Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Wrota
Wielkie Wrota - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Wrota

Электронная книга - «Wielkie Wrota». Краткое содержание книги:

Rodzina czarnoksiężnika Móriego wraz z przyjaciółmi przekroczyła wreszcie tajemnicze Wrota. Nikt nie wiedział jednak, co ich czeka po tamtej stronie.
Na szczęście ani Tiril, ani nikt z jej bliskich nie zauważył, że w ostatniej chwili doszło do straszliwej katastrofy, w wyniku której czarnoksiężnik i jego najstarszy syn nie zdążyli przejść przez Wrota…
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 51
Перейти на страницу:

Dzieci chodziły do szkoły, teraz już do wyższej, ale właśnie miały ferie.

Erling otworzył furtkę. Żadne z nich nie wspomniało o tym, o czym oboje myśleli. Szczerze mówiąc, dwoje wnucząt przysparzało im nieco zmartwień. Berengaria płocha i roztrzepana, oraz bardzo do niej podobny Jori.

Najgorsze, że w realizację swoich szalonych pomysłów wciągali resztę młodzieży.

Że też ten chłopiec w najmniejszym stopniu nie przejął spokoju Uriela, wzdychała często Theresa. Natomiast szaloną naturę Taran odziedziczył w całości.

– Zjawił się też Armas, jak widzę – ucieszył się Erling. – W takim razie możemy być spokojni. On utrzyma porządek. On, Jaskari, a także Elena stoją obiema nogami na ziemi. Podobny charakter ma Oko Nocy i, jak widzę, on też już przyjechał.

– Jaka to wspaniała gromadka – zachwycała się Theresa, stojąc na ogrodowej alejce, wysadzanej pięknymi różami. – Żeby tylko nie wymyślili czegoś, co wystawi cierpliwość Obcych na próbę.

– Miejmy nadzieję, że będą panować nad temperamentami. A jak się czuje Tiril?

– Myślę, że dobrze – odparła Theresa, gładząc dłonią dorodny bladoróżowy kwiat – ale ona nigdy nie zapomni.

Erling przystanął również.

– Myślisz, że nie zamierza wyjść ponownie za mąż?

– Starających się ma kilku, ale dla niej istnieje tylko Móri. Żaden inny mężczyzna nie może się z nim równać.

– Czy nie mogłaby się zgodzić na kogoś chociaż w połowie tak dobrego? Ciągle się boję, że ona w końcu poprosi o to, by mogła umrzeć.

– Dopóki ma dzieci i wnuki, to chyba nie, ale przecież one się wkrótce usamodzielnią… Dobry Boże…

Theresa wyprostowała się, zapomniała o róży, którą dopiero co podziwiała.

– Co się stało? – zapytał Erling.

– Dlaczego myśmy o tym nie pomyśleli wcześniej? Cóż za idioci!

– Z pewnością od czasu do czasu bywamy niemądrzy, ale co teraz masz na myśli?

– Po prostu uświadomiłam sobie, co sprawia, że ona ciągle ma nadzieję. W każdym razie jeśli chodzi o Dolga.

– A ja wciąż tego nie rozumiem.

– Czy nie pamiętasz, że dopóki żyje Dolg, żyje również Nero? I odwrotnie. Oni mogą umrzeć tylko razem.

Erling stał bez ruchu.

– Rzeczywiście, zapomniałem o tym – rzekł matowym głosem.

– Och, Dolg, mój kochany Dolg – jęknęła Theresa. – Jak mało go znaliśmy. Dlatego pewnie też kochaliśmy go najbardziej z całej trójki wnuków.

– Z pewnością. Tak trudno było go zrozumieć, a poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, jaki los go czeka.

– I nie koniec na tym. Kto mógł sobie wyobrazić, że to właśnie on i Móri nie będą mogli przekroczyć Wrót.

– Przeklęci rycerze! Ich straszne łapy wyciągają się za nami aż tutaj – powiedział Erling z goryczą. – Czy naprawdę nie ma żadnej możliwości, by ktoś z nas mógł wyjść na Ziemię i podjąć poszukiwania?

– Żadnej, absolutnie żadnej. Tiril przecież tyle razy pytała, próbowała dosłownie każdego sposobu, ale ja myślę, że ona nie zapomniała tak jak my o tej sprawie z Dolgiem i Nerem.

– Zastanawiam się, czy mimo wszystko Obcy nie mogliby podjąć poszukiwań?

– Chodzi ci o to, czy oni nie mogliby wyjść jakimiś własnymi drogami? Cóż, na to nie mamy wpływu…

Z domu rozległo się wołanie Taran:

– Jeśli napodziwialiście się dość już moich pięknych róż, to może moglibyśmy zacząć przyjęcie? Jori od dłuższego czasu stara się spróbować śmietankowego tortu.

– O mój Boże, a ja myślałam, że on jest zbyt dorosły na takie rzeczy – uśmiechnęła się Theresa do Erlinga.

– Mam do ciebie prośbę: nie mówmy na razie nic na temat Dolga i Nera, dobrze?

– Nie, oczywiście, że nie. Przecież i tak chyba tylko Tiril zdaje sobie sprawę z tego, co oznacza fakt, że Nero żyje.

– I nic dziwnego, że nigdy się z nim nie rozstaje. O mój Boże, iluż to młodych gości się zebrało! Myślisz, że to nie będzie zbyt męczące?

– To są ich szkolni koledzy. Cała trójka naszych wnuków chodzi przecież do tej samej klasy. Tylko Armas uczy się w szkole Obcych w północnej części kraju. Odwagi, Thereso, nie jesteśmy jeszcze tacy starzy.

– No pewnie – roześmiała się Theresa. – Patrz, idzie Tiril z Nerem, zaczekajmy na nich.

Urodzinowe przyjęcie minęło spokojnie i większość gości rozeszła się już do domów. Wszyscy byli podnieceni i radośni. Zostało tylko sześcioro przyjaciół, którzy nie chcieli się jeszcze rozstawać. Ktoś wpadł na pomysł, by wybrać się na niewielki spacer, co wszyscy przyjęli z radością.

Taran też się ucieszyła, że wyszli, będzie mogła spokojnie posprzątać po orgii obżarstwa.

Co prawda zbliżała się pora snu, ale któż by się przejmował takimi sprawami w czasie ferii szkolnych, zwłaszcza że przecież w tym kraju światło trwało przez całą dobę.

– Chodźcie, pójdziemy brzegiem Złocistej Rzeki – rzekł Armas. – Nie byłem tam już bardzo dawno, a w ogóle to zawsze miałem ochotę zobaczyć, skąd ona wypływa.

Wszyscy natychmiast przystali na propozycję, tylko Jori, który niechętnie brał udział w nazbyt spokojnych przedsięwzięciach, zawołał, że najlepiej będzie, jeżeli wyruszą jego nową gondolą, którą dostał na urodziny. To całkiem nowy typ gondoli, porusza się zarówno w powietrzu, jak i na wodzie. Jori cieszył się ogromnie z prezentu i niechętnie zostawiłby pojazd w domu.

Ów pomysł Joriego miał im wkrótce uratować życie, ale na razie jeszcze o tym nie wiedzieli.

To podniecające być poza domem w porze snu, zwłaszcza że surowo przestrzegano zasad, cała społeczność musiała się im podporządkowywać, w przeciwnym razie bowiem powstałby w kraju trudny do opanowania chaos. Młodzi ludzie jednak zawsze uwielbiają nocne spacery i fakt, że w Królestwie Światła nigdy nie zapada zmrok, nie miał tu nic do rzeczy. Ta noc była zresztą wyjątkowa, poza tym mieli pozwolenie rodziców. Tylko Rafael i Amalie trochę protestowali. Berengaria nie skończyła jeszcze szesnastu lat. Miała jednak swoje sposoby, żeby przekonać rodziców, więc wkrótce i oni się zgodzili.

Kiedy znaleźli się już nad rzeką i pojazd Joriego delikatnie osiadł na połyskującej złotem wodzie, stwierdzili, że powietrze jest tej nocy dziwnie czyste, a wokół panuje niezmącony spokój. Nie było w tym świecie błękitnego nieba, które mogłoby się odbijać w wodzie, wszędzie panowało złociste światło. Glosy dźwięczały donośnie, na wzgórzach, za plecami spacerowiczów, leżały pogrążone we śnie zabudowania. Okna w domach szczelnie pozamykano, nikt nie mógł widzieć młodych, którzy odważnie wędrowali w górę rzeki. Berengaria była ogromnie podniecona.

Nagle Elena przystanęła.

– Cii! Słyszeliście?

Rzeczywiście, przystanęli i zaczęli nasłuchiwać jakichś okropnych, „śmiertelnych jęków”, dochodzących z daleka.

– Tutaj słychać je dużo wyraźniej niż w domu na Zachodnich Łąkach – rzekł Oko Nocy.

– Masz rację – potwierdził Jori. – Złocista Rzeka znajduje się bliżej Ciemności.

Berengaria wsunęła dłoń w rękę Jaskariego.

– Myślicie, że oni mogą tutaj przyjść?

– Oczywiście, że nie – odparł Jaskari. – Nie przedostaną się przecież przez mur.

Ruszyli znowu. Znajdowali się teraz bardzo daleko od domu. Dalej niż kiedykolwiek w tym kierunku zaszli, nie widzieli już stąd swojej osady. W ogóle żadnej osady.

Elena szła z tyłu za innymi i przyglądała im się w ostrym, złocistym świetle nocy. Patrzyła na małą sylwetkę Berengarii i wzdychała w głębi duszy z goryczą. Mama Berengarii jest duża i niezdarna, myślała. Córka jednak odziedziczyła urodę po swoim pięknym, romantycznym, delikatnie zbudowanym ojcu, Rafaelu. Moja matka jest drobna i krucha, we wszystkich mężczyznach budzi instynkty opiekuńcze. Jest śliczna jak rzadko kto, ta moja mama Danielle. Ja natomiast wszystko wzięłam od ojca, dużego i silnego chłopskiego syna. Bardzo kocham tatę, ale dlaczego los jest taki niesprawiedliwy? Dlaczego człowiek może się urodzić z talią podchodzącą pod ramiona i biodrami jak wyciosanymi z ciężkiej kłody drewna?

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)