Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Zbyt idealnie». Краткое содержание книги:

Pełna zawirowań, smutków i uśmiechów opowieść o kolejnej spośród przyjaciółek, zamykająca „trylogie idealna” Julie Ortolon (Prawie idealnie, Po prostu idealnie!).
Amy Baker ma zmierzyć się z lekiem przed podróżami. Wybiera się jako niania w rejs po Karaibach. I gubi się już w pierwszym porcie St. Barts. Statek odpływa, a ona zostaje na wyspie bez pieniędzy. Nie ma nawet szczoteczki do zębów!
Guy Gaspar mieszka w wieży fortecznej i nigdy nikomu się nie pokazuje. Jest ponoć szpetnym, odpychającym samotnikiem, wiec miejscowi nazywają go Bestia. Amy zgłasza się do pracy w forcie, ale spotyka tam tylko jego przystojnego asystenta.
W rzeczywistości Guy to seksowny i bogaty Byron Parks, który z talentem odgrywa role i Bestii, i swojego pracownika. Na wyspie szuka odrobiny spokoju i prywatności. Jako Bestia rozmawia z Amy za pomocą internetu. Nawiązują pełna romantyzmu korespondencje. Byron z wzajemnością zakochuje się w rozmówczyni. Czy odkrycie prawdziwego oblicza księcia z bajki nie zniszczy ich cudownego romansu?
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 59
Перейти на страницу:

– Widzę, że miałaś szaloną noc.

– I to jaką – jęknęła. – Miałam nadzieję, że obudzę się martwa.

– Obawiam się, że umarłaś tylko w połowie.

– Jesteś pewien?

– Bardzo.

Obrzucił ją spojrzeniem. Prześcieradło zsunęło jej się do pasa, więc widział, jak leży w łóżku w nocnej koszuli, która wyglądała jak biała, jedwabna halka. Bardzo niewinnie i jednocześnie bardzo seksownie. Właśnie tego mu było trzeba: wzrokowego dodatku do obrazów, które już powstały w jego głowie.

– Masz aspirynę? – spytał.

– Nie.

– Leż i nie ruszaj się. Niedługo wrócę.

Poszedł do wieży, złapał buteleczkę aspiryny, a potem zatrzymał się w kuchni, żeby wziąć wielką szklankę wody i opakowanie lodu. Kiedy wrócił, zobaczył, że Amy ostrożnie wraca z łazienki do łóżka. Jedwabna koszulka ledwo zasłaniała jej uda. Zamarł w pół kroku i zagapił się na jej nogi.

– Lance – jęknęła, mówiąc z wyraźnym teksańskim akcentem. – Mógłbyś przestać? Jestem na wpół naga.

Nie w mojej głowie, odparł w myślach, wyobrażając ją sobie kompletnie nagą. Zbył parsknięciem jej skromność i pomógł jej wrócić do łóżka.

– Niektóre twoje sukienki zakrywają niewiele więcej.

– Nieważne, to i tak co innego. -Weszła do łóżka i podciągnęła prześcieradło prawie do szyi. – Mam już dość powodów do zawstydzenia.

– Proszę. Weź to. – Podał jej aspirynę. Przełknęła pigułki z kilkoma chciwymi łykami wody, opróżniając od razu całą szklankę. Potem zamknęła oczy i ciężko westchnęła.

– Lepiej? – zapytał.

– Nie wiem, czy kiedykolwiek poczuję się lepiej. Ostrożnie odgarnął lok z jej czoła.

– Głowa aż tak bardzo cię boli?

– To nie tylko to. – Łzy pociekły jej, gdy mocniej zacisnęła powieki. – Zrobiłam zeszłej nocy coś naprawdę głupiego. Nigdy więcej nie będę w stanie spojrzeć Guyowi w oczy.

– Powiesz mi? – Położył na jej czole kostki lodu zawinięte w ręcznik. – Może to nic strasznego.

– Nie, nie mogę ci powiedzieć. – Przytrzymała lód. – I nie waż się go pytać. Proszę. Obiecaj mi, że nie zapytasz.

– Obiecuję.

– I że mu nic o tym nie powiesz. – Spojrzała ku drzwiom. – Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś.

– Naprawię je i tylko my dwoje będziemy wiedzieć.

Niespodziewanie wybuchła płaczem.

– O mój Boże, chcę wracać do domu! Wiem, że obiecałam zostać aż do wieczoru panieńskiego moich przyjaciółek, ale nie mogę. Po prostu nie mogę! Chcę do domu!

– Cicho już, cśśś.

Nie mógł się powstrzymać; objął ją i podziękował w duchu, że mu na to pozwoliła. Tulił ją mocno, podczas gdy ona szlochała w jego pierś.

– Cokolwiek się stało, nie może być aż tak źle.

– Nie wiesz, co mówisz.

Rozluźniła się i ich ciała wtuliły się w siebie. Zamknął oczy, rozkoszując się tym, że może ją obejmować i dotykać. Głaskał ją po plecach i wdychał jej zapach.

– Kiedy poczujesz się lepiej, może to nawet wyda się trochę zabawne.

Zaśmiała się.

– Zaufaj mi, to nigdy nie będzie zabawne. Moja jedyna nadzieja na zapomnienie o tym wstydzie, to uciec jak najdalej z St. Barts. – Usiadła prosto i otarła policzki. – A kiedy tylko dotrę do domu, pójdę do hipnotyzera i poproszę, żeby wymazał mi z głowy ostatnią noc.

– Nic nie może być aż tak złe. Nic. – Poczuł pustkę w ramionach, ale pozwolił, żeby oparła się o wezgłowie. – Niezależnie od tego, co się stało, porozmawiaj z Gasparem. Jestem pewien, że powie ci, że nie masz czym się przejmować.

– Nie mogę. Chcę po prostu wrócić do domu.

– Złamałabyś słowo i wyjechała wcześniej?

– Nie mogę zostać. – Wzięła go za rękę i uścisnęła jego dłoń. -Zawieziesz mnie na lotnisko?

Zawahał się, nie bardzo wiedząc, co robić. W końcu wziął głęboki wdech.

– Zawrzemy umowę.

– Tylko nie jeszcze jedna umowa – jęknęła, przyciskając znowu lód do czoła.

– Nie podejmuj decyzji dzisiaj. Weź sobie wolne i prześpij się, żeby lepiej się poczuć. – Odgarnął loczek za jej ucho. -Ja zajmę się Gasparem. Jutro, jeśli nadal będziesz chciała uciec, porozmawiamy.

– Musiałeś powiedzieć „uciec"?

– Nie wyglądasz mi na tchórza.

– Skrzywiła się kwaśno.

– Poczekasz do jutra z decyzją?

– Tak.

– Bon. Więc zostawiam cię. Odpoczywaj.

Wstał i podszedł do drzwi. Wisiały na jednym zawiasie, a z futryny wystawały drzazgi.

– Lance – zawołała, gdy siłował się z drzwiami.

– Oui? – Spojrzał na nią.

– Dziękuję. – Łzy napłynęły jej do oczu.

Miał ochotę wrócić i znowu ją objąć.

Zamiast tego skinął głową i przymknął drzwi. Serce zaciskało mu się na myśl o wyjeździe Amy – ale może tak było najlepiej. Z każdym dniem czuł się coraz bardziej w niej zakochany, a jasno dała do zrozumienia, że nie chce mieć nic wspólnego z prawdziwym Byronem. Skoro już teraz myśl o jej wyjeździe jest tak trudna do zniesienia, o ile trudniejsza będzie za trzy tygodnie?

Tak, najlepiej dla nich obojga będzie, jeśli pozwoli jej teraz wyjechać. Miał tylko nadzieję, że uda się wcześniej zmniejszyć jej zakłopotanie. Chciał, aby wspominała spędzony z nim czas ciepło, a nie żeby krzywiła się za każdym razem, gdy spojrzy w przeszłość.

Późnym popołudniem Amy znowu poczuła się jak żywa istota ludzka. Przespała cały ranek, potem zjadła zupę, którą Lance odgrzał jej na lunch. To był idealny posiłek dla niespokojnego żołądka. Potem pozwoliła sobie na długi prysznic i zafundowała sobie maseczkę z kremów z salonu. Kończąc zabiegi malowaniem paznokci stóp, przypomniała sobie o przyjaciółkach i „babskich dniach", które urządzały czasem dla zabawy, a czasem, żeby złagodzić ciosy, jakie przynosiło życie.

Zerknęła na zegarek i zastanowiła się, czy napisać e-maila do przyjaciółek. O tej godzinie zawsze siadały, żeby porozmawiać. Ale jeśli Guy próbował wysłać jej wiadomość? Nie była gotowa na rozmowę z nim. Jednak bardziej potrzebowała przyjaciółek, niż obawiała się wiadomości od niego.

Otworzyła laptop i zobaczyła, że Maddy i Christine już się włączyły i omawiają wspólne plany ślubne. A raczej plany swoich narzeczonych. Przed paroma miesiącami narzeczony Maddy, Joe, stracił cierpliwość, widząc, że Maddy za wolno podejmuje decyzje, i wziął sprawy w swoje ręce. Kiedy Christine się zaręczyła, Joe zasugerował, żeby urządzić podwójny ślub. Więc teraz on i Alec planowali we dwóch. Najwyraźniej panom udała się współpraca i przy okazji bardzo się zaprzyjaźnili.

Zdecydowali się na wesele na świeżym powietrzu w Wildflower Center w Austin, zamówili zaproszenia, wynajęli dekoratora i catering, nawet zdecydowali się na ziarno zamiast ryżu. Kobietom powiedzieli, żeby się nie mieszały. Musiały tylko kupić sobie sukienki i zjawić się na ceremonii. Maddy i Christine uważały, że cała ta sytuacja jest niesamowicie zabawna.

Amy zebrała się na odwagę i przerwała im radosną rozmowę, żeby opowiedzieć, co zrobiła.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 59
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)