Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Piąta Góra». Краткое содержание книги:

Czasem próżność lub pycha każą nam wierzyć, że wszystko od nas zależy. Ale kiedy spada na nas nieszczęście, zawsze myślimy, że na nie nie zasłużyliśmy, że los jest niesprawiedliwy, że wpadliśmy w pułapkę.
Prorok Eljasz w IX wieku przed naszą erą opuszcza z rozkazu Jahwe ojczysty Izrael i chroni się przed prześladowaniami Jezabel w sąsiedniej Fenicji, gdzie od niemal trzech stuleci panuje pokój i dobrobyt.
1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 37
Перейти на страницу:

Wszędzie krzyki, bieganina, zamęt. Próbował podnieść się, ale znów go powalono na ziemię.

“Panie, możesz ze mną uczynić, co zechcesz, bowiem oddałem i życie i śmierć za Twoją sprawę – modlił się. – Błagam jednak, byś ocalił tę kobietę, która mnie przygarnęła!"

Ktoś szarpnął go za ramiona.

– Popatrz – zawołał po fenicku asyryjski oficer. – Zasłużyłeś na to.

Dwóch strażników postawiło go na nogi i popchnęło w kierunku drzwi. Dom w okamgnieniu pożerały płomienie, a ogień oświetlał wszystko wokół. Słyszał płaczące dzieci, starców błagających o litość, zrozpaczone kobiety szukające swych dzieci. Nie słyszał jedynie wołania o pomoc tej, która dała mu schronienie.

– Co się dzieje? Tam w środku jest kobieta z dzieckiem! Czemu to robicie?

– Ona chciała ukryć namiestnika Akbaru.

– Nie jestem namiestnikiem Akbaru! Popełniacie straszliwą pomyłkę!

Oficer asyryjski pchnął go aż na próg domu, jego sufit zawalił się od ognia i na wpół przywalił kobietę. Eliasz widział jedynie jej rękę, którą rozpaczliwie wzywała pomocy. Błagała, by nie pozwolono jej spłonąć żywcem.

– Dlaczego darowaliście mi życie, a jej nie oszczędziliście tych męczarni? – wołał.

– Nie bój się, nie oszczędzimy i ciebie, ale chcemy, byś cierpiał najsroższe katusze. Nasz wódz zginął ukamienowany, odarty z czci i honoru, u wrót miasta. Przybył tu w poszukiwaniu życia i został skazany na śmierć. Teraz ciebie spotka ten sam los.

Eliasz rozpaczliwie walczył, by się wyrwać, ale strażnicy prowadzili go ulicami Akbaru. W piekielnym skwarze pożaru pot zalewał żołnierzom oczy. Niektórzy z nich byli wstrząśnięci scenami, które oglądali. Eliasz szamotał się i wykrzykiwał ku niebiosom, ale i Asyryjczycy i Pan pozostawali głusi na jego wołania.

Przywlekli go na plac. Większość budynków płonęła, huk ognia mieszał się z jękami mieszkańców.

“Jakie to szczęście, że istnieje śmierć".

Ileż razy myślał o tym od tego dnia w stajni!

Trupy akbarskich żołnierzy, większość bez mundurów, leżały na ziemi. Widział ludzi biegających tam i z powrotem – jakby wiedzieli co mają robić, chociaż wcale nie wiedzieli jak przeciwdziałać śmierci i zniszczeniu.

“Dlaczego oni tak biegają? – zastanawiał się. – Czyż nie widzą, że miasto jest w rękach wroga i nie mają dokąd uciec?" Wszystko zdarzyło się błyskawicznie. Asyryjczycy wykorzystali swą ogromną przewagę liczebną i udało im się oszczędzić swym żołnierzom trudów bitwy. Wojownicy akbarscy zostali wybici niemal bez walki.

Eliasza rzucono na kolana na środku placu i związano mu ręce. Nie słyszał już jęków kobiety, być może skonała szybko i nie cierpiąc tak, jakby cierpiała, gdyby paliła się żywcem. Być może Pan trzymał ją już w swych ramionach, tulącą syna.

Inna grupa żołnierzy asyryjskich przyprowadziła jeńca o twarzy zmasakrowanej kopniakami. Mimo to rozpoznał w nim dowódcę.

– Niech żyje Akbar! – krzyczał. – Niech żyje Fenicja i jej wojownicy, którzy walczą z wrogiem w świetle dnia! Śmierć tchórzom, którzy atakują pod osłoną nocy!

Zaledwie dokończył zdanie, gdy błysnął miecz jednego z asyryjskich wodzów i głowa dowódcy potoczyła się na ziemię.

“Teraz moja kolej – powiedział Eliasz sam do siebie. – Odnajdę ją znów w raju i będziemy spacerować trzymając się za ręce".

Wtedy podszedł jakiś mężczyzna i zaczął rozmawiać z oficerami. Był jednym z tych mieszkańców Akbaru, którzy byli na placu podczas obrad i sądu. Eliasz przypomniał sobie, że pomógł mu kiedyś rozwiązać poważny spór z sąsiadem.

Asyryjczycy wrzeszczeli coraz głośniej i wskazywali na Eliasza. Mężczyzna ukląkł, ucałował stopy jednego z nich, wyciągnął dłonie w kierunku Piątej Góry i zapłakał niczym dziecko. Gniew Asyryjczyków jakby opadał.

To zdawało się nie mieć końca: mężczyzna płakał i błagał, pokazując na Eliasza i na posiadłość namiestnika, a żołnierze nie dawali się przekonać.

W końcu zbliżył się do niego oficer mówiący po fenicku.

– Nasz szpieg – powiedział, wskazując na mężczyznę – twierdzi, że zaszła pomyłka. To on przekazał nam plany miasta i możemy dać wiarę jego słowom. Nie jesteś tym, którego chcieliśmy zabić.

Kopnął go i Eliasz przewrócił się na ziemię.

– Więc twierdzisz, że chcesz iść do Izraela, by strącić z tronu samozwańczą księżniczkę. Czy to prawda?

Eliasz milczał.

– Odpowiedz! – zażądał oficer. – Wtedy wrócisz do domu na czas i uratujesz tamtą kobietę i jej syna.

– Tak, to prawda – potwierdził. Może Pan go wysłuchał i pomoże mu ich ocalić. – Moglibyśmy zabrać cię do Tyru i Sydonu jako jeńca – ciągnął oficer. – Ale przed nami jeszcze wiele bitew i byłbyś dla nas tylko ciężarem. Moglibyśmy zażądać za ciebie okupu, ale od kogo? Jesteś obcy nawet we własnym kraju.

Oficer postawił nogę na jego twarzy.

– Nie jesteś nic wart. Jesteś nikim i dla wrogów i dla przyjaciół. Jesteś jak to miasto – nie warto nawet zostawiać tu części naszego wojska, aby nad nim panować. Gdy podbijemy wybrzeże, Akbar i tak będzie nasz.

– Mam pytanie – odezwał się Eliasz. – Tylko jedno.

Oficer spojrzał na niego podejrzliwie.

– Dlaczego zaatakowaliście nocą? Czyżbyście nie wiedzieli, że wszystkie wojny prowadzi się za dnia?

– Nie złamaliśmy prawa. Żadna, tradycja tego nie zakazuje – odparł oficer. – Mieliśmy dużo czasu na rozpoznanie terenu. Was zaś tak bardzo pochłonęło przestrzeganie zwyczajów, że zapomnieliście o tym, iż świat się zmienia. Potem Asyryjczycy odeszli, a szpieg rozwiązał Eliaszowi ręce.

– Obiecałem sobie, że kiedyś odpłacę za twą szlachetność i dotrzymałem słowa. Gdy Asyryjczycy wkroczyli do pałacu, jeden ze służących doniósł im, że ten, którego szukają, schronił się w domu wdowy. W tym czasie namiestnikowi udało się uciec.

Eliasz nie zwracał uwagi na jego słowa. Ogień pożerał wokół wszystko, a jęki nie ustawały.

W tym pandemonium tylko jedna grupa ludzi zachowywała dyscyplinę – Asyryjczycy wycofujący się w milczeniu.

Bitwa o Akbar została zakończona.

“Ona nie żyje – powtarzał sobie. – Nie chcę tam iść, bo ona już nie żyje. A może jakimś cudem ocalała i będzie mnie szukać?"

Jego serce domagało się, by wstał i poszedł do domu, gdzie mieszkali. Eliasz walczył sam ze sobą. W tej chwili ważył na szali nie tylko miłość kobiety lecz całe swoje życie, wiarę w Boże zamysły, przeświadczenie o swojej misji i to, że potrafi ją spełnić.

Rozejrzał się wokół w poszukiwaniu miecza, by skończyć ze sobą, ale Asyryjczycy zabrali całą broń z Akbaru. Myślał, czy nie rzucić się w płomienie, ale bał się bólu.

Przez chwilę trwał w bezruchu. Przytomniał: mógł już ocenić sytuację, w której się znajdował. Kobieta i jej syn z pewnością opuścili ziemski padół i należało ich pochować zgodnie ze zwyczajami. Praca dla Pana, czy istniał czy nie, była w tej chwili jego jedyną pociechą. Po spełnieniu religijnego obowiązku, pogrąży się w rozpaczy i zwątpieniu.

Zresztą, istniała możliwość, że jeszcze żyją. Nie mógł więc tkwić tu bezczynnie.

“Nie chcę widzieć ich spalonych twarzy i skóry odchodzącej od mięśni. Ich dusze ulatują już wolne do nieba".

Lecz powlókł się do domu, dusząc się przesłaniającym mu drogę dymem. Powoli rozeznawał się w sytuacji miasta. Mimo że wróg się wycofał, panika rosła w zatrważający sposób. Ludzie błąkali się bez celu, płacząc i modląc się do bogów za swych zmarłych.

Rozejrzał się za kimś do pomocy, ale w pobliżu był tylko jeden człowiek w głębokim szoku: patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem.

1 ... 21 22 23 24 25 26 27 28 29 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)