Zbyt idealnie
- Автор: Ортолон Джулия
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Zbyt idealnie». Краткое содержание книги:
Amy Baker ma zmierzyć się z lekiem przed podróżami. Wybiera się jako niania w rejs po Karaibach. I gubi się już w pierwszym porcie St. Barts. Statek odpływa, a ona zostaje na wyspie bez pieniędzy. Nie ma nawet szczoteczki do zębów!
Guy Gaspar mieszka w wieży fortecznej i nigdy nikomu się nie pokazuje. Jest ponoć szpetnym, odpychającym samotnikiem, wiec miejscowi nazywają go Bestia. Amy zgłasza się do pracy w forcie, ale spotyka tam tylko jego przystojnego asystenta.
W rzeczywistości Guy to seksowny i bogaty Byron Parks, który z talentem odgrywa role i Bestii, i swojego pracownika. Na wyspie szuka odrobiny spokoju i prywatności. Jako Bestia rozmawia z Amy za pomocą internetu. Nawiązują pełna romantyzmu korespondencje. Byron z wzajemnością zakochuje się w rozmówczyni. Czy odkrycie prawdziwego oblicza księcia z bajki nie zniszczy ich cudownego romansu?
Christine pierwsza odpowiedziała: Och, Amy, proszę, nie krzyw się, że się śmieję, ale to właściwie zabawne. Ale skarbie, szczerze współczuję.
Maddy: Zgadzam się z C. Zabawne, ale bolesne. Co powiesz Guy owi?
Amy: Nic, mam nadzieję. Chcę po prostu wracać do domu. Byłam tu dość długo, żeby wypełnić zadanie, więc nie muszę już zostawać.
Maddy: Czekaj no chwilkę. Wróć. Mówisz, że uciekniesz, nawet z nim nie porozmawiawszy? A co z umową, którą z nim zawarłaś? Obiecałaś, że zostaniesz na cztery tygodnie.
Amy: Wiem, że to tchórzostwo, ale po prostu nie mogę spojrzeć mu w oczy. I wykonałam swoje zadanie.
Maddy: Owszem. Przypominam ci jednak, że kiedy ja miałam zebrać się na odwagę i porozmawiać z Joem, żadna z was nie pozwoliła mi łatwo się wymigać. Zmusiłyście mnie do konfrontacji. Myślę, że jesteś to winna samej sobie: musisz stanąć twarzą w twarz z Guyem. No, może nie dosłownie, bo on ci przecież nie pokaże swojej twarzy.
Amy: Ale to co innego. Ty kochałaś Joego.
Maddy: Chcesz powiedzieć, że nie jesteś ani trochę zadurzona w Guyu? A co się stało z tymi zachwytami, jaki jest cudowny? Amy, kiedy w grę wchodzą rzeczy, o które twoim zdaniem warto walczyć, jesteś jedną z najsilniejszych kobiet, jakie znam. Naprawdę odpuścisz sobie Guya, bo wstydzisz się tego, co zrobiłaś zeszłego wieczoru?
Amy: Wstydzę? Raczej jestem śmiertelnie zażenowana!
Christine: Nie myśl, że zmówiłyśmy się przeciwko tobie, ale zgadzam się z Mad. Ten facet może być tym jedynym, jeśli uciekniesz z podkulonym ogonem, zawsze będzie cię to potem dręczyło. Niech zażenowanie nie powstrzymuje cię przed zrobieniem czegoś, co może zmienić resztę twojego życia. Ale tak nawiasem mówiąc, jesteś pewna, że nie wolisz Lancia Beauforta? Przystojniaka, który wykopuje drzwi, żeby upewnić się, że nic ci nie jest, a potem przynosi aspirynę i wodę na kaca? I robi ci lunch? To jest facet w moim stylu!
Amy: Właściwie to jest uroczy i skłamałabym, mówiąc, że nie uważam go za atrakcyjnego, ale nie porusza mojego serca tak jak Guy.
Christine: Wobec tego musisz posłuchać Maddy. Wiem, że zwykle ja jestem tą cyniczną, ale szczerze ci powiem, że nie ma nic wspanialszego od znalezienia mężczyzny, który jest w sam raz dla ciebie. Miłość to najcudowniejsza rzecz na świecie.
Amy: Podejrzewam, że obu wam szczęście przedślubne uderzyło do głowy. Nie czytałyście tego fragmentu mojego listu, w którym piszę, że Guy postanowił, że się nie zobaczymy?
Christine: Sama nie wiem, po ostatniej nocy mógł zmienić zdanie! Jak gorąca była scena, którą opisałaś?
Amy: Tak gorąca, że wykasowałam ją z komputera, bo bałam się, że obudowa się stopi.
Maddy: Hmm, wobec tego rzeczywiście mógł zmienić zdanie. Wiem, że to trudne, ale radzę ci, żebyś ostrzej wałczyła, dopóki nie masz pewności, że nie jest tym jedynym. Nie poddawaj się i nie ustępuj.
Amy: Boże, mówisz jak Jane.
Maddy: Cóż, napisała parę mądrych rzeczy w tej swojej książce. Nadal nie wierzę, że można mieć idealne życie, ale czasem można wyładować cholernie blisko tego. Więc powodzenia. I zdaj nam potem raport.
Amy skrzywiła się, myśląc, że przyjaciele to zwykle najcudowniejsza rzecz na świecie, ale czasem są jak wrzód na tyłku.
Ale, niech to diabli, miały rację. Tego wieczoru zdobędzie się na odwagę i porozmawia z Guyem.
Rozdział 13
Życie pełne jest niespodzianek – nie bój się ich, tylko je witaj z otwartymi ramionami.
Jak wieść idealne życie
Byron zdębiał, gdy wszedł do kuchni tego wieczoru. Spodziewał się, że będzie pusta. Spodziewał się, że przejdzie przez nią prosto do pokoju Amy, która właśnie będzie pakowała rzeczy. Zamiast tego zobaczył ją, jak stała przy zlewie i siekała warzywa. Miała na sobie seksowną letnią sukienkę, która odsłaniała jej opalone nogi. Srebrny łańcuszek z motylkiem przyciągnął uwagę do jej zgrabnych, bosych stóp o pomalowanych na różowo paznokciach.
Oderwał wzrok od łańcuszka, który zawsze sprawiał, że myślał o jej tatuażu. Albo raczej o tym, gdzie on się znajdował.
– Co robisz? – zapytał nieco zbyt ostro.
Odwróciła się i uśmiechnęła. Blednące słońce wlewało się przez okno, oświetlając jej twarz i muskając złotym dotykiem włosy.
– Szykuję kolację dla Guya.
– Nie trzeba.
Podszedł do niej, skupiając wzrok na tym, co robiła, zamiast patrzeć na nią. Bał się, że coś w jego oczach go zdradzi.
– Mówiłem, że ja się nim zajmę.
– Tak, ale czas, żebyś już wyszedł. – Skrobała marchewki do miski. – Ktoś musi zrobić mu kolację.
– Coś mu zaniosę przed wyjściem.
Samotny wieczór w wieży ze świadomością, że to ostatnia noc Amy na St. Barts, oznaczała dla niego godziny agonii. Ale jakoś by je przeżył, a rankiem zabrałby ją na lotnisko i patrzył, jak wsiada do samolotu i odlatuje z jego życia.
– Proszę. – Podał kopertę, którą przyniósł ze sobą. – Gaspar prosił, żeby ci to dać.
– Co to jest?
Zmarszczyła brwi, wycierając ręce w ścierkę.
– List.
– O mój Boże. – Wytrzeszczyła oczy. – Zwalnia mnie?
– Nie! – To przypuszczenie całkowicie go zaskoczyło. List miał ją uspokoić, a nie przestraszyć. – Podejrzewam, że to au revoir.
– Och, Bogu dzięki. – Przygarbiła się z ulgą.
Patrzył, jak bierze list. Modlił się w duchu, żeby udało mu się wszystko wyrazić jak trzeba. Spojrzała na kopertę, ale jej nie rozerwała.
– Nie przeczytasz?
Zagryzła usta, zamyślona, a potem pokręciła głową.
– Później przeczytam. – W jej oczach pojawiła się niepewność. – Mówił coś o… ostatniej nocy?
– Nie – zapewnił ją.
Nie chciał, aby Amy wyobrażała sobie, jak dwóch mężczyzn śmiało się do rozpuku z tego, że się upiła i przesłała w e-mailu opis sceny erotycznej. Naprawdę erotycznej i gorącej sceny, od której nadal był obolały z podniecenia.
A może zrobiło mu się gorąco po prostu dlatego, że znalazł się z Amy w jednym pomieszczeniu? Kiedy zobaczył, jak długie, brązowe włosy opadają spiralami od spinki na czubku jej głowy aż do talii? Tęsknił za tym, żeby ich dotknąć, żeby zanurzyć w nich twarz, tak jak wcześniej tego dnia. To wspomnienie będzie go prześladować przez resztę życia.
Odwrócił wzrok i odchrząknął.
– Powiedziałem mu o tym, że chcesz wracać do domu. Było mu przykro to słyszeć, ale mówi, że rozumie. Jutro mam cię zawieźć na lotnisko i kupić bilet do domu.
– Cóż… – Wzięła głęboki oddech, żeby dodać sobie odwagi. – Doceniam propozycję, ale… nie wyjeżdżam.
– Pardon? – Zamrugał powiekami.
– Zmieniłam zdanie. – Odłożyła list na bok. – Nie jadę.
Spojrzał na nią z niedowierzaniem. Jak to zmieniła zdanie? Nie mogła. Miał za sobą żałosny dzień, kiedy próbował pogodzić się z tym, że pozwoli jej wyjechać, chociaż chciał ją błagać, aby została. W końcu zdołał jakoś przekonać samego siebie, że decyzja Amy jest słuszna – a ona zmieniła zdanie?
Nie, nie, nie. Nie może zostać, bo on zwariuje.