Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]
Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]

Электронная книга - «Arka odkupienia. Tom 1: Zdrada [Redemption Ark - pl]». Краткое содержание книги:

Pięćdziesiąt lat temu interwencja ludzi obudziła obcą, uśpioną od wieków strukturę, stworzoną dawno temu po to, by ostrzegała o pojawieniu się istot inteligentnych w tym rejonie galaktyki. Teraz nastąpi reakcja. Kiedyś Clavain uciekł, by walczyć po stronie Hybrydowców — pewnego odłamu ludzi, uczestników zbiorowej świadomości, zbudowanej na modłę ula. Czterysta lat później, w końcowej fazie brutalnej wojny międzyplanetarnej, coś wywołało panikę wśród tajnego kierownictwa Hybrydowców. Gdy zrozumiano przyczynę nowego zagrożenia, Clavain planuje ponowną ucieczkę. Szuka dawno zaginionej infernalnej broni, która może wpłynąć na bieg wydarzeń. Wraz z grupą sprzymierzeńców Clavain leci na Resurgam — kolonię archeologiczną, która przeżywa kryzys. Dla dobra ludzkości zamierza odzyskać broń. Jego rozgoryczona rywalka Skade postawiła sobie inny cel i by go zrealizować, gotowa jest zmienić nawet samą rzeczywistość.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 102
Перейти на страницу:

Miał rację, ale wykazanie tego zajęło wiele lat.

W ciągu następnych lat — czterystu, choć wszyscy doświadczyli najwyżej stulecia czasu subiektywnego — Felkę doprowadzono łagodnymi namowami do jej obecnego, niestety, dość kruchego stanu umysłu. Subtelna i delikatna manipulacja neuralna zwróciła pewne funkcje mózgu, które uległy uszkodzeniu podczas interwencji prenatalnej: język, wzrastające poczucie, że inni ludzie to coś więcej niż automaty. Były okresy regresji i niepowodzeń — na przykład dziewczyna nigdy się nie nauczyła się rozróżniać twarzy — ale sukcesy przeważały. Felka zajęła umysł, innymi sprawami i podczas długiej ekspedycji międzygwiezdnej; była szczęśliwsza niż kiedykolwiek przedtem. Każdy nowy świat mógł stać się wstrząsająco trudną łamigłówką.

W końcu jednak postanowiła wracać do domu. Między nią i Galianą nie było urazy. Obie miały poczucie, że nadszedł czas, by uporządkować wiedzę, którą pomagały dotychczas zbierać, i że najlepszym do tego miejscem jest Matczyne Gniazdo z jego rozległymi zasobami analitycznymi.

Jednak kiedy Felka wróciła, zastała Matczyne Gniazdo pogrążone w wojnie. Clavain wkrótce wyjechał, by walczyć z Demarchistami, i Felka przekonała się, że interpretowanie danych, zgromadzonych przez ekspedycję, nie jest już zadaniem pierwszoplanowym.

Clavain widział, że powoli — tak powoli, że zmiany w ciągu roku były ledwie widoczne — Felka osuwa się w swój prywatny, świat, coraz mniej aktywnie uczestniczyła w sprawach Matczynego Gniazda i z wyjątkiem rzadkich okazji izolowała swój umysł od innych Hybrydowców. Sprawy jeszcze się pogorszyły, gdy powróciła Galiana — ani żywa, ani martwa, tylko w jakimś stanie pośrednim.

Rzeźbienie drewnianych zabawek wynikało z rozpaczliwej potrzeby zajęcia umysłu problemem godnym jego zdolności poznawczych. Kiedyś ich rola się skończy. Clavain widział już wcześniej podobny proces. Wiedział, że nie może dać Felce tego, czego jej potrzeba.

— Może kiedy skończy się wojna — zaczął niezręcznie — gdy międzygwiezdne loty znów staną się rutyną i znowu rozpoczniemy eksplorację…

— Nie składaj obietnic bez pokrycia.

Felka wzięła swą bańkę z herbatą i odbiła się ku środkowi pomieszczenia. Z roztargnieniem zaczęła dłubać przy jednej ze swoich kompozycji. Obiekt wyglądał jak sześcian złożony z mniejszych sześcianów, z kwadratowymi otworami w niektórych ścianach. Felka wepchnęła dłuto w jeden z otworów i drapała tam na ślepo.

— Nic nie obiecuję — oznajmił. — Mówię tylko, że zrobię, co będę mógł.

— Może się okazać, że Żonglerzy w niczym mi nie pomogą.

— Nie przekonamy się, póki nie spróbujemy.

— Trzeba spróbować.

— Tak trzymać — powiedział Clavain.

Coś pękło w obrabianym obiekcie. Felka syknęła jak sparzony kot i cisnęła przedmiotem w ścianę. Rozbił się na setki klockowatych kawałków. Niemal natychmiast przyciągnęła następny i rozpoczęła rzeźbienie.

— A jeśli Żonglerzy Wzorców nie pomogą, spróbujemy z Całunnikami.

Clavain uśmiechnął się.

— Nie wybiegajmy zbytnio naprzód. Gdyby z Żonglerami się nie udało, pomyślimy o innych możliwościach. A przejście przez rzekę rozważymy po dojściu do mostu. Przedtem musimy załatwić drobną sprawę — wygrać tę wojnę.

— Powiadają, że wkrótce wojna się skończy.

— Tak mówią?

Dłuto ześlizgnęło się i odcięło Felce kawałek skóry z pala. Przycisnęła palec do ust i mocno ssała jak ktoś, kto wysysa ostatnią kroplę soku z cytryny.

— Dlaczego uważasz, że nie mają racji?

Miał ochotę ściszyć głos — absurd, bo przecież praktycznie nie robiło to żadnej różnicy.

— Nie wiem. Może po prostu jestem starym głupcem. Ale czy starzy głupcy nie są po to, by mieć od czasu do czasu wątpliwości?

Felka uśmiechnęła się wyrozumiale.

— Przestań mówić zagadkami, Clavainie.

— Chodzi o Skade i Ścisłą Radę. Coś się dzieje, a ja nie wiem co.

— Na przykład?

Clavain starannie dobierał słowa. Ufał Felce, ale przecież miał do czynienia z członkiem Ścisłej Rady. Wprawdzie przez pewien czas nie uczestniczyła w jej zebraniach i prawdopodobnie nie była au courant ostatnich sekretów, jednak nie miało to większego znaczenia.

— Przestaliśmy budować statki przed stu laty. Nikt mi nigdy nie wyjaśnił powodów i szybko zdałem sobie sprawę, że dopytywanie się nie ma większego sensu. Od tego czasu słyszałem dziwne pogłoski o zagadkowych działaniach: tajnych inicjatywach, tajnych programach przyswajania nowych technik, tajnych eksperymentach. I teraz, kiedy akurat Demarchiści są gotowi się poddać i uznać swą klęskę, Ścisła Rada prezentuje zupełnie nowy projekt statku międzygwiezdnego. Jeśli „Nocny Cień” nie jest bronią, to co nią jest? Przeciw komu zamierzają ją wykorzystać, jeśli nie przeciw Demarchistom?

— Jacy oni?

— Chcę powiedzieć „my”.

Felka skinęła głową.

— Ale od czasu do czasu zastanawiasz się, czy Ścisła Rada nie planuje czegoś za kulisami.

Clavain pociągnął łyk herbaty.

— Chyba mam prawo się zastanawiać?

Felka zamilkła na kilka długich chwil. Ciszę przerywało tylko szuranie jej pilnika o drewno.

— Mogłabym natychmiast odpowiedzieć na niektóre twoje pytania. Wiesz o tym. Wiesz również, że nigdy nie ujawnię informacji ze Ścisłej Rady. Ty na moim miejscu też byś tak postępował.

Clavain wzruszył ramionami.

— Nie spodziewałem się niczego innego.

— Nawet gdybym chciała cię poinformować, to nie wiem wszystkiego. Już nie. Rada ma swoją wewnętrzną hierarchię. Nigdy nie znałam sekretów Wewnętrznego Sanktuarium i od lat nie mam dostępu do danych Ścisłej Rady. — Felka postukała pilnikiem o skroń. — Niektórzy z członków Rady chcieliby nawet wymazać mi na stałe pamięć, bym zapomniała wszystko, czego się dowiedziałam podczas swych aktywnych lat w Radzie. Powstrzymuje ich jedynie dziwaczna budowa mego mózgu. Nie mogliby gwarantować, że nie zetrą niewłaściwych wspomnień.

— Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Potaknęła.

— Ale istnieje rozwiązanie twego problemu, Clavainie. I to bardzo proste.

— Mianowicie?

— Zawsze możesz dołączyć do Ścisłej Rady.

Clavain westchnął, szukając kontrargumentów. Wiedział, że nawet gdyby je znalazł, prawdopodobnie nie przekonałyby Felki.

— Chętnie napiłbym się jeszcze herbaty, jeśli pozwolisz.

* * *

Skade maszerowała krętymi szarymi korytarzami Matczynego Gniazda. Jej grzebień płonął szkarłatem intensywnej koncentracji i gniewu. Szła do ukrytej komnaty, gdzie zorganizowała spotkanie z Remontoirem i cielesnym kworum Ścisłej Rady.

Jej umysł przetwarzał dane z niemal maksymalną dla niego szybkością. Skade rozważała, jak poprowadzić to trudne zebranie, najważniejsze w jej kampanii przeciągnięcia Clavaina na swoją stronę. Większość członków Rady potrafiła urabiać jak plastelinę, ale kilkoro z nich wymagało solidniejszych argumentów.

Skade przeglądała jednocześnie opracowane dane z ostatniego testu tajnych systemów w „Nocnym Cieniu”, które wpływały do jej czaszki przez kompnotes, spoczywający teraz na brzuchu Skade jak część zbroi. Liczby wyglądały zachęcająco. Wszystko przemawiało za intensywniejszymi testami całej maszynerii — jedyna przeszkoda to konieczność zachowania tajemnicy. Już przekazała mistrzowi warsztatów pomyślne wieści, by końcowe udoskonalenia techniczne zastosowano we flocie ewakuacyjnej.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)