Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Daj Mi Szansę, Tiffany». Краткое содержание книги:

Członkowie rodziny Santinich od początku okazywali Tiffany wrogość, ponieważ uważali, że wyszła za mąż za dużo starszego od siebie Philipa dla jego pieniędzy. Tymczasem Philip ujął ją swoim czarem osobistym, kulturą i dobrocią i pewnie do tej pory żyliby w zgodzie, gdyby nie tragiczny wypadek. Po śmierci męża Tiffany wraz z dziećmi schroniła się w starym domu w Bittersweet, aby znaleźć się jak najdalej od jego rodziny. Nie była więc zachwycona, gdy pewnego dnia odwiedził ją brat nieżyjącego męża. Czyżby przyjechał na przeszpiegi?
1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 49
Перейти на страницу:

– Nie – powiedziała krótko. – Natomiast radziłabym ci wybrać się w tym tygodniu do fryzjera.

– Ja chcę na ślub – zaszczebiotała Christina. – Chcę widzieć panny młode.

– Będzie tylko jedna – burknął Stephen.

– To co?

– Jesteś taka głupia, że nawet nie wiesz, czyj to ślub.

– A czyj? – dopytywała się dziewczynka.

– Naszego dziadka – odparł Stephen.

Tiffany miała szczerą ochotę powiedzieć, że John Cawthorne nie jest i nigdy nie będzie dla jej syna dziadkiem, ale powstrzymała potok nienawistnych słów. Po co kłamać? Skąd mogła wiedzieć, co przyniesie przyszłość? Mimo iż nie chciała święcić wraz z ojcem jego małżeństwa z wieloletnią kochanką, miała nadzieję, że złość i rozgoryczenie z czasem ją opuszczą i że zdoła nawiązać z nimi poprawne stosunki.

– A może jednak wybrałabyś się na tę uroczystość? – spytał J.D., który stanął w progu kuchni.

– Nie. Nie jestem przygotowana na spotkanie z nimi – odpowiedziała, bez apetytu zgarniając widelcem kawałek białka. Ta rozmowa wyraźnie jej nie służyła. – I nie wiem, czy kiedykolwiek będę.

– A ja uważam, że powinniśmy pójść – wtrącił Stephen.

– Dlaczego?

– A dlaczego nie? Dziadek nas zaprosił.

– Wiem, ale…

– Czego się boisz?

– Niczego się nie boję, synu, to nie ma nic wspólnego ze strachem. Przyczyny takiej, a nie innej mojej postawy wobec Johna i całej tej sprawy sięgają w przeszłość. Jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi i nie widzę powodu, dla którego miałabym uczestniczyć w jego weselu. On zniknął z mojego życia niemal zaraz po moim urodzeniu. Rosłam bez ojca, utrzymywana przez matkę w przeświadczeniu, że on nie żyje.

– Teraz masz już ojca. Sam do ciebie przyszedł. Czy nie powinnaś się z tego cieszyć? Czy to się dla ciebie nie liczy? – Stephen obrzucił Tiffany uważnym spojrzeniem.

– Liczy się, naturalnie, ale pozostały zadawnione żale i pretensje. Nie tak łatwo o nich zapomnieć.

Stephen sięgnął po syrop i polał nałożone na talerz naleśniki.

– Zawsze mi mówiłaś, że powinno się innym przebaczać, nie chować długo urazy – powiedział.

Tiffany zrobiło się głupio, chociaż miała wyrobioną opinię o Johnie Cawthornie i nie akceptowała jego stylu życia łącznie z ostatnim pomysłem poślubienia długoletniej kochanki. Faktem jest, że to John pierwszy wyciągnął rękę na zgodę, przyznał, że źle postąpił, i ją przeprosił. Oczywiście takie przeprosiny nie zrównoważą dorastania bez ojca, liczą się jednak dobre intencje. Christina i Stephen stracili swego ojca nieodwołalnie, na zawsze.

– Kiedyś przyjdzie czas, że mu wybaczę.

– I będziesz mówić na niego „tato”? – naciskał Stephen.

– Nie tylko więzy krwi się liczą. Prawdziwym rodzicem dziecka jest ten, kto je wychował, kto trwał przy nim i mu pomagał.

– Jasne, oczywiście, ale zawsze mi mówiłaś, że ludziom trzeba w życiu dawać szansę.

– Czego ty właściwe chcesz ode mnie?

– Uważam, że powinniśmy iść na Suit dziadka. Mimo wszystko.

– Za późno. Podziękowałam za zaproszenie i uprzedziłam, że nas nie będzie – wyjaśniła Tiffany.

– Chcę iść! – oznajmiła głośno Christina. Całą buzie miała wysmarowaną słodkim syropem, tak samo jak rączki.

– Nic z tego.

– Ale to nasz dziadek! – wykrzyknął Stephen.

– Wiem, ale…

– Dajcie mamie trochę czasu – wtrącił się J.D. – Pojawienie się ojca po tylu latach było dla niej szokiem. Musi się oswoić z nową sytuacją. John z pewnością to rozumie.

– Przecież nie będziemy żyć jak odludki. Pomału poznamy bliżej całą rodzinę – powiedziała Tiffany, myśląc o obu przyrodnich siostrach i ich krewnych. Katie ma syna Josha, niewiele młodszego od Stephena, a ponadto trzech braci. Bliss wkrótce zostanie żoną Masona Lafferty’ego, który z pierwszego małżeństwa ma córkę Dee Dee. Zapewne po ślubie zdecydują się na dziecko. W tym momencie ją olśniło, zrozumiała, dlaczego Stephen tak stanowczo domaga się, by wzięli udział w uroczystości. Chłopiec chce przynależeć do rodziny, być otoczony bliskimi, być może, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, podświadomie szuka kogoś, kto choć po części zastąpi mu ojca.

– Nie możemy iść dzisiaj, ale…

– Chcesz powiedzieć, że ty nie pójdziesz – przerwał jej gwałtownie Stephen.

– Obiecuję ci, że będziemy się spotykać z twoim… dziadkiem, jego nową żoną i całą rodziną. Już niedługo.

– Dobrze! – powiedziała uradowana Christina, wyrzucając do góry rączki i gubiąc przy okazji kawałek nadgryzionego bekonu. Upadł na podłogę i natychmiast został obwąchany przez Węgielka, który czatował pod stołem.

J.D. postanowił nie zabierać więcej głosu w sprawie uroczystości weselnej Johna, ale jedno spojrzenie na Tiffany wystarczyło, by zrozumiał, że czuje się przyparta do muru. Aby jej pomóc jakoś wybrnąć z niezręcznej sytuacja zapytał, czy Stephen już skończył śniadanie i czy mogą się razem zabiał do pracy.

– Jak to? – zdziwił się chłopak, gdy usłyszał, że mają zacząć od płotu.

– Zwyczajnie, wyprostujemy go, zrobimy podpórki, wymienimy zniszczone sztachety, a potem będziemy mogli naprawić framugi w oknach i inne rzeczy.

– Ale ja się na tym kompletnie nie znam – zaprotestował Stephen.

– Najwyższy czas, żebyś się nauczył – orzekł J.D., dając do zrozumienia, że zamyka dyskusję na ten temat.

Chłopiec z niewyraźną miną opłukał swój talerz, włożył go do zmywarki i posłusznie podążył za stryjem na podwórko, skąd wkrótce dobiegły stukania i pukania, a także krótkie polecenia wydawane przez J.D. Tiffany też zabrała się do roboty: sprzątnęła po śniadaniu i wykąpała Christinę, a następnie zmieniła pościel, nastawiła pranie i zasiadła do zaniedbanych ostatnimi dniami rachunków. Mała za nic nie dała się namówić na drzemkę. Nie wiedzieć kiedy, nadeszło popołudnie.

J.D. zarządził tylko jedną przerwę w pracy, toteż o wpół do czwartej Stephen, nie przyzwyczajony do takiego wysiłku fizycznego, był solidnie zmęczony. Mimo to, po krótkim odpoczynku, sięgnął po telefon, umówił się z kimś i oznajmił:

– Idziemy nad rzekę.

– Kto idzie?

– My z Samem.

– Mówi się: Sam i ja – poprawiła machinalnie Tiffany i dodała: – Wróć o szóstej na kolację.

Stephen zdążył już chwycić ukochaną deskorolkę i jedną nogą był za progiem.

– Nie będę głodny.

– Kolacja o szóstej. Nie spóźnij się!

– Dobrze, dobrze! – odkrzyknął, z wprawą wskoczył na deskę i po sekundzie skręcił za róg.

– To w gruncie rzeczy niezły chłopak – powiedział J.D., obejmując ramieniem Tiffany. Stali na skraju małego rozarium, z którego rozchodził się słodki i mocny zapach róż. Panującą wokół ciszę zakłócało jedynie brzęczenie pszczół.

– Nigdy nie uważałam, że jest zły – odrzekła Tiffany, wyzwalając się z objęć J.D.

– Żartowałem. Wiem, że nie pozwolisz powiedzieć złego słowa o swojej rodzinie. Stawiałaś ją zawsze na pierwszym miejscu. Stoisz murem za swoimi dziećmi, a gdy żył Philip, jego również chroniłaś.

– Czemu miałabym postępować inaczej?

J.D. nie odpowiedział. Zamyślony, wpatrzył się w widoczną z ogrodu ulicę. Tiffany podejrzewała jednak, że nie widzi ani amatora joggingu, biegnącego po chodniku z czarnym labradorem u nogi, ani grupy rozbawionych dzieci, prowadzonych przez spieszącą gdzieś matkę. Najwidoczniej przetrawiał jakieś myśli. Odezwał się dopiero po dłuższej chwili.

– Wiesz chyba, że Philip nie był święty?

1 ... 28 29 30 31 32 33 34 35 36 ... 49
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)