Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Śpiąca Laleczka
Śpiąca Laleczka - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Śpiąca Laleczka

Электронная книга - «Śpiąca Laleczka». Краткое содержание книги:

Z kalifornijskiego więzienia ucieka Daniel Pell, skazany na dożywocie za wymordowanie rodziny zamożnego biznesmena. Zbieg przystępuje do realizacji swojego planu, zabijając kolejne ofiary i manipulując ludźmi, z których czyni posłuszne sobie marionetki. Na czele pościgu staje Kathryn Dance, agentka Biura Śledczego Kalifornii. Aby odkryć zamiary psychopatycznego mordercy, zwraca się o pomoc do kobiet należących niegdyś do założonej przez Pella grupy fanatycznie oddanych mu wyznawców. Odpowiedź może także znać Śpiąca Laleczka, dziewczynka, która jako jedyna przeżyła zbrodnię popełnioną przez Pella przed siedmiu laty. Żeby wygrać pojedynek z bezwzględnym zbrodniarzem, Kathryn Dance musi przedrzeć się przez labirynt kłamstw i przemilczeń i dotrzeć do prawdy o przeszłości
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 142
Перейти на страницу:

– Mówiłaś, że lubisz. Że poprawia ci nastrój… Wiesz co, najdroższa? – Pocałował ją w czubek głowy. – W restauracji byłaś naprawdę dzielna.

Odwracając się od zakupów, spuściła oczy.

– Trochę spanikowałam. Bałam się. Nie chciałam krzyczeć.

– Nie, nie, trzymałaś się mocno. Wiesz, co to znaczy?

– Niezupełnie.

– To dawne powiedzenie żeglarzy. Tatuowali je sobie nawet na palcach i kiedy zaciskali ręce w pięści, można było przeczytać napis [3]. „Trzymać się mocno” to znaczy nie uciekać, nie poddawać się.

Roześmiała się.

– Od ciebie na pewno bym nie uciekła.

Musnął ustami jej włosy, czując woń potu i tanich perfum. Jennie potarła nos.

– Jesteśmy jednym zespołem, najdroższa. – Na te słowa zostawiła nos w spokoju. Pell zauważył to.

Poszedł do łazienki, gdzie długo oddawał mocz, a potem umył ręce. Kiedy wrócił, czekała go jeszcze jedna niespodzianka.

Jennie już się rozebrała. W samym staniku i majteczkach, z zapalniczką w ręku, krążyła po pokoju i po kolei zapalała świeczki.

Uniosła głowę.

– Mówiłeś, że lubisz czerwony.

Pell uśmiechnął się i podszedł do niej. Przesunął dłonią po wystającym kręgosłupie.

– Może wolałbyś coś zjeść?

Pocałował ją.

– Zjemy później.

– Och, kochanie, tak cię pragnę – szepnęła. Na pewno w przeszłości często używała tego zwrotu. Co nie oznaczało, że teraz nie mówiła szczerze.

Wyjął jej z dłoni zapalniczkę.

– Potem będziemy tworzyć nastrój. – Pocałował ją i przyciągnął do siebie.

Uśmiechnęła się – tym razem swobodnie – i mocno przycisnęła biodra do jego bioder.

– Ty chyba też mnie pragniesz. – Zaczęła mruczeć.

– Pragnę cię, najdroższa.

– Lubię, kiedy tak do mnie mówisz.

– Masz pończochy? – zapytał.

Skinęła głową.

– Czarne. Pójdę je włożyć.

– Nie. Nie po to ich potrzebuję – szepnął.

Rozdział 18

Przed zakończeniem długiego dnia miała do załatwienia jeszcze jedną sprawę.

Kathryn Dance zatrzymała samochód przed domem na ziemi niczyjej między Carmel a Monterey.

Kiedy jedynym ośrodkiem „przemysłowym” w okolicy była wielka baza wojskowa Ford Ord, mieszkali tu, a także często osiedlali się po zakończeniu służby, oficerowie niższej rangi. Wcześniej, w czasach rozkwitu przetwórstwa rybnego, mieszkali tu brygadziści i kierownicy. Dance zaparkowała przed skromnym bungalowem, minęła sztachetową furtkę i pokonawszy wyłożoną kamieniami ścieżkę, stanęła przed drzwiami. Po chwili otworzyła jej kobieta pod czterdziestkę, o piegowatej, pogodnej twarzy. Dance przedstawiła się.

– Chciałam rozmawiać z Mortonem.

– Proszę wejść – powiedziała z uśmiechem Joan Walker. Jej mina nie zdradzała zaskoczenia ani niepokoju, z czego Dance wywnioskowała, że mąż poinformował ją o swoim udziale w dzisiejszych wydarzeniach, choć może nie wyjawił jej wszystkich szczegółów.

Agentka weszła do małego salonu. Widok nierozpakowanych do końca pudeł z ubraniami i książkami – głównie z książkami – powiedział jej, że gospodarze dopiero się wprowadzili. Na ścianach wisiały tanie reprodukcje typowe dla domów wynajmowanych w sezonie. Znów poczuła zapachy kuchenne – tym razem nie była to jednak woń włoskich ziół, lecz hamburgerów i cebuli.

Zobaczyła ładną, pulchną dziewczynkę z warkoczykami, w okularach w drucianych oprawkach, trzymającą blok rysunkowy, która uniosła głowę i uśmiechnęła się na powitanie. Dance pomachała do niej. Dziewczynka była mniej więcej w wieku Wesa. Na kanapie siedział kilkunastoletni chłopiec pochłonięty zamętem bitewnym w grze wideo i wciskał guziki z takim przejęciem, jak gdyby zależały od niego losy cywilizacji.

W drzwiach zjawił się Morton Walker, podciągając pasek spodni.

– Witam, witam, agentko Dance.

– Proszę mi mówić Kathryn.

– A więc Kathryn. Poznałaś już moją żonę, Joan. – Uśmiechnął się. – I… ej, Erie, odłóż… Erie! – krzyknął ze śmiechem. – Odłóż to!

Chłopiec zapisał grę – Dance świetnie wiedziała, jakie to ważne – odłożył na bok konsolę i zerwał się z kanapy.

– To jest Erie. Przywitaj się z agentką Dance.

– Agentką? Z FBI?

– Z czegoś bardzo podobnego.

– Super!

Dance uścisnęła dłoń nastolatka, który spojrzał na jej biodro, szukając pistoletu.

Nieśmiało podeszła do niej dziewczynka, wciąż ściskając szkicownik.

– No, przedstaw się – ponagliła ją matka.

– Dzień dobry.

– Jak masz na imię? – spytała Dance.

– Sonja.

Domyśliła się, że Sonja wstydzi się swojej nadwagi. Jej rodzice szybko powinni się tym zająć, choć patrząc na ich sylwetki, Dance wątpiła, czy zrozumieją problem, z jakim zaczęła się borykać ich córka. Znajomość kinezyki dawała jej wgląd w emocjonalne i psychiczne kłopoty ludzi, ale nie mogła zapominać, że nie jest terapeutką tylko agentką biura śledczego.

– Oglądałem wiadomości – rzekł Walker. – Już go prawie mieliście, tak?

– Minutę temu – odparła, krzywiąc twarz.

– Podać coś pani? – zapytała żona Walkera.

– Nie, dziękuję. Wpadłam tylko na chwilę.

– Zapraszam do siebie – powiedział Walker.

Poszli do małego pokoju zalatującego kocim moczem. Jedyne umeblowanie stanowiło biurko i dwa krzesła. Obok posklejanej taśmą lampy stał laptop ze startymi literami na klawiszach A, H i N. Wszędzie piętrzyły się papiery, a na regałach, w kartonach, na kaloryferze i w wysokich stertach na podłodze upchnięto prawdopodobnie dwieście czy trzysta książek.

– Lubię mieć pod ręką książki. – Walker ruchem głowy wskazał salon. – Oni też. Nawet nasz geniusz gier. Wybieramy książkę i co wieczór czytamy na głos.

вернуться

[3] W oryginale „HOŁD TIGHT” każda litera była wytatuowana na jednym palcu. Według tradycji napis miał przypominać marynarzom, aby „trzymali się mocno” i nie puszczali lin podczas sztormu, by fala nie zmyta ich z pokładu (przyp. tłum.).

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 142
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)