Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Głos Skrzypiec
Głos Skrzypiec - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Głos Skrzypiec

Электронная книга - «Głos Skrzypiec». Краткое содержание книги:

Czwarta powieść z komisarzem Salvem Montalbanem w roli głównej – czwarta sprawa, w której w równym stopniu nietypowa jest zbrodnia, co postać prowadzącego śledztwo.
Podczas prywatnej podróży służbowy samochód Montalbana potrąca zielone twingo. Zaintrygowany brakiem reakcji ze strony właściciela, komisarz zakrada się do willi, przed którą doszło do incydentu. Podczas tej nieformalnej wyprawy odkrywa zwłoki pięknej, młodej blondynki. I oto, podobnie jak w poprzednich powieściach, wskutek niekonwencjonalnego postępowania policjanta, z jednej sprawy robią się dwie – trzeba odkryć zabójcę, lecz również sprawić, żeby zwłoki zostały odkryte w następstwie formalnej procedury. Kiedy Montalbano realizuje swoją mistyfikację, staje się przypadkowym świadkiem prywatnego koncertu światowej sławy skrzypka, który stara się uciec od świata… Odległe wydarzeniaq łączy nić, której ślad Montalbano raz po raz mocno chwyta w ręce, żeby doprowadzić dochodzenie do końca. Głos skrzypiec to powieść nieco bardziej ściszona od poprzednich kryminałów Andrei Camilleriego. Jej fabuła toczy się z dala od mafii i polityki, w gęstym klimacie sycylijskiego miasteczka, który rozjaśniają barwne, zapadające w pamięć postaci.
1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40
Перейти на страницу:

– Portier już mi powiedział, o co chodzi. Od południa zaczął dzwonić niejaki Eolo z Bolonii. Nie podał nazwiska. Dokładnie dziesięć minut temu zadzwonił ponownie, połączyłem go z pokojem czterysta szesnaście.

W windzie Montalbano wyciągnął z kieszeni kartkę z nazwiskami wszystkich, którzy w ubiegłym tygodniu, w środę wieczorem, wynajęli samochód na lotnisku Punta Raisi. Zgoda, nie było wśród nich Guida Serravalle, ale Eolo Portinari owszem. A od Guggina wiedział, że jest on bliskim przyjacielem antykwariusza.

Zastukał delikatnie i przypomniał sobie, że pistolet został w schowku w tablicy rozdzielczej.

– Proszę wejść, drzwi są otwarte.

Antykwariusz leżał wyciągnięty na łóżku, z dłońmi splecionymi na karku. Zdjął tylko buty i marynarkę, na szyi wciąż miał krawat. Zobaczył komisarza i skoczył na równe nogi jak te zabawki na sprężynach, co to wyskakują z pudełka, kiedy tylko podniesie się przykrywkę.

– Proszę sobie nie przeszkadzać – powiedział Montalbano.

– Ależ jakżebym mógł, panie komisarzu! – powiedział Serravalle, szybko wkładając buty. Włożył również marynarkę.

Montalbano usiadł na krześle, futerał trzymał na kolanach.

– Słucham, czemu zawdzięczam pańską wizytę?

Skrupulatnie omijał wzrokiem futerał.

– Mówił mi pan przez telefon, że będzie do mojej dyspozycji, kiedy tylko o to poproszę.

– Oczywiście, i wciąż to potwierdzam – powiedział Serravalle i też usiadł.

– Nie przeszkadzałbym panu, ale skoro już pan przyjechał na pogrzeb, to chciałbym wykorzystać pańską obecność.

– Cała przyjemność po mojej stronie. Jak mogę panu pomóc?

– Proszę mnie tylko słuchać.

– Przepraszam, nie rozumiem.

– Proszę słuchać. Chcę panu opowiedzieć pewną historię. Jeśli pan uzna, że w którymś miejscu przesadzam lub wręcz się mylę, proszę przerwać i mnie poprawić.

– Nie rozumiem, jak byłbym w stanie to zrobić, panie komisarzu. Nie znam historii, którą chce mi pan opowiedzieć.

– Ma pan rację. A więc na koniec podzieli się pan ze mną swoimi wrażeniami. Bohaterem mojej opowieści jest nieźle sytuowany mężczyzna, człowiek o wyrobionym smaku, właściciel znanego sklepu z zabytkowymi meblami, w którym zaopatruje się znakomita klientela. Antykwariat nasz bohater odziedziczył po ojcu.

– Przepraszam – wtrącił Serravalle – gdzie rozgrywa się pańska opowieść?

– W Bolonii – odparł Montalbano i ciągnął dalej: – Jakoś tak w zeszłym roku mężczyzna ten spotyka młodą kobietę z dobrego mieszczańskiego domu. Zostają kochankami. Ich romans pozbawiony jest elementu ryzyka, ponieważ jej mąż, z powodów, o których za długo byłoby teraz rozprawiać, przymyka na to nawet nie jedno, lecz dwoje oczu. Kobieta kocha męża, ale seksualnie czuje się mocno związana z kochankiem.

Przerwał.

– Czy mogę zapalić?

– Ależ oczywiście – powiedział Serravalle i podsunął mu popielniczkę.

Montalbano wyciągał paczkę powoli i wyjął z niej trzy papierosy. Obracał jeden za drugim między palcami, aż w końcu wybrał ten, który wydał mu się najbardziej miękki; pozostałe odłożył do paczki. Wreszcie zaczął się obmacywać w poszukiwaniu zapalniczki.

– Niestety, nie mogę panu pomóc. Nie palę – powiedział antykwariusz.

Komisarz znalazł wreszcie zapalniczkę w kieszeni marynarki, obejrzał, jak gdyby widział ją po raz pierwszy, zapalił papierosa, włożył zapalniczkę z powrotem do kieszeni.

Zanim podjął opowieść, popatrzył zagubionym wzrokiem na Serravallego. Górna warga antykwariusza była wilgotna, zaczął się pocić.

– Na czym skończyłem?

– Na kobiecie, która czuje się związana z kochankiem.

– Aha. Nasz bohater, niestety, ma brzydki nałóg. Jest namiętnym graczem, hazardzistą. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zostaje trzykrotnie nakryty w nielegalnych szulerniach. Pewnego dnia, proszę sobie wyobrazić, trafia nawet do szpitala, ponieważ został brutalnie pobity. On sam twierdzi, że był ofiarą napadu rabunkowego, ale policja przypuszcza… powtarzam: przypuszcza… że to ostrzeżenie od wierzycieli. Tak czy inaczej, dla naszego bohatera, który wciąż gra i przegrywa, sytuacja staje się coraz trudniejsza. Zwierza się przyjaciółce, a ta, jak może, próbuje mu pomóc. Przyszło jej do głowy, żeby zbudować sobie tutaj willę, ponieważ bardzo polubiła to miejsce. I oto willa okazuje się szansą: udając, że ma większe wydatki niż w rzeczywistości, może zdobyć dla swojego przyjaciela około stu milionów. Planuje założenie ogrodu, przypuszczalnie również budowę basenu: nowe źródła dochodów na czarno. Ale to tylko kropla w morzu jego potrzeb, daleko do dwustu czy trzystu milionów. Pewnego dnia kobieta, którą dla wygody nazwę tutaj Michelą…

– Chwileczkę – przerwał Serravalle ze śmiechem, który miał brzmieć sardonicznie. – A sam pański bohater jak ma na imię?

– Załóżmy, że Guido – powiedział Montalbano, jak gdyby chodziło o rzecz drugorzędną.

Serravalle wykrzywił twarz, koszula już mu się przyklejała do klatki piersiowej.

– Nie podoba się panu? Jeśli pan chce, możemy ich nazwać Paolo i Francesca, ale to nie zmieni istoty.

Zaczekał, aż Serravalle coś powie, lecz antykwariusz nie otworzył ust, zatem kontynuował.

– Pewnego dnia w Vigacie Michela spotyka się ze słynnym skrzypkiem, który żyje tu w odosobnieniu. Miło im się rozmawia, więc kobieta wyjawia muzykowi, że ma stare skrzypce, odziedziczone po pradziadku. Myślę, że ot tak, bez specjalnego powodu, pokazuje instrument skrzypkowi, a ten na pierwszy rzut oka stwierdza, że to przedmiot wielkiej wartości, zarówno muzycznej, jak i finansowej. Skarb, którego cena przekracza dwa miliardy. Kiedy Michela wraca do Bolonii, opowiada kochankowi całą historię. Jeżeli sprawy mają się tak, jak mówi maestro, skrzypce spokojnie można sprzedać – mąż Micheli widział je raz albo dwa, nikt nie zna ich prawdziwej wartości. Wystarczy je zamienić, włożyć do futerału jakieś inne – i Guido raz na zawsze pozbędzie się swoich kłopotów.

Montalbano zawiesił glos, zabębnił palcami w futerał i westchnął.

– A teraz czas na najgorsze – powiedział.

– Cóż – odezwał się Serravalle – jeśli pan chce, może dokończyć następnym razem.

– Mógłbym, ale wtedy musiałbym kazać panu wrócić z Bolonii albo samemu do pana jechać, a to byłoby bardzo niewygodne. A skoro jest pan tak uprzejmy, że chce mnie słuchać cierpliwie, pomimo że kona z gorąca, to wyjaśnię, dlaczego tę część, którą opowiem teraz, uznaję za najgorszą.

– Ponieważ będzie pan opowiadał o morderstwie?

Montalbano spojrzał na antykwariusza z rozdziawionymi ustami.

– Myśli pan, że dlatego? Nie, jestem przyzwyczajony do morderstw. Uważam tę część za najgorszą, ponieważ muszę oddalić się od faktów, a wejść w umysł pewnego człowieka, w jego myśli. Powieściopisarz miałby tu ułatwioną sprawę, ale ja jestem tylko zwykłym wielbicielem książek, które uważam za dobre. Proszę mi wybaczyć tę dygresję. A więc nasz bohater zbiera informacje o skrzypku, o którym opowiedziała mu Michela. Odkrywa w ten sposób, że jest on nie tylko wielkim solistą o międzynarodowej sławie, lecz również znawcą instrumentu, na którym gra. Krótko mówiąc, na dziewięćdziesiąt dziewięć procent maestro nie mylił się co do wartości skrzypiec. Lecz jeśli cała ta sprawa pozostanie w rękach Micheli, to bez wątpienia przeciągnie się jeszcze długo. Na domiar złego Michela będzie chciała sprzedać instrument nie po kryjomu, lecz legalnie: z tych dwóch miliardów – wskutek różnych wydatków, odsetek i działań naszego państwa, które rzuci się jak złodziej, żeby zagarnąć swoją część – pozostanie w końcu mniej niż miliard. Ale jest droga na skróty. I nasz bohater myśli o tym w dzień i w nocy, rozmawia również ze swoim przyjacielem. Przyjaciel, załóżmy, nazywa się Eolo…

1 ... 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)