Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «2586 kroków». Краткое содержание книги:

Czternaście historii, z których wieje grozą i mrocznym nastrojem. Odliczmy więc 2586 kroków…
I krok: To jedna z najlepszych polskich antologii. Bardzo dobrze, lekko napisana, pełna świetnych pomysłów, ciekawa i świeża. Obowiązkowa rzecz na każdej półce. (Tomasz Kleta, Avatarae)
II krok: 14 opowiadań zebranych w 1 książce to 13 różnych bohaterów, 14 niesamowitych historii, 14świetnych pomysłów i kilka godzin ciekawej lektury. (Piotr 'Szarik' Iwanicki, Playback)
III krok: Najlepsze ze zbioru – tytułowe 2586 kroków i Wieczorne dzwony – to najdojrzalsze i najlepiej dopracowane opowiadania grozy, urzekające mrocznym nastrojem, bazującym na lęku przed chorobą, godne porównań do klimatów twórczości E. A. Poe. (Małgorzata Koczańska, Fahrenheit)
Dalej kroczcie sami. Opowiadanie po opowiadaniu. Może dojdziecie do Czerwonej gorączki?
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 89
Перейти на страницу:

– Pan Omelajn wzywa.

Przeszli do sąsiedniego pokoju. Starzec wyglądał gorzej, dużo gorzej. Ale głos miał jak gdyby mocniejszy.

– Twoje zadanie będzie proste i trudne zarazem – powiedział z wysiłkiem.

Z ust wyciekła mu strużka śliny. Starł ją rękawem. Jego oczy zabłysły.

– Laufer jest poza szachownicą. Trzeba wytyczyć mu drogę. Otrzymasz jedenaście zdjęć. Na fotografiach są meble i stojące na nich drobiazgi.

Paweł skinął głową.

– Zrobisz te, jak nazywacie takie komputerowe powiększenia?

– Skan.

– Właśnie. Ma być takiej… mocy?

– Rozdzielczości – podpowiedział.

– Ma być takiej rozdzielczości, żeby wszystkie szczegóły były wyraźnie czytelne. To da się zrobić?

– Tak. Jeśli tylko fotki będą odpowiednio ostre.

Mitrofanow uśmiechnął się do swoich myśli.

– W moich czasach robiono wyłącznie dobre zdjęcia. Zresztą sam je wykonałem. – Popatrzył wyzywająco na stojącego przed nim młodzieńca. – Szklane negatywy… Co wy możecie wiedzieć o fotografii – prychnął z pogardą. – Naciskacie guzik, błyska flesz. A ja osobiście sypałem magnezję do rowka na ramce. Wtedy, gdy o tym usłyszałem… Zabili go. Laufer przybył w dobrym momencie, ale był źle przygotowany. Nie zdołał dosięgnąć pionka, o ile wiedział, że on tu jest, bo inny rozbił mu głowę…

Paweł poszukał wzrokiem pielęgniarza. Ten ledwo dostrzegalnie wzruszył ramionami.

– Macie tę, no, pajęczynę komputerową, infor, intor… – Starzec stukał się po głowie, usiłując przypomnieć sobie odpowiednie słowo.

– Internet – podpowiedział pielęgniarz.

– Internet – powtórzył Omelajn. – W tym Internecie puścisz te fotki. Tak, żeby każdy mógł je zobaczyć.

Gestem wskazał leżący w kącie stosik pism poświęconych komputerom. Mięśnie po lewej stronie jego szyi napięły się nieoczekiwanie. Skurcz przyciągnął mu głowę do ramienia. Pielęgniarz przyskoczył i wbił w jego bark strzykawkę z jakimś środkiem. Na ustach chorego pojawiła się piana. Wreszcie przykurcz minął. Mitrofanow oddychał przez chwilę ciężko. Robert przyłożył ciepły kompres w ukłutym miejscu.

– Do wszystkich antykwariatów roześlesz te… skany. – Omelajn znowu zaczął wydawać instrukcje. – Dasz im swój numer telefonu. A potem, mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać. Zostało niewiele czasu. Laufer to po waszemu skoczek?

– Nie, goniec – wyjaśnił pielęgniarz. – Skoczkiem nazywamy konia.

– Koń może bardziej by pasował… Ale laufer brzmi lepiej. Dumnie…

Otworzył leżący na stoliku obok album, oprawiony w czerwony safian. Z jego wnętrza wyjął kilka fotografii formatu pocztówkowego na grubej tekturze. Paweł wziął je do ręki i przeglądał przez chwilę. Były to zdjęcia dokumentacyjne, takie, jakie wykonuje policja na miejscu popełnienia przestępstwa. Tyle tylko, że miały pewnie około stu lat. Czas obszedł się z nimi łaskawie.

– Dasz radę to zrobić? – zapytał Mitrofanow.

– Tak. Można skanować.

Rozpoznał pomieszczenie, w którym je zrobiono. To był ten sąsiedni pokój. Obiektyw aparatu uchwycił w otwartym oknie zarysy jakiejś potężnej budowli.

– Sobór na Placu Saskim – wychrypiał Omelajn. – Polacy go zniszczyli, w dwudziestych latach, a taki był piękny. Perła architektury rosyjskiej i ogólnoświatowej. Dzwonnica osiemdziesiąt metrów… Na kiedy zdążysz? Z umieszczeniem ich w tej waszej sieci… Internecie?

– Jest tu telefon?

– Tak – odpowiedział Robert.

– Ogłoszenie mówiło o konieczności skanowania, więc wszystko, co potrzebne, mam przy sobie – powiedział. – Za dwie godziny, no, może trzy. Będę potrzebował tylko stołu, żeby rozłożyć na nim sprzęt.

– Technika poszła do przodu. – Starzec uśmiechnął się. – Drugi pokój na lewo – polecił i zamknął oczy.

Znużony, zapadł w sen. Paweł wypakował swoją walizę. Skaner o wysokiej rozdzielczości, notebook…

***

Kończył już, gdy Robert wtoczył do pokoju wózek inwalidzki. Mitrofanow z zaciekawieniem wpatrzył się w migające na ekranie obrazy. Uśmiechnął się asymetryczne, jednym kącikiem ust.

– I to wszystko jest teraz tam, w środku? – Wskazał oskarżycielskim gestem komputer. – A jak inni zobaczą to, jeśli odłączysz się od telefonu? – Wygięty jak szpon palec opisał małe półkole w powietrzu i celował teraz w gniazdko telefoniczne, do którego Paweł podczepił kabel od laptopa.

– To niezupełnie tak. Na świecie jest kilkaset serwerów. To takie, jakby to powiedzieć…

– Banki pamięci? – zagadnął starzec.

– Właśnie. Ja łączę się z jednym z nich. W jego pamięci tworzę zbiór fotografii. Każdy, kto połączy się z zewnątrz z serwerem, może do nich zajrzeć, jeszcze całe lata po tym, jak ja wyjmę wtyczkę z gniazdka.

– Rozumiem. I dużo miejsca zajmą?

Paweł wyjął z pudełka CD-ROM. Poruszył nim, aby promienie światła wydobyły całą gamę barw.

– Na jednej takiej płytce mieści się około tysiąca fotografii. Albo milion stron maszynopisu. Serwer jest tysiące razy pojemniejszy.

Brwi starca uniosły się do góry.

– Milion!

Roześmiał się, ale jego śmiech szybko przeszedł w kaszel. Paweł odsunął krzesło. Omelajn potoczył się na wózku do stołu i popatrzył na widniejące na monitorze zdjęcie.

– Jak wywołać następne? – zapytał.

– Tam, na dole jest taka strzałka. Szarego koloru…

Mitrofanow popatrzył krytycznie na swoje powykręcane dłonie. Z kieszeni na piersi wyjął wieczne pióro Parker i, wplótłszy je między palce, stuknął końcówką w klawisz. Zdjęcie przeskoczyło, otwierało się przez chwilę. Stary mężczyzna uśmiechnął się szeroko.

– Proponuję ci etat u mnie.

– Nie jestem dobry w te klocki – zastrzegł się Paweł. – Poza tym przed południem studiuję.

– Wystarczą mi popołudnia. Muszę się jeszcze co nieco nauczyć. – Zrogowaciałym paznokciem puknął w obudowę notebooka.

W tym wieku? Ciekawe, po co? – zastanowił się Paweł.

***

Postawili we dwóch ciężką sofę na właściwym miejscu. Obicie, wykonane z czerwonego aksamitu podszytego płótnem, trochę się zeszmaciło.

– Warto by wymienić, dać do tapicera… – zauważył pielęgniarz.

Omelajn, siedzący na obrotowym krześle, zamachał energicznie dłonią.

– Mowy nie ma – powiedział stanowczo. – Dajcie jeszcze ze dwa centymetry w prawo. Nie widzicie śladu na podłodze?

Faktycznie, w parkiecie widniały wgłębienia po nogach mebla. Stęknęli z wysiłku i przemieścili sofę jeszcze kawałek. Pasowała jak ulał. Gospodarz lustrował ją przez chwilę wzrokiem.

– Tam jest nowy gwóźdź. – Pokazał oskarżycielskim gestem.

Z kieszeni wyłowił kombinerki.

– Wyciągnij go i wyrzuć – polecił Pawłowi.

Chłopak spełnił polecenie. Następnie dźwignęli pracodawcę i przenieśli go na kanapę. Usiadł i dotknął plamy na zagłówku.

– Siedziałem tu i próbowałem poskładać to wszystko do kupy – powiedział. – Postawiłem tu szklankę z herbatą i mi się wylała. Był 1910 rok – dodał po chwili. – Przynieś album – poprosił pielęgniarza.

Po chwili Robert wrócił ze zdjęciami. Omelajn porównywał fotografię z rzeczywistością.

– Na lewo od kanapy powinien stać stolik.

– Jeszcze nie udało się go odnaleźć – wyjaśnił Paweł.

– Uda się – powiedział starzec.

Na twarzy Koniecpolskiego odbiło się zdumienie. Pewność w głosie jego szefa była niezachwiana. On nie wyrażał pobożnych życzeń. On wiedział.

– Mogę zadać pytanie? – zagadnął nieśmiało Paweł.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 89
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)