Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Opal księżniczki Sissi». Краткое содержание книги:

Książę Aldo Morosini po odnalezieniu historycznych kamieni szlachetnych - Błękitnej Gwiazdy i Róży Yorku - popada w apatię i przygnębienie. Kiedy jednak Szymon Aronow proponuje mu, by wyruszył do Wiednia śladem trzeciego z zaginionych klejnotów, opalu księżniczki Sissi, Aldo odzyskuje dawny entuzjazm. Nowe wyzwanie sprowadza go w najpiękniejsze zakątki Austrii. Jednak atmosfera tych miejsc jest tylko na pozór sielankowa. Na drodze Morosiniego stają bezwzględni złoczyńcy, gotowi za wszelką cenę zdobyć klejnot dla siebie. Czy piękna Anielka Solmańska ma z nimi coś wspólnego?...
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 69
Перейти на страницу:

- No powiedzźe wreszcie, o czym rozmawialiście! - naciskał. - Czy natrafił na ślad opalu lub rubinu?

- Opalu. A nawet zaproponował mi obejrzenie go... z daleka, na pewnej damie o wyniosłej postawie i bardzo tajemniczym zachowaniu.

I nie dając dłużej się prosić, książę opowiedział o wieczorze w operze, a dbając perwersyjnie o budowanie napięcia, zawiesił głos, opowiadając o chwili, w której obaj z Aronowem spostrzegli, że dama w czarnych koronkach zniknęła.

- Zniknęła! - jęknął Adalbert - To znaczy, że pozwoliliście jej zniknąć!

- Nie całkiem... albo nie jeszcze! Wyobraź sobie, że za sprawą przypadku widziałem ją już wcześniej w krypcie Kapucynów.

- A co ty tam robiłeś?

- Zwiedzałem! Za każdym razem będąc w Wiedniu, udaję się tam, żeby złożyć bukiecik fiołków na grobowcu małego Napoleona. W takich chwilach górę we mnie bierze domieszka krwi francuskiej.

Nastąpił dramatyczny opis dziwnego spotkania, ale tym razem Morosini skończył na szalonej pogoni ulicami Wiednia za zamkniętą karetą.

- I dokąd tak biegłeś? - niedowierzająco spytał Adalbert, tak zaintrygowany opowieścią, że aż zapomniał o kawałku węgorza na widelcu, który znieruchomiał w połowie drogi między talerzem a jego ustami.

- Aż do pewnego domu, który łatwo rozpoznałem, ponieważ kiedyś już tam byłem. A kiedy Aronow powiedział mi, do kogo należy loża, w której siedziała nieznajoma, bez trudu skojarzyłem fakty. Ale ty również znasz ten paląc.

- Powiedz, jak się nazywa...

Kawałek węgorza zniknął w ustach archeologa, ale niemal wypadł z powrotem, kiedy Morosini rzucił z uśmiechem:

- Adlerstein! Przy Himmelpfortgasse... Masz, wypij trochę, bo jeszcze się udławisz - dodał, podając szklankę wody przyjacielowi, który pozieleniał, walcząc z upartym kawałkiem ryby.

- Nie przypuszczałem, że to zrobi na tobie takie wrażenie!

Adalbert odsunął szklankę z wodą i wychylił kieliszek wina.

- To nie przez ciebie!... To ta ryba... ma takie straszne ości! A co do wspomnianego pałacu, nigdy tam nie byłem... nie znam go.

- W takim razie, skąd się tam wzięło twoje auto, które służący mył na dziedzińcu?

Jeśli Morosini spodziewał się okrzyków oburzenia lub protestu, to mógł być wielce zawiedziony. Adalbert spojrzał obojętnie w jego stronę i pocierając z zakłopotaniem czubek nosa, uparcie milczał. Aldo podjął więc atak z powrotem.

- Tylko tyle masz mi do powiedzenia? Jeśli twoje auto było tam zaparkowane, to gdzie, u diaska, ty się podziewałeś?

- Pożyczyłem je...

- Pożyczyłeś?... A komu, jeśli wolno spytać?

- Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do przekonania, że lepiej będzie, jeśli opowiem o mych przygodach. Wtedy wszystko zrozumiesz.

- Słucham.

- Wiesz, że w Egipcie o mały włos nie stałem się ofiarą pomyłki sądowej?

- Oskarżono cię o kradzież posążku, który na szczęście się odnalazł?

- Nie na szczęście... raczej przez czysty przypadek, w zakamarku grobowca, do którego musiał chyba wrócić sam. Prawdziwy złodziej - a mam pewne podejrzenia, kim jest - musiał go tam podrzucić, przestraszywszy się tajemniczej śmierci lorda Carnarvona...

- Tak, słyszałem o tym. Mówi się jednak, że lord zmarł od ugryzienia komara.

- Które wywołało śmiertelne zakażenie, lecz wielu ludzi widzi w tej śmierci rodzaj przekleństwa dotykającego tych, co nie przejęli się napisem odkrytym u wejścia do grobowca: „Śmierć dotknie swymi skrzydłami tego, kto zakłóci spokój faraona". Potem były jeszcze dwa niewytłumaczalne zejścia śmiertelne, zatem powtarzam, mój podejrzany musiał nieźle się wystraszyć.

- A ty wierzysz w to przekleństwo?

- Nie. Nieszczęsny Carnarvon zmarł 5 kwietnia, kiedy sala zawierająca sarkofag nie została jeszcze nawet otwarta. Ale to mnie ocaliło przed więzieniem. Szczerze mówiąc, chętnie bym się zaopiekował tym posążkiem i nigdy bym go nie oddał... Wierz mi, wart był narażenia się na przekleństwo - westchnął egiptolog łamiącym się głosem. - Zachwycająca mała, naga niewolnica ze szczerego złota trzymająca kwiat lotosu. Idealne przedstawienie kobiecej urody! I kiedy pomyślę, że ten nieszczęśnik przetrzymywał ją całymi tygodniami...

- Przestań! - przerwał Aldo. - Jeśli zagłębisz się w tej historii, to nieprędko skończymy. Wróćmy zatem do punktu wyjścia - twego auta, które w cudowny sposób znalazło się w Wiedniu. Zacznij opowieść od chwili twojego uwolnienia...

- Zgoda! Nie muszę ci chyba mówić, że dostałem przeprosiny od ekspedycji i od angielskich władz. Nie mówiąc już o tym, że chcąc załagodzić całą sprawę, zwrócili się do mnie, bym eskortował do Londynu przesyłkę dla British Museum.

- Co za zaszczyt! - zakpił Morosini. - Podejrzewam, że wołałbyś wysłać cenną zawartość do Luwru?

- Bez dwóch zdań! Pomyślałem nawet, czy to nie kolejny podstęp, gdyż lord Carnarvon obiecał, że przekaże Egipcjanom całość znaleziska, ale Carter, który żyje i ma się dobrze, chciał, by jego kraj skorzystał nieco z jego odkryć, a ponieważ to on jest odkrywcą... Tak więc wyruszyłem do Londynu, gdzie zostałem przyjęty z wielkimi honorami i miałem okazję widzieć się z naszym przyjacielem, komisarzem Warrenem.

- Biedaczysko! Wiesz, co mu się przytrafiło? Nasza Róża Yorku znowu zniknęła!

- To, przyjacielu, najmniejsze z moich zmartwień. I proszę cię, nie zmieniajmy tematu - przerwał mu Adalbert. -Tak więc zostałem odpowiednio potraktowany, a nawet wróciłem do Francji z bagażami sir Stanleya Baldwina, który udawał się tam z oficjalną wizytą. Zostałem też zaproszony na wielkie przyjęcie, które wydał lord Crewe, ambasador Wielkiej Brytanii w Paryżu. Spotkałem tam pewną czarującą, młodą osóbkę w potrzebie. Kiedy wyszedłem do ogrodu, żeby wypalić cygaro, byłem świadkiem wielce nieprzyjemnej sceny: jakiś osobnik tarmosił kobietę, chcąc zmusić ją do pocałunku.

-1 pośpieszyłeś jej z pomocą? - z niewinną miną spytał Morosini.

- Ty zachowałbyś się tak samo, lecz ja ruszyłem jej w sukurs z tym większym zapałem, że spostrzegłem, iż to... Liza Kledermann!

W tej chwili Aldo stracił ochotę do żartów.

- Liza? A co ona tam robiła?

- Utrzymuje bliskie kontakty z jedną z córek ambasadora i po przyjeździe do Paryża na zakupy zatrzymała się u niej.

Morosini przypomniał sobie nagle, że w Londynie Kledermann powiedział mu, iż jego córka ma wielu przyjaciół we Francji.

- A kim był napastnik?

- O, nikt taki. Jakiś zwykły attache wojskowy przekonany, że uniform wystarczy, by podbić kobiece serce. Zresztą wkrótce niepostrzeżenie opuścił przyjęcie.

- A Liza?

- Podziękowała mi za wybawienie jej z przykrej sytuacji, a potem rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym. To było bardzo przyjemne - westchnął Adalbert, który najwyraźniej był myślami daleko stąd.

- A czy teraz dobrze się czuje?

Adalbert uśmiechnął się anielsko, nie zauważywszy, że ton Aida stawał się coraz bardziej oschły.

- Bardzo dobrze... To wspaniała dziewczyna! Spotkaliśmy się potem dwa czy trzy razy, na obiedzie, koncercie, na pokazie mody...

- Innymi słowy, od tej pory się nie rozstawaliście? I jakby tego było wam mało, wyjechaliście razem na urlop?

Zdecydowanie kwaśny ton przyjaciela przebił w końcu miękki kokon błogostanu, w którym Vidal-Pellicorne zamknął się na kilka chwil. Otrząsnąwszy się, spojrzał na przyjaciela z miną kogoś, kto obudził się właśnie z głębokiego snu.

- A cóż ty insynuujesz? Nawiązaliśmy prawdziwą nić przyjaźni! Oczywiście wspominaliśmy czasem o tobie...

- Co za zbytek łaski!

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 69
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)