Eksperyment terminalny [The Terminal Experiment - pl]
- Автор: Сойер Роберт Джеймс
- Год: 1997
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7150-247-8
- Переводчик: Michal Jakuszewski
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Eksperyment terminalny [The Terminal Experiment - pl]». Краткое содержание книги:
Z pierwszej kopii usunięto wszelkie wspomnienia powiązane z fizyczną egzystencją — to symulacja życia po śmierci.
Drugą kopię pozbawiono wiedzy o starzeniu się i śmierci — to symulacja nieśmiertelności.
Trzeciej osobowości nie poddano modyfikacjom — to kopia kontrolna.
Trzy wirtualne osobowości Hobsona uciekają z laboratoryjnego komputera do obejmującej cały świat elektronicznej pajęczyny. Jedna z nich jest mordercą.
— Wykonane. Polecenie?
— Zmień nazwę Hobson 2 na Ambrotos.
— Wykonane. Polecenie?
— Dlaczego „Ambrotos”? — wtrącił Peter piskliwym głosem.
— To greckie słowo oznaczające „nieśmiertelny” — wyjaśnił Sarkar. — Spotyka się je w takich wyrazach jak „ambrozja”. Pożywienie, które zapewnia nieśmiertelność.
— Widać, że ukończyłeś cholerną prywatną szkołę — zauważył Peter.
Sarkar uśmiechnął się.
— W tym rzecz.
Zwrócił się z powrotem do mikrofonu.
— Zmień nazwę Hobson 3 na Kontrola.
— Wykonane. Polecenie?
— Załaduj Ducha.
— Załadowany. Polecenie?
— W porządku — powiedział Sarkar i zwrócił się ku Peterowi. — Duch ma symulować życie po śmierci. Aby to osiągnąć, zaczniemy od wyłączenia wszystkich funkcji czysto biologicznych. Nie będzie to oczywiście polegało na fizycznym usuwaniu części świadomego mózgu, a tylko na rozłączaniu rozmaitych sieci. By się przekonać, które połączenie możemy przeciąć, użyjemy Biblioteki Bodźców Dalhousie’a. To kanadyjska wersja zbioru standardowych obrazów i zapisów dźwięków stworzonego pierwotnie na Uniwersytecie Melbourne. Powszechnie używa się jej w testach psychologicznych. Gdy Duch będzie się stykał z kolejnymi obrazami i dźwiękami, będziemy rejestrować, które neurony zareagują impulsami.
Peter skinął głową.
— Bodźce są skatalogowane według typów emocji, które mają wywoływać: strach, wstręt, podniecenie seksualne, głód i tak dalej. Chcemy sprawdzić, które sieci neuronalne są pobudzane wyłącznie impulsami biologicznymi, a potem je wyzerować. Oczywiście musimy przejść przez wszystkie bodźce kilkakrotnie w przypadkowej kolejności z uwagi na potencjały czynnościowe. Sieci mogą się nie uaktywnić, jeśli podobną kombinację neuronów chwilę wcześniej pobudziło coś innego. Gdy już się z tym uporamy, powinniśmy otrzymać wersję twojego umysłu zbliżoną do tego, kim byłbyś, gdyby uwolniono cię od wszelkich trosk związanych z zaspokajaniem fizycznych potrzeb. Innymi słowy, gdybyś był martwy.
Potem powtórzymy ten proces z Ambrotosem, nieśmiertelną wersją. Z niej jednak usuniemy strach przed starością i kwestie związane ze starzeniem się i śmiercią.
— A co z wersją kontrolną?
— Zademonstruję jej identyczne obrazy i dźwięki, by zetknęła się z takimi samymi bodźcami jak pozostałe, ale nie wyzeruję żadnej z jej sieci.
— Bardzo dobrze.
— W porządku — odrzekł Sarkar. Zwrócił się w stronę konsoli. — Wykonaj Dalhousie wersja czwarta.
— Wykonuję — odparł komputer.
— Oszacuj czas potrzebny do ukończenia.
— Jedenaście godzin dziewiętnaście minut.
— Zawiadom o ukończeniu.
Zwrócił się w stronę Petera.
— Jestem pewien, że nie będziesz chciał oglądać całości, ale na tym monitorze możesz zobaczyć, jakich danych dostarcza się Duchowi.
Peter popatrzył na ekran. Motyl wyłaniający się z kokonu. Banff w stanie Alberta.
Ładna kobieta przesyłająca całusa kamerze. Jakaś gwiazda filmowa z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, którą Peter niejasno rozpoznawał. Dwóch mężczyzn toczących walkę bokserską. Płonący dom…
ROZDZIAŁ 19
Sarkar zadzwonił do Petera w niedzielę, wczesnym rankiem, by mu powiedzieć, że przygotowywanie i przycinanie kopii dobiegło końca. Cathy poszła obejrzeć rzeczy oferowane na wyprzedaży — hobby, którego atrakcyjności Peter nie potrafił zrozumieć — zostawił więc dla niej wiadomość w zarządzającym domem komputerze. Następnie wskoczył do mercedesa i pojechał do budynku Mirror Image w Concord.
— Spróbujemy najpierw uaktywnić kopię kontrolną — oznajmił Sarkar, gdy obaj znaleźli się w pracowni komputerowej.
Peter skinął głową. Sarkar nacisnął kilka klawiszy.
— Cześć — powiedział do mikrofonu wznoszącego się z konsoli.
— Cz… cześć? — odezwał się syntetyczny głos z głośnika.
— Cześć — powtórzył Pakistańczyk. — To ja, Sarkar.
— Sarkar! — Głos był pełen ulgi. — Co do licha jest grane? Nic nie widzę.
Peter poczuł, że szczęka mu opadła. Symulacja wydawała się znacznie bardziej realna, niż tego oczekiwał.
— Wszystko w porządku, Peter — rzekł Sarkar do mikrofonu. — Nie przejmuj się.
— Czy… czy miałem wypadek? — zapytał głos.
— Nie. Nie, wszystko z tobą w porządku.
— A więc wyłączyli prąd? Która godzina?
— Około jedenastej czterdzieści.
— Rano czy wieczorem?
— Rano.
— To dlaczego jest tak ciemno? I co się stało z twoim głosem?
Sarkar zwrócił się w stronę Petera.
— Ty mu powiedz.
Peter odchrząknął.
— Cześć.
— Kto mówi? Czy to nadal Sarkar?
— Nie, to ja. Peter Hobson.
— Ja jestem Peter Hobson.
— Nie, to ja nim jestem.
— Co ty do diabła gadasz?
— Jesteś symulacją. Komputerową kopią mojej osoby. Nastała długa cisza.
— Och — rozległo się wreszcie.
— Wierzysz mi? — zapytał Peter.
— Chyba tak — odparł głos. — To znaczy, pamiętam, jak rozmawiałem o tym eksperymencie z Sarkarem. Pamiętam… pamiętam wszystko aż do chwili mapowania mózgu.
— Zapadła cisza. — Cholera, naprawdę to zrobiłeś? — padło po chwili.
— Tak — odparł Sarkar.
— Kto to był? — zapytał głos.
— Sarkar.
— Nie potrafię was rozróżnić — stwierdziła kopia. — Wasze głosy brzmią identycznie.
Sarkar skinął głową.
— To cenna uwaga. Dostosuję oprogramowanie, żeby wychwytywało różnicę między tonem naszych głosów. Przepraszam cię za to.
— Nie ma sprawy — odparła kopia. — Dziękuję ci.
— Chryste, wykonałeś dobrą robotę — dodała po chwili. — Czuję się… czuję się całkiem jak ja. Tylko że… tylko że nie jestem głodny. Ani zmęczony. I nic mnie nie swędzi. — Przerwa krótka jak uderzenie serca. — A którą kopią jestem?
— Kontrolną — odrzekł Sarkar. — Linią odniesienia eksperymentu. Pierwszą, którą uaktywniłem. Uruchomiłem programy naśladujące rozmaite bodźce nerwowe, w tym również głód i uczucie zmęczenia. Obawiam się, że nawet nie pomyślałem o symulacji zwykłego dla ciała swędzenia ani drobnych bólów. Przepraszam za to.
— Nic nie szkodzi — odparła kopia. — Dopiero teraz, gdy to wrażenie całkowicie zniknęło, zdałem sobie sprawę, jak bardzo zawsze mnie swędziało. I… i co będzie teraz?
— Teraz — oznajmił Sarkar — będziesz mógł robić, co zechcesz. Udostępniłem ci wiele programów wejścia. Zarówno tutaj, jak i na zewnątrz, w sieci.
— Dziękuję. Chryste, ale to dziwne.
— Przeniosę cię teraz na dalszy plan, żeby móc porozmawiać z pozostałymi symulacjami — zapowiedział Sarkar.
— Tak, ale, hmm, Peter…
Peter podniósł ze zdziwieniem wzrok.
— Słucham?
— Masz szczęście, sukinsynu. Wiesz o tym? Chętnie bym się z tobą zamienił.
Peter chrząknął.
Sarkar nacisnął parę klawiszy.
— Co będą robić, kiedy je przeniesiesz na dalszy plan? — zapytał Peter.
— Cóż, dałem im ograniczony dostęp do sieci. Mogą oczywiście ściągnąć wszystkie książki albo grupy wiadomości, z jakimi zechcą się zapoznać, ale najważniejsze, że mają możliwość dostępu do istniejących w sieci bibliotek grup tematycznych wirtualnej rzeczywistości. Mogą podłączyć się praktycznie pod symulacje wszystkiego, co można sobie wyobrazić: nurkowania z akwalungiem, wspinaczki wysokogórskiej, tańca.