Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Byłem Księdzem II. Owce Ofiarami Pasterzy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Byłem Księdzem II. Owce Ofiarami Pasterzy

Электронная книга - «Byłem Księdzem II. Owce Ofiarami Pasterzy». Краткое содержание книги:

…Najbardziej wstrząsająca, bardzo pouczająca i rozbijająca mity książka, w której były ksiądz-Roman Jonasz, na kanwie własnych przeżyć, opisuje prozę kapłańskiego życia- pełnego intryg, skandali, ludzkich słabości i upadków. Nie księża są tu jednak piętnowani, ale błędny system który ich deprawuje…
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 46
Перейти на страницу:

Trudno mi opisać ból, jaki wyrażały zmęczone, przekrwione oczy Agnieszki. Ściskała w rękach oprawiony obrazek dziecka. Wyła, trzęsła się i łkała nie mając już łez do płaczu. Straciła wszystko co miała – małżeństwo, młodość, marzenia, plany, jedyne dziecko i wszelką nadzieję. Czekała na śmierć. Cóż miałem jej powiedzieć – że „Bóg Jest Miłością?”

Powyższą historię, nie mającą wiele wspólnego z tematem spowiedzi, przytoczyłem nie bez powodu. Niech będzie ona przeciwwagą dla innej, jeszcze bardziej makabrycznej, której finałem było prawdziwe morderstwo.

Popełniła je synowa na znienawidzonej świekrze. Przez kilka miesięcy podtruwała ją, dodając systematycznie do posiłków niewielkie dawki trucizny na szczury. Prawie 80 – letnia staruszka, nie mająca do tej pory poważniejszych kłopotów ze zdrowiem, zaczęła nagle odczuwać silne bóle brzucha i opadać z sił. Miejscowy doktor nauk medycznych zalecił kurację ziołami i ścisłą dietę. W aromatycznych ziółkach strychnina rozpuszczała się nadzwyczaj dobrze. Kobietę nękały notoryczne wymioty. Umierała powoli pod wpływem trucizny i ciągłego niedożywienia. Lekarz, na podstawie czarnej barwy wymiocin, wydał ostateczną diagnozę: zaawansowany rak żołądka. Po tym wyroku synowa, „opiekująca się troskliwie” zbolałą „mamusią”, zwiększyła radykalnie dawki i wkrótce nastąpił zgon. Naturalnie z okazji pogrzebu zrozpaczona morderczyni, wraz z innymi członkami rodziny, przystąpiła do spowiedzi. Zatajając śmiertelny grzech, przyjęła następnie świętokradzko Komunię Świętą.

Zamordowana starsza kobieta była za życia uosobieniem dobroci i serdeczności. Kochała i szanowała ją cała rodzina. Cieszyła się ogólną sympatią sąsiadów i znajomych. Cicha, pokorna; zawsze skora do pomocy dzieciom, zwłaszcza odkąd zmarł jej mąż – pragnęła poświęcić się im bez reszty. Chciała spędzić resztę swego życia ciesząc się ich szczęściem oraz upragnionymi wnukami. To właśnie było głównym powodem, dla którego oddała synowi i jego wybrance solidny, przestronny dom i niemałe gospodarstwo. Popełniła jednak jeden błąd, który kosztował ją życie – zatrzymała dla siebie jeden (zdaniem synowej – „najpiękniejszy”) spośród czterech pokoi. Jej „ingerowanie” w życie młodych sprowadzało się do gotowania dla nich obiadów i pomocy w gospodarstwie, na miarę nadwątlonych wiekiem sił.

Jednak młoda synowa zapragnęła być jedyną panią domu i gospodynią „całą gębą”. Marzył jej się duży salon z kominkiem w pokoju teściowej. Mierziła ją obecność „starej” kiedy przyjmowała w domu swoje towarzystwo, choć tamta siedziała wówczas za dwoma ścianami. Starzy ludzie – jak później wyznała – zawsze działali na nią przygnębiająco: „wydawało mi się, że w moim nowym, wymarzonym domu po prostu śmierdzi od tej starej”.

Minęło ponad pół roku od zbrodni. Wyrzuty sumienia przywiodły ją w końcu do kratek konfesjonału. Po łamiącym, pełnym rezygnacji i wzruszenia głosie wyczułem, iż nie będzie to zwyczajna spowiedź. Była jeszcze młodą dziewczyną. Popełniając tę straszną, wyjątkowo bezsensowną zbrodnię myślała, że świat leży u jej stóp i trzeba za wszelką cenę go sobie podporządkować. Chciała, choćby po trupach, żyć pełnią życia; pokonać wszelkie przeszkody na drodze do wyznaczonych celów i szczęścia, którym wówczas była dla niej pełna niezależność. Według jej słów, miało to podłoże w domu rodzinnym, gdzie traktowano ją wyjątkowo surowo, a despotyczni rodzice, na przekór buntowniczemu usposobieniu córki – do końca, tj. do jej ślubu i odejścia z domu – podejmowali za nią wszystkie, nawet najdrobniejsze decyzje. „Wyrwałam się od nich jak pies z łańcucha, ale w tej nowej, nareszcie własnej „budzie” zawadzała mi ta biedna, stara kobieta” – załkała z wielkim bólem w głosie dziewczyna.

„…Nie miałam żadnego powodu żeby jej nienawidzieć; chciałam ją tylko… usunąć. Potem, gdy już to się stało, nie odczułam ulgi – raczej pustkę. Z czasem zaczęło mi nawet brakować „starowinki”; jej pomocy, porady, dobrego słowa, którego nigdy mi nie szczędziła. Dopiero wówczas uświadomiłam sobie, co tak naprawdę się stało. Od tej pory nie przespałam spokojnie jednej nocy. Chciałam sama nadać sobie jakąś pokutę, bo nie wyobrażałam sobie, że mogę kiedykolwiek wyjawić komuś swój grzech. Czy jest jednak coś, co może go zmazać? Jak mam z nim dalej żyć!?”

Z pewnością nie „coś”, ale Ktoś mógł to uczynić. To, co u ludzi jest niemożliwe – jest możliwe u Tego, Który nas wszystkich powołał do życia i umarł na krzyżu za największych grzeszników. Może był to podszept Ducha Świętego, a może tylko moja ludzka intuicja – wiedziałem jednak, że ta zbłąkana owca już otrzymała przebaczenie. Jej Niebieski Ojciec wyszedł na drogę i przez pół roku czekał na nią, a kiedy wróciła – Jego przebaczająca miłość była tym większa i bardziej oczywista, im głębszy był jej żal i niepewność.

„Idź i nie grzesz więcej” – powiedziałem, udzielając jej rozgrzeszenia.

Długo w nocy myślałem o tym, jakie tragiczne i pokrętne scenariusze potrafi pisać życie. Byłem do głębi wstrząśnięty tą całą historią. Kiedy w końcu zasnąłem, miałem sen – wizję. Zobaczyłem Chrystusa wiszącego na bardzo wysokim krzyżu. Z głębokich ran Zbawiciela płynęła obficie krew, której całe strugi – spadając – w powietrzu dzieliły się na miliony mikroskopijnych kropelek. Pod krzyżem ujrzałem młodą zabójczynię, pełną bólu i skruchy – stojącą ze zwieszoną głową. Nagle jedna z czerwonych drobinek krwi upadła na nią. Dziewczyna podniosła głowę i uśmiechnęła się – została oczyszczona!

„Chwała na Wysokości Bogu!” – powitałem głośno nowy dzień, wstając rano z łóżka.

Charakter pracy kapłańskiej, a zwłaszcza kontakty z ludźmi w konfesjonale, wielokrotnie zmuszały mnie do refleksji nad wartością ludzkiego życia. Nie myślę w tej chwili o wartości nadprzyrodzonej, bo to jest zupełnie inny wymiar i inna perspektywa. Patrzyłem po prostu na ziemską wegetację tego rozumnego pyłu, którym jest każdy z nas. Obserwowałem ludzi różnych stanów, w różnym wieku; bogatych i biednych, mądrych i głupich, wolnych i żonato – zamężnych. Być może zgodnie z zasadą „głodnemu chleb na myśli” – szczególnie intrygował mnie i ciekawił stan małżeński.

Jak wygląda życie we dwoje, z perspektywą rozwoju tj. powiększenia rodziny? Co robić żeby osiągnąć szczęście w małżeństwie, rodzinie – pokój i miłość we własnym domu? Tyle razy widziałem rozanielone, rozpromienione oblicza nowożeńców. Ile w ich oczach było radości, nadziei – co tam nadziei – pewności, że oto zaczyna się dla nich prawdziwe życie, będące pasmem uniesień i spełnionych marzeń.

„Trudności owszem – będą, ale razem, we dwoje pokonamy wszelkie przeszkody na drodze do wspólnego szczęścia; przecież nasze małżeństwo jest wyjątkowe. Nam musi się udać!” Takie nastawienie do nowej drogi życia cechuje 99% młodych par.

Nie muszę się chyba zbytnio rozwodzić nad tym, jak często te obopólne, błogie oczekiwania są boleśnie weryfikowane przez czas, okoliczności; po prostu przez samo życie. Im bardziej kolorowe są sny, tym bardziej przykre bywa przebudzenie. U podstaw tego wszystkiego leżą ludzkie słabości i wrodzona skłonność każdego człowieka do zła. Tak było, jest i będzie. Nigdy nie warto obiecywać sobie po tym świecie niczego nadzwyczajnego. Lepiej przeżywać miłe niespodzianki, aniżeli bolesne rozczarowania. Ogromna większość ludzi, których spowiadałem, była ogólnie niezadowolona ze swojego życia. Te kilka zdań refleksji, to również część wniosków będących efektem „pracy” spowiednika.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)