Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tytan [Titan - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tytan [Titan - pl]

Электронная книга - «Tytan [Titan - pl]». Краткое содержание книги:

Habitat Goddard — kosmiczna arka z dziesięciotysieczną załogą na pokładzie — wchodzi na orbitę Saturna. Naukowcy wysyłają sondę na Tytana, ale zaraz po wylądowaniu przestaje ona wysyłać sygnały. Jednocześnie doktor Wunderly robi wszystko, żeby doszło do jeszcze jednego lotu przez pierścienie planety; podejrzewa, że żyją w nich mikroorganizmy.
1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 106
Перейти на страницу:

— Wiem o tym — syknął Urbain.

— Może na tym polega problem. Może on podejmuje własne decyzje i ignoruje nasze polecenia.

— Nonsens! To niemożliwe!

Habib zamilkł pod niechętnym spojrzeniem Urbaina.

— Czy może pan wyłączyć podprogramy uczenia się? — spytał Urbain. — Żebyśmy mogli zweryfikować tę teorię?

— Mogę spróbować. Ale jeśli on nie reaguje na nasze polecenia…

— To musi być błąd w programie.

— Ale nie byłem w stanie go znaleźć — przyznał Habib. — Przynajmniej dotąd.

Urbain obrzucił go niechętnym spojrzeniem.

— To proszę się bardziej postarać i go znaleźć, zanim mój Tytan Alfa wpakuje się w jakieś problemy.

28 GRUDNIA 2095: WIECZÓR

Pancho i Wanamaker kroczyli wolno przez cienie padające na wijącą się wzdłuż jeziora ścieżkę. Szeroki krąg okien słonecznych habitatu zamykał się na noc. Wyglądało to, jakby długi zmierzch przechodził wolno w ciemność nocy. Na lekkim wzniesieniu Pancho dostrzegła białe ściany budynków Aten.

— Pachnie tu kwiatami — rzekł Wanamaker, biorąc głęboki oddech. — Powietrze jest jak naperfumowane.

W jego głosie pobrzmiewała jakaś szorstka, twarda nuta, nawet kiedy mówił cicho.

— Robisz się naprawdę romantyczny, Jake — rzekła, uśmiechając się do niego.

— Zawsze byłem — odparł. — Tylko w łodzi podwodnej czy w statku kosmicznym nie było kwiatów do wąchania.

Pancho skinęła głową.

— Pewnie tak.

— Nawet w Selene — dodał.

— Z wyjątkiem rezydencji Martina Humphriesa na najniższym poziomie. Ale już jej nie ma.

Wanamaker pokiwał głową, po czym wskazał coś w górze:

— Popatrz na te światła. Wyglądają jak konstelacje.

Oboje wiedzieli, że to światła wiosek i ścieżek. Jednak w zapadających ciemnościach Pancho musiała przyznać, że wyglądały, jakby przybrały jakieś kształty. Wypatrzyła coś, co wyglądało na pokręconego pająka. Albo może na tulipana.

Wanamaker otoczył ją ramieniem w pasie, przytuliła się do niego. Racjonalna strona jej umysłu musiała się jednak odezwać.

— Ludzki umysł lubi przypisywać do wszystkiego wzorce — powiedziała. — To część naszej struktury psychicznej. Pamiętam, jak byłam prezesem zarządu w Astro; prowadziłam posiedzenia i dostrzegałam wzorce w ciapkach na panelach, którymi były wyłożone ściany sali.

— To musiały być naprawdę ciekawe posiedzenia — rzekł Wanamaker, chichocząc.

— Posiedzenia zrzędzenia — odparła. — Jedne gorsze od drugich.

— Wiesz, nad czym się czasem zastanawiam? — spytał, nadal obejmując ją, gdy wolno kroczyli ścieżką.

— Nad czym?

— Jesteśmy dziesięć razy dalej od Słońca niż Ziemia, ale kiedy okna słoneczne są otwarte, jest tu jasno jak na Ziemi. Na zewnątrz muszą być jakieś lustra skupiające światło.

— Możesz o to spytać Holly.

— Albo obejrzeć schemat habitatu, kiedy wrócimy do mieszkania.

No i koniec romantycznego nastroju, pomyślała Pancho.

— I co myślisz o tym chłopczyku Holly?

— Wygląda na miłego dzieciaka. Tylko mało mówi.

— Pracuje z Kris w laboratorium nanotechnologicznym. Muszę ją o niego wypytać.

— Starsza siostra, która musi ją przed wszystkim ochronić?

Pancho poczuła, że się krzywi.

— Wiem, że Holly jest dorosła i ma swoje życie, ale…

— Ale i tak porozmawiasz z doktor Cardenas.

— Nie zaszkodzi.

Szli przez chwilę w milczeniu, mijając lampy rozstawione równo wzdłuż wyłożonej cegłami ścieżki. Pancho gapiła się na światła w górze, zadowolona, że czuje w pasie delikatny dotyk Wanamakera. Tam jest ląd, przypomniała sobie. Nie niebo. To całe miejsce jest po prostu wielką maszyną, która wygląda i robi wrażenie Ziemi, a nawet pachnie jak Ziemia. Tylko, że jesteśmy w środku, a nie na powierzchni.

— Pancho? — odezwał się cicho Wanamaker.

— Tak?

— A co z twoim życiem? Jakie masz plany?

Wiedziała, że naprawdę chciał powiedzieć „z naszym życiem”. Wiedziała, że chce z nią być; a przynajmniej taką miała nadzieję. Zaczęła się zastanawiać, czy to ona chce z nim być na stałe.

— Do licha, Jake. Po raz pierwszy w życiu nie mam żadnych obowiązków, a mam na tyle dużo pieniędzy, by robić, co chcę. I po raz pierwszy w życiu nie wiem, co robić.

Skinął głową.

— Jedno jest pewne — usłyszała jego głos Pancho.

— Co takiego?

— Cokolwiek zrobisz, ja będę z tobą.

Otoczył ją ramionami i pocałował mocno w usta, zanim zdążyła zrozumieć, co powiedział. O rany, pomyślała odwzajemniając pocałunek. Ależ ja kocham tego faceta.

Ruszyli pod górę ścieżką, mijając budynki biurowe i otoczone ogródkami apartamenty Aten. W ciemnościach Pancho usłyszała, jak Wanamaker śmieje się cicho.

— Co cię tak rozbawiło? — spytała.

— Och, po prostu myślałem o tym, żeby zostać z tobą na zawsze. I to jest takie śmieszne? Nie, nie o to chodzi, że śmieszne. Ale wyobraziłem sobie jak przejmujesz ten habitat. Zanim ogłoszą następne wybory, będziesz kandydować na najwyższe stanowiska. Za kilka miesięcy będziesz głównym administratorem. Na samą myśl zrobiło jej się kwaśno w ustach. — Nie będę kandydować na żadne stanowisko — odparła stanowczo. — Spędziłam już dość czasu za biurkiem, mówiąc ludziom, co mają robić. — I dodała figlarnie: — Chcę już tylko wydawać rozkazy pewnemu admirałowi na emeryturze. Wanamaker skłonił się lekko. — Słyszę i jestem posłuszny, pani mego serca. Pancho chwyciła go za uszy i znów pocałowała. Jak można nie kochać tego typa, pomyślała.

Timoshenko siedział sam w swoim mieszkaniu i rozpatrywał wydarzenia z tego dnia. Aaronson nie miał nic przeciwko przekazaniu obowiązków związanych z konserwacją na zewnątrz, jak się tego Timoshenko spodziewał. Ten facet nie jest darmozjadem, powiedział sobie, w każdym razie nie całkiem. Ale ucieszył się, że może się pozbyć tej odpowiedzialności i spuścić ją na moje barki. Jeśli w końcu tej orbitującej rurze kanalizacyjnej coś grozi, niebezpieczeństwo przyjdzie z zewnątrz.

Usiadł przy biurku i wywołał schemat nadprzewodzącej osłony antyradiacyjnej. Cienkie jak włos druty z nadprzewodnika przewodziły taką ilość energii, że można byłoby nią oświetlić Sankt Petersburg i Moskwę razem wzięte. I może na dokładkę Mińsk i Kijów, powiedział sobie. Dużo energii. Potężna moc.

Nadprzewodniki generowały pole magnetyczne, które osłaniało zewnętrzny pancerz habitatu. Podobnie jak magnetosfera chroni planetę przed bombardowaniem subatomowymi cząstkami nadlatującymi od Słońca i z głębokiego kosmosu, tak mała magnetosfera habitatu chroniła go przed śmiercionośnym promieniowaniem panującym na zewnątrz. Timoshenko wiedział, że w razie awarii tarczy magnetycznej ludzie zaczęliby natychmiast ginąć. Konstrukcja habitatu ochroniłaby ich do pewnego stopnia, ale i tak w końcu by się usmażyli.

Sprawdzając dane liczbowe i przeglądając scenariusze awarii Timoshenko uświadomił sobie nagle, że gdyby uderzenie meteoru rozerwało jeden z cienkich drucików, przenoszona przez niego energia zostałaby nagle uwolniona prosto w pancerz habitatu. To zadziałałoby jak bomba! Cała energia, nagle uwolniona w metalu, mogłaby wywalić dziurę w pancerzu.

Oczywiście tylko w zewnętrznym pancerzu. Między zewnętrznym pancerzem a wewnętrznym, za którym byli ludzie, kłębiły się rury, układy hydrauliczne i elektryczne. Wewnętrzny pancerz wyłożono ziemią i skałami, tworząc łagodne wzgórza. Jeśli jednak zewnętrzny pancerz ulegnie rozerwaniu, myślał Timoshenko, część układów hydraulicznych także ulegnie zniszczeniu. Mogłoby to dać początek całemu łańcuchowi awarii, które mogłyby unicestwić habitat w ciągu paru dni, a może godzin.

1 ... 16 17 18 19 20 21 22 23 24 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)