Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kamuflaż [Camouflage - pl]
Kamuflaż [Camouflage - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kamuflaż [Camouflage - pl]

Электронная книга - «Kamuflaż [Camouflage - pl]». Краткое содержание книги:

Od wielu pokoleń wędrują po Ziemi dwie nikomu nieznane istoty. Obcy nie wiedzą o sobie nawzajem, ale zachowują szczątkowe wspomnienia tajemniczego zatopionego reliktu i upodobanie do morskich głębin. Jedna z istot, uzurpator, przetrwała dzięki przystosowaniu, przybierając kształty wielu różnych organizmów. Druga, kameleon, przeżyła wyłącznie dlatego, że niszczy wszystko, co jej zagraża. Teraz podniesiony wreszcie z dna morza przez biologa morskiego Russella Suttona relikt wzywa do siebie obie istoty. Przez tysiąclecia na Ziemi żyły dwa niezniszczalne stworzenia… ale kameleon uważa, że jest tam miejsce tylko dla jednego z nich.
Powieść otrzymała nagrodę Nebula w 2004 r.
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 63
Перейти на страницу:

— Ale możemy go widzieć. Narysować na kwadracie siatkę i przyczepić kamerę.

— Transformaty Fouriera! — domyślił się Russ.

— Pestka — dodał Jack.

— Pestek nie mamy — oznajmił kelner. — Mogę podać krem z małży albo kurczaka z grzybami.

Russ zerknął na niego i doszedł do wniosku, że nie żartuje.

— Poproszę krem i pieczoną koryfenę.

— Dla mnie to samo — dodała Jan.

— Dla mnie to co zwykle — powiedział Jack.

— Cholesterol w sosie cholesterolowym — zażartowała Jan.

— I czerwone wino?

— Bin 88 — rzekli jednocześnie Jack i Russ. — I chciałbym, żeby tym razem mój befsztyk był naprawdę krwisty — dodał Jack. — Zimny w środku.

Kelner skinął głową i oddalił się.

— Sir — rzekł Russ, naśladując jego akcent — nie możemy panu zagwarantować, że przeżyje pan ten posiłek. Samoańskie bydło ma pasożyty, na które nie istnieją nazwy w zachodnich językach.

Jack uśmiechnął się i dolał białego wina do obu kieliszków.

— Merkury, a dalej Mars? Próżnia z odrobiną dwutlenku węgla. Potem Wenus i balony z gazem.

— Dobra nazwa dla kapeli rockowej — zauważył Russ.

— Tytan? — kontynuowała Jan. — Europa?

— Ma sens — przyznał Russ. — I trochę przestrzeni kosmicznej, 2,8 stopnia powyżej zera absolutnego. Prawdopodobnie nasz gość spędził wiele czasu w takim środowisku.

— Chwila — rzekła Jan, wyciągając z torebki stary komputer. Rozłożyła klawiaturę, wyciągnęła antenę i wklepała kilka słów. — Postępujmy metodycznie. Zaczynamy od środowiska merkuriańskiego. — Nim przyniesiono obiad, dotarli do połowy Układu Słonecznego. Kończyli planowanie przy sherry i serze. Zamierzali poświęcić po pięć dni na każde środowisko i jeden do czterech na ich zmianę.

Gorący Merkury, zimny Mars, piekielna Wenus, lodowata trucizna Tytana, arktyczna Europa, potem model Jowisza: płynny wodór i hel pod wysokim ciśnieniem, przepływający z szybkością około 150 metrów na sekundę, doprawiony metanem i amoniakiem.

Jan pociągnęła łyk sherry i przejrzała plan.

— Coś mnie tu niepokoi.

Jack skinął głową.

— Komora ciśnieniowa…

— Nie. Co będzie, jeśli obiekt źle nas zrozumie? Jeśli pomyśli, że go atakujemy?

Russ zaśmiał się nerwowo.

— A myślałem, że to ja mam antropomorficzną mentalność.

— Jeśli powtórzy swoją sztuczkę z zeskokiem z piedestału, gdy będziemy przy symulacji Jowisza…

— To będzie gorsze niż bomba rozpryskowa przeciw celom żywym — dokończył Jack. — Zmiecie tu wszystko. Usłyszą to nawet w Samoa Amerykańskim.

— Na Fidżi — dodał Russ. — W Honolulu.

29.

Cambridge, Massachusetts, 1967

Przez kilka miesięcy uzurpator i kameleon byli w tym samym mieście, robiąc mniej więcej te same rzeczy.

Kameleon studiował na MIT budowę maszyn okrętowych. Spodobała mu się służba oficera marynarki w Korei i chciał dowiedzieć się więcej o projektowaniu okrętów wojennych.

Lubił wszystko, co miało związek z zabijaniem.

Uzurpator w 1960 roku otrzymał doktorat z antropologii. Łącząc dogłębną znajomość biologii ziemskiej z rozległą znajomością kultur rozsianych po całej planecie, utwierdził się w przekonaniu, że musi pochodzić z innego miejsca. Przyjechał więc na Harvard z idealnie sfałszowanymi referencjami (znów będąc chłopakiem z Kalifornii) i zaczął studiować astronomię i astrofizykę.

Jeśli kiedykolwiek jechali razem pociągiem Czerwonej Linii albo o tej samej porze pili piwo w pubie „Plough and Stars”, żaden z nich nie był świadom bliskości drugiego przybysza z gwiazd. Obaj szukali innych obcych i obaj byli zbyt doświadczeni, by dać się przyłapać.

Żadnego nie powołano do służby w Wietnamie. Uzurpator sfabrykował kilka wrzodów żołądka. Kameleon dokończył magisterkę i wstąpił do szkoły oficerskiej.

Tak więc, gdy kameleon mierzył z ośmiocalowego działa w niewidoczne cele w wietnamskiej dżungli, uzurpator mierzył z olbrzymich teleskopów w niewidoczne cele poza galaktyką. Głównie liczył fotony i wklepywał liczby do programu BASIC, który był czymś na kształt dyspozytora prawdy. Czasem, w odróżnieniu od profesjonalnych astronomów, uzurpator odłączał teleskop od licznika fotonów i spoglądał bezpośrednio przez niego w nocne niebo.

Fascynowały go gromady kuliste i w końcu udało mu się wyłapać wszystkie, które można było zobaczyć z Massachusetts, a było ich około setki. Ujrzał swoją ojczyznę, M22, jako kędzierzawą plamkę przestrzeloną iskrami, i powracał do niej wielokrotnie, nie wiedząc dlaczego.

W 1974 roku był już magistrem astronomii, ale czuł, że musi się dowiedzieć więcej o komputerach przed kontynuacją badań, więc na kilka lat przeniósł się na MIT i studiował elektrotechnikę oraz informatykę.

Dwaj jego profesorowie uczyli już wcześniej pewnego Obcego.

Okolica mu się spodobała, więc powrócił na Harvard, by zrobić doktorat z astrofizyki. Tam zdarzyło mu się kolejne przypadkowe spotkanie. W ramach asystentury oceniał wypracowania uczestników podstawowego kursu astrofizyki, dotyczącego atmosfer Słońca i gwiazd. Jedną z jego studentek była Jan Dagmar, którą czterdzieści lat później miał spotkać na Samoa.

Harvard hołdował tradycji wyrzucania piskląt z gniazd, więc po zrobieniu doktoratu uzurpator musiał szukać pracy gdzie indziej. Naturalną koleją rzeczy skierował swe kroki do National Radio Observatory w Green Bank w Wirginii Zachodniej, gdzie niegdyś Frank Drake rozpoczął projekt OZMA, który po dwudziestu latach ewoluował w SETI, Poszukiwania Inteligencji Pozaziemskiej.

Uzurpator pracował tam przez dwa lata, przetwarzając dane, po czym wziął bezterminowy urlop i przeszedł przez serię głębokich zwrotów w karierze. Przez pewien czas był egzotyczną tancerką i prostytutką na godziny w Baltimore, a następnie wrócił do Iowa City, by być kucharką w barze z szybkimi daniami. Jako starsza pani wróżył z ręki, objeżdżając odpusty na Środkowym Zachodzie, a potem wrócił do Kalifornii w swoim starym ciele Jimmy’ego, by na kilka sezonów zostać maniakiem surfingu.

Poświęcając połowę swojej masy, został karłem-żonglerem w cyrku Barnum Bailey, wyrabiając sobie kontakty w świecie „wybryków natury”. Poznał tam kilka interesujących osób, ale wszystkie zdawały się pochodzić z Ziemi, niezależnie od tego, co na ten temat mówiły.

Ożenił się z Brodatą Damą, powściągliwym, sardonicznym hermafrodytą, i żyli razem do 1996 roku. Potem uzurpator wyjechał bez wyjaśnienia, pozostawiając sto uncji złota, i znów został studentem.

Po wchłonięciu dwóch bezpańskich kotów powrócił do szablonu Jimmy’ego, ale tym razem zrezygnował z Kalifornii i udał się do Australii. Studiował nauki morskie na Monash University, wiedząc, że większość wiedzy, którą zdobył pół wieku wcześniej, została radykalnie zrewidowana.

Nauczył się ufać pewnym uczuciom — wspomnieniom zagrzebanym tak głęboko, że nie były już wspomnieniami — a jedno z nich żywiło specyficzne zamiłowanie do głębokich wód i do Pacyfiku.

30.

Apia, Samoa, 2021

Dla ostrożności postanowili wybudować mur przeciwwybuchowy pomiędzy laboratorium a wyspą, nim zabiorą się do eksperymentu ze środowiskiem planetarnym. Gdyby symulacja Jowisza wybuchła, nadal mogła być słyszalna na Fidżi, ale przynajmniej nie zrównałaby Apii z ziemią.

Mur miał trzy metry grubości u podstawy i zwężał się do jednego metra u szczytu, a jego wysokość wynosiła dziesięć metrów. Stanowił półkole o średnicy 150 metrów, otwarte od strony morza. Wynajęto miejscowych artystów, by namalowali słoneczne malowidła od strony lądu, ale mur wciąż kłuł w oczy. Radę wioski ugłaskał autobus szkolny i dwa witraże dla kościoła metodystów.

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 63
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)