Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Czarny Wiatr

Электронная книга - «Czarny Wiatr». Краткое содержание книги:

Ostatnie dni II wojny światowej. Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych dopływa japoński okręt podwodny. Ale nie wypełnia powierzonego mu tajnego zadania. Zatopiony przez amerykański niszczyciel znika na dnie oceanu wraz ze swym ładunkiem…
Rok 2007. Ktoś wie o misji sprzed sześćdziesięciu lat. I zamierza wykorzystać to, co przewoził japoński okręt, by przeprowadzić podstępny plan. Na jego drodze stoi jednak troje ludzi: piękna biolog, młody inżynier i ich ojciec, szef NUMA – Dirk Pitt.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 93
Перейти на страницу:

– Na ziemię! – krzyknął po angielsku Tongju. Drugi oficer szybko opadł na kolana, ale sternik spanikował. Rzucił się do ucieczki na lewe skrzydło mostka. Zanim Tongju i jego ludzie zdążyli mu przeszkodzić, w drzwiach pojawił się jeden z komandosów Kima. Walnął sternika kolbą w pierś, potem kopnął w krocze. Marynarz upadł na pokład i zwinął się, jęcząc z bólu.

Tongju obrzucił wzrokiem mostek. Sąsiednia kabina radiowa była pusta. Skinął głową do jednego z komandosów, żeby pilnował sprzętu, i podszedł do drzwi kajuty kapitańskiej za sterownią. Pokazał innemu komandosowi, żeby wtargnął do środka.

Morgan spał, gdy komandos wpadł do kajuty, zapalił światło i wycelował w niego AK-74. Kapitan natychmiast się obudził, zerwał z koi i ruszył na intruza.

– Co jest? – warknął.

Zaskoczony komandos się zawahał. Morgan podbił lufę karabinu do góry i wypchnął napastnika za próg. Komandos poleciał do tyłu, upadł na plecy i uderzył w przegrodę czołową sterowni.

Nim zdążył wstać, Tongju uniósł pistolet półautomatyczny Glock 22 i strzelił do Morgana. Pocisk trafił kapitana w lewe udo i przeszedł na wylot. Na ścianę za Morganem trysnęła krew. Morgan zaklął, chwycił się za nogę i osunął na kolana.

– To statek rządu Stanów Zjednoczonych – wycedził.

– Teraz jest mój – odparł chłodno Tongju- i jeśli będziesz się stawiał, następną kulę wpakuję ci w łeb. – Podszedł do klęczącego kapitana i kopnął go w twarz.

Morgan rozciągnął się na pokładzie, dźwignął się powoli na kolana i spojrzał z nienawiścią na swojego prześladowcę.

Nie był w stanie ostrzec towarzyszy, mógł tylko bezradnie patrzeć, jak grupa intruzów zajmuje jego statek. Wyrwana ze snu załoga nie stawiała oporu na widok luf. Tylko w maszynowni odważny mechanik zdzielił jednego z napastników kluczem hydraulicznym w głowę. Inny komandos natychmiast otworzył ogień do marynarza; na szczęście razy nie były śmiertelne.

Na pokładzie „Sea Rovera" padło jeszcze kilka strzałów, ale po niecałych dwudziestu minutach oddział szturmowy opanował statek badawczy.

Tim Ryan i Mike Farley byli w kabinie kontrolnej operacji podwodnych i monitorowali zanurzenie „Starfisha", gdy do środka wtargnęli dwaj komandosi. Ryan zdążył wymamrotać przez radio:

– Co za cholera?

Potem on i Farley zostali wyrzuceni pod lufami ze stanowiska kontrolnego.

Napastnicy zaprowadzili załogę na pokład rufowy. Za basenem wodującym była cofnięta ładownia, gdzie trzymano pojazd głębinowy i sprzęt. Kim polecił unieść stalową pokrywę włazu, po czym kazał przerażonym więźniom zejść po drabince do przepastnego ciemnego pomieszczenia.

Do Kima podszedł Tongju. Za jego plecami jeden z komandosów szturchał lufą kulejącego Morgana.

– Melduj – powiedział Tongju.

– Zadanie wykonane – zameldował z dumą Kim. – Jedna ofiara w maszynowni, Ta-kong. Ale statek opanowany. Wszyscy więźniowie są w ładowni rufowej. Jin-chul znalazł w laboratorium osiem bomb. – Wskazał żylastego komandosa, który stał z drugiej strony pokładu. – Pojazd głębinowy właśnie wydobywa następne bomby.

Tongju odsłonił w uśmiechu pożółkłe zęby.

– Bardzo dobrze. Zawiadom „Baekje". Niech podpłynie do nas i zabierze bomby.

– Niedaleko zajdziecie – wtrącił Morgan, plując krwią.

– Jesteśmy dalej, niż ci się wydaje – odparł Tongju.

Trzysta metrów pod „Sea Roverem" Summer układała w prowizorycznym pojemniku dziesiątą bombę. Kiedy skończyła, zabezpieczyła obie manipulatorami.

– Mamy dziesięć, zostały dwie – zwróciła się do Dirka. – Możesz nas zabrać do domu.

– Tak jest, milady – odrzekł, uruchomił napęd „Starfisha" i wycofał się z ciasnego hangaru.

Kiedy wydostali się z 1-411, Summer połączyła się z kabiną kontrolną statku.

– „Sea Rover", tu „Starfish". Mamy następną partię towaru i przygotowujemy się do powrotu, odbiór.

Odpowiedziała jej cisza. Wywołała statek jeszcze kilka razy, ale nikt się nie odezwał. Rozpoczęli wznoszenie.

– Ryan musiał zasnąć – powiedział Dirk.

Summer stłumiła ziewnięcie.

– Trudno go za to winić. Jest wpół do trzeciej nad ranem.

– Mam tylko nadzieję, że facet na dźwigu nie śpi – mruknął Dirk.

Kiedy zbliżyli się do powierzchni, zobaczyli znajomy blask reflektorów.

Skierowali „Starfisha" do kręgu świateł i wynurzyli się w basenie wodującym. Zaczęli wyłączać elektronikę, więc nie zwracali uwagi na ciemne postacie na pokładzie, gdy opuszczano hak dźwigu i przyczepiano do pojazdu. Dopiero gdy zostali gwałtownie szarpnięci do góry i przeniesieni na pokład z takim rozmachem, że prawie uderzyli w lewą burtę, zdali sobie sprawę, że coś jest nie tak.

– Kto obsługuje ten dźwig, do cholery? – warknęła Summer. – Nie wiedzą, że mamy tu dwie bomby?

Dirk wyjrzał przez kopułę kokpitu.

– Czeka na nas dziwny komitet powitalny.

Na wprost nich Azjata w czarnym stroju paramilitarnym celował z pistoletu w brzuch kapitana Morgana. Dirk popatrzył na jego długie obwisłe wąsy i krzywe żółte zęby odsłonięte w złowrogim uśmiechu. Potem spojrzał w jego czarne oczy. Dostrzegł w nich okrucieństwo i całkowitą obojętność. To były oczy zabójcy.

Summer wstrzymała oddech na widok Morgana. Miał zabandażowane lewe udo, strużki zakrzepłej krwi na łydce, opuchnięty policzek i podbite oko, a z jego rozciętej wargi krew kapała na koszulę. Ale nie okazywał strachu.

Przed kopułą „Starfisha" pojawili się dwaj komandosi. Wymachiwali AK-74, pokazując Dirkowi i Summer, żeby wysiedli. Kiedy oboje wydostali się z pojazdu, zaprowadzono ich pod lufami do Morgana i Tongju.

– Pan Pitt – powiedział Tongju. – Miło, że pan do nas dołączył.

– Chyba nie miałem przyjemności pana poznać – mruknął Dirk.

Tongju lekko skłonił głowę.

– Jestem tylko skromnym sługą Japońskiej Czerwonej Armii, moje nazwisko nie ma więc znaczenia – odrzekł uprzejmie i uśmiechnął się.

– Nie wiedziałem, że ktoś z tego klubu pomyleńców pozostaje na wolności.

Tongju nadal się uśmiechał. Nie drgnął mu żaden mięsień twarzy.

– Macie piętnaście minut na wymianę akumulatorów w pojeździe głębinowym i przygotowanie się do wydobycia dwóch ostatnich bomb.

– Obie są uszkodzone i w kawałkach – skłamał Dirk. Starał się gorączkowo ułożyć plan działania.

Tongju uniósł pistolet wycelowany w brzuch Morgana i przystawił lufę do prawej skroni kapitana.

– Macie czternaście minut. Potem zastrzelę jego i was – ostrzegł, nie przestając się uśmiechać.

Dirk popatrzył na szaleńca. Miał ochotę rzucić się na niego. Powstrzymał go delikatny dotyk dłoni Summer na ramieniu.

– Chodź, mamy mało czasu – powiedziała i pchnęła go lekko w stronę wózka z akumulatorami.

Morgan spojrzał na Dirka i skinął głową. Zmagając się z uczuciem bezradności, Dirk zaczął przenosić akumulatory do „Starfisha". Nie spuszczał z oka dowódcy komandosów.

Kiedy przygotowywali pojazd do ostatniego zanurzenia, przyprowadzono pod lufami jeszcze kilku członków załogi i kazano im wejść do ładowni. Summer zauważyła przerażone miny dwóch laborantów, gdy brutalnie popychano ich do włazu.

Dirk i Summer wymienili akumulatory w dwanaście minut. Nie mieli już czasu na kontrolę systemów.

Tongju przeszył wzrokiem dwoje Amerykanów, którzy górowali nad nim wzrostem.

– Wydobędziecie bomby i wrócicie na statek. Macie półtorej godziny. Tylko bez żadnych głupstw, bo poniesiecie poważne konsekwencje.

– Na pańskim miejscu martwiłabym się raczej o to, jakie wy poniesiecie konsekwencje za porwanie rządowego statku – wyrzuciła z siebie Summer.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)