Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Eryk [Eric - pl]
Eryk [Eric - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Eryk [Eric - pl]

Электронная книга - «Eryk [Eric - pl]». Краткое содержание книги:

Słyszeliście o Fauście…
To jest Eryk.
Istnieje pewna różnica.
Eryk ma czternaście lat, mieszka na legendarnym i magicznym Świecie Dysku, a także jest pierwszym w historii hakerem demonologii. Na szczęście nie udało mu się wywołać żadnych demonów, wywołał za to Rincewinda (najbardziej niekompetentnego maga w uniwersum) oraz Bagaż (najniebezpieczniejszy sprzęt podróżny na świecie). Kiedy Eryk wypuszcza ich na niczym nie chroniony świat, oczekuje, że Rincewind spełni trzy jego życzenia.
Wiecie przecież. Standardowa trójka. Żyć wiecznie, panować nad światem, spotkać najpiękniejszą kobietę w historii. Właściwie to proste…
Dryfowanie u zarania Czasu, zmiana przyszłości i spotkanie z najbardziej kłopotliwym bogiem historii to zaledwie początek. Stworzenie życia na Dysku to drobnostka. Ponieważ Rincewind trafia w końcu do Piekła. Dosłownie. A ono nigdy już nie będzie takie jak dawniej.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28
Перейти на страницу:

— Dobra robota! — zawołał.

— Co?

— Doskonałą!

Astfgl zerknął w dół, na Rincewinda.

— aha — powiedział. — No tak. — Odchrząknął. — To drobiazg — zapewnił i wyprostował się. — Widziałem, ze nie dajecie rady, więc sam…

— Nie ci — rzucił pogardliwie Vassenego. — To sprawy trywialne. Nie, sir. Mówiłem o twoim wyniesieniu…

— Wyniesieniu? — nie zrozumiał Astfgl.

— Awansie, sire!

Głośne okrzyki zerwały siew grupie młodych demonów, które wznosiłyby okrzyki z każdego powodu.

— Awansie? Ale przecież…Przecież jestem królem — protestował słabo Astfgl. Czuł, że z wolna przestaje się orientować w sytuacji.

— Phi — parsknął głośno Vassenego.

— Phi?

— Istotnie, sire. Król? Król? Sire, chyba mogę w imieniu nas wszystkich powiedzieć, że to żaden tytuł dla takiego demona jak ty. Demona, sire, którego opanowanie spraw organizacyjnych i zrozumienie priorytetów, którego głęboka wiedza o właściwych funkcjach naszego istnienia, którego… jeśli wolno, sire…niezwykłe możliwości intelektualne przeniosły nas w nowe, większe głębie!

Astfgl mimowolnie się napuszył.

— No wiesz… — zaczął.

— A jednak przekonujemy się, że nawet na swym stanowisku nie zapominasz, sire, o najdrobniejszych szczegółach naszej pracy — dodał Vassenego, spoglądając z góry na Rincewinda. — Co za poświęcenie! Co za oddanie!

Astfgl wyprężył się z godnością.

— Naturalnie, zawsze uważałem…

Rincewind podparł się na łokciach i pomyślał: uważaj, za tobą…

— I dlatego — rzekł Vassenego, promieniejąc jak brzeg zastawiony latarniami morskimi — na swym posiedzeniu Rada postanowiła… i to, niech będzie mi wolno dodać, sire, postanowiła jednomyślnie… ustanowić całkiem nowe wyróżnienie, by uhonorować twe niedoścignione sukcesy.

— Ważność właściwie prowadzonej dokumentacji jest… jakie wyróżnienie? — zapytał Astfgl. Pierwsze piskorze podejrzeń przemknęły oceanami samozadowolenia.

— Stanowisko, sire, Najwyższego Dożywotniego Prezydenta Piekła.

Orkiestra zagrała znowu.

— Z własnym gabinetem. O wiele większym niż ta komórka, którą przez tyle lat musiałeś znosić, sire. A raczej: panie prezydencie.

Orkiestra wtrąciła kolejną nutę.

Demony czekały.

— Czy będą tam… palmy w doniczkach? — zapytał z wolna Astfgl.

— Sady. Plantacje. Dżungle!

Zdawało się, że Astfgl zajaśniał delikatnym wewnętrznym blaskiem.

— A dywany? Wiecie takie od ściany do ściany…

— Ściany trzeba było przesunąć, aby zmieściły się wszystkie, sire. Puszyste? Żyją w nich całe plemiona Pigmejów i wciąż nieodgadli, dlaczego w nocy ciągle świeci się światło!

Oszołomiony król pozwolił objąć się przyjacielskim ramieniem i poprowadzić wśród wiwatujących tłumów. Wszelkie myśli o zemście rozwiały się bez śladu.

— Zawsze marzyłem o takiej specjalnej rzeczy do robienia kawy — wymruczał, gdy padły ostatnie bastiony jego samokontroli.

— Zainstalowano tam całą fabrykę, sire! I rurę głosową, sire, żebyś mógł przekazywać polecenia swoim podwładnym. Oraz najnowocześniejszy kalendarz, dwa eony na każdej stronie, i jeszcze takie…

— Kolorowe pisaki. Zawsze uważałem…

— Pełna tęcza, sire — huczał tubalnie Vassenego. — Ale udajmy się tam bez zwłoki, sire, gdyż podejrzewam, że twój błyskotliwy umysł nie może się doczekać zmierzenia z niezwykłej wagi zadaniami, jakie cię czekają, Sire.

— Z pewnością, z pewnością! Najwyższy czas się nimi zająć… — Po zarumienionej twarzy Astfgla przemknął wyraz lekkiego zakłopotania. — Te niezwykłej wagi zadania…

— Nie mniej niż kompletna, pełna, badawcza i dogłębna analiza naszej roli, funkcji, priorytetów celów, sire!

Vassenego odstąpił o krok.

Lordowie demonów wstrzymali oddech.

Astfgl zmarszczył brwi. Wszechświat jakby zwolnił. Gwiazdy zatrzymały się na moment na swoich trajektoriach.

— I planowanie długofalowe? — spytał w końcu Astfgl.

— Ma najwyższy priorytet, sire, co zechciałeś od razu dostrzec ze swą zwykłą przenikliwością — zapewnił szybko Vassenego.

Lordowie demonów odetchnęli.

Pierś Astfgla rozrosła się o kilka cali.

— Naturalnie potrzebny mi będzie specjalny personel, by uformować…

— Uformować! O to właśnie chodzi! — zawołał Vassenego, który dał się chyba nieco ponieść entuzjazmowi.

Astfgl zerknął na niego podejrzliwie, ale w tej właśnie chwili znowu zagrała orkiestra. Ostatnie słowa, jakie usłyszał Rincewind, gdy króla wyprowadzono już z sali, brzmiały:

— W celu właściwej analizy informacji będę potrzebował…

Władca zniknął.

Pozostałe demony widząc, że zabawa na dzisiaj chyba już się skończyła, krążyły po sali i dryfowały na zewnątrz przez wielkie drzwi. Najsprytniejszym z nich zaczynało już świtać, że wkrótce znowu zahuczą płomienie.

Nikt jakoś nie zwracał uwagi na dwie ludzkie istoty. Rincewind szarpnął za szatę Eryka.

— A teraz uciekamy, tak? — domyślił się Eryk.

— Teraz odchodzimy — odparł stanowczo Rincewind. — Nonszalancko, spokojnie i tego…

— Szybko?

— Prędko się uczysz, co?

Jak wiadomo, prawidłowo wykorzystane trzy życzenia powinny uszczęśliwić największą możliwą liczbę osób. I to właśnie się zdarzyło.

Tezumeni byli szczęśliwi. Kiedy żadne wznoszone modły nie zdołały skłonić Bagażu do powrotu i zdeptania ich nieprzyjaciół, wytruli wszystkich kapłanów i rozpoczęli próby z oświeconym ateizmem. Nadal mogli zabijać tylu ludzi co poprzednio, ale nie musieli w tym celu tak wcześnie wstawać.

Mieszkańcy Tsortu i Efebu byli szczęśliwi. Przynajmniej ci, którzy piszą i występują w dramatach historycznych, a tylko to się naprawdę liczy. Ich długa wojna dobiegła końca i mogli powrócić do właściwych zajęć cywilizowanych narodów, to znaczy szykować się do następnej.

Mieszkańcy Piekła byli szczęśliwi, a w każdym razie szczęśliwsi niż przedtem. Płomienie znowu migotały jasno i te same, znajome tortury zadawano ciałom eterycznym, całkiem niezdolnym do ich odczuwania. A potępieni zyskali świadomość, która czyni trudy tak łatwymi do zniesienia: absolutnie pełną wiedzę, że może być gorzej.

Lordowie demonów byli szczęśliwi.

Stali przed magicznym zwierciadłem i popijali ceremonialnie drinki. Od czasu do czasu któryś z nich podejmował ryzyko klepnięcia Vassenego w ramię.

— Pozwolimy im odejść, sire? — spytał diuk, obserwując w ciemnej tafli lustra wspinające się figurki.

— Och… chyba tak — rzucił Vassenego niedbale. — Warto pozwolić, by rozeszło się kilka opowieści. Pour encouragy le… poor encoura… żeby wszyscy usiedli i zwrócili na nas uwagę. Poza tym byli użyteczni, w pewnym sensie.

Zajrzał w głębię swego kielicha i w milczeniu napawał się sukcesem.

A jednak… jednak w otchłani swego przewrotnego umysłu miał wrażenie, że słyszy cienki głosik, który z biegiem lat zabrzmi mocniej — głosik prześladujący wszystkich władców demonów, wszędzie: uważaj, za tobą…

Trudno powiedzieć, czy Bagaż był szczęśliwy, czy nie. Jak dotąd złośliwie zaatakował czternaście demonów, a trzy z nich zapędził do ich własnej jamy wrzącego oleju. Wkrótce będzie musiał ruszyć za swoim panem, ale na razie się nie spieszył.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)