Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Fenomen Kosmosu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Fenomen Kosmosu

Электронная книга - «Fenomen Kosmosu». Краткое содержание книги:

Dziesiąta era kosmiczna Ziemi. Od kilkudziesięciu lat trwają prace nad budową gwiazdolotów, które wezmą udział w wielkiej wyprawie międzygalaktycznej. Siłą napędową tych pojazdów będzie energia Kosmosu, energia gwiazd, promieniowanie kosmiczne, siły grawitacyjne innych układów słonecznych. Te niewyczerpane źródła energii pozwolą gwiazdolotom na rozwinięcie szybkości bliskiej prędkości światła.
Zadanie ekspedycji — nawiązać kontakt z innymi cywilizacjami i zbadać kształt Kosmosu.
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 63
Перейти на страницу:

— Włączyć kamery we wszystkich pomieszczeniach gwiazdolotu — polecił Dowódca. — Oni unieruchomili maszyny, naprawiają uszkodzenia i weszli do statku.

Kosmonauci zobaczyli fragment korytarza, wiodącego do Domu Rodzinnego. Przez otwór w ścianie gramolili się piraci kosmiczni.

— Czternaście sztuk — wycedził Egin. — W ciemnobrązowych skafandrach przypominają karaluchy.

— Raczej indory — orzekł Laurin. — Spójrzcie, kołnierze skafandrów otaczają sznury czerwonych korali, to naprawdę indory. Rubinowe paciorki pięknie kontrastują z białymi esamifloresami, wyszytymi na ramionach — pochwalił Hesker. — Weszli do sterowni, oglądają aparaty. Stoją przy fotelu Nawigatora i teraz dopiero widać, jak niewielkiego są wzrostu, osiemdziesiąt centymetrów, najwyżej metr.

— W małym ciele wielki duch — przypomniał filozof Akon. — Chociaż nie wierzę w uduchowienie zbójców.

— Zbójcy, rozbójnicy, któż to wiedzieć może? — zdenerwował się tolerancyjny Tytus. — Obrażamy ich, nie znając intencji. A jeżeli własnymi metodami prowadzą badania naukowe?

Egin roześmiał się.

— Podobne badania naukowe przeprowadzał rozbójnik w zamierzchłych czasach, a ponieważ z zamiłowania był anatomem, chętnie i często zabijał napotkanych na drodze podróżnych, by poznać tajemnice ludzkiego ciała.

— Co proponujesz? — zapytał Dowódca.

— Przerwanie tych badań. — Egin zmienił obraz. Na ekranach ukazały się pojazdy, krążące wokół gwiazdolotu. Nieco dalej myszkowała druga grupa.

— Szukają naszej eskadry — przemówił Tytus. — Prawdopodobnie próbują nawiązać kontakt i rozpocząć rozmowy.

— Spełnimy te życzenia — zapewnił dobrodusznie Egin. — Umiemy szybko znikać i równie szybko powracać. Oczywiście nawiążemy kontakt. Następnie maszyny zlikwidują otwór w uszkodzonym gwiazdolocie, stwarzając dogodne warunki dla przeprowadzenia intymnej, przyjacielskiej rozmowy.

— Myszy wpadły do pułapki — zmartwił się nieszczerze Kosmolog. — A Egin, oby żył wiecznie, wystąpi w roli gospodarzakota. Mam nadzieję, że pozwolisz im pisnąć.

— Za chwilę zobaczą trójwymiarowy obraz mojej postaci na tle ściany korytarza. — I będą pewni, że stanął przed nimi sam Egin, odpowiedzialny za bezpieczeństwo kosmonautów.

— Tak, ekrany są rozmieszczone we wszystkich pomieszczeniach i korytarzach, obserwujcie reakcję miłych gości.

Była doprawdy zaskakująca. Zaledwie Egin przekazał swój obraz i pojawił się w korytarzu przed wejściem do sterowni, błysnęła smuga światła.

— Strzelają do mnie — ucieszył się. — Bez uprzedzenia. Niegrzeczne „indory”.

Druga błyskawica uderzyła w trójwymiarowy obraz, dokładnie w sam środek czoła Egina.

— Zdemolują korytarz — powiedział Dowódca. — Przemów do nich, uśmiechnij się.

— Witam serdecznie w skromnych progach gwiazdolotu — odezwał się Egin. — Co za przemiłe spotkanie z przedstawicielami Innej Cywilizacji.

Głos Egina sprawił, że małe istoty w brązowych skafandrach znieruchomiały.

— Oni myślą — kpił Laurin. — Usiłują rozwiązać problem: dlaczego doskonała broń nie zabiła naszego przyjaciela? Przecież nie chybili. Widzę ich bardzo duże oczy i zwężone źrenice. Są wściekli, zdejmują z pleców jakieś instrumenty, to zapewne skuteczniejsza broń.

— Gotowi spalić statek — zmartwił się Tytus.

Egin zmienił obraz i „goście” zobaczyli gwiazdoloty Grupy Północnej i rakiety obronne przygotowane do kontrakcji.

— Zgłupieli — stwierdził z satysfakcją Kosmolog. — Te obrazki bardziej przemawiają do wyobraźni niż grzeczne powitanie Egina.

— Proszę o pozwolenie użycia broni neutralizującej agresywność — rzekł Egin. — Uczyni to Pam

rias, który pozostał na statku, by kierować pracą maszyn, usuwających uszkodzenia.

Paweł Do przekonsultował propozycję Egina z komendantem zespołów. Wszyscy wyrażali zgodę na użycie nieszkodliwej broni. Odpowiednio poinstruowany robot wrzucił do sterowni niewielki granat, który eksplodował po sekundzie. „Goście” zdjęli hełmy.

— Wreszcie odpowiedzieli na twoje powitanie — powiedział Laurin. — Nie wiemy, czy przemówił instynkt samozachowawczy, czy podziałała broń. Jakże są potulni! Słyszę bełkot.

— Raczej gulgotanie — poprawił Egin. — Głowy maleńkie, purpurowe gęby, oni naprawdę są podobni do indorów.

Tłumaczenie bełkotliwej mowy intruzów kosmicznych zajęło sporo czasu. Zespół językoznawców i elektroników kilkakrotnie zmieniał programy dla maszyn tłumaczących, aż wreszcie rozszyfrowały pierwsze słowa:

— Bronimy swojego miejsca wśród gwiazd — była to odpowiedź na pytanie Egina: „Dlaczego zrobiliście dziurę w statku?”

— Mówiono niegdyś — odezwał się Strateg Soke — że atak to najlepsza forma obrony. Oni też tak rozumieją.

— Nikt nie zamierza zająć waszego miejsca w Kosmosie — wyjaśniał cierpliwie Dowódca rozpoczynając coraz sprawniej tłumaczony dialog. — Jesteśmy przedstawicielami cywilizacji naukowotechnicznej egzystującej w Innym Układzie Słonecznym. Badamy Kosmos. Czemu uszkodziliście gwiazdolot?

— Badanie Kosmosu surowo wzbronione — brzmiała zdumiewająca odpowiedź.

— Kto zabronił? — Obcym nie wolno badać nieba, które należy do nas. Egin począł sapać, filozof Akon szepnął:

— Nareszcie poznaliśmy właścicieli Mlecznej Drogi i okolic.

— Czy wasz Kosmos ma granice? — zapytał Paweł Do. — Nie zauważyliśmy żadnych znaków.

— Kosmos jest bezgraniczny, a znaków pełno.

— Jakich znaków?

— Rozpylamy obłoki świecącego gazu.

— Zniszczyły wiele naszych rakiet.

— Bo przekroczyliście granice wewnętrznego obszaru.

— Bałamutna gadanina — powiedział Egin do kosmonautów. — Są bezczelni i prawią nam impertynencje.

— Nie znamy praw, które obowiązują w tych stronach — Paweł Do postanowił kontynuować rozmowę, nie zważając na złe maniery zuchwałych istot. — Przybywamy z odległych stron.

— Odległe strony i inne prowincje kosmiczne należą do Jedynego Państwa Niebieskiego Środka. Wszędzie ustanowiono te same prawa — recytowało indywiduum w brązowym skafandrze, bogato szamerowanym srebrno-białymi esamifloresami. — My czuwamy, by przestrzegano praw i karzemy tych, co je łamią.

— Rodzaj żandarmerii kosmicznej — wymruczał filozof Akon. — Nadmierna pewność siebie i niebywała pycha dosłownie rozsadza te antypatyczne istotki. Zapytaj, Pawle, skąd wiedzą, że ich prawa są słuszne i sprawiedliwe.

Dowódca powtórzył pytanie.

— Bo innych nie ma — odparła butna istota i tupnęła krótką nóżką.

— Pozwolisz, że wtrącę się do tej pogawędki? — zapytał Egin. — Tak, dziękuję. Otóż, posłuchajcie, co wam powiem. Po pierwsze: jeżeli jeszcze raz ktokolwiek ośmieli się tupnąć, zostanie spłaszczony przy pomocy specjalnej prasy. Rozumiecie, co znaczy słowo „spłaszczony”? Zmieni się z trójwymiarowego w kształt o dwóch wymiarach. Po drugie, gdy mówicie do naszego Dowódcy, który prowadzi Wielką Eskadrę, stójcie nieruchomo i wciągnijcie te obrzydliwe brzuchy. Po trzecie…

Dowódca usiłował przerwać to przemówienie, ale Egin rozeźlił się na dobre:

— Pozwól, jeszcze tylko dwa słowa. Te typy są bardziej ograniczone niż nasze najprymitywniejsze roboty. Tracimy niepotrzebnie czas na rozmowy z wykonawcami rozkazów.

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)