Tom O'Bedlam [pl]
- Автор: Силверберг Роберт
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Krajowa Agencja Wydawnicza
- ISBN: 83-03-03665-3
- Переводчик: Andrzej Porzuczek
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Tom O'Bedlam [pl]». Краткое содержание книги:
Jego kolejna książka opowiada o chylącej się ku upadkowi cywilizacji Ziemi początku XXII wieku. Przemoc i gwałt stały się codziennością. Rozkwitają fanatyczne sekty, świat został pozbawiony nadziei. I wtedy pojawia się tytułowy bohater — zdolny do nawiązania telepatycznego kontaktu z obcymi cywilizacjami.
Czy jego dar jest wybawieniem dla ludzkości, czy też narzędziem jej ostatecznej zagłady?
— Elszabet?
Wstała chwiejnie i omal nie upadła. Wszystko widziała zielone i zamazane, jakby ktoś zawiązał jej grubą wełnianą opaskę na oczach. Do tego wełna usiłowała wedrzeć się do jej mózgu; zielone witki gęstej mgły atakowały świadomość…
— Dan? Nie wiem, co się ze mną dzieje, Dan!
Wiedziała jednak. To Zielony Świat — uświadomiła sobie — próbuje wtargnąć w mój umysł. Sen na jawie, jakaś zwariowana halucynacja. Czy to możliwe? Zielony Świat? Chyba oszalałam.
Dysząc ciężko powlokła się do wody. Woda wznosiła się wokół niej jak ściana lodu, jak ogień, po uda, dłonie. Próbowała pozbyć się natrętnej wizji. Drapała głowę, jak gdyby chciała zedrzeć intruza. Potem potknęła się o skałę, straciła równowagę i upadła na kolana. Nadciągająca fala uderzyła ją w twarz. Zachłysnęła się przemarznięta do szpiku kości i na wpół oszalała.
Potem wszystko się skończyło. Tak szybko, jak się zaczęło.
Stała w zimnej wodzie trzęsąc się z zimna. Dan był przy niej. Objął ją ramieniem i zaprowadził do brzegu, okrył kocem. Miała gęsią skórkę. Przenikliwe zimno spowodowało, iż sutki nabrzmiały jej i stwardniały do tego stopnia, że gdy to spostrzegła, policzki spłonęły jej rumieńcem. Odwróciła się tyłem.
— Daj mi ubranie — powiedziała sięgając po stanik.
— Co to było? Co się stało?
— Nie wiem — odparła niewyraźnie. — Coś mnie nagle uderzyło. Jakiś atak, nie wiem. Coś dziwnego, trwało to sekundę, może dwie, chyba straciłam przytomność.
Nie chciała powiedzieć mu o wełnistej, zielonej mgle. Sama myśl, że mogła to być wizja Zielonego Świata usiłująca przeniknąć do jej mózgu, wydawała się jej absurdalna, na pograniczu horroru i urojeń. Choćby rzeczywiście to było to, nie odważyłaby się przyznać Danowi, mimo że zrozumiałby z pewnością, nawet byłby zazdrosny. Przypomniała sobie, z jakim żalem ledwie pół godziny temu mówił, że nigdy nie miał okazji doświadczyć któregoś z kosmicznych snów. Jednakże jej spojrzenie na tę sprawę było zupełnie inne. Po pierwsze, sny przerażały ją. Niech je ma ojciec Christie, niech ma je April Cranshaw i Nick Podwójna Tęcza. To są ludzie niezrównoważeni emocjonalnie i halucynacje są dla nich czymś normalnym. Niech je ma nawet Dan, skoro tego chce, ale nie ja. Na miłość boską, nie ja!
Była już ubrana, ale wciąż przemarznięta do szpiku kości tym kontaktem z Pacyfikiem. Robinson stał pięć, sześć metrów dalej wpatrując się w nią i za wszelką cenę starał się nie sprawiać wrażenia zbyt zaniepokojonego. Uśmiechnęła się z wysiłkiem.
— Może po prostu potrzebne mi wakacje — powiedziała. — Przepraszam, że robię ci kłopot.
— Czujesz się już lepiej?
— Tak, to był tylko moment. Ojej, ależ ta woda zimna!
— Wracamy do centrum?
— Tak, tak, chodźmy.
Wyciągnął rękę, by pomóc jej wspiąć się na skały. Odepchnęła go gniewnie i ruszyła ścieżką jak kozica. Na górze zatrzymała się, żeby poprawić koc owinięty wokół bioder i nie czekając na niego, pomknęła sprintem w kierunku centrum.
— Hej, zaczekaj, już idę — zawołał, ale ona nie zwolniła.
Nie chciała dać mu się dogonić. Gdy dotarła do centrum, ledwo trzymała się na nogach i z trudnością łapała oddech, ale wyprzedziła go o sto metrów. Ludzie spoglądali na nią zdziwieni.
Zatrzymała się dopiero w biurze. Gdy była już w środku, zatrzasnęła za sobą drzwi, upadła na kolana i siedziała chwilę drżąc, dopóki nie upewniła się, że nie będzie wymiotować. Serce stopniowo uspokoiło się, oddech wracał do normy. Strasznie bolały ją uda. Spojrzała na ścianę danych. Czekała na nią jakaś wiadomość. Wyświetliła ją.
Dziękuję za informacje. Nasz wykaz snów dokładnie taki sam, szczegółowy opis w drodze. Podobne sny występują też aż w San Diego (właśnie to sprawdzam). Niedługo prześlę więcej informacji. Swoją drogą, co to się dzieje, na Boga?