Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Czarny Wiatr

Электронная книга - «Czarny Wiatr». Краткое содержание книги:

Ostatnie dni II wojny światowej. Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych dopływa japoński okręt podwodny. Ale nie wypełnia powierzonego mu tajnego zadania. Zatopiony przez amerykański niszczyciel znika na dnie oceanu wraz ze swym ładunkiem…
Rok 2007. Ktoś wie o misji sprzed sześćdziesięciu lat. I zamierza wykorzystać to, co przewoził japoński okręt, by przeprowadzić podstępny plan. Na jego drodze stoi jednak troje ludzi: piękna biolog, młody inżynier i ich ojciec, szef NUMA – Dirk Pitt.
1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 93
Перейти на страницу:

Przednie koła uderzyły w pokład z taką siłą, że eksplodowały opony. Ułamek sekundy później tylne koła opadły na niski reling tuż przy krawędzi rufy. Fragment złamanej barierki utkwił we wnęce błotnika i zaklinował się tam pod ciężarem samochodu. Wbił się w drewniany pokład i zadziałał jak kotwica. Zamiast wpaść na rzędy pojazdów zaparkowanych na promie, chrysler odbił się dwa razy od pokładu, zatrzymał sześć metrów od miejsca lądowania i tylko lekko stuknął groszkowego volkswagena.

Cadillac nie miał tyle szczęścia. Zabrakło mu kilku sekund. Kierowca za późno zobaczył, że prom odbił od brzegu. Był zbyt spanikowany, żeby puścić gaz i zacząć hamować. Czarny sedan poszybował w powietrzu za chryslerem, ale prom był już poza jego zasięgiem.

Opadający cadillac uderzył z hukiem w rufę. Przedni zderzak trafił w namalowaną nazwę ISSAQUAH tuż nad linią wodną i samochód złożył się jak akordeon. Zmiażdżony wrak wpadł w gejzerze wody do zatoki i zanurzył się na głębokość dwunastu metrów, grzebiąc w swoim wnętrzu dwóch Azjatów.

W chryslerze Dirk otrząsnął się po twardym lądowaniu. Czuł, że ma skręconą nogę, i bolało go biodro. Otarł krew z górnej wargi, którą rozciął o kierownicę.

Sarah spojrzała na niego z podłogi i zmusiła się do uśmiechu.

– Chyba mam złamaną nogę – powiedziała spokojnie. – Ale poza tym nic mi się nie stało.

Dirk wyniósł ją z samochodu i posadził ostrożnie na pokładzie. Tłum pasażerów zbliżył się, żeby pomóc. Drzwi volkswagena otworzyły się gwałtownie. Zza kierownicy wyskoczył podstarzały hipis z kucykiem i brzuchem piwosza, który tylko częściowo zasłaniał T-shirt zespołu Grateful Dead. Na widok sceny na pokładzie wybałuszył oczy. Z wraka chryslera unosił się dym i swąd spalonej gumy i oleju. Karoseria była podziurawiona kulami od maski po bagażnik. W środku walały się odłamki szkła i skrawki skórzanej tapicerki. Przednie opony były rozerwane, z wnęki tylnego błotnika wystawał kawałek metalowego relingu. Od wraka do rufy ciągnęła się głęboka rysa w pokładzie. Dirk uśmiechnął się słabo do kierowcy busa.

– Pełny odlot, człowieku – rzekł stary hipis, kręcąc głową. – Mam nadzieję, że ubezpieczyłeś tę brykę.

Tylko parę godzin zajęło miejscowym władzom sprowadzenie starej barki z potężnym dźwigiem, który podniósł z dna wrak cadillaca i przeniósł na pokład. Ciała dwóch Azjatów zabrano do kostnicy okręgowej. Jako przyczynę śmierci podano obrażenia odniesione w wypadku.

Na prośbę NUMA FBI wszczęło śledztwo. Przy zwłokach nie znaleziono żadnych dokumentów tożsamości, nie udało się więc zidentyfikować ofiar. Ustalono jedynie, że cadillac został skradziony z wypożyczalni samochodów, a władze imigracyjne stwierdziły, że Azjaci byli Japończykami, którzy nielegalnie wjechali do kraju z Kanady.

W kostnicy hrabstwa King w Seattle koroner z irytacją pokręcił głową, kiedy kolejny oficer śledczy przyszedł obejrzeć ciała.

– Nie można normalnie pracować, dopóki trzymamy tu tych rzekomych japońskich gangsterów – mruknął do swojego asystenta.

Były lekarz wojskowy skinął głową.

– Taki tu ruch, że powinniśmy zainstalować drzwi obrotowe – zażartował.

– Niech wreszcie załatwią wszystkie papierki i zabiorą ich do Japonii.

– Mam nadzieję, że to nie pomyłka – odrzekł asystent i wsunął ciała do chłodni. – Bo moim zdaniem wyglądają na Koreańczyków.

19

Rano, po dwunastu godzinach spędzonych przy łóżku Sary w Swedish Providence Medical Center w Seattle, Dirk w końcu przekonał lekarzy, żeby ją wypisali. Złamanie nogi nie było skomplikowane, ale ostrożny personel medyczny wolał zatrzymać pacjentkę na obserwacji w obawie, że wypadek spowodował u niej szok. Sarah miała szczęście, że złamanie kości piszczelowej skończyło się założeniem gipsu, a nie śrub lub prętów. Lekarze dali jej środki przeciwbólowe i wypisali ją.

– Wygląda na to, że nieprędko pójdziemy potańczyć – zażartował Dirk, kiedy wywoził Sarę z budynku szpitala w fotelu na kółkach.

– Raczej nie, chyba że chcesz mieć siniaki na nogach – odrzekła, patrząc z ponurą miną na gips.

Chociaż zapewniała, że może wziąć się do pracy, Dirk zawiózł Sarę do jej stylowo urządzonego mieszkania w dzielnicy Capitol Hill. Zaniósł ją ostrożnie na skórzaną kanapę i podłożył pod nogę dużą poduszkę. Potem pogładził jej jedwabiste włosy.

– Niestety wzywają mnie do Waszyngtonu – powiedział. – Lecę dziś wieczorem. Poproszę Sandy, żeby zaglądała do ciebie.

– Pewnie nie będę mogła się jej pozbyć – uśmiechnęła się Sarah. – Ale co z chorymi członkami załogi „Deep Endeavora"? Trzeba sprawdzić, jak się czują.

Chciała wstać, ale po lekach miała spowolnione ruchy i walczyła z sennością. Dirk delikatnie ułożył ją z powrotem i przyniósł jej telefon bezprzewodowy.

– Zadzwoń i śpij – powiedział.

Kiedy telefonowała do laboratorium, poszedł do kuchni, żeby sprawdzić, czy będzie miała co jeść. Dlaczego samotne kobiety zawsze mają w domu mniej jedzenia niż samotni mężczyźni, zastanawiał się, zajrzawszy do skąpo zaopatrzonej lodówki.

– Wspaniała wiadomość – dobiegł go głos Sary. – Wyniki wszystkich testów są ujemne. Nikt nie ma ospy.

– To rzeczywiście wspaniała wiadomość – przyznał po powrocie do pokoju. – Przed wyjazdem na lotnisko zawiadomię kapitana Burcha.

Ścisnęła jego dłoń.

– Kiedy się zobaczymy?

– To tylko krótka podróż do centrali. Zanim się obejrzysz, będę z powrotem.

– Mam nadzieję.

Zaczęły jej opadać powieki. Dirk pochylił się nad nią i lekko pocałował w czoło. Kiedy się wyprostował, już spała.

Dirk spał w czasie lotu i obudził się wypoczęty, gdy tuż po ósmej rano koła odrzutowca NUMA dotknęły ziemi w Międzynarodowym Porcie Lotniczym imienia Ronalda Reagana w Waszyngtonie. Przy terminalu rządowym stał samochód, który zostawiła mu agencja. Wyjechał z parkingu w lekkiej mżawce i popatrzył w kierunku starego hangaru za jednym z pasów startowych. Wiedział, że ojca nie ma w kraju, ale miał ochotę odwiedzić kryjówkę Pitta seniora i podłubać przy jednym z zabytkowych aut, które tam stały. Najpierw obowiązek, potem przyjemność, powiedział sobie i wyjechał z lotniska.

Skierował się na północ George Washington Memorial Parkway i jechał wzdłuż rzeki. Minął Pentagon i wkrótce skręcił w kierunku wysokiego zielonego budynku ze szkła, w którym mieściła się centrala NUMA. Przejechał przez punkt kontrolny dla personelu i zaparkował w podziemnym garażu. Otworzył bagażnik, zarzucił na ramię torbę podróżną i wjechał windą pracowniczą na dziesiąte piętro, gdzie wszedł do labiryntu buczących cicho komputerów.

Na wyposażenie Centrum Danych Oceanograficznych NUMA przeznaczono kwotę, której mógłby pozazdrościć agencji każdy dyktator z krajów Trzeciego Świata. Sieć komputerowa była cudem techniki i największym na świecie bankiem danych oceanograficznych. Z setek miejsc na wszystkich morzach świata nadchodziły nieprzerwanie drogą satelitarną dane w czasie rzeczywistym o pogodzie, prądach i temperaturach, dając obraz stanu mórz w skali globalnej. Łączność z największymi placówkami naukowymi zapewniała informacje o prowadzonych na morzach badaniach geologicznych i biologicznych oraz o inżynierii i technologii morskiej.

Szef centrum komputerowego siedział przy konsoli w kształcie podkowy. W jednej ręce trzymał pączka, drugą stukał w klawiaturę. Hiram Yaeger wyglądał jak uczestnik koncertu Boba Dylana. Był chudy, długie siwe włosy wiązał w kucyk, nosił sprane levisy, biały T-shirt i zniszczone kowbojskie buty. Ale mieszkał z żonąeksmodelką w eleganckiej rezydencji i jeździł bmw serii 7. Spojrzał na Dirka znad okularów w drucianej oprawce i na jego chłopięcej twarzy pojawił się przyjazny uśmiech.

1 ... 24 25 26 27 28 29 30 31 32 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)