Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Ostatni z Atlantydy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni z Atlantydy

Электронная книга - «Ostatni z Atlantydy». Краткое содержание книги:

Radzieccy i amerykańscy uczeni głowią się nad wysłaniem człowieka na Księżyc, ale w kosmolocie fantazji możemy już dzisiaj podróżować na krańce Galaktyki, poznawać inne, dziwne cywilizacje.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 73
Перейти на страницу:

— No, no. I co dalej?

— Teraz rodzice będą mogli oddziaływać na strukturę swej rodziny i zawsze, nawet w czasie wojny, można będzie uzyskać wyrównanie liczebności osobników płci męskiej i żeńskiej. Wspaniałe, co?

Wzruszyłem ramionami. Ostatecznie to było niczym w porównaniu z faktem, o którym wiedziałem. Czułem jednak, że za pozorną niedbałością, z jaką przyjaciele poinformowali mnie o swym odkryciu, kryje się duma i ambicja uczonych, którzy zrobili następny krok na drodze do poznania n i e z n a n e g o. „W ten właśnie sposób zaczyna się współudział w zbrodni” — pomyślałem. — „Kiedy właściwie należy oddać nas pod sąd — mnie i moich współpracowników — przed rozszyfrowaniem chromosomów X i Y czy po? Albo też dopiero wtedy, kiedy rząd będzie mógł wpływać na wyrównywanie liczebności osobników obojga płci? Czy też raczej wówczas, kiedy wojna się zacznie i za późno już będzie na jakiekolwiek zmiany?”

— Po co wam to wszystko jest potrzebne? Wydaje mi się, że kiedy badania w zakresie molekularnej genetyki człowieka, kiedy grzebanie w ukrytych mechanizmach jego do niedawna tajemniczej istoty doprowadzą do tego, że wiedza ta stanie się dostępna dla podręczników szkolnych, życie nie będzie miało dla ludzi żadnego uroku, straci całe swoje niewypowiedziane piękno. Ludzie zostaną odarci ze skóry, przekształcą się w anatomiczne modele, więcej nawet — w naczynia utworzone z pęczków molekuł białka o znanym składzie, w których zachodzą znane biochemiczne reakcje i biofizyczne procesy.

Czułem, że mówię zupełnie co innego, niż chciałem powiedzieć.

Zdawałem sobie sprawę, że przecież wcześniej czy później wyniki doświadczeń mojego ojca zostaną odtworzone w laboratoriach całego świata. Ale co będzie potem? Zdrowo myśląca ludzkość nigdy nie zacznie budować kombinatów chemicznych, produkujących ludzi według założonych wzorów. Nie, do tego nigdy nie dojdzie. Niemniej jednak takie kombinaty mogą być utworzone, w ścisłej tajemnicy, pod ziemią, a krwiożerczy cel, jakiemu miałyby służyć, jest chyba oczywisty.

Zobaczyłem nagle wyraźnie energicznego, albo, jak to się teraz u nas mówi, efektywnego człowieka w mundurze, który melduje właśnie ministrowi o tym, jak wspaniale przebiega praca takiego kombinatu, i chciało mi się na cały głos krzyknąć moim kolegom: „Przestańcie!

Zatrzymajcie się! Przetrzyjcie oczy wyobraźcie sobie, co się stanie, jeżeli…” „Nie dokonać odkrycia — to wyczyn do kwadratu” — przypomniałem sobie słowa ojca wypowiedziane tuż przed śmiercią. Zagryzłem wargi do krwi.

— Co ty właściwie proponujesz? Zatrzymać się? Zlikwidować naukę?

Cofnąć się do pierwotnej niewiedzy? Na rasie mówisz cały czas o ujemnych stronach zagadnienia, gdzie pozytywy? Gdzie osiągnięcia medycyny, gdzie osiągnięcia rolnictwa? Gdzie osiągnięcia w zakresie leczenia chorób dziedzicznych? Gdzie wreszcie genetyczny aspekt rozwiązania problemu raka?

— Zgoda, w tym wypadku macie rację… Ale obawiam się, że już wkrótce zniknie radosne podniecenie rodziców oczekujących dziecka, ponieważ dzieci będą hodowane probówkach według założonego programu…

— To nie jest wykluczone. Rzeczywiście, Alb, to nie jest wykluczone.

Ja na przykład nie widzę w tym nic złego. A swoją drogą, badania w tym kierunku rokują wiele nadziei… Co ci jest, Alb? Strasznie zbladłeś! Jesteś zmęczony?

Obaj podnieśli się jednocześnie. Bardzo chciałem im powiedzieć o wszystkim, o czym się dowiedziałem. Ale nie mogłem tego zrobić, ponieważ byłem pewien, że wtedy prawie natychmiast odtworzą u nas w instytucie urządzenie Horscha i zaczną jak opętani, jak średniowieczni Faustowie, produkować ludzi metodą syntetyczną. Zdaje się, dopiero wówczas zrozumiałem, ile racji miał ojciec, mówiąc o odpowiedzialności uczonego za losy swego odkrycia.

VIII

Horsch zjawił się w naszym domu dopiero wtedy, kiedy już czułem się zupełnie dobrze i całymi dniami siedziałem w gabinecie ojca, czytając książki filozoficzne. Nigdy dotychczas nie zwróciłem uwagi na to, jak wiele tego typu pozycji znajdowało się w naszej bibliotece, z iloma teoriami z zakresu śmierci i nieśmiertelności zapoznał się mój ojciec.

Teraz, czytając jedną książkę po drugiej, szedłem jak gdyby śladami ojca.

W takim właśnie momencie wszedł Horsch, postarzały, zgarbiony. Przez chwilę było mi go nawet żal. Stał przede mną z opuszczonymi rękoma, w starym wypłowiałym płaszczu, o twarzy zmęczonej i bez wyrazu.

— Proszę, niech pan siada — powiedziałem.

Skinął głową i usiadł. Na chwilę zapanowało milczenie.

— Słucham pana, panie Horsch. Podniósł głowę.

— Dlaczego pan to zrobił, Alb?

— Co?

— Pan zniszczył trud całego mojego życia, i to nie tylko mojego, lecz i swego ojca.

Uśmiechnąłem się. Zatriumfowało we mnie niedobre uczucie zemsty.

— Jakie pan miał prawo przeprowadzać takie nieludzkie doświadczenia? Jakie pan miał moralne prawo tchnąć w człowieka życie w taki sposób?

Horsch uśmiechnął się z sarkazmem.

— Jakie prawo, jakie prawo… Jakie prawo mieli ludzie do wynalezienia prochu? Jakie mieli prawo tworzyć bomby atomowe i wodorowe? Jakie, Alb? A samoloty? A rakiety? A śmiercionośne wirusy? I to wszystko to śmierć, Alb, śmierć… Jakie prawo… Jeżeli chce pan wiedzieć, to nasze prawo, mam tu na myśli nie tylko siebie, lecz i pańskiego ojca, nasze prawo oparte było na nieprzezwyciężonym dążeniu do zneutralizowania zwariowanego pędu nauki, która pracuje nad środkami masowego zniszczenia wszystkiego, co żywe.

Popatrzyłem na niego zdziwiony. To było dla mnie nieoczekiwane.

— Tak, tak, Alb, proszę się nie dziwić. Jeżeli interesują pana moralne motywy naszych badań, to były one właśnie takie a nie inne. Przed wielu, wielu laty pana ojciec i ja poprzysięgliśmy sobie uczynić człowieka nieśmiertelnym, na złość wszystkim tym, którzy chcieliby zniszczyć ludzkość.

— W jaki sposób? — spytałem nieswoim głosem.

— Zna pan chyba historię rękopisów znalezionych w rejonie Morza Martwego. Pewien jordański pastuch znalazł zwoje skóry, które leżały w jakiejś jaskini ponad dwa tysiące lat. Zachowane na nich były stare podania, legendy, prawa. Współcześni uczeni odczytali je, dzięki czemu możemy teraz spojrzeć w głąb wieków, w daleką przeszłość oczyma ludzi, którzy żyli w tych czasach. Ziemią wstrząsały wojny, żywiołowe katastrofy, jedna cywilizacja zastępowała inną, a owe zwoje czekały, aż przyjdzie ich czas. I pismo Majów, i gliniane tabliczki innych narodów…

— Jaki to ma związek z pana badaniami?

— Jak najściślejszy. Pana ojciec i ja, kiedy byliśmy młodsi, postanowiliśmy pozostawić po sobie bezcenne notatki, najbardziej sakramentalne dokumenty dla historii, jakie tylko może zostawić człowiek.

Poprzysięgliśmy sobie stworzyć złotą księgę i zanotować w niej wyniki naszej pracy.

— I cóż chcieliście zapisać w tej księdze?

— Co? Oczywiście — formułę człowieka.

— Formułę człowieka?

— Tak. Tę samą, którą widział pan w moim laboratorium. A także opis tego samego urządzenia, w którym można byłoby wspomnianą formułę zrealizować. Alb, czy to nie jest rozwiązanie problemu nieśmiertelności?

Oprócz samej formuły w księdze powinien być zawarty dokładny opis urządzenia oraz dokładne instrukcje, jak i co trzeba zaczynać, kiedy skończyć, co robić z nowo narodzonym dalej. Wreszcie, po opracowaniu dokładnej chemicznej formuły substancji dziedziczności człowieka, zaczęliśmy nawet zastanawiać się nad tym, że przecież cały proces syntezy można by było zautomatyzować, mogłaby nim kierować maszyna cybernetyczna. Konstrukcję takiej maszyny można bardzo łatwo opracować. Chcieliśmy to nawet zrobić i też zapisać do złotej księgi.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 73
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)