Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Wrota
Wielkie Wrota - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Wrota

Электронная книга - «Wielkie Wrota». Краткое содержание книги:

Rodzina czarnoksiężnika Móriego wraz z przyjaciółmi przekroczyła wreszcie tajemnicze Wrota. Nikt nie wiedział jednak, co ich czeka po tamtej stronie.
Na szczęście ani Tiril, ani nikt z jej bliskich nie zauważył, że w ostatniej chwili doszło do straszliwej katastrofy, w wyniku której czarnoksiężnik i jego najstarszy syn nie zdążyli przejść przez Wrota…
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 51
Перейти на страницу:

Wizje przesuwały się w oszałamiającym tempie, szybciej, coraz szybciej, dawne wydarzenia na prerii, przemieszane z indiańskimi tajemnicami, jakiś głos wołający w wielkiej ciemności, która go otacza: „Nie możesz zostać szamanem, ponieważ nie masz nauczyciela. Mimo to sprawisz, że twoi przodkowie będą z ciebie dumni”. Potem pojawiły się sceny z Królestwa Światła. Wiele z nich rozpoznawał, inne były całkiem nowe, nieznane, na przemian przerażające, piękne, pełne napięcia, smutne i radosne.

Potem wszystko eksplodowało. Stało się jedną przejmująco wyrazistą wizją. Tak intensywną, że Bezimienny usiadł i wrzasnął:

– Nie!

Obudził się.

Wciągał głęboko powietrze, próbując się uspokoić i zrozumieć, co się stało. Kiedy się nad tym zastanawiał, ostatnia wyraźna wizja rozwiała się niby poruszona wiatrem mgła.

Rozdygotany otulał się swoją piękną narzutą. Wciąż próbował zebrać myśli, uświadomić sobie, co się stało, gdy nagle usłyszał, że ktoś idzie po płaskowyżu.

Przestrach natychmiast ustąpił miejsca uldze.

Ojciec. I dwóch Obcych.

– No i jak poszło, synu? – zapytał Ptak Burzy.

– Czy mogę dostać trochę wody? – poprosił Bezimienny matowym głosem.

Bezimienny musiał wobec zebranych gości zdać sprawę ze swego czuwania w górach. Przybyli tutaj najstarsi członkowie plemienia, którzy jednak wyglądem wcale nie różnili się od młodych. Zjawił się również Wódz. Bezimienny poprosił, by wolno mu było przyprowadzić na inicjację swoich towarzyszy. Był to przecież jakby jego chrzest, niezwykle uroczysty moment w życiu.

Rozumiało się samo przez się, iż Bezimienny, gdy dorośnie, powinien ożenić się z indiańską dziewczyną. Nic innego nie wchodziło w rachubę. Matkę chłopca niepokoiła więc jego przyjaźń z białymi dziećmi, zwłaszcza zaś z dziewczynkami, mieszkającymi najbliżej, a już specjalnie z małą Berengarią, która go uwielbiała. Ale, oczywiście, wciąż jeszcze byli dziećmi, cieszyła się więc, że syn ma kolegów i przyjaciół.

Bezimienny kilkakrotnie przełknął ślinę, zanim zaczął mówić.

– Boję się, że nie wszystko poszło, jak trzeba – zaczął cicho. – Nie przeżyłem żadnego spotkania z duchami.

Potem rozpoczął swoją opowieść o niedźwiedziu i o tym, jak wygląda Królestwo Ciemności. W każdym razie ta jego część, którą widział. O swoich wizjach, przede wszystkim tych, mających coś wspólnego z życiem Indian na prerii, a także o części wizji, dotyczących królestw Światła i Ciemności. Kiedy jednak doszedł do ostatnich przeżyć, umilkł.

– Tak, synu, słuchamy – zachęcał go Ptak Burzy. – Co chciałeś nam opowiedzieć?

Bezimienny spojrzał na obu Obcych, siedzących wśród innych gości na trawniku w pięknym ogrodzie. On i Obcy długo patrzyli sobie w oczy.

Potem chłopiec zwrócił się znowu do starszyzny, bo tam siedzieli również jego ojciec i dziadek.

– Nie – powiedział beznamiętnym głosem po długiej, bardzo długiej przerwie. – Nie, już nic. To tylko takie dziwne sny. Wybacz mi, ojcze, że zawiodłem. I ciebie, dziadku, też proszę o wybaczenie. Nie okazałem się godny, duchy odwróciły się ode mnie.

Znowu nastało długie milczenie. W końcu starsi plemienia zaczęli o czymś między sobą szeptać, a reszta zebranych czekała, aż szacowna grupa skupiona wokół wodza uzgodni swoje poglądy.

Dziadek chłopca podniósł się wolno z miejsca i stanął przed nim.

– Synu mojego syna – zaczął głosem drżącym z przejęcia. – Czy ty właściwie zdajesz sobie sprawę, o czym mówi twój język? Czego ty się spodziewałeś, że duchy staną przed tobą i będą cię poklepywać po ramionach? Czy naprawdę możesz tak nie doceniać Wakan Tanka? Czyż nie widziałeś swego zwierzęcia? Nie słyszałeś głosu, który do ciebie przemawiał? Czyż ciemność nie opuściła twoich oczu? Czy nie widziałeś ziemi i nieba w miejscach, których nigdy nie odwiedziłeś? Czyż nie widziałeś zarówno tego, co minione, jak i tego, co teraz trwa, a nawet tego co przyszłe? To prawda, że nie zostaniesz szamanem, jak marzyłem. Zaprawdę jednak jesteś wybrany, a duchy dotykały cię bardziej, niż to czyniły w stosunku zarówno do twojego ojca, jak i do mnie. Mędrcom plemienia łatwo było znaleźć odpowiednie dla ciebie imię, bowiem otrzymałeś dar widzenia w ciemnościach. Otrzymujesz tedy imię niezbyt odmienne od dawnego. Od tej chwili twoje imię brzmieć będzie Oko Nocy.

Po kolejnym uroczystym dniu goście zaczęli się żegnać, strażnik Słońca i Rok wyszli zamyśleni przez bramę ogrodu.

– On wie – stwierdził Rok. – Nie jest to jeszcze dla niego całkiem jasne, ale on wie.

– Tak – potwierdził Strażnik Słońca. – A więc mamy jeszcze jednego.

– Owszem. Jest jednym z tych, których wybieramy. A co z resztą młodych? Co z jego przyjaciółmi z rodziny czarnoksiężnika?

– Są zbyt niedojrzali. Za mało jeszcze o nich wierny

– Tak to jest. – Rok westchnął. – Powinniśmy tutaj mieć czarnoksiężnika i jego syna. To prawdziwa tragedia, żeśmy ich utracili.

– Tak.

Poszli dalej pogrążeni w myślach. Wielu z wizji młodego Indianina nie rozumieli. Na przykład nie wiedzieli, co może oznaczać grób w lesie, w którym znajduje się żyjąca istota. Ani czym jest piękna dolina z wodospadami, porośnięta żółtym kwieciem. Skąd pochodzą tego rodzaju wizje?

Właściwie to wielka szkoda, że na uroczystości nie było rodziców białych przyjaciół chłopców. Taran, Uriel i Villemann by zrozumieli. A w każdym razie domyśliliby się sensu wizji chłopca. Wciąż bowiem żyli nadzieją. Może udzieliliby Obcym ważnych wskazówek?

Rok jednak i Strażnik Słońca nie pojmowali niczego.

Odwrócili się jeszcze raz i pomachali na pożegnanie gospodarzom, którzy wciąż dziękowali im serdecznie za tak wiele wsparcia w ceremonii wprowadzenia syna do świata dorosłych.

Obaj Obcy wsiedli do gondoli, która szybko przeniosła ich na północ, do tamtejszych okrytych tajemnicą rejonów.

CZĘŚĆ CZWARTA

ROZWAŻANIA MŁODYCH O MIŁOŚCI

16

ELENA

Theresa, teraz młoda niczym trzydziestolatka, wraz ze swoim równie młodzieńczym mężem Erlingiem wysiadła z gondoli powietrznej przed bramą domu Taran. Zostali zaproszeni na przyjęcie urodzinowe. Czworo równolatków: Jori, Jaskari, Elena i Armas, połączyło swoje dziewiętnaste urodziny i miały one być obchodzone u Joriego. Zmieniało się to z roku na rok, tym razem Taran przyjmowała u siebie całą radosną i dość wymagającą gromadkę.

Theresa była szczęśliwa jak nigdy przedtem. Cieszyła się, że Erling może ją oglądać taką młodą i pociągającą. Wprawdzie kiedy spotkali się po raz pierwszy, nie była o wiele starsza niż teraz, ale wtedy przygniatały ją zmartwienia, była zgaszona, blada i, aż strach teraz o tym pomyśleć, posiniaczona przez swego ówczesnego męża księcia Adolfa. Teraz stała się ładniejsza niż kiedykolwiek przedtem i w pełni zdawała sobie z tego sprawę. W dawnym życiu Theresa nigdy nie była wielką pięknością, uważała więc, że zasłużyła sobie na tę przyjemną przemianę.

Erling również odzyskał dawną urodę. Theresa wiedziała bardzo dobrze, że w latach młodości miał wielkie powodzenie u kobiet, ale wtedy ona jeszcze go nie znała. Teraz dochowywał jej absolutnej wierności, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości. Takie rzeczy po prostu się wie.

– Mamy wspaniałe dzieci i wnuki – uśmiechnęła się do męża.

– Masz rację – potwierdził Erling. – Wszyscy są naprawdę cudowni.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)