Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Социально-философская фантастика » Przestrzeni! Przestrzeni! [Make Room! Make Room! - pl]
Przestrzeni! Przestrzeni! [Make Room! Make Room! - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przestrzeni! Przestrzeni! [Make Room! Make Room! - pl]

Электронная книга - «Przestrzeni! Przestrzeni! [Make Room! Make Room! - pl]». Краткое содержание книги:

Tytuł tej książki to wołanie o pomoc, błaganie nie o komfort, ale o przeżycie w świecie, w którym nie ma już żywności, w którym o każdy skrawek trzeba iść o lepsze ze szczurami i milionami innych ludzi, chyba że uda się upolować szczura, by zjeść go zamiast sojowej papki lub owsianki. Każdy radzi sobie, jak może. Dania odgrodziła się murem, zza którego strażnicy strzelają do każdego, kto pragnie dostać się do tej ziemi obiecanej. Między Związkiem Radzieckim a Chinami toczy się wojna i mało komu zależy na jej zakończeniu, gdyż rozwiązuje to nieco sprawę przeludnienia. Nowy Jork liczy trzydzieści pięć milionów mieszkańców i gorszy jest od dżungli, nie uznaje bowiem żadnych praw. I w tym oto molochu Andy Rush, policjant, ma przeprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Podejmując się czegoś niemal niewykonalnego, szuka również odpowiedzi na pytanie, dlaczego przyszło mu żyć w ten właśnie sposób: w zgiełku, lecz samotnie, wśród przemocy, głodu — i kto jest temu winien.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 58
Перейти на страницу:

— Nie ruszaj się, to co czujesz na placach, to pistolet. — powiedział Andy dźgając mężczyznę lufą.

Latarka mężczyzny upadła i zgasła. Andy zaklął wyciągając własną. Ścisnął ją w dłoni i światło uderzyło z całą mocą w twarz starszego mężczyzny z ustami otwartymi w wyrazie przerażenia i obliczem tak bladym jak jego długie, srebrnosiwe włosy. Oparł się ciężko o ścianę, z trudem łapiąc powietrze. Andy schował broń do kabury i podtrzymał powoli osuwającego się starca.

— Tak, nagle… szok… — mruknął, siedząc już pod ścianą. — Nie powinien pan… Kim pan jest?

— Policja. A pan jak się nazywa i co pan tu robi? Andy obszukał go szybko, nie był uzbrojony.

— Jestem… urzędnikiem państwowym… oto moje dokumenty — wyszarpnął z kieszeni portfel.

Andy wziął legitymację i otworzył.

— Sędzia Santini — powiedział przenosząc światło z dowodu tożsamości na twarz mężczyzny. — Tak, widziałem pana w sądzie. Ale to miejsce zupełnie nie przypomina sądu.

— Proszę bez impertynencji, młody człowieku — wstrząs już minął i sędzia odzyskiwał pewność siebie. — Uważam się za biegłego w prawach tego suwerennego stanu, ale nie mogę znaleźć niczego, co pasowałoby do tej osobliwej sytuacji. Sugerowałbym, aby nie nadużywał pan swojej władzy…

— Prowadzę śledztwo w sprawie morderstwa, mógł pan być kimś, kto przyszedł tu zatrzeć ślady. To dość, by pana zamknąć.

Santini zmrużył oczy przed światłem latarki. Widział jedynie nogi swego rozmówcy; był w brązowych spodniach, a nie w mundurze.

— Czy pan jest może detektywem Ruschem?

— Tak — odpowiedział zdziwiony Andy. Odsunął latarkę, by nie oślepiać sędziego. — A pan skąd mnie zna?

— Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł z panem chwilę porozmawiać. Pomóż mi, chłopcze, wstać z podłogi. Poszukamy jakiegoś wygodniejszego miejsca. Może odwiedzimy Shirl, musiał pan zawrzeć już znajomość z Miss Greene? Tam będzie trochę chłodniej, a skoro już się spotkaliśmy, to chętnie opowiem panu, co sam wiem na ten temat.

— Czemu nie? — Andy dźwignął starca. Sędzia wyraźnie nie zamierzał uciekać, a mógł mieć jakieś ciekawe informacje, kto wie, co wiązało go ze sprawą. Wiedział przecież, że to właśnie Andy został do niej wyznaczony, a tego nie mógł słyszeć przypadkiem. Wyglądało na to, że sprawa ma również wymiar polityczny, w takich przypadkach policjant powinien zachować ostrożność.

Wezwali windę do piwnicy. Jedno spojrzenie Andy’ego starło wyraz zdziwienia z twarzy windziarza. Sędzia czuł się lepiej, nadal jednak wspierał się na ramieniu Andy’ego, gdy szli przez korytarz.

— Sędzio, źle się pan czuje? — spytała ze strachem w oczach Shirl, gdy otworzyła im drzwi.

— Nie, kochanie, to tylko upał i zmęczenie. Mam już swoje lata, ot co. — Wyprostował się i dobrze skrywając wysiłek, jaki musiał w to włożyć, odsunął się od Andy’ego. — Gdy wychodziłem, spotkałem detektywa Ruscha, który był tak miły, że zgodził się przyjść tu jeszcze ze mną. A teraz, jeśli można, chciałbym usiąść na chwilę gdzieś obok klimatyzatora i odetchnąć… ruszyli w głąb mieszkania, Andy za nimi.

Miło było popatrzeć na dziewczynę wystrojoną niby do telewizji. Miała na sobie suknię z tkaniny lśniącej jak srebrna przędza, miękkiej jednak; suknia była bez rękawów, głęboko wycięta z przodu, jeszcze głębiej z tyłu; jak zauważył Andy, rozcięcie sięgało aż do talii. Zaczesane na ramiona włosy spływały lśniącą, rudawą falą. Sędzia też przyglądał się jej kątem oka, gdy prowadziła go ku kanapie.

— Nie przeszkadzamy ci chyba, Shirl? — spytał. — Jesteś tak wystrojona. Wychodzisz gdzieś?

— Nie. Zostaję w domu i nikogo się nie spodziewałam. Prawdę mówiąc, właśnie podbudowuję swoje morale. Nigdy nie miałam jeszcze tej sukni na sobie, to coś zupełnie nowego. Wygląda na nylon z małymi wplotami metalu. — Ugniotła poduszkę i wepchnęła ją sędziemu za głowę. — Podać panu coś chłodnego do picia? Dła pana też, panie Rusch? — zupełnie jakby dopiero teraz go zauważyła.

Skinął lekko głową.

— Wspaniała propozycja — westchnął sędzia i rozsiadł i się wygodnie. — Coś procentowego, jeśli można.

— Dobrze, barek jest pełen, a sama tego nie pijam.

Gdy wyszła do kuchni, Andy przysiadł się do Santiniego i spytał cicho:

— Miał mi pan powiedzieć, co robił w piwnicy i skąd pan zna moje nazwisko.

— Co za bezpośredniość… — Santini rzucił okiem w kierunku kuchni, lecz Shirl była nadal zajęta i nie mogła ich słyszeć. — Śmierć O’Briena ma pewne, powiedzmy, polityczne znaczenie. Zostałem poproszony o sprawdzenie, czy uczyniono już jakieś postępy w śledztwie. Siłą rzeczy najpierw dowiedziałem się, kto prowadzi sprawę — odprężony splótł dłonie na okrągłym brzuchu.

— To jest odpowiedź tylko na część mego pytania. Nadal nie wiem, co pan robił w piwnicy.

— Tu jest chłodno, niemal zimno. Co za ulga. Czy zauważył pan to serce, które zostało narysowane na oknie w piwnicy?

— Oczywiście, to ja je znalazłem.

— To bardzo interesujące. Czy słyszał pan kiedyś o osobniku zwanym Cuore? Powinien pan słyszeć, jest w policyjnych kartotekach.

— Nick Cuore? Ten, który macza palce chyba we wszystkich ciemnych sprawach w Newark?

— Tak, ten. Chociaż określenie, że macza palce, nie jest właściwym słowem. Należy raczej powiedzieć, że je kontroluje. Zdobył już władzę na swoim terenie, ale jest ambitnym człowiekiem i coraz częściej kieruje wzrok ku innym ośrodkom, nie wyłączając nawet Nowego Jorku.

— A co to ma wspólnego z nami?

— Cuore to włoskie słowo. Oznacza serce — powiedział Santini, gdy Shirl wróciła z tacą.

Andy wziął drinka i podziękował machinalnie, ledwo słysząc cokolwiek z ich rozmowy. Rozumiał teraz, dlaczego tak bardzo mogło zależeć komuś na rozwiązaniu tej sprawy. To nie była kwestia żalu, chyba nikomu nie brakowało O’Briena, istotne było, dlaczego zginął. Czy był to tylko przypadek, czy może ostrzeżenie ze strony Cuore? A może morderstwo było demonstracją siły, zwykłą zagrywką któregoś z miejscowych bonzów, przeprowadzoną w ten sposób, by pozory świadczyły przeciwko Cuore? Spekulacje mnożyły się i jedynym sposobem, by zagadkę wyjaśnić, było znalezienie mordercy. Zainteresowane strony użyły swoich wpływów, co ostatecznie doprowadziło do skierowania Andy’ego do tej sprawy. Tak wiele osób czytających jego raporty musi teraz niecierpliwie czekać na dalsze meldunki.

— Przepraszam — powiedział zdając sobie nagle sprawę, że dziewczyna mówi do niego. — Myślałem o czymś i nie słyszałem pani.

— Pytałam pana, czy drink panu smakuje. Jeśli nie, to mogę podać coś innego.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)