Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Dekalog dobrego Dextera [Dearly Devoted Dexter - pl]
Dekalog dobrego Dextera [Dearly Devoted Dexter - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dekalog dobrego Dextera [Dearly Devoted Dexter - pl]

Электронная книга - «Dekalog dobrego Dextera [Dearly Devoted Dexter - pl]». Краткое содержание книги:

Dexter, przystojny i czarujący potwór, wciąż trzyma się swojej zasady: morduje tylko innych morderców. Nikt nie podejrzewa, że wzorowy pracownik policyjnego laboratorium nocami staje się katem twórczym wirtuozem zbrodni. Nikt, poza jednym wścibskim policjantem. Ciekawski sierżant to pierwszy problem naszego bohatera. Drugi to utalentowany rywal, przy którym metody pracy Dextera wydają się dziecinną zabawą…
1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 62
Перейти на страницу:

— Wyprostowałem się i nabrałem powietrza, myśląc, jak miło mieć rację.

— Ten też nigdy nie istniał — dodałem i podszedłem do funkcjonariusza Snydera gawędzącego z detektywem.

Detektyw, o którym mowa, był mężczyzną w kształcie gruszki i nosił nazwisko Coulter. Popijał z wielkiej butelki mountain dew i patrzył na kanał przebiegający za podwórkiem.

— Jak pan myśli, za ile poszłoby takie miejsce jak to? — zapytał Snydera. — Nad takim kanałem, półtora kilometra od zatoki, hę? Może jakie pół miliona? Więcej?

— Przepraszam pana, detektywie — przerwałem mu. — Chyba mamy tutaj sytuację. — Zawsze chciałem to powiedzieć, ale nie wyglądało, żebym zrobił wrażenie na Coulterze.

— Sytuację. Oglądał pan Falę zbrodni czy co?

— Burdett to agent federalny — wyjaśniłem. — Musi pan natychmiast zadzwonić do kapitana Matthewsa i powiedzieć mu.

— Muszę! — rzekł Coulter.

— To jest związane z czymś, czego nie wolno nam się tykać — odparłem. — Przylecieli z Waszyngtonu i powiedzieli kapitanowi, żeby się od tego odsunął.

Coulter upił łyk z butli.

— I kapitan się wycofał?

— Jak królik do nory — oznajmiłem.

Coulter odwrócił się i popatrzył na ciało Burdetta.

— Federalny — powtórzył. Upił jeszcze łyk, gapiąc się na odciętą głowę i kończyny. Potem pokręcił głową. — Te chłopaki zawsze rozlatują się na części pod naciskiem. — Wyjrzał przez okno i wyciągnął telefon komórkowy.

Deborah przybyła na miejsce w chwili, gdy Angel bez krewnych wkładał swoją walizkę z przyborami do furgonetki, czyli na trzy minuty przed kapitanem Matthewsem. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem krytycznie nastawiony do kapitana. Szczerze mówiąc, Debs nie musiała obsikać się perfumami, a on tak, poprawienie węzła krawata też musiało zająć mu chwilę. Tuż za Matthewsem nadjechał samochód, który znałem jak własny; rdzawoczerwony taurus prowadzony przez sierżanta Doakesa.

— Witajcie, witajcie, cała banda jest tutaj — powiedziałem radośnie. Funkcjonariusz Snyder popatrzył na mnie, jakbym proponował wspólne tańce na golasa, ale Coulter tylko wepchnął palec wskazujący w wylot butelki z napojem i dyndając nią, poszedł na spotkanie kapitana.

Deborah obejrzała miejsce z zewnątrz i nakazała partnerowi Snydera przesunąć taśmę policyjną trochę do tyłu. Zanim zwróciła się do mnie, żeby porozmawiać, doszedłem do zadziwiającego wniosku. Zacząłem o tym myśleć, traktując to jako ćwiczenie w ironicznych fantazjach, ale powstało z tego coś, czemu nie mogłem zaprzeczyć, choćbym nie wiem jak próbował. Podszedłem do kosztownego okna Coultera i wyjrzałem. Oparłem się o ścianę i z bliska przyjrzałem się pomysłowi. Z jakiegoś powodu Mroczny Pasażer uznał go za zabawny i zaczął szeptać potworny kontrapunkt. I w końcu, czując się tak, jakbym sprzedawał sekrety nuklearne talibom, zrozumiałem, że to jedyne, co możemy zrobić.

— Deborah — powiedziałem, kiedy podeszła do okna, przy którym stałem — kawaleria tym razem nie nadjedzie w porę.

— Nie pieprz, Sherlocku — rzekła.

— Jest nas za mało.

Odsunęła loczek z twarzy i ciężko westchnęła.

— A nie mówiłam?

— Ale nie zrobiłaś kolejnego kroku, siostrzyczko. Ponieważ jest nas za mało, potrzebujemy pomocy, kogoś, kto wie coś o tym…

— Na litość Boską, Dexter! My karmimy takimi ludźmi tego faceta!

— A to znaczy, że ostatnim kandydatem w tej chwili jest sierżant Doakes — wyjaśniłem.

Nie byłoby chyba uczciwe, gdybym powiedział, że oniemiała. Ale rzeczywiście patrzyła na mnie z otwartymi ustami, zanim odwróciła się, żeby popatrzyć na Doakesa, który stał przy ciele Burdetta i rozmawiał z kapitanem Matthewsem.

— Sierżant Doakes — powtórzyłem. — Wcześniej sierżant Doakes z sił specjalnych. Służba w odkomenderowaniu, w Salwadorze.

Znów spojrzała na mnie, a potem ponownie na Doakesa.

— Deborah — powiedziałem — jeśli chcemy znaleźć Kyle’a, musimy dowiedzieć się więcej. Musimy znać nazwiska z listy Kyle’a i musimy wiedzieć, jaka to była grupa i dlaczego to wszystko się dzieje. A Doakes jest jedyną osobą, która może mieć na ten temat jakieś pojęcie.

— Doakes pragnie twojej śmierci — stwierdziła.

— Nie ma idealnych warunków w robocie terenowej — odparłem, siląc się na jak najlepszy uśmiech radosnej wytrwałości. — I myślę, że zależy mu na zakończeniu sprawy nie mniej niż Kyle’owi.

— Chyba nie aż tak bardzo jak Kyle’owi — powiedziała Deborah. — I nie tak bardzo jak mnie.

— A zatem — przyznałem — wygląda na to, że nie masz wyboru.

Deborah, z jakiegoś powodu, nadal nie wydawała się przekonana.

— Kapitan Matthews nie będzie chciał poświęcać Doakesa dla tej sprawy. Będziemy musieli z nim porozmawiać.

Wskazałem na kapitana, który konferował z Doakesem.

— Oto i on — rzekłem.

Deborah przez chwilę zagryzała wargę, zanim się odezwała.

— Cholera. To może zadziałać.

— Nie widzę innej możliwości.

Znów westchnęła, a potem, jakby ktoś nacisnął klawisz, z zaciśniętą szczęką podeszła do Matthewsa i Doakesa. Poszedłem w ślad za nią, próbując z całych sił wtopić się w nagie ściany, żeby Doakes nie mógł rzucić się na mnie, aby wyrwać mi serce.

— Panie kapitanie — powiedziała Deborah — musimy się tym aktywnie zająć.

Mimo że „aktywnie” było jednym z jego ulubionych słów, Matthews popatrzył na nią, jakby była karaluchem w sałacie.

— Jeśli coś musimy — rzekł — to powiedzieć tym… ludziom… w Waszyngtonie, żeby przysłali kogoś kompetentnego do załatwienia sprawy.

Deborah pokazała na Burdetta.

— Przysłali jego — powiedziała.

Matthews zerknął na ciało i w zamyśleniu wydął wargi.

— Co pani proponuje?

— Mamy kilka śladów — powiedziała, kiwając w moją stronę głową. Naprawdę żałowałem, że to zrobiła, gdyż Matthews odwrócił się w moją stronę, a co gorsza, to samo zrobił Doakes. Jeśli ten wyraz twarzy głodnego psa był jakąś wskazówką, to jego uczucia do mnie najwyraźniej nie złagodniały.

— Co pan ma z tym wspólnego? — zapytał Matthews.

— Zapewnia wsparcie kryminalistyczne — wyjaśniła Deborah, a ja skromnie przytaknąłem.

— Cholera — zaklął Doakes.

— Występuje tu czynnik czasu — powiedziała Deborah. — Musimy znaleźć tego typa, zanim… zanim pojawi się więcej takich rzeczy. Nie możemy wiecznie trzymać tego pod przykrywką.

— Sądzę, że termin „podnoszenie wrzawy w mediach” mógłby być odpowiedni — podpowiedziałem, zawsze skłonny do niesienia pomocy. Matthews spojrzał na mnie wściekle.

— Znam ogólne plany Kyle’a… Chutsky’ego — kontynuowała Deborah. — Ale nie mogę się nimi posłużyć, bo nie dysponuję szczegółowymi informacjami dotyczącymi podstaw tej sytuacji. — Wystawiła podbródek w stronę Doakesa. — Sierżant Doakes wie coś więcej o tej sprawie.

Doakes wydawał się zaskoczony, ale widać było, że rzadko ćwiczył ten wyraz twarzy. Zanim zdążył się odezwać, Deborah brnęła dalej.

— Uważam, że we troje złapiemy tego faceta, zanim przyleci tu kolejny federalny, żeby zaczynać wszystko od początku.

— Cholera — powtórzył Doakes. — Chcesz, żebym pracował… z nim? — Nie musiał pokazywać palcem, żeby wszyscy wiedzieli, że chodzi o mnie, ale i tak to zrobił, wystawiając muskularny palec wskazujący w stronę mojej twarzy.

1 ... 29 30 31 32 33 34 35 36 37 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)