Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Piąta Góra». Краткое содержание книги:

Czasem próżność lub pycha każą nam wierzyć, że wszystko od nas zależy. Ale kiedy spada na nas nieszczęście, zawsze myślimy, że na nie nie zasłużyliśmy, że los jest niesprawiedliwy, że wpadliśmy w pułapkę.
Prorok Eljasz w IX wieku przed naszą erą opuszcza z rozkazu Jahwe ojczysty Izrael i chroni się przed prześladowaniami Jezabel w sąsiedniej Fenicji, gdzie od niemal trzech stuleci panuje pokój i dobrobyt.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 37
Перейти на страницу:

– Odzyskałam znów nieodpartą chęć do życia. Poleciłeś mi poznać litery z Byblos i zrobiłam to. Na początku chciałam jedynie cię zadowolić, ale pochłonęło mnie bez reszty to, co robiłam i odkryłam, że moje życie będzie miało taki sens, jaki ja sama mu nadam.

Eliasz pogładził ją po głowie. Nigdy wcześniej tego nie zrobił.

– Dlaczego nie było tak zawsze? – zapytała.

– Bałem się. Ale dziś, gdy czekałem na bitwę i słuchałem słów namiestnika, pomyślałem o tobie. Gdy zaczyna się dziać nieuniknione, strach znika, staje się bezsensowny. Zostaje nam wtedy tylko nadzieja, że podjęliśmy właściwą decyzję.

– Jestem gotowa – odezwała się.

– Wracamy do Izraela. Pan powiedział mi, co mam robić i tak zrobię. Jezabel będzie odsunięta od władzy.

Milczała. Jak wszystkie kobiety fenickie dumna była ze swej księżniczki. Gdy dotrą do Izraela postara się przekonać mężczyznę, który stał teraz u jej boku, aby zmienił zdanie.

– Będzie to długa podróż i nie spoczniemy dopóty, dopóki nie wypełnię Jego woli – odezwał się Eliasz, jakby czytając w jej myślach. – Twoja miłość będzie mi oparciem i w chwilach zmęczenia po walce w imię Pana, będę mógł wytchnąć w twych ramionach.

Nadszedł chłopiec z małym tobołkiem na ramieniu. Eliasz wziął go od niego i zwrócił się do kobiety:

– Już czas. Gdy będziesz szła ulicami Akbaru, zapamiętaj każdy dom, każdy odgłos, bo już nigdy nie zobaczysz swego miasta.

– Tu się urodziłam – odparła. – Akbar na zawsze pozostanie w mym sercu.

Chłopiec słuchał uważnie i obiecał sobie, że nigdy nie zapomni słów matki. Jeśli kiedyś dane mu będzie wrócić, spojrzy na to miasto, jakby patrzył w jej twarz.

Było już ciemno, gdy kapłan dotarł do podnóża Piątej Góry. W prawym ręku trzymał kij, a w lewym zawiniątko. Wyjął zeń święty olej, posmarował nim czoło i nadgarstki. Potem wyrysował kijem na piasku byka i panterę – symbole Boga Burzy i Wielkiej Bogini. Odprawił rytualne modły i wyciągnął ramiona ku niebu, by przyjąć boskie objawienie.

Bogowie milczeli. Powiedzieli już wszystko, co chcieli, by zostało powiedziane, teraz żądali jedynie dopełnienia rytuałów. Prorocy zniknęli z powierzchni ziemi – z wyjątkiem Izraela, kraju zacofanego, zabobonnego, gdzie wciąż wierzono, że ludzie mogą porozumiewać się ze stwórcami Wszechświata.

Przypomniał sobie, że dwa pokolenia wstecz, Tyr i Sydon prowadziły handel z królem Jerozolimy, zwanym Salomonem. Budował on wielką świątynię i pragnął ją przyozdobić wszystkim, co w świecie najpiękniejsze. Dlatego kazał kupić cedry w Fenicji, którą nazywano Libanem. Król Tyru wysłał zamówione drewno i otrzymał w zamian dwadzieścia miast galilejskich, a ponieważ nie przypadły mu do gustu, Salomon pomógł mu wybudować pierwsze statki i dziś Fenicja ma największą flotę handlową świata.

W tamtym czasie Izrael był potężnym państwem, choć czczono tam jednego tylko boga, którego imienia nawet nie znano, więc nazywano “Panem". Sydońskiej księżniczce udało się nawrócić Salomona na prawdziwą wiarę i wzniósł on ołtarz bogom Piątej Góry. Izraelici twierdzili, że “Pan" ukarał najmędrszego z ich królów i sprawił, że na skutek wojen został odsunięty od władzy.

Jego syn, Jeroboam, trwał przy kulcie zapoczątkowanym przez ojca. Nakazał odlać dwa cielce ze złota i lud Izraela oddawał im cześć. Wtedy na scenę wkroczyli prorocy i wypowiedzieli władcy bezlitosną walkę.

Jezabel miała rację: by zachować prawdziwą wiarę należało zgładzić proroków. Choć była łagodną kobietą, wychowaną w duchu tolerancji i odrazy dla wojen, wiedziała że czasem jedynym rozwiązaniem jest przemoc. I że bogowie, którym służy, wybaczą krew, która plami jej dłonie.

– Wkrótce i moje dłonie splami krew – zwrócił się kapłan do stojącej przed nim milczącej góry. – Tak jak prorocy są przekleństwem dla Izraela, tak dla Fenicji jest nim pismo. Może ono, tak samo jak prorocy, stać się przyczyną zła, dlatego trzeba zniszczyć i pismo i proroków, póki to jeszcze możliwe. Bóg Czasu nie może nas teraz opuścić.

Był zaniepokojony wydarzeniami tego ranka – obce wojska nie zaatakowały. Bóg Czasu już kiedyś odwrócił się od Fenicji, bo obraził się na jej mieszkańców. Zgasł wtedy ogień w lampach, owce i krowy porzuciły swoje potomstwo, pszenica i jęczmień nie dojrzały i pozostały zielone. Bóg Słońca wysłał na poszukiwanie Boga Czasu ważne osobistości – orła i Boga Burzy, niestety, na nic to się zdało. W końcu Wielka Bogini posłała pszczołę, która znalazła go śpiącego w lesie i użądliła. Obudził się rozsierdzony i zaczął niszczyć wszystko wokół. Trzeba było go pojmać, wyplenić nienawiść drzemiącą w jego duszy i dopiero wtedy nastał dawny porządek.

Gdyby teraz znów ich opuścił, nie doszłoby do bitwy. Asyryjczycy zostaliby na zawsze u wejścia do doliny, a Akbar istniałby nadal.

– Modlitwa przemienia lęk w odwagę – powiedział do siebie. – Dlatego jestem tutaj, bo nie mogę się wahać w chwili walki. Muszę wykazać wojownikom Akbaru, że bronią miasta z jakiegoś powodu i że tym powodem nie jest ani studnia, ani rynek, ani pałac namiestnika, lecz walka z asyryjskim wojskiem, bo ktoś musi dać przykład.

Zwycięstwo Asyryjczyków na zawsze położy kres zagrożeniu, jakie niesie alfabet. Wprawdzie zdobywcy narzucą swój język i obyczaje, ale czcić będą tych samych bogów Piątej Góry, a to jest najważniejsze.

Z czasem nasi żeglarze rozniosą po świecie wieść o czynach naszych wojowników. Kapłani wspominać będą ich imiona i dzień, w którym Akbar podjął próbę obrony miasta przed asyryjską inwazją. Skrybowie wymalują na papirusie egipskie znaki, a zapisy z Byblos zginą na zawsze.

Święte teksty pozostaną w posiadaniu tych jedynie, którzy urodzili się, by je zgłębiać. Przyszłe pokolenia będą naśladowały to, co my stworzyliśmy i zbudujemy lepszy świat.

Lecz dzisiaj – ciągnął dalej – musimy przegrać tę bitwę. Będziemy walczyć dzielnie, ale nasze położenie jest gorsze i umrzemy okryci chwałą.

Kapłan wsłuchał się w odgłosy nocy i pojął, że ma rację. Ta cisza zapowiadała decydującą bitwę, ale mieszkańcy Akbaru błędnie ją tłumaczyli – opuścili włócznie i świętowali, miast czuwać. Nie dostrzegali znaków przyrody – zwierzęta milkną, gdy zbliża się niebezpieczeństwo.

– Niechaj wypełnią się boskie zamysły. Niechaj niebiosa nie spadną na Ziemię, bo zrobiliśmy wszystko co trzeba i byliśmy posłuszni tradycji – dokończył.

Eliasz, kobieta i chłopiec szli na zachód, w stronę Izraela, omijając obóz Asyryjczyków, który znajdował się na południu. Księżyc w pełni ułatwiał wędrówkę, ale na skałach i kamieniach w dolinie kładły się złowrogie cienie.

Pośród ciemności zjawił się anioł Pana z ognistym mieczem w prawej dłoni.

– Dokąd idziesz? – zapytał.

– Do Izraela – odparł Eliasz.

– Czy wezwał cię Pan?

– Wiem już jakiego cudu Bóg ode mnie oczekuje, a teraz wiem, gdzie mam go dokonać.

– Czy Pan cię wezwał? – zapytał znów anioł.

Eliasz milczał.

– Czy Pan cię wezwał? – zapytał po raz trzeci anioł.

– Nie.

– Wróć zatem tam, skąd wyszedłeś, bowiem nie wypełniłeś jeszcze swego przeznaczenia. Pan jeszcze cię nie wezwał.

– Pozwól przynajmniej, aby oni odeszli, nic tu po nich – błagał Eliasz.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 37
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)