Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 225
Перейти на страницу:

— Wiem, gdzie co jest — oświadczyła Amelia, zgarnęła ze stołu stertę ubrań i zniknęła w przebieralni.

— Jesteś pewna, że to dobry pomysł? — odezwał się Richard, gdy tylko zamknęły się za nią drzwi. — Widziałaś jej reakcję, kiedy ją spytałaś, dlaczego się zgłosiła do badań? Naprawdę się zdenerwowała. Nie sądzę, żeby mówiła prawdę.

— Bo nie mówiła — potwierdziła Joanna. — Mam ci pomóc przy przygotowywaniu urządzenia?

— Skoro kłamała, to skąd wiesz, czy nie jest jedną z wysłanniczek Mandrake’ a?

— Bo to było peryferyjne kłamstwo — wyjaśniła. — Kłamała z osobistego powodu, który nie ma nic wspólnego z problematyką naszych badań. W zagadkach kryminalnych takie kłamstwa zawsze wpędzają ludzi w kłopoty. — Uśmiechnęła się do niego. — Ona nie jest Prawdziwą Wyznawczynią. Jej charakterystyka osobowości jest błędna, podobnie jak opis pierwszych doświadczeń granicznych. Sprawdziłam informacje o Amelii, a przeprowadzony z nią wywiad potwierdził to, co spostrzegłam przy pierwszym spotkaniu. Jest dokładnie tym, kim mi się wydała: słuchaczką studium medycznego, usiłującą podwyższyć sobie ocenę końcową.

— Wobec tego w porządku. Świetnie. Zaczynamy. Sprowadzę siostrę Hawley.

Wyszedł z laboratorium. Po chwili z przebieralni wyłoniła się Amelia, ubrana w szpitalną koszulę nałożoną na dżinsy i z maską do spania zwisającą na szyi. Rozejrzała się pytająco.

— Doktor Wright poszedł po asystentkę — wyjaśniła Joanna.

— To dobrze. — Amelia zbliżyła się do Joanny. — Nie chciałam pani mówić, kiedy był w pobliżu. Przedtem nie powiedziałam prawdy. O tym, dlaczego wybrałam ten projekt.

Nic wolno mi niczego sugerować, przykazała sobie Joanna, zwłaszcza że wydaje mi się, że znam wytłumaczenie. Amelia pochyliła głowę tak samo, jak wcześniej.

— Prawdziwy powód to doktor Wright. Uważam, że jest przystojny. To mnie nie dyskwalifikuje jako ochotniczki, prawda?

— Bynajmniej — stwierdziła Joanna. Właśnie to podejrzewała. — On jest przystojny.

— No właśnie. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak cudownie… — Przerwała w pół zdania i obydwie odwróciły głowy w stronę drzwi.

— Nie znalazłem siostry Hawley — oznajmił Richard. — Muszę jej wysłać wiadomość na pager. — Podszedł do telefonu. — Powinienem zatrudnić asystentkę na stałe. — Wystukał numer.

— Skoro czekamy — odezwała się Joanna — może opowie mi pani, co pani widziała podczas pierwszej sesji?

— Kiedy po raz pierwszy tam trafiłam? — spytała Amelia, a Joanna zastanowiła się, czy w jej słowach nie kryła się dwuznaczność. — Za pierwszym razem ujrzałam jasne światło. Tak jasne, ze niczego nie widziałam. Za drugim razem światło nie było już tak jasne i dostrzegłam ludzi.

— Może pani mówić bardziej szczegółowo?

— Nie za bardzo. Chodzi o to, że niezbyt dobrze ich widziałam z powodu światła, ale wiedziałam, kim są.

— Ile osób pani dostrzegła?

— Trzy. — Amelia podniosła wzrok, jakby przypominając sobie całą scenę. — Nie, cztery.

— I co robiły?

— Nic — wyjaśniła Amelia. — Po prostu stały i czekały.

— Czekały?

— Tak. Wydaje mi się, że czekały na mnie. Wpatrywały się.

Wpatrywanie się i czekanie to nie to samo.

— Czy odczuwała pani cokolwiek w związku z tym, co pani widziała?

— Tak, było mi ciepło i… — zawahała się — …spokojnie.

„Ciepło” i „spokojnie” to słowa często używane przez osoby po doświadczeniach granicznych, pragnące opisać to, czego doznały, podobnie jak określenia: „bezpieczny” oraz „otoczony miłością”. Te uczucia również kojarzyły się z wyzwoleniem endorfin.

— Czy może pani opisać swoje odczucia innymi słowami?

— Tak — potwierdziła Amelia, lecz na kilka sekund zapadła cisza. — Pogodnie — stwierdziła wreszcie, ale zastosowała rosnącą intonację, jakby stawiała pytanie. — Przyjemnie — dodała z większą pewnością. — Zupełnie, jakbym siedziała przed ogniem. Albo owinęła się kocem. — Uśmiechnęła się na wspomnienie doznania.

— Co się stało po tym, jak ujrzała pani postaci zalane światłem?

— Nic. Tylko tyle pamiętam, światło i osoby stojące tam w oczekiwaniu.

Podszedł do nich Richard. Wyglądał na zirytowanego.

— Siostra Hawley nie odbiera wiadomości. Musimy sobie poradzić bez niej. Pani Amelio, proszę zająć miejsce na stole.

Amelia wskoczyła na stół do badań i położyła się na plecach.

— O, świetnie. Zasłonili państwo światło. Ciągle mnie oślepiało.

Richard posłał Joannie spojrzenie pełne aprobaty i podniósł czujnik poziomu tlenu, który następnie przypiął do palca Amelii. — Cały czas kontrolujemy tętno i ciśnienie krwi.

Podszedł do pulpitu i coś napisał na klawiaturze. Włączyły się ustawione wyżej monitory. Na dolnym ekranie z prawej pojawiły się zmieniające się odczyty. Poziom tlenu 98 procent, tętno 67. Wrócił do stołu.

— Pani Amelio, teraz przymocuję elektrody.

— Dobrze — zgodziła się.

Richard rozchylił kołnierz koszuli dziewczyny i przyłożył elektrody do jej klatki piersiowej.

— Dzięki nim kontrolujemy częstotliwość i rytm uderzeń serca — wyjaśnił Joannie. Wokół ramienia Amelii owinął opaskę do mierzenia ciśnienia krwi. — W porządku — zwrócił się do ochotniczki. — Pora zasłonić oczy maską.

— Dobrze — padła odpowiedź i Amelia lekko uniosła głowę, aby starannie włożyć maskę. Następnie położyła się z powrotem. Richard zaczął przyczepiać elektrody do jej skroni i czaszki. — Zaraz! — Amelia nagle usiadła.

— Co się stało? — spytała Joanna. — Coś nie tak?

— Owszem — potwierdziła Amelia. Lewą ręką wymacała spinkę, zdjęła ją i rozpuściła swoje długie włosy. — Przepraszam, wbijała mi się w tył głowy — wytłumaczyła, kładąc się z powrotem. — Mam nadzieję, że niczego nie odczepiłam?

— Wszystko w porządku — uspokoił ją Richard, ponownie przyczepiając elektrody do jej skroni. Mniejsze czujniki przymocował do skóry na głowie.

Joanna wpatrywała się w Amelię, gdy leżała z czarnymi włosami rozpuszczonymi wokół bladej twarzy. Wygląda jak śpiąca królewna, pomyślała i zastanowiła się, czy ta bajkowa postać miała jakieś wizje podczas swojej stuletniej śpiączki. A jeśli tak, czego dotyczyły? Widziała tunele i światło albo łódkę na jeziorze?

Do laboratorium wpadła pielęgniarka w średnim wieku.

— Przepraszam za spóźnienie. Byłam z pacjentem.

— Proszę przygotować kroplówkę z roztworem fizjologicznym — przykazał Richard, podnosząc krawędzie maski Amelii, aby w kącikach oczu przyczepić elektrody. — Te elektrody rejestrują ruchy oczu w czasie, kiedy badana znajduje się w fazie REM.

Pielęgniarka obwiązała ramię Amelii gumową rurką i ze znawstwem wbiła igłę w żyłę. Richard podniósł drugą rękę dziewczyny i podłożył pod nią pięciocentymetrowej grubości gąbkę. Aby ograniczyć bodźce z zewnątrz, pomyślała Joanna i przyglądała się, jak lekarz wsuwa takie same skrawki gąbki pod kolana i nogi ochotniczki.

— Kroplówka gotowa? — Richard spytał pielęgniarkę. — W porządku, podajemy znacznik. — Pochylił się nad Amelią. — Coś panią boli? Coś kłuje? Ciągnie? Drażni?

— Nie. — Amelia uśmiechnęła się w przestrzeń. — Czuję się dobrze.

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)