Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «2586 kroków». Краткое содержание книги:

Czternaście historii, z których wieje grozą i mrocznym nastrojem. Odliczmy więc 2586 kroków…
I krok: To jedna z najlepszych polskich antologii. Bardzo dobrze, lekko napisana, pełna świetnych pomysłów, ciekawa i świeża. Obowiązkowa rzecz na każdej półce. (Tomasz Kleta, Avatarae)
II krok: 14 opowiadań zebranych w 1 książce to 13 różnych bohaterów, 14 niesamowitych historii, 14świetnych pomysłów i kilka godzin ciekawej lektury. (Piotr 'Szarik' Iwanicki, Playback)
III krok: Najlepsze ze zbioru – tytułowe 2586 kroków i Wieczorne dzwony – to najdojrzalsze i najlepiej dopracowane opowiadania grozy, urzekające mrocznym nastrojem, bazującym na lęku przed chorobą, godne porównań do klimatów twórczości E. A. Poe. (Małgorzata Koczańska, Fahrenheit)
Dalej kroczcie sami. Opowiadanie po opowiadaniu. Może dojdziecie do Czerwonej gorączki?
1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 89
Перейти на страницу:

– Goniec bije piona – powiedział radośnie. – Szachy to gra, która wymaga porządku. Nie ma w niej miejsca na figury, które się buntują.

***

Paweł wrócił po dwu godzinach. Przywiózł piętnaście tysięcy rubli w banknotach o nominałach sto i pięćset. Mitrofanow uśmiechnął się, znowu asymetrycznie, jedną połówką ust. Z parapetu zdjął czarny neseser. Walizeczka była stara jak świat, rogi wzmocnione miała srebrzonymi okuciami z brązu, rączkę wykonano z hartowanej stali. Palisandrowy szkielet obciągnięto wołową skórą. Piękny, niezniszczalny wyrób. Starzec otworzył ją za pomocą kluczyka, który wisiał na dewizce jego zegarka. Wewnątrz była istna fortuna. Grube pliki banknotów stu – i pięćsetrublowych. Zwitki mniejszych nominałów wypełniały ciasno resztę wnętrza. Mężczyzna przeliczył je szybko.

– Łącznie z tym, co przyniosłeś, dwa miliony osiemset pięćdziesiąt tysięcy rubli, i mały ogonek – powiedział z pewną dumą.

– Sądzi pan, że po reprywatyzacji w Rosji te pieniądze odzyskają swoją wartość? – zagadnął Robert.

Omelajn parsknął śmiechem. Strużka śliny pociekła mu aż na szyję.

– Nie będzie reprywatyzacji – powiedział. – Nie będzie nacjonalizacji. Będzie święta własność prywatna. Na zawsze. To jest wasze honorarium. – Wyjął z kieszeni gruby plik dolarów i podzielił na dwie, mniej więcej równe części.

– To znacznie więcej, niż się umawialiśmy – bąknął Paweł.

– Mnie nie będą już potrzebne – odparł. – Ale zostańcie ze mną jeszcze do szóstej wieczorem.

– Coś się wydarzy?

– Tak. Laufer wykonuje skok i bije pionka.

Twarz starego człowieka wykrzywiła się w dość paskudnym uśmiechu. Z kieszeni wyciągnął paręnaście kartek odbitych na ksero. Spomiędzy nich wyciągnął, także odbite na ksero, zdjęcie.

– Bogrow – powiedział z nienawiścią, pokazując im fotografię. – Ten człowiek ma na sumieniu dwieście pięćdziesiąt milionów ofiar komunizmu. Zabiję go. Wcześniej. Miał tu zabić jednego rewolucjonistę, dwa domy stąd. I zabił. Przyszedł do niego jak przyjaciel. Przyniósł butelkę francuskiego wina…

Zakaszlał.

– Pionek. Jeden zafajdany mierzawiec. Ale do czasu. Do czasu. Chcecie, to wam coś opowiem. Przesadźcie mnie. – Wzrokiem wskazał krzesło przy stole.

Pomogli mu. Z torby wyjął pudełko. Przesunął palcami po jego rzeźbionym wieczku.

– W 1909 urządziliśmy nalot na jeden lokal. Przypuszczaliśmy, że mieszkają tam anarchiści. Mieliśmy rację, mieszkali. Zastrzelili czterech policjantów i przedarli się. Jeden został w budynku i zdetonował bombę. Spod gruzów wyciągnęliśmy rannego chłopaka. Widywałem wielu dziwnych typków, ale nigdy takiego z kolczykiem w nosie. Miał przy sobie tę skrzyneczkę. Przy wybuchu zwaliła się na niego ściana, miał zgniecioną miednicę. Podaliśmy mu opium, ale to mogło tylko złagodzić ból. Powiedział, że pokochał dziewczynę z rysunku. Kupił ten drobiazg w antykwariacie, starał się ustalić, kim była, i poszedł pod napisany adres. Gdy wchodził do bramy, w dom uderzył piorun. Cofnął się w czasie. Odnalazł Tatianę, ale ona go nie przyjęła. Pozwoliła mu zanocować w tym mieszkaniu, a nad ranem wpadliśmy tam my. Zachowałem tę skrzynkę na pamiątkę i straciłem ją w czasie powstania pod ruinami zburzonego domu. Ale jest zapętlona, więc wróciła. Zabiorę ją ze sobą z powrotem do carskiej Rosji. A potem wypuszczę z rąk, żeby mogła trafić do antykwariatu i, razem z chłopakiem, wrócić jeszcze raz.

Przerwał opowieść i popatrzył na nich triumfująco.

– On cofnął się w czasie? Ten z kolczykiem? – zapytał Paweł.

– Tak. I mam dowody, że nie tylko on. Ja też.

– Ale to niemożliwe!

Mitrofanow wyjął z kieszeni swój złoty zegarek. Zręcznie podważył kopertę z tyłu. Była podwójna. Spomiędzy dwu warstw złotej blachy wyjął monetę i rzucił ją na stół. Paweł podniósł wytarty nieco krążek.

– Pięć groszy – stwierdził ze zdziwieniem.

– Zobacz z drugiej strony.

Obrócił ją w palcach.

– Dwa tysiące pierwszy rok – szepnął…

– Wybiją ją za dwa lata. – Uśmiechnął się starzec. – Chłopak z kolczykiem w nosie nadal chodzi po ulicach i ma przy sobie skrzyneczkę. Za dwa lata wejdzie w bramę tego domu podczas burzy i się cofnie. Ale ja znam dokładną datę mojego przeniesienia. Portalu użyto jeszcze raz. Co najmniej jeden raz. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Człowiek, który wówczas z niej wyszedł, zmarł wkrótce. Miał zaawansowaną chorobę popromienną, tak w każdym razie potem wydedukowałem. Czytałem raport z jego sekcji, a dopiero czterdzieści lat później spadły pierwsze bomby atomowe. Znaleziono przy nim wiele dziwnych przedmiotów. I jeszcze dziwniejszych monet. Mieliśmy tu, w cyrkule, takie małe pomieszczenie. Coś jak archiwum X. – Roześmiał się z własnego porównania. – W ciągu stu lat nagromadziło się trochę dziwnych rzeczy. Oglądałem je… Ale czas się kończy. Nie będę was zanudzał szczegółami.

– Jakich rzeczy? – zaciekawił się Robert.

– Na przykład monety. Z 2068 roku. Powiem tylko tyle, że napisy na nich wykonano po rosyjsku. Cyrylicą, choć nieco zreformowaną.

– Więc ten dom… – zaczął pielęgniarz.

– Ten dom to brama w przeszłość. Ale żeby się otworzyła, trzeba zachować warunki i dostarczyć energii. Tak mi się przynajmniej wydaje. Może ta burza to przypadkowa zbieżność? Może trzeba mieć przy sobie zapętlony przedmiot, a może wystarczy znać czas otwarcia? Ja, w każdym razie, zabezpieczyłem się na wszystkie ewentualności.

Z albumu wyjął fotografię, przedstawiającą leżącego na podłodze mężczyznę z roztrzaskaną głową.

– To ja. Już raz cofnąłem się w przeszłość. Wtedy Bogrow był szybszy. Tym razem moja kolej.

Za oknem zagrzmiało.

– Któryś z was ma dzisiejszą gazetę. – W jego głosie zabrzmiała żelazna pewność.

– Ja mam. I co z tego?

– Odkupię ją od ciebie.

Z kieszeni wyłowił złotą dziesięciorublówkę. Robert wyjął z torby poskładaną gazetę. Starzec otworzył walizeczkę z rublami. Gazetę włożył do środka, a spod warstwy banknotów wyjął jakiś pożółkły strzęp. Rzucił go obojętnie na podłogę.

– Chrońcie to miejsce – powiedział poważnie. – Kiedyś może wam się przydać. I obserwujcie. Ktoś może stąd jeszcze wyleźć.

Piorun uderzył gdzieś blisko. Omelajn uśmiechnął się szeroko.

– Już prawie szósta. Uderzenie pioruna namagnesuje zegarek. – Pokazał wiszący na dewizce czasomierz. – Stąd znam godzinę. Lepiej nic nie kombinujcie.

Czekali. Zagrzmiało ponownie, bliżej.

– Laufer bije pionka. Figury na szachownicy odnajdują swoje przeznaczenie – wyszeptał agent.

Uderzył piorun. Gdy porażeni nagłym rozbłyskiem odzyskali wzrok, stwierdzili, że starca na krześle już nie ma. Rozejrzeli się zdezorientowani. Ich twarze wykrzywiły się w grymasie przerażenia. Zaczęli rozumieć.

– O kurczę! – krzyknął Robert. – Uciekł w przeszłość?

– To niemożliwe! Może piorun go spopielił?

Nigdzie w pokoju nie widać było śladu ciała. Zniknęła walizeczka z rublami, pudełko i notebook.

– Wziął ze sobą skrzynkę, CD-ROM-y, swój komputer i prawie trzy miliony rubli gotówką. Wtedy go zabili… – wyszeptał Paweł.

– Zabrał rewolwer. Tym razem on będzie lepszy. Szybszy. Boże, co za mętlik. Laufer spoza szachownicy… To on. A pionek?

– Zabije Bogrowa, żeby ten nie zabił Stołypina?

– Tak. Będziemy graniczyć z Chinami, tylko to nie będzie Polska, ale Prywiślanskij Kraj. Wyobrażasz sobie pierwszą wojnę światową z użyciem migów, kałaszy i broni jądrowej? Chyba że wyładowanie energii rozmagnesuje dyski…

1 ... 25 26 27 28 29 30 31 32 33 ... 89
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)