśmiechnęła się.

– Mój dzielny, indiański wojownik przyszedł, żeby mnie przewieźć łodzią w świetle księżyca.

– Więc awansowałem z jaskiniowca?

– Odrobinę. – Przechyliła zalotnie głowę. – Ale może lubię mocnych facetów.

Zerknął na nią. W mroku jego twarz zamieniła się w mozaikę ostrych kątów i mocnych płaszczyzn.

– Wiem, że lubisz.

Kiedy doszli do brzegu, zdała sobie sprawę, że zostawił kowbojki w kajaku i podwinął nogawki spodni. Wszedł do wody, a potem posadził Maddy na jednym z dwóch siedzeń. Bezgłośnie odepchnął kajak od brzegu i wskoczył szybko do środka, siadając naprzeciwko Maddy.

Patrzyła, jak wiosłuje. Wynurzali się z plam księżycowego blasku i zanurzali z powrotem. Jego ramiona i ręce pracowały bez wysiłku, z płynną gracją. Woda ściekała z wiosła niczym srebrzyste, spadające do czarnej rzeki perły. W jej głowie pojawiła się fantazja: Joe z nagą piersią z lśniącymi, czarnymi warkoczami sięgającymi za ramiona, i lędźwiami okrytymi przepaską z kawałków jeleniej skóry. To wyobrażenie sprawiło, że w dole jej brzucha zapulsowało pożądanie. Rozkoszując się tym delikatnym dyskomfortem, odchyliła głowę i przyjrzała się usianemu gwiazdami niebu oraz smużkom chmur przepływającym na tle księżyca.

– Pięknie tu nocą. Także zerknął w górę.

– To prawda. Jeden z powodów, dla których lubię być z dala od świateł miasta, to widok gwiazd.

Zasłuchała się w opadanie wiosła, gdy płynęli dalej.

– Zawsze lubiłeś przebywać na świeżym powietrzu.

– To wyostrza zmysły. Zwłaszcza noce.

Podprowadził łódź do brzegu zasłoniętego przez wierzby płaczące, a potem cicho wyszedł i stanął w sięgającej kostek wodzie. Wyciągnął łódź na brzeg, a potem wziął Maddy na ręce.

– Dziękuję – powiedziała, gdy postawił ją na brzegu.

– Cała przyjemność po mojej stronie.

Patrzył na nią przez dłuższą chwilę. Cienie przesłaniały jego twarz. Pulsowanie w brzuchu zamieniło się w uporczywy ból. Już myślała, że Joe ją pocałuje, kiedy odsunął się.

Rozejrzała się, jakby chciała zebrać myśli.

– Zostawisz tutaj kajak?

– Nie. To by wzbudziło zbyt wiele pytań.

Wyciągnął łódkę wyżej na brzeg i wyjął buty. Oparł się o pień drzewa, otrzepał stopy i dopiero założył kowbojki.

– Odprowadzę cię do domu, a potem odstawię kajak z powrotem.

– Och.

Nerwowo zastanawiała się, co ma zrobić, gdy dojdą do Warsztatu. Powinna go zaprosić, żeby porozmawiali? A może na dzisiaj już wystarczy – to z kolei rodziło pokusę, aby go zaprosić i nie rozmawiać. Ale przysięgła, że tego nie zrobi. Żadnego seksu, dopóki nie ustalą kilku rzeczy.

– Gotowa?

Wyciągnął do niej rękę. Złapała go i pozwoliła, aby poprowadził ją ścieżką między drzewami. Dróżka stawała się coraz bardziej stroma, a grunt nierówny. Zamyślona źle postawiła nogę i prawie się przewróciła.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)