Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Fatalna Miłość». Краткое содержание книги:

Grethe i Eryk Moe nie darzyli sympatią Lilly Bakkelund, pielęgniarki, która opiekowała się ich owdowiałym ojcem po tym, jak przeszedł zawał. Kiedy na domiar złego okazało się, że Lilly zamierza zostać ich macochą, poprzysięgli jej straszliwą zemstę. Nie przypuszczali jednak, że po kilku latach ich dziecinne pomysły wykorzysta bezwzględny morderca…
1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 46
Перейти на страницу:

Wydawało mi się, że śnię.

– Co ty na to? – zagrzmiał lensmann.

– Pierwszą moją reakcją był śmiech.

– Czy pan sobie ze mnie żartuje?

– Ani myślę!

– Ale… ale ja nie rozumiem…

– Czego? Ojczystego języka? Grethe spodziewała się, że może ją spotkać coś złego z twojej strony. A teraz dziewczyna nie żyje!

– Ależ ja tego nie zrobiłam! – jęknęłam zrozpaczona. – To jakieś nieporozumienie! Przecież sam pan chyba widzi, że to absurd!

– A kto oprócz ciebie w naszym miasteczku ma na imię Kari i przyjaźnił się z Grethe?

Kręciłam z niedowierzaniem głową i nie byłam w stanie nic więcej powiedzieć.

– Daj mi do telefonu ojca – zażądał w końcu.

Tatę musiałam ściągać z łóżka. Umówili się, że lensmann za kilka minut zjawi się u mnie na przesłuchanie.

Tymczasem wybiła północ.

Magnussen zapukał po dziesięciu minutach. Tym razem nikogo ze sobą nie przyprowadził. Usiadł ciężko w fotelu naprzeciw mnie i rozpoczął przesłuchanie. Patrzył na mnie chłodno, ale bez wrogości. Zdawał się pytać: „Kari, Kari, czemu mi to zrobiłaś?”. Natomiast ton jego głosu nie pozostawiał cienia wątpliwości: pan Magnussen był najprawdopodobniej przekonany o mojej winie.

Przez ponad dwie godziny wprost zarzucał mnie pytaniami. W końcu oczami wyobraźni widziałam siebie w najbardziej niedorzecznych sytuacjach. W głowie dudniło mi i huczało.

– Kiedy po raz ostatni widziałaś Grethe? Kiedy z nią rozmawiałaś? Gdzie przebywałaś tego wieczoru, kiedy zmarł kapitan Moe?

Zeznałam, że w czwartek, na dzień przed przyjazdem do domu, byłam na wykładzie na uniwersytecie.

– A gdzie ostatnio mieszkałaś w Oslo?

I tak dalej, bez końca. Starałam się odpowiadać wyczerpująco na wszystkie pytania, wkrótce jednak odniosłam wrażenie, że lensmann powtarza się i każe mi opowiadać wciąż o tym samym.

– Dlaczego przyjechałaś z Oslo właśnie w ów piątek? Gzy nie dlatego, że po usłyszeniu wiadomości o śmierci kapitana spodziewałaś się przyjazdu Grethe?

– Ależ skąd! Nie miałam pojęcia, że kapitan nie żyje. Dowiedziałam się o tym na miejscu od Grima.

– A dlaczego wyszłaś na spacer zaraz po przyjeździe? Czy spotkałaś wtedy Grethe wracającą z dworca? Czy wcześniej zaplanowałaś atak?

– Nie, nie! To wszystko nieprawda! – łkałam bezsilnie.

– Jak to się stało, że przesiadywałaś o zmroku w lesie, skoro podobno panicznie boisz się ciemności? W jaki sposób zaciągnęłaś Grethe na bagniska?

Starałam się bronić, zaprzeczałam, ale nic to nie dało.

Według Magnussena skłamałam, opowiadając, że na bagnach widziałam dwie osoby. Pomysł z obdukcją ciała kapitana, na który rzekomo wpadłam w sobotę, był, zdaniem lensmanna, znakomitym wybiegiem. W ten sposób odwróciłam uwagę od siebie. Państwo Gressvik dzięki absolutnemu zbiegowi okoliczności zapewnili mi alibi. Po spotkaniu z nimi sprytnie ukryłam ciało Grethe w rowie który wcześniej wykopał Grim. A w szpitalu sama podrzuciłam kapsułkę z trucizną.

– Panie lensmannie, niech się pan zlituje! Skąd bym ją wzięła? – zapytałam kompletnie załamana.

Po raz pierwszy lensmann Magnussen się zawahał.

– Do tego też z czasem dojdziemy – stwierdził po chwili. Przeciwko mnie przemawiał również fakt, że trzy następne listy trafiły do adresatów po moim wyjściu ze szpitala, a więc wówczas, gdy sama mogłam je nadać. A kto uwierzyłby w rozsypane papierki po cukierkach, które rzekomo doprowadziły mnie na miejsce zbrodni?

Więcej już nie mogłam znieść. Uderzyłam dłonią w stół i poderwałam się, krzycząc.

– Ja tego nie zrobiłam! Nie zrobiłam i już!

W tej samej chwili drzwi otworzyły się z impetem i do mojego pokoju wkroczył Tor. Zanim lensmann zdążył cokolwiek powiedzieć, zagrzmiał:

– Pan chyba zupełnie postradał zmysły, panie Magnussen! Czy chce pan doprowadzić tę biedną dziewczynę do załamania nerwowego? Jest druga w nocy! Czy pan zapomniał, że ona przed dwoma dniami opuściła szpital po poważnym wstrząsie mózgu? Czy zapomniał pan, co przy pana wydatnej pomocy przeszła dzisiaj?

– Ale ten list… – stropił się lensmann.

– Cóż mnie obchodzi jakiś list! Gdyby nawet posądzono ją o najgorsze zbrodnie świata, nie ma pan prawa tak jej traktować! Koniec przesłuchania! Kari idzie natychmiast do łóżka! Jako lekarz zalecam jej absolutny spokój.

Rad nierad, lensmann Magnussen musiał się w końcu poddać. Wstał i skierował się do wyjścia.

– Pani Land, tę noc spędzi pani w tym samym pokoju co córka. Odpowiada pani za nią. Niech nie rusza się stąd na krok. Wrócę tu jutro z samego rana.

Tor nadal upierał się przy swoim.

– Oczywiście, że Kari musi być pod nadzorem, ale nie jako zabójczym, tylko jako osoba, która nadal wymaga troskliwej opieki. Proszę nie spuszczać jej z oczu ani na minutę.

Matka, która wyglądała na przestraszoną, zapewniła, że będzie nade mną czuwała.

Tor wydal mi się w tym momencie najwspanialszym człowiekiem pod słońcem. Po chwili zwrócił się do mnie.

– Spij dobrze, Karinko – powiedział ciepło. – Zabieram lensmanna. Chcę z nim zamienić kilka słów. Nic się nie martw, na pewno wszystko się wyjaśni.

Tata zdecydował, że zamieszka tymczasem w moim pokoju, a ja, razem z mamą, przeniosłam się do ich sypialni.

Po raz pierwszy od czasu, gdy jako kilkuletnia dziewczynka z upodobaniem wskakiwałam do łóżka rodziców, mogłam się wygodnie rozciągnąć w ich szerokim małżeńskim łożu. Ale chociaż mama już dawno zgasiła światło, wciąż nie mogłam zasnąć i wpatrywałam się uporczywie w okno, przez które do pokoju wkradały się pierwsze oznaki poranka.

– Mamo, śpisz?

– Nie, dziecinko.

– Jak to się stało, że Tor pojawił się właśnie wtedy, kiedy go najbardziej potrzebowałam?

Mama przez chwilę milczała, a potem uśmiechnęła się delikatnie.

– Zadzwoniłam po niego.

Podniosłam się ze zdumienia.

– Naprawdę?

– Tak. Oboje z tatą uznaliśmy, że pan Magnussen przesadza. Ale cóż mogliśmy na to poradzić? Byłam pewna, że nie zwróci uwagi na nasze prośby, ale lekarza z pewnością usłucha. Zadzwoniłam do szpitala i, wyobraź sobie, zastałam tam Tora. Mieszka w przyszpitalnym hotelu. Opowiedziałam mu o najściu lensmanna, a on zjawił się w okamgnieniu. Muszę przyznać, że doskonale się spisał.

– Mamo, jesteś aniołem. Ale powiedz mi… czy wy… czy ty i ojciec myślicie, że mogłabym…?

– Ależ, Kari! Co też ci przychodzi do głowy? Jesteś naszą córką, znamy cię na wylot! To jakieś straszne nieporozumienie, wierzę, że szybko zostanie wyjaśnione. Wiemy, że nie miałaś z tą zbrodnią nic wspólnego.

Niezłomna wiara rodziców w moją niewinność była dla mnie w tym momencie ogromnym pocieszeniem.

– Dziękuję, mamo – powiedziałam uspokojona. – Doprawdy, nie wiem, jak Grethe mogła napisać o mnie coś tak okropnego?

– Sama tego nie pojmuję. Ale nad tym będziemy zastanawiać się później. Teraz musisz przede wszystkim dobrze wypocząć.

W pokoju na chwilę zapadła cisza.

– Mamo?

– Tak, kochanie?

– Czy miałaś wielu adoratorów, gdy byłaś w moim wieku?

Mama uśmiechnęła się leciutko.

– No, pewnie podobałam się kilku chłopcom.

– A skąd wiedziałaś, który z nich…

– Który z nich to właśnie ten jedyny? Hm, po prostu to czułam – odparła.

Westchnęłam.

– Miałaś szczęście…

– A ty nie wiesz?

1 ... 26 27 28 29 30 31 32 33 34 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)