Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Kroniki Majipooru [Majipoor Chronicles - pl]
Kroniki Majipooru [Majipoor Chronicles - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroniki Majipooru [Majipoor Chronicles - pl]

Электронная книга - «Kroniki Majipooru [Majipoor Chronicles - pl]». Краткое содержание книги:

Czternastoletni Hissume, towarzysz lorda Valentine'a z czasów wyprawy, która miała na celu odzyskanie tronu koronala władającego ogromnym światem Majipooru, urozmaica sobie monotoną pracę w archiwach Labityntu nielegalnymi wyprawami do Rejestru Dusz.
Dzięki specjalnym urządzeniom do odtwarzania myslowych zapisów można tam przeżyć to, czego kiedyś doświadczały miliony rozumnych istot zamieszkujacych planetęprzez kilkanaście tysięcy lat. Wcielająca się na krótko w rozmaite postacie — władców, bohaterów, a także zwykłych mężczyzn i kobiet — Hissume w ciągu czterech lat zdobyła doswiadczenie, które pozwoli mu zrozumieć Majipoor…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 83
Перейти на страницу:

Spojrzał na mnie i powiedział zdławionym głosem:

— Koronal napisał to własną ręką. Informuje mnie, że Pontifex opuścił swe pokoje, udał się na Plac Masek i tam wydał dekret tak nieprawdopodobny, że nie potrafię zmusić ust, by wymówiły te słowa. — Wręczył mi notatkę. — Chodź — dodał. — Sądzę, że powinniśmy jak najszybciej dotrzeć na Plac Masek.

Pobiegł, a ja pobiegłem za nim, po drodze rozpaczliwie próbując zerknąć na list. Lecz charakter pisma Lorda Struina jest niemal nieczytelny, a Guadeloom poruszał się z doprawdy niezwykłą szybkością, korytarze były kręte i kiepsko oświetlone, więc mogłem zaledwie domyśleć się znaczenia kilku oderwanych słów. Było tam coś o proklamacji, wyborze nowej Pani, abdykacji. Czyjej abdykacji, jeśli nie Pontifexa Arioca? A jednak Arioc oświadczył mi, w słowach płynących z głębi duszy, że byłoby tchórzostwem uciec przed przeznaczeniem, które uczyniło go jedną z Potęg Majipooru.

Bez tchu wpadłem na Plac Masek. Jest to część Labiryntu, która działa mi na nerwy nawet wtedy, gdy jestem w najlepszym humorze. Wszystkie te wielkie twarze o skośnych oczach, wyrastające ze lśniących marmurowych cokołów, sprawiają według mnie wrażenie czegoś wziętego prosto z koszmaru. Słyszałem echo pośpiesznych kroków Guadelooma i nakładające się na nie echo moich własnych kroków nieco z tyłu, jako że książę, choć dwukrotnie ode mnie starszy, pędził niczym demon. Z przodu natomiast dochodziły mnie krzyki, śmiech i oklaski. A potem dostrzegłem grupę jakichś stu pięćdziesięciu obywateli Labiryntu, wśród których rozpoznałem kilku najważniejszych ministrów Pontyfikatu. Wbiliśmy się klinem w tę grupę i zatrzymaliśmy dopiero na widok złoto-zielonych strojów ludzi z otoczenia Koronala. Był wśród nich sam Lord Strułn, sprawiający wrażenie jednocześnie wściekłego i oszołomionego, w kompletnym szoku.

— Nie ma sposobu, by go powstrzymać — powiedział ochryple.

— Wędruje z sali do sali, powtarzając tę swoją proklamację. Słuchajcie, znowu zaczyna.

I wtedy na czele grupy ludzi zobaczyłem Pontifexa Arioca, siedzącego na ramionach służącego, potężnego Skandara. Jego dostojność ubrany był w powiewne, kobiece szaty, obszyte wspaniałym brokatem, a na jego piersi wisiał klejnot, wielki i błyszczący.

— Ponieważ zabrakło jednej z Potęg Majipooru! — krzyknął Pontifex niesłychanie donośnym głosem. — Ponieważ pojawiła się konieczność zastąpienia Pani Wyspy Snu! Najszybciej i natychmiast! By mogła troszczyć się o dusze swego ludu! Pojawiając się w snach z radą i pomocą! I — ponieważ — jest mym największym marzeniem — złożyć ciężar Pontyfikatu, który dźwigałem na swych barkach przez dwanaście lat — postanowiłem — co następuje! Używając przywilejów mego urzędu, postanawiam i ogłaszam, że od dziś należę do płci żeńskiej! Jako Pontifex mianuję Panią Wyspy Arioca, dziś kobietę, dawniej mężczyznę!

— Szaleństwo — szepnął książę Guadeloom.

— Słyszę to po raz trzeci i nadal nie wierzę własnym uszom — stwierdził Koronal Lord Struin.

— …Jednocześnie zaś abdykuję jako Pontifex! Wzywam mieszkańców Labiryntu, by przygotowali dla Pani Arioc powóz, którym dojedzie do portu Stoien! Stamtąd uda się na Wyspę, by nieść ulgę swym poddanym!

W tej chwili Arioc spojrzał mi w oczy. Twarz miał czerwoną z podniecenia, z czoła spływał mu pot. Rozpoznał mnie, uśmiechnął się i mrugnął; puścił do mnie oko na dowód radości i tryumfu! A potem tłum poniósł go dalej i Pontifex znikł.

— Trzeba go powstrzymać — powiedział Guadeloom. Lord Struin potrząsnął głową.

— Posłuchaj, jak krzyczą ci ludzie. Oni go kochają! Arioc przechodzi z poziomu na poziom, towarzyszący mu tłum jest coraz większy. Wyniosą go na ramionach do Bramy Ostrzy i jeszcze dziś przed wieczorem odtransportują do Stoien.

— Jesteś Koronalem, panie — powiedział Guadeloom. — Czy nic nie możesz zrobić?

— Mam obalić Pontifexa? Przysięgałem przecież, że wiernie wypełnię każdy jego rozkaz! Chcesz, żebym popełnił zdradę wobec setek świadków? Nie, nie, Guadeloomie, co się stało, to się stało i musimy pogodzić się z tym absurdem.

— Uczcijcie Panią Arioc! — krzyknął donośny głos.

— Niech żyje! Niech żyje Pani Arioc! Niech żyje! Niech żyje!

Z niedowierzaniem patrzyłem, jak procesja przechodzi przez Plac Masek, kierując się w stronę Sali Wiatrów lub ku Dziedzińcowi Piramid. Nie poszliśmy za nią — Guadeloom, Korona! i ja. Oszołomieni, milczący, nieruchomi obserwowaliśmy, jak znika tłum radosnych, krzyczących i gestykulujących ludzi. Zdumiewające, że w tak zawstydzającym momencie byłem samotny wśród tych wielkich naszego świata. Absurdalna, jak ze snu, była i abdykacja Pontifexa, i wybór nowej Pani. Omal ich to nie złamało.

W końcu Guadeloom powiedział z namysłem:

— Jeśli uznajecie, panie, tę abdykację za ważną, zatem nie jesteście już Koronalem i musicie się przygotować do zamieszkania w Labiryncie, właśnie bowiem zostaliście Pontifexem.

Słowa te przygniotły Lorda Struina jak spadające z wysoka wielkie głazy. W gorączce nie przemyślał sobie najwyraźniej nawet tej bezpośredniej konsekwencji czynu Arioca.

Otworzył usta, ale nie wypowiedział nawet jednego słowa. Łączył i rozłączał dłonie, niczym w hołdowniczym geście gwiazdy, składanym samemu sobie, lecz ja wiedziałem, że to tylko dowód zdumienia. Zadrżałem przerażony, ponieważ to wielka rzecz — być świadkiem przekazania sukcesji, a Struin w ogóle nie był na nią przygotowany. Miał w kwiecie wieku pożegnać się z rozkoszami Zamkowej Góry, zmienić cudowne miasta i wspaniałe lasy na ponury Labirynt, odłożyć na bok gwiezdną koronę, a na jej miejsce założyć diadem — nie, tego w ogóle się nie spodziewał, a kiedy znaczenie słów Guadelooma w pełni do niego dotarło, twarz dotychczasowego Koronala przybrała barwę popiołu, a powieki zadrżały.

Po bardzo długiej chwili powiedział:

— Niech więc tak będzie. Jestem Pontifexem. A kto, panowie, zostanie po mnie Koronalem?

Było to retoryczne pytanie. Nic nie odpowiedziałem i nie odpowiedział książę Guadeloom. Gniewnym, schrypniętym głosem, Struin zapytał powtórnie:

— Kto zostanie Koronalem?! Patrzył w oczy Guadelooma.

Powiem ci prawdę: czułem się niemal zmiażdżony ciężarem tego, czego byłem świadkiem i co nie zostanie zapomniane nigdy, choćby nasza cywilizacja miała trwać kolejne dziesięć tysięcy lat. Lecz o ile mocniej musieli to odczuwać oni! Guadeloom zrobił krok wstecz, niezdolny wykrztusić słowa. Arioc i Struin byli jeszcze względnie młodzi, nie istniał najmniejszy powód do spekulacji w sprawie następstwa tronu i choć książę odznaczał się powagą i majestatem, wątpię, czy kiedykolwiek widział siebie na szczycie Zamkowej Góry, a już z pewnością nie śnił nawet, że dotrze tam w taki sposób. Gapił się na nas, jak zaskoczony gromwark, nie potrafił wykrztusić ani słowa i w końcu to ja zareagowałem pierwszy, padłem na kolana, w hołdzie uczyniłem gest gwiazdy i krzyknąłem zdławionym głosem:

— Guadeloom! Lord Guadeloom! Niech żyje Lord Guadeloom. Niech żyje!

Nigdy w życiu nie zobaczę już dwóch ludzi tak zaskoczonych, tak zmieszanych, tak napiętych jak dawny Lord Struin, obecnie Pontifex, i dawny książę Guadeloom, obecnie Koronal. Twarz Struina wyrażała wściekłość i ból, Lord Guadeloom wydawał się nieprzytomny ze zdumienia.

Zapadła chwila ciszy, potem zaś Lord Guadeloom powiedział drżącym głosem:

— Jeśli jestem Koronalem, to zgodnie ze zwyczajem Panią Wyspy powinna zostać moja matka, czyż nie?

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)