Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Polka». Краткое содержание книги:

Prowokacyjny dziennik szcz??liwej mi?o?ci, najbardziej intymna z ksi??ek pisarki. Za spraw? jej talentu, ??cz?cego si?? wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabieraj? warto?ci uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoks?w wsp??czesno?ci, b?yskotliwe eseje, zmys?owe relacje z podr??y oraz pe?ne ironii i poezji opisy codzienno?ci.
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 182
Перейти на страницу:

– Kamień jest dla mnie zarodkiem świata – opowiadam Pietuszce w grobowcu Agamemnona. – Ma zwiniętą w sobie moc. Rozwija się z niej zimnokrwisty wąż i wtedy jest ciemność, noc. Ogrzany słońcem, staje się dniem, spiżowym wężem wyniesionym na pustyni. Wężowe meandry gnostycznych rysunków, między ciemnością a światłem, w dwoistym ciele węża.

– Aha – Piotr (z greckiego także „kamień” – „Petrus”) stoi zasłuchany. Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę, że po prostu woli się nie ruszać. Nie spieszy się wyjść z chłodnego grobowca w skwar. Oparty o wilgotną ścianę, studzi mój rekolekcyjny zapał niczym Spartanin, podsumowując lakonicznie wywód:

– Mitotwórca i mitobiorca.

Górskimi drogami Arkadii dojeżdżamy do Olimpii. Zielone, płaskie tereny nadrzeczne, idealne na stadion.

Od rana zabawa w chowanego w ucieczce przed porażającym skwarem. Zaczyna się o dziesiątej, trzyma do zachodu słońca. Oglądamy pierwszy na świecie stadion i wracamy szybko do hotelu Europa, obejrzeć najnowszą olimpiadę w Sydney. Piotr emocjonuje się nocą biegami, ja pławię w basenie. Nurkuję w ucieczce przed spoconymi nietoperzami, przelatującymi tuż nad powierzchnią.

Po powrocie do Pargi kwaterujemy u Sofoklesa – Greka wylegującego się na balkonie i poklepującego z zadowolenia po brzuchu. Życie jest sjestą. Musaka, buzuki, olimpiada. Państwową religią prawosławie, a prywatną papierosy. Grecy palą, jakby okadzali świętą figurę w cerkwi.

Do popołudnia nie ruszamy się z pokoju. Przedtem musieliśmy zwiedzać, chowając się przed słonecznym bombardowaniem. Teraz jesteśmy kombatanci, wypoczywamy. Skończyłam książkę o mistyce św. Faustyny (nareszcie sensowne opracowanie Dzienniczka, bez tego dewocyjnego poklepywania świętej „po krzyżu”). Piotr połyka Calasso, zostają mi francuskie pisma z tutejszego kiosku. Coś dużo tekstów o ciąży albo wcześniej omijałam takie rubryki. Francuzi zalecają jeść siedem owoców lub warzyw dziennie. Nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam. Napisali: 7. Dziennie to ja nie zjadam aż tyle na obiad i śniadanie, a co dopiero dodatkowo. Inna gazeta: „Kobiety w ciąży przyciągają komary podwyższoną temperaturą ciała”. Żeby całego ciała, one rąbią mnie wyłącznie w twarz. Mam bąble gorsze od młodzieńczego trądziku. Poza tym „Kobiety wydychają w czasie ciąży specyficzne substancje”. Tak podejrzewałam: psychoza, schizofrenia. Voild, u schizofreników przecież wykryto w oddechu butan.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 182
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)