Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Opal księżniczki Sissi». Краткое содержание книги:

Książę Aldo Morosini po odnalezieniu historycznych kamieni szlachetnych - Błękitnej Gwiazdy i Róży Yorku - popada w apatię i przygnębienie. Kiedy jednak Szymon Aronow proponuje mu, by wyruszył do Wiednia śladem trzeciego z zaginionych klejnotów, opalu księżniczki Sissi, Aldo odzyskuje dawny entuzjazm. Nowe wyzwanie sprowadza go w najpiękniejsze zakątki Austrii. Jednak atmosfera tych miejsc jest tylko na pozór sielankowa. Na drodze Morosiniego stają bezwzględni złoczyńcy, gotowi za wszelką cenę zdobyć klejnot dla siebie. Czy piękna Anielka Solmańska ma z nimi coś wspólnego?...
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 69
Перейти на страницу:

Posuwając się na czworakach, spiskowcy podeszli do okien, upewniając się, czy mają pod ręką broń.

To, co ujrzeli, wprawiło ich w osłupienie.

Spodziewali się jakiejś dramatycznej sceny, może widoku hrabiny stawiającej czoło nieprzyjacielowi, a tymczasem obrazek był niemal sielski. Nieopodal kominka, w którym rozpalono ogień, siedziała pani von Adlerstein w długiej, aksamitnej sukni z weluru, ozdobionej kilkoma sznurami pereł. Hrabina spoglądała spokojnie na starszego mężczyznę ze szpakowatą bródką i koroną białych włosów otaczających łysinę. Jego opalona twarz i piękne, silne ręce zdradzały tryb życia na świeżym powietrzu i mniej zaawansowany wiek, niż na to wyglądał po pierwszym pobieżnym spojrzeniu. Siedząc przy małym stoliku, zaspokajał niemały apetyt dorodnym pasztetem i białym winem wypełniającym kryształowy rżnięty kieliszek.

Kobieta i mężczyzna milczeli, co obserwatorzy mogli stwierdzić przez jedno z półotwartych okien.

- Nie sądzisz, że powinniśmy stąd odejść? - szepnął Morosini, zażenowany intymnością tej sceny. - Myliliśmy się i teraz zachowujemy się jak nicponie.

- Bądź cicho! Musimy tu zostać! Nie zrobiliśmy tego na próżno. A poza tym... nigdy nic nie wiadomo!

Tymczasem w salonie starszy pan wstał i podszedł do kominka. Oparł się o jego brzeg łokciami i zapalił cygaro, pytając uprzednio o zgodę.

- Droga Walerio, dziękuję, że pamiętała pani o moim potężnym apetycie!

Posiłek był wyśmienity.

- A może filiżanka kawy? Józef zaraz przyniesie...

- Jest późno. Nie śmiałem o nią prosić.

Stara dama jednym gestem rozwiała obiekcje gościa i wezwała Józefa.

- A teraz czekam na wyjaśnienia. Pański list mnie wystraszył; cała ta tajemnica wokół wizyty, podczas gdy prościej byłoby przyjechać jawnie.

- Sam bym wolał takie rozwiązanie od jazdy z Wiednia do Ischl i powrotu w środku nocy, lecz moje zadanie wymaga zachowania tajemnicy i to w pani interesie, Walerio. Nikt nie może się dowiedzieć, że tu jestem. Czy wykonała pani dokładnie moje zalecenia?

- Oczywiście. Oddaliłam służbę, oprócz starego Józefa, i zamknęłam psy. Czyżby chodziło, na Boga, o sprawę wagi państwowej?

- To właściwe słowo, kiedy się jest wysłannikiem kanclerza. Jego wielebność Seipel chciał, żebym porozmawiał o pani protegowanej.

- O Elzie...?

Gość nie odpowiedział natychmiast, gdyż dało się słyszeć dyskretne pukanie i do salonu wszedł Józef z kawą, bitą śmietaną, mrożoną wodą i ciasteczkami. Zastawioną po brzegi tacę postawił na małym stoliku, który przysunął w stronę kominka, po czym odszedł, nisko się kłaniając.

- A widzisz, że dobrze zrobiliśmy, zostając - szepnął Adalbert. - Coś mi mówi, że usłyszymy tu wielce interesujące rzeczy.

Ponieważ taca znajdowała się na wyciągnięcie ręki, pani von Adlerstein sama nalała gościowi kawy. Delikatna porcelana dźwięczała, zdradzając niepokój starej damy.

- Czego chce nasz kanclerz? - spytała drżącym głosem.

- Obawia się, że Elza jest w niebezpieczeństwie, a sama pani wie, do jakiego stopnia ten wielki chrześcijanin przejął się kolejnymi tragediami, które dotknęły dom Habsburgów. Chciałby za wszelką cenę zakończyć tę ponurą serię.

- Bardzo mu za to dziękuję, lecz proszę powiedzieć, w jaki sposób ta nieszczęsna kobieta żyjąca w ukryciu może ściągnąć na siebie zły los?

- W ukryciu?... Niezupełnie. Zdarza się jej pokazywać w operze i to w pani loży.

- Do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Zresztą rzadko się pojawia. Widziano ją tam tylko trzy razy.

- O trzy za dużo! Niech pani zrozumie, Walerio, ta kobieta o dostojnej postawie i niedzisiejszej elegancji, ukrywająca z taką starannością twarz, lecz niedbająca o ukrycie klejnotów nie może nie wzbudzać ciekawości. Sam byłem w operze na ostatnim spektaklu i zauważyłem, że kilku widzów obserwuje ją z wielką uwagą. Zwłaszcza dwóch mężczyzn, którzy zajmowali lożę barona Rothschilda. Nie spuszczali z niej oczu i sądzę, że nie byli jedyni. Musimy z tym skończyć albo wpędzimy się w kłopoty!

- Zabronić jej chodzenia cło opery? Wystaw pan sobie, że myślałam już o tym, ale przyjdzie mi to z trudem. To dla niej tyle znaczy! Jest to jej jedyna nadzieja... Chociaż, muszę przyznać, stara się zachować wszelkie środki ostrożności, dlatego zawsze przychodzi po podniesieniu kurtyny, kiedy wszyscy ci melomani są już w swoistym transie. Podczas przerw nie wychodzi, chowa się w głębi loży, tak że widać tylko jej wachlarz, do którego przyczepiła srebrną różę. A wychodzi, jak tylko zabrzmią ostatnie akordy. Czyż nie prosiłam pana, by rozpuścił plotkę, że jest chora, na wypadek gdyby stawiano jakieś pytania?

- Wzbudza coraz większe zainteresowanie. Ten jej wygląd, ta postawa, która przypomina... inną kobietę, nadal obecną w pamięci wielu ludzi. Nie, moja droga, należy położyć temu kres! Chyba że przyjdzie z odsłoniętą twarzą i w innej sukni. - To niemożliwe!

- Dlaczego? Czyżby... była podobna do cesarzowej?

- Tak, i to o wiele bardziej niż przed dwunastu laty. To nawet trochę dziwne.

Hrabina sięgnęła po laskę, wstała i powoli ruszyła w stronę postumentu, na którym spoczywało popiersie Elżbiety. Kobieta, którą przedstawiało, otrzymała od życia cios, z którego nigdy się nie podniosła: śmierć dziecka. Powyżej wysokiego kołnierza sięgającego aż do uszu, jej piękna twarz pod koroną warkoczy była napięta, naznaczona boleścią, lecz dumna i wyniosła. Oblicze istoty, która nie mając już nic do stracenia, wyzywała los. Stara dama położyła dłoń na marmurowym ramieniu.

- Elza darzy ją kultem i zależy jej, jak sądzę, na podkreślaniu podobieństwa, ale jeśli ukrywa twarz, to nie tylko przez ostrożność. Ona nie wie, co to jest. Niech mnie pan nie pyta o przyczynę, gdyż tego panu nie powiem!

- Jak pani sobie życzy. A czy wie pani, że uważa się ją za córkę cesarzowej i Ludwika II Bawarskiego*?

* Cesarzową Elżbietę (zwaną Sissi) i Ludwika II, króla Bawarii - jej bliskiego kuzyna - łączyła głęboka przyjaźń poparta podobną wrażliwością i poczuciem osamotnienia. Ludwik uważany był przez sobie współczesnych za szalonego

(przyp. red.).

- To niedorzeczne! Wystarczy spojrzeć na daty. Kiedy Elza w roku 1888 przyszła na świat, nasza władczyni była już takim wieku, że nie mogłaby powić dziecka!

- Tak, wiem o tym, ale nie ulega wątpliwości, że Elza należy do rodziny. Otóż to przekonanie trwa w masowej wyobraźni, zwłaszcza wśród Węgrów, którzy nigdy nie przestali czcić pamięci tej, która była ich królową. Z drugiej strony są jednak tacy, którzy się sprzysięgli, by wymazać wszelki ślad znienawidzonej dynastii: to ci, którzy zamordowali Rudolfa w Mayerlingu, samą Elżbietę w Genewie, Franciszka Ferdynanda w Sarajewie. Oni mieli swoje powody, lecz znam również takich, którzy wątpią, czy choroba, która w zeszłym roku zabrała młodego cesarza Karola na Maderze*, naprawdę była chorobą...

* Karol I Habsburg, ostatni cesarz Austrii i król Węgier, spędził w roku 1922 na wygnaniu na Maderze ostatnie miesiące życia (przyp. red.).

- To nierozumne! - przerwała hrabina. - Bieda, zniszczone zdrowie, czyż to nie wystarczy? Przekleństwo, może, ale nie wierzę w ludzi, którzy mieliby być jego narzędziem. Tym bardziej że Karol zostawił ośmioro dzieci. Razem z ich matką, cesarzową Zitani, arcyksiężnymi Gizelą i Walerią, nie licząc córki Rudolfa, to nam daje, Bogu niech będą dzięki, całkiem sporą liczbę książąt i księżnych będących jeszcze przy życiu!

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 69
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)