Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]
Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]

Электронная книга - «Warta na Renie [Watch on the Rhine - pl]». Краткое содержание книги:

W ponurych czasach poprzedzających wydarzenia opisane w „Pierwszym uderzeniu”, jeszcze przed pierwszą posleeńską inwazją, kanclerz Niemiec stanął przed koniecznością podjęcia trudnej decyzji. Z biegiem lat w wyniku wprowadzania cięć budżetowych zasoby doświadczonych kadr żołnierskich kurczyły się. Po zniszczeniu Północnej Wirginii kanclerz uświadomił sobie, że musi sięgnąć po ludzi, których poprzysiągł nigdy, przenigdy więcej nie powoływać na nowo: nielicznych wciąż jeszcze żyjących żołnierzy Waffen SS. „Warta na Renie” to być może najbardziej w całej historii obiektywne i brutalne spojrzenie na wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania Waffen SS. Ukazuje wszystko, co było dobre i złe w najbardziej niesławnej w dziejach jednostce wojskowej, odmalowując to na tle posleeńskiej inwazji.
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 82
Перейти на страницу:

Nawet odgłos upadku jego rozczłonkowanego ciała został stłumiony przez świeży śnieg. Pieter nic nie usłyszał.

* * *

W niewygodnym zamknięciu swojego okrętu dowodzenia Fulungsteeriot głośno się radował; wokół ryczeli jego podwładni. To na cześć Athenalrasa i jego samobójczej misji, której celem był środek tego kontynentu. Thresh, budzący grozę thresh w szarości, byli w panice, uciekali we wszystkie strony. Fulungsteeriot poczuł ukłucie żalu; im więcej ich uciekło, tym mniej żywności mogli zapewnić jego hordzie.

Ale — mniejsza z tym! Przed nimi leżało pełne thresh miasto Giessen. Miasto, tego kessentai był pewien, w którym roiło się od młodego i jędrnego mięsa. Horda naje się do syta tego dnia… i przez wiele następnych dni.

INTERLUDIUM

Ro’moloristen patrzył na scenę z piekła rodem, chociaż dla niego nie była bardziej przerażająca, niż widok rzeźni dla człowieka. W pobliże okrętu dowodzenia Athenalrasa spędzono ze wszystkich stron ludzi, którzy mieli służyć jako zapasy żywności. Tak samo jak w rzeźni, ludzi tych sprawnie i bezwzględnie przerabiano najedzenie.

Kessentai patrzył, jak z ramion człowieka — samicy, sądząc po dziwnych wypustkach na piersi — wydarto pisklę. Człowiek wydał niezrozumiały, zawodzący wrzask, kiedy pisklę najpierw pozbawiono głowy, a potem porąbano na sześć kawałków.

To niepojęte, pomyślał Wszechwładca. Przecież to tylko pisklę.

Lepiej pojmował, dlaczego człowiek próbował uniknąć własnego końca, wijąc się i szarpiąc. W końcu posleeński normals zmęczył się i zirytował zabawą. Złapał człowieka za grzywę na czubku głowy i odrąbał mu nogi. Wrzaski przez chwilę były głośniejsze, a potem nagle ucichły, kiedy normals odciął głowę.

Reszta ludzi stała się po tym jakby bardziej skłonna do współpracy, klękając i pochylając głowy na wydany gestem rozkaz.

Ro’moloristen zauważył, że wielu z nich wciąż mamrocze te same słowa: „To niemożliwe… To się nie może dziać naprawdę”. Uznał, że to bardzo ciekawe, że jakakolwiek myśląca istota zaprzecza czemuś, co nie tylko jest możliwe, ale właśnie ma miejsce.

— Interesujący gatunek — mruknął, odwrócił się od rzezi i wrócił na swoje stanowisko na pokładzie okrętu.

8

Hammelburg, Niemcy, 29 marca 2007

Brasche nerwowo bębnił palcami o poręcz fotela dowódcy. Minęło już trochę czasu od ostatniego doniesienia o zestrzeleniu wroga czy nawiązaniu z nim walki.

— Ciekaw jestem, lc, ilu zaliczyliśmy?

Oficer wywiadu odwrócił się na swoim fotelu.

— Herr Oberst, do tej pory batalion zaliczył czterdzieści dziewięć zestrzeleń. Ale wszystkie czołgi meldują to samo: przed nami nie ma więcej jednostek wroga.

— Myśli pan, że się na nas zaczaili, Herr Oberst? — spytał Schultz.

— Nie wiem, Dieter. Ale myślę, że można by na to postawić. Brasche zastanawiał się przez chwilę, a potem dotknął przycisku łączności na poręczy fotela.

— Wszystkie Tygrysy — rozkazał. — Wszystkie Tygrysy, zatrzymać się i utworzyć koło w obecnym punkcie. Kompania pierwsza, macie sektor od godziny szóstej do dziesiątej. Druga — od dziesiątej do drugiej. Trzecia — od drugiej do szóstej. Dwa tysiące metrów między czołgami.

Wszyscy trzej dowódcy kompanii jednocześnie potwierdzili otrzymanie rozkazu. Brasche z zadowoleniem patrzył, jak kompanie szybko zaczynają przemieszczać się na jego wyświetlaczu taktycznym. I wtedy…

Napięcie w głosie dowódcy kompanii było wyczuwalne nawet przez radio.

— Batalion, tu kompania jeden. Jedynka do batalionu. Wróg jest… Za dużo… Scheisse, Scheisse, Scheisse![36]Obróć ten cholerny czołg, ty…

Brasche natychmiast zareagował.

— Wszystkie jednostki, zwrot w lewo. Ruszać się, chłopcy, jedynka ma kłopoty.

Nie czekając na rozkaz, Krueger z przekleństwem na ustach przekręcił kolumnę sterową najmocniej jak się dało. Przy obu gąsienicach obracających się w przeciwnych kierunkach z niemal maksymalną prędkością zwrot Tygrysa był prawie natychmiastowy. Nawet w głębi centrum dowodzenia żołnierze usłyszeli wizg udręczonych gąsienic. „Boże, nie pozwól, żeby któraś pękła”, mruknęło kilku.

Nagły zwrot wyrzucił Harza z fotela na metalową podłogę i czołgista potoczył się po pokładzie. Aż sapnął z bólu, kiedy wyrżnął w przeciwległą ścianę przedziału. Udało mu się podnieść na kolana, ale wtedy Krueger wykonał następny manewr — niespodziewanie pchnął czołg w nowym kierunku. Tym razem Harz potoczył się do tyłu.

Brasche spojrzał w dół, gdzie oszołomiony żołnierz zatrzymał się na podwyższeniu fotela dowódcy.

— Z powrotem na stanowisko, Harz.

Potrząsając głową, by dojść do siebie, Harz — wciąż na czworakach — ruszył do swojego fotela. Kiedy tam dotarł, radio znów zatrzeszczało.

Głos w słuchawkach był nienaturalnie spokojny.

— Batalion, tu Leutnant Schiffer. Tygrys 104 oraz prawdopodobnie Hauptmann Wohl i jego załoga nie żyją. Przejąłem dowodzenie.

— Co się stało z Wohlem, Schiffer? — spytał Brasche. — Nieważne, opowiecie mi później — rozmyślił się. — Jak wasze położenie?

— Mam sześć sprawnych Tygrysów i dwanaście do osiemnastu okrętów wroga, które próbują nas załatwić. Widoczność jest gówniana, nawet przy termowizji. Każdy Tygrys dostał przynajmniej raz. Przedni pancerz trzyma się nieźle. Czołg dowódcy dostał z tyłu jakąś bronią kinetyczną. To go unieruchomiło i wróg mógł się zebrać i przerobić go na złom.

Wyobraźnia podsunęła Braschemu obraz jednego z jego Tygrysów, bezradnego, podczas gdy lądowniki obcych niespiesznie rozwalały go na kawałki.

— Gdyby nie zatrzymali się, żeby dokończyć 104-kę — ciągnął Schiffer — mogliby załatwić nas wszystkich.

Hans pokiwał głową. Widywał już takie rzeczy.

— Ustawiłem kompanię frontem do wroga i jadę tyłem do was, Herr Oberst, ale przeciwnik jest cholernie trudny do namierzenia w tej pogodzie, kiedy wie, że tu jesteśmy. Są w stanie wykryć nas z większej odległości niż my ich. Gdyby nie przedni pancerz, już wszyscy bylibyśmy martwi.

— Dobra robota, Schiffer — odparł Brasche. — Jedziemy do was, synu.

— Tak jest. Dziękuję. Ale… lepiej się pospieszcie.

Giessen, Niemcy, 29 marca 2007

— Naprzód, moi wojownicy — radował się Fulungsteeriot. — Szybko, moje dzieci, bo thresh nam umkną.

Niczym żółta fala, szeroka i głęboka, horda Posleenów rozdzieliła się, omijając skałę Giessen. Co jakiś czas normals, albo nawet Wszechwładca, upadał — thresh robili co mogli, by zatrzymać natarcie. Ale fala nie zwalniała. Niedługo miała okrążyć Giessen… a potem wlać się do środka… i thresh mieli w niej utonąć.

Fulungsreeriot obserwował obojętnie drogę na południu zapchaną uciekającymi thresh i panikę, która wybuchła, kiedy jego pierwsi wojownicy dorwali stado wlokące się w dziwnych i prymitywnych pojazdach kołowych. Wkrótce zaczęła się kośba.

вернуться

36

Cholera, cholera, cholera!

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)