Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Fenomen Kosmosu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fenomen Kosmosu

Электронная книга - «Fenomen Kosmosu». Краткое содержание книги:

Dziesiąta era kosmiczna Ziemi. Od kilkudziesięciu lat trwają prace nad budową gwiazdolotów, które wezmą udział w wielkiej wyprawie międzygalaktycznej. Siłą napędową tych pojazdów będzie energia Kosmosu, energia gwiazd, promieniowanie kosmiczne, siły grawitacyjne innych układów słonecznych. Te niewyczerpane źródła energii pozwolą gwiazdolotom na rozwinięcie szybkości bliskiej prędkości światła.
Zadanie ekspedycji — nawiązać kontakt z innymi cywilizacjami i zbadać kształt Kosmosu.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 63
Перейти на страницу:

— Doskonale pomyślane — pochwalił Akon, prowokując Ore do dalszych wynurzeń.

— Cokolwiek czynimy, jest doskonałe — stwierdził „skromnie” wódz. — I nie może być inaczej, bo na początku z ekstraktu Doskonałości powstało Praźródło Wszelkiego Życia. Z tego Praźródła wytrysnął ogień i woda, a gdy złączyły się ze sobą, utwoszył się obłok pary. Z chmury tej spadł deszcz i wrócił do źródła, woda wzbogacona pierwiastkami niebieskimi przemieniła się w życiodajny bulion.

Filozof Akon coś mamrotał pod nosem, lecz mimo najlepszych chęci, nie zdołałem uchwycić sensu nie1 wątpliwie interesującego komentarza do słów Ore.

— Dajmy pokój tak odległym czasom — rzekł Akon. — Interesuje nas bardziej współczesność Państwa Niebieskiego Środka.

— Jedynego — poprawił Wódz. — Współczesność jest równie doskonała jak przeszłość.

— I zapewne przyszłość — domyślił się filozof.

— Zapewne?! — oburzył się Ore. — Nikt nie wątpi, że także przyszłość Jedynego Państwa Niebieskiego Środka będzie doskonała!

— A może nawet doskonalsza od doskonałej — poddał Akon.

— Na pewno doskonalsza od doskonałej — przystał Ore — chociaż w niewielkim stopniu.

— Dlaczego w niewielkim?

— Bo niewiele brakuje nam do doskonałości absolutnej.

— W jaki sposób osiągnęliście doskonałość?

— Wyrzekając się wszystkiego, co niedoskonałe.

— A jak można rozróżnić, co doskonałe, a co dalekie od doskonałości? — pytał Akon.

— Oddzielając ziarna od plew.

— Co plewy, a co ziarna?

— Ziarna to doskonałość, plewy wprost przeciwnie.

Znowu Akon począł mruczeć, deformując słowa. Cóż to za zwyczaj? „Mów wyraźnie” — szepnąłem. Usłyszał, bo w odpowiedzi wzruszył ramionami, co miało oznaczać: nie zawracaj głowy. Ore był zadowolony z siebie. Fajtał krótkimi nogami i opychał się słodyczami, które gościnny filozof postawił na stole, by osładzały niefortunnemu wodzowi gorycz chwilowej niewoli. Widocznie to fajtanie rozpraszało uwagę Akona, bo rozejrzał się po kabinie, wyciągnął z kąta jakieś pudło i wsunął je pod nogi Ore. — Dbasz o moją wygodę — rzekł wódz i łaskawie skinął głową. — Dobrze czynisz. Chętnie odpowiem na dalsze pytania.

Filozof doszedł do przekonania, że Ore sam nie wie, co to jest doskonałość, i trzeba poprowadzić rozmowę w innym kierunku.

— Czy Wielki Rządca Państwa Niebieskiego Środka to władca absolutny, czy jest cesarzem, królem, naczelnikiem? Kto rządzi Planetą?

— Planetą rządzi Szara Istota — odparł Ore.

— To znaczy każdy?

— To znaczy jedna szara istota.

— A ilu mieszkańców liczy terytorium, z którego pochodzisz?

— Tyle ile gwiazd na niebie. Ongiś było tak: terytorium Planety zarządzał król. Raz rządził dobrze, a raz nieco gorzej i każdy mówił, gdybym ja był królem, nigdy nie byłoby nieco gorzej, a zawsze nieco lepiej. Ciągle to powtarzano, jakkolwiek Wielki Rządca często zmieniał królów, to żaden nie mógł wszystkim dogodzić.

— Byli to królowie niedoskonali.

— Powiedziałem „ongiś”, a więc dawno, dawno temu, kiedy dalecy byliśmy od doskonałości. Kłopot z królami Wielki Rządca Terytorium Planety rozwiązał w ten sposób: ogłosił, że mianuje wszystkich królami. Od tej pory w Jedynym Państwie Niebieskiego Środka każdy był królem, natomiast rządy sprawowała jedna Szara Istota.

— I to zmieniło sytuację?

— Radykalnie, bo od Szarej Istoty nie można wymagać tego, co od króla. Natomiast od siebie, a więc od każdego, trzeba wymagać jak najwięcej, a ponieważ każdy był królem, wymagał od siebie tyle, ile dawniej od jednego króla, a zatem bardzo dużo.

Akon chrząknął i przychylniej spojrzał na Ore.

— Ta droga zawiodła wszystkich do doskonałości?

— Ta i inne.

— Czy badacie Kosmos?

— Nie.

— Uważacie nas za głupców, a my prowadzimy badania Wszechświata.

— Znajdujemy się w samym środku Nieba, niczego nie potrzebujemy badać.

— Rozwiązaliście najtrudniejsze problemy?

— Dawno.

— Poznaliście budowę Kosmosu?

— Doskonale.

— Jaki więc jest ten Kosmos?

— Doskonały — odparł Ore.

— I jaki jeszcze?

— Cykloidalny, hiperboliczny i paraboliczny.

— Jednocześnie?

— Wszechświat był, jest i będzie, istnieje w trzech strefach czasu i w każdej jest inny. Nie pytaj o szczegóły, powtarzam lekcję wyuczoną w młodości. Moja specjalność: bronić granic tego Wszechświata przed obcymi z dalekich prowincji.

— Oglądaliśmy uważnie twoje rakiety, zdaniem naszych konstruktorów pojazdy te nie mogą opuścić granic lokalnego systemu słonecznego.

— A po co miałyby opuszczać? — zdziwił się Ore.

— Jakże można bronić granic Wszechświata, nie opuszczając własnego układu?

— Broniąc najbliższych okolic centrum Kosmosu, bronimy całości.

— Skąd to przekonanie?

— To prawda dawno odkryta i udowodniona.

— Nie zamierzacie jej sprawdzić? — Sprawdzać prawdę? — zdumienie wodza było szczere.

— Najmądrzejszy człowiek może się mylić.

— Człowiek to ty — przypomniał Ore. — Ty ciągle się mylisz.

— Najmądrzejsza istota również może popełnić błąd.

— W jaki sposób istota mniej mądra może dostrzec błędy istoty mądrzejszej?

Akon znowu począł mamrotać, ale wódz nie zważając na to, mówił dalej:

— Ongiś poznano zasadnicze prawdy. Stało to się możliwe dzięki współpracy Rządców Terytorium Planet z Rządcami Przestrzeni Niebieskiej. Od tej pory wiemy, co wiemy, i uważamy naszą wiedzę za jedyną i wystarczającą.

— Wymień niektóre z tych prawd.

— Pierwsza prawda brzmi: jesteśmy środkiem Wszechświata. Druga prawda: cały Wszechświat jest naszą własnością. Trzecia prawda: jesteśmy najlepszymi i najmądrzejszymi istotami Kosmosu. Prawda czwarta: musimy bronić granic naszego Wszechświata przed obcymi. Prawda piąta: ten, któremu służymy, rządzi niebieską sferą. Ten, którego słuchamy, rządzi sferą lądów i oceanów. Gdziekolwiek jesteśmy, Tu czy Tam, Oni czuwają nad nami, bo my czuwamy nad Nimi. Wzajemnie jesteśmy sobie potrzebni. Nie możemy bez siebie istnieć.

— No, no — wymruczał Akon i na tym poprzestał.

— Przyjemnie rozmawia się z tobą — Ore zdobył się na komplement. — Zadałem sobie wiele trudu, na pewno i tak niewiele zrozumiałeś.

— Odrobinę — powiedział filozof, zachowując godną uznania zimną krew.

— Lubię słodycze — wyznał wódz — dlatego nie zważając na twoje ograniczone możliwości, starałem się nieco rozjaśnić mroki twego umysłu.

— Nigdy nie wątpiłeś w swoją mądrość?

— Nigdy.

— Nigdy nie wątpiłeś, że środek Kosmosu znajduje się tutaj, a nie gdzie indziej?

— Nigdy.

— I nikt nigdy w nic nie wątpił?

— Nikt nigdy. Czy można wątpić w blask gwiazd, w ciemność nocy, w mądrość, w nieomylność?

— Warto przecież czasem sprawdzić, czy zimne jest zimne, czy słuszne jest słuszne. Czy kwiat pachnie, a kobieta rzeczywiście kocha.

— Wiele rzeczy dawno sprawdzono.

— Wiele, więc nie wszystkie.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)