Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 146
Перейти на страницу:

Lekarz wyciągnął rękę i wyjął mu pióro z palców i tym samym ograbił go z życiowego celu.

9

PELL: 28/5/52

Damon przejrzał meldunek na biurku. Nie przywykł jeszcze do procedury prawa wojennego obowiązującego w strefie Q. Raport był suchy i zwięzły i znalazł się na jego biurku wraz z trzema kasetami filmowymi i stosem formularzy skazujących pięciu mężczyzn na przystosowanie.

Oglądał film z zaciśniętymi szczękami. Przez wielki ekran ścienny przewijały się sceny z zamieszek. Drgnął rozpoznawszy mordercę. Nie było wątpliwości co do popełnionej zbrodni ani co do identyfikacji. Natłok spraw zalewających biuro Radcy Prawnego nie pozwalał na zastanawianie się i ceregiele. Mieli do czynienia z sytuacją, która mogła zagrozić istnieniu całej stacji, doprowadzić do tego, co wydarzyło się na pokładzie Hansforda. Kiedy w niebezpieczeństwie znalazły się już systemy podtrzymania życia, kiedy ludzie oszaleli już tak, że zaczynali wznosić stosy w doku stacji albo rzucali się kuchennymi nożami na policję stacji…

Wyciągnął odpowiednie akta i wystukał na klawiaturze rozkaz wydruku zatwierdzenia wyroku. Nie było to sprawiedliwe, bo tylko tę piątkę spośród wielu tak samo winnych udało się policji wywlec poza granice wyznaczające strefę Q. Ale tych pięciu już nikogo nie zabije, nie zagrozi kruchej stabilności stacji dającej schronienie tysiącom ludzi. Całkowite przystosowanie, napisał. Oznaczało to przebudowę osobowości. Ewentualne pomyłki, jeśli jakąś popełnił, wyjdą podczas zabiegu. Zadawane w jego trakcie pytania wykażą niewinność oskarżonych, jeśli którykolwiek z nich jest niewinny. Czuł się splugawiony tym, co robi i przerażony. Prawo wojenne działało zbyt gwałtownie. Jego ojciec zadręczał się przez całą noc, podejmując podobną decyzję po wyroku wydanym przez radę.

Kopia poszła do biura obrońcy publicznego. Przeprowadzą ze skazanymi osobiste rozmowy i jeśli uzyskają pełnomocnictwa, złożą apelacje. Ta procedura w obecnych okolicznościach została również skrócona. Można ją było wszcząć dopiero po przedstawieniu dowodu popełnienia omyłki; a takie dowody można było znaleźć tylko w strefie Q, a więc były praktycznie nieosiągalne. Mogło dojść do ferowania niesprawiedliwych wyroków. Opierali się na zeznaniach atakowanych policjantów i na filmach, które nie mówiły nic o tym, co działo się wcześniej. Na jego biurku znajdowało się pięćset meldunków o grabieżach i ciężkich przestępstwach, a przecież przed powstaniem strefy Q trafiały do niego dwie, góra trzy takie skargi na rok. Komputer bombardowany był żądaniami udostępniania danych. Kilka dni trwały już prace nad sprawdzaniem dowodów tożsamości i dokumentów ze strefy Q. Wszystkie były w strzępach. Skradzione dokumenty niszczono w strefie Q w takim stopniu, że potwierdzenie ich autentyczności było prawie niemożliwe. Większość przyznających się do dokumentów prawdopodobnie kłamała, a najgłośniej krzyczeli ci o nieczystych sumieniach. Oświadczenia pod przysięgą są bezwartościowe tam, gdzie w grę wchodzi zagrożenie. Ludzie, chcąc zapewnić sobie bezpieczeństwo, będą przysięgali na wszystko. Nawet ci, którzy przybyli tu w jakim takim porządku, mieli przy sobie dokumenty bez żadnego potwierdzenia. Służba bezpieczeństwa konfiskowała rozmaite przepustki i legitymacje, aby nie dopuścić do ich kradzieży, i przekazywała je do stanowiska, które dysponowało środkami do jednoznacznego ustalenia tożsamości posiadacza oraz komórki stacji wydającej dany dokument. Ale w porównaniu z tempem napływu uchodźców wszystko trwało zbyt długo i stacja główna nie mogła nadążyć z kontrolą. To było szaleństwo. Angażując wszystkie środki starali się wyeliminować formalności i przyspieszyć procedurę, co jeszcze pogarszało sytuację.

Tom, wystukał na klawiaturze Damon. Była to prywatna notatka dla Toma Ushanta z biura obrońcy. Jeśli wyda ci się, że coś jest nie tak w którejkolwiek z tych spraw, daj mi o tym znać z pominięciem obowiązującej procedury. Orzekamy zbyt wiele wyroków skazujących w zbyt krótkim czasie; mogą zdarzyć się pomyłki. Nie chciałbym, aby któraś wyszła na jaw dopiero po rozpoczęciu zabiegu.

Nie spodziewał się odpowiedzi, a jednak nadeszła.

Damon, jeśli chcesz, aby coś spędziło ci sen z oczu, zajrzyj do akt Talleya. Russell zastosował Przystosowanie.

— Chcesz przez to powiedzieć, że on jest już po zabiegu? — Po zabiegu nie, ale sądzę, że podczas przesłuchań stosowali podejrzane metody.

— Dobrze, zajrzę do tych akt.

Przerwał połączenie, wyszukał numer kodowy i wywołał akta na ekran komputera. Strona po stronie przewijały się przed nim dane z ich własnych przesłuchań, większość nie. wnosząca do sprawy nic nowego: nazwa i numer statku, pełnione obowiązki… operator komputera bojowego mógł znać widniejący przed nim pulpit sterowniczy i cel, do którego strzelał, ale niewiele więcej. Potem wspomnienia z domu… śmierć rodziny podczas nalotu Floty na kopalnie systemu Cyteen; brat poległy w służbie Unii — wystarczający powód, aby żywić urazę, jeśli ktoś się uparł. Wychowany przez siostrę matki w kolonii Cyteen, na jakiejś plantacji… Potem szkoła rządowa, studia techniczne. Twierdzi, że nie interesuje się polityką i nie uskarża na swoje obecne położenie. Dalszą część akt stanowił aktualny stenogram, rozwlekłe, chaotyczne strzępy informacji… które przechodziły w żenująco osobiste wynurzenia, intymne szczegóły wychodzące na wierzch podczas zabiegu Przystosowania, który badając i sortując obnaża bezlitośnie duszę człowieka. Strach przed odtrąceniem, ten najgłębszy; strach przed obarczaniem swą osobą krewnych, przed zasłużeniem na odtrącenie: dręczyło go trudne do rozwikłania poczucie winy za utratę rodziny, paraliżowała obawa, że może się to powtórzyć, jeśli zwiąże się bliżej z kimkolwiek. Kochał ciotkę. Opiekowała się mną, nawiązał do tego w pewnym miejscu. Przytulała mnie czasami. Przytulała… kochała mnie. Nie chciał odchodzić z domu. Ale miał zobowiązania wobec Unii; korzystał z pomocy państwa i wzięli go, kiedy osiągnął wiek poborowy. Potem były studia państwowe, dyplom ukończenia uczelni, szkolenie wojskowe i żadnych przepustek do domu. Przez jakiś czas dostawał listy od ciotki; wuj nigdy do niego nie napisał. Sądził, że ciotka już nie żyje, bo listy nie przychodziły od kilku lat. Napisałaby, był pewien. Kochała mnie. Ale gdzieś głębiej kryła się obawa, że jednak nie kochała go; że chodziło jej tylko o pieniądze, jakie dostawała od państwa na jego wychowanie; i było tam jeszcze poczucie winy, że nie pojechał do domu; że na to rozstanie też sobie zasłużył. Pisał do wuja, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Zabolało go to, chociaż nigdy za sobą nie przepadali. Uprzedzenia, sympatie… kolejna rana, zerwana przyjaźń; niedojrzały romans; i tu też przestały przychodzić listy; ta rana też dołączyła do dawnych. Późniejsze przywiązanie do kolegi z wojska… przerwane w nieprzyjemnych okolicznościach. Ten człowiek rozpaczliwie pragnął akceptacji. Przytul mnie, powtarzał w swym patetycznym i tajonym poczuciu samotności. I nie koniec na tym.

Znalazł coś. Strach przed ciemnością. Bliżej nieokreślony, powracający koszmar: białe miejsce. Przesłuchanie. Narkotyki. Wbrew wszelkim zakazom Kompanii, wszelkim prawom człowieka Russell użył narkotyków — pragnęli wyciągnąć od niego coś, czego Talley po prostu nie wiedział. Pojmali go w strefie Marinera — na Marinerze — przewieźli w panicznym pośpiechu na Russella. Chcieli wydobyć z niego informacje na tej zagrożonej. stacji; zastosowali w śledztwie metody Przystosowania. Przysłaniając usta dłonią i czując, jak żołądek podchodzi mu do gardła, Damon przeglądał fragmentaryczną rolkę akt. Czuł naiwne zawstydzenie swoim odkryciem. Nie kwestionował meldunków Russella, nie zapoznał się z nimi bliżej; miał na głowie co innego i personel odpowiedzialny za zajęcie się tą sprawą; nie chciał — musiał to teraz przyznać — mieć z tą sprawą do czynienia więcej, niż to było absolutnie konieczne. Talley nigdy nie zażądał widzenia się z nim. Oszukiwał go. Trzymał się, rozkojarzony już po pierwszym zabiegu, żeby skłonić podstępem Pell do uczynienia tego, co mogło położyć kres jego psychicznemu piekłu. Talley patrzył mu prosto w oczy i przygotowywał własne samobójstwo.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)