Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera
Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera

Электронная книга - «Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera». Краткое содержание книги:

Na przyjęciu zorganizowanym z okazji zaręczyn znika milioner(ojciec dziewczyny). Porywacz chce dostać za człowieka książkę biskupa. Jednak nikt nie wie co to za książka. Chłopcy znajdują ją dopiero na statku milionera. człowiek poszukujący książki zostaje złapany.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 31
Перейти на страницу:

– Powiedział, że to tylko wyrzucanie pieniędzy – mówił Burnside. – Wyraził w końcu zgodę, bo jego córka wierciła mu dziurę w brzuchu. Doszedł do wniosku, że tępiej już urządzić tę całą hecę, wynająć nawet orkiestrę taneczną, i mieć na jakiś czas spokój. Zamierza nakłonić córkę do zerwania zaręczyn i tym samym zapewnić sobie chwilę oddechu, nim przyjdzie czas na jej zamążpójście. Wtedy znajdzie jej jakąś grubą rybę z Wall Street albo wprowadzi ją w swoje interesy. Czuję, że tego by chciał najbardziej.

Jupiter roznosił herbatniczki serowe wśród rozgadanych gości i zastanawiał się, który z panów może być Pilcherem. Większość stanowili mężczyźni w średnim wieku. Jupe wiedział, że Pilcher jest stary, ma co najmniej siedemdziesiąt lat. Większość panów była też dobrze ubrana. Widać było, że są bywalcami kosztownych salonów fryzjerskich i szykownych klubów sportowych. To nie pokrywało się z wyobrażeniem Jupe'a o Pilcherże.

Natomiast każdą z roześmianych, przekrzykujących orkiestrę, dziewcząt mogła być Marityn Pilcher. Może jest nią rudowłosa w białej sukni? A może brunetka w różowej? Albo blondynka, która gawędzi z wyblakłą kobietą w szarych jedwabiach? Kobieta owa wyglądała na strapioną. Kiedy blondynka odwróciła na chwilę głowę do gładkiego młodzieńca u swego boku, jej rozmówczyni popatrzyła na sufit i podniosła rękę do ust.

Jupe poszedł za wzrokiem kobiety. W rogu sufitu wisiała pajęczyna. Niżej, na ścianie ktoś niedawno rozgniótł robaka.

Pani w szarej sukni skrzywiła się z niesmakiem i szybko odwróciła wzrok. Jupiter stłumił uśmiech. Praca kelnera była poniekąd trudniejsza od pracy detektywa, ale miała swoje zabawne strony.

Nagle, właśnie w momencie, gdy orkiestra zakończyła serię melodii, jedna z młodych kelnerek w ogrodzie upuściła szklankę. Szkło rozbito się z brzękiem na kamiennej ścieżce.

Jupe dowiedział się natychmiast, który z panów jest Pilcherem. Wysoki, bardzo chudy mężczyzna ze zmierzwionymi, siwymi włosami i w czarnym, wyświechtanym ze starości ubraniu wybiegł z kąta i z okrzykiem złości ruszył do ogrodu. Przez moment Jupe myślał, że Pilcher złapie kelnerkę i zacznie nią trząść. W ostatniej chwili powstrzymał się jednak.

– Uważaj, co robisz, ty mała…

Nie skończył zdania i tylko popatrzył na dziewczynę. Następnie odwrócił się i przemaszerował między swymi gośćmi do kuchni.

– Tato, nie przejmuj się tak, co? – blondynka w niebieskiej sukni biegła za Pilcherem.

– Marilyn – pani w szarych jedwabiach wyciągnęła rękę, jakby chciała powstrzymać dziewczynę. Zaniechała jednak tego zamiaru i ręka jej opadła. Popatrzyła na gładkolicego młodzieńca. – Jim, doprawdy! Ten człowiek…

Jim podreptał za dziewczyną.

– Marilyn, poczekaj. Panie Pilcher, ona nie upuściła tego umyślnie. Proszę pana! Gdyby zechciał pan tylko…

Pilcher nie zwracał na niego najmniejszej uwagi. Pchnął drzwi kuchenne na oścież i stanął w progu. Jupe, który w milczeniu obserwował całą scenę, miał wrażenie, że tamten nabiera tchu, żeby wreszcie wyładować całą furię na niezręczną kelnerkę.

Harry Burnside biegał od pieca kuchennego do stołu, nakładając w pośpiechu jedzenie na półmiski. Przy zlewie czarnowłosy przybłęda zanurzał talerze w mydlinach.

– Burnside, zabieraj tę niewydarzoną dziewczynę z mego domu! – krzyczał Pilcher, wyraźnie nie licząc się z tym, że go któryś z gości usłyszy. – Jeśli myślisz, że zapłacę za szklankę, którą rozbiła, jesteś w błędzie. Nie zapłacę!

– Tato, może byś ochłonął, co? – prosiła Marilyn. – Szkodzisz swojemu sercu i psujesz mi przyjęcie. Dajże spokój, tato! Proszę!

Ujęta go za ramię i starała się odciągnąć od kuchni. Ale Jeremy Pilcher nie przestał krzyczeć i nie dał sobie przerwać.

Pomywacz odwrócił głowę i spojrzał na Pilchera. Zmarszczył brwi, jakby zirytowany wrzaskami. Przez chwilę wpatrywali się w siebie. Wtem z ręki pomywacza wyśliznął się talerz i rozbił w kawałki na podłodze.

Goście nie starali się już podtrzymywać rozmowy. Stali zakłopotani, udając, że nie słyszą wybuchu wściekłości Pilchera. W ciszy trzask rozbitego talerza zabrzmiał jak eksplozja.

Pilcher wciągnął ze świstem powietrze.

– Tato, postaraj się opanować, nie wściekaj się o byle co! – wołała Marilyn. – Jakież to ma znaczenie, jeśli… jeśli… Tato?

Pilcher zgiął się nagle wpół i zacisnął ręce na piersi.

– Och, mówiłam ci! – zawodziła jego córka. – Ostrzegałam cię! Ray! Ray, chodź tu szybko! On mdleje!

Objęła starego pana w pasie, ale był zbyt ciężki, by zdołała go utrzymać. Kolana ugięły się pod nim i opadł na podłogę.

ROZDZIAŁ 2. Pod kluczem

Z salonu przybiegł ciemnowłosy, młody człowiek. Wraz z Harrym Bumside'em dźwignęli Pilchera z podłogi. Usadzili go na krześle przyniesionym z jadalni przez Marilyn.

– Och, tato, mówiłam ci, że do tego dojdzie! Dziewczyna była bliska płaczu ze złości i niepokoju.

– Kto jest jego lekarzem? – Do skupionych wokół Pilchera ludzi podeszła tęga kobieta i z miną osoby kompetentnej przyłożyła palce do nadgarstka chorego. – Gdzie jest telefon? Trzeba wezwać lekarza.

– Nie – wystękał Jeremy Pilcher. – Nie chcę tu żadnych lekarzy! Nie trzeba!

Ciemnowłosy, młody człowiek pochylił się nad nim.

– Panie Pilcher, staramy się tylko…

– Powiedziałem, że nie potrzebuję lekarza, ty meksykański durniu! – zaskrzeczał Pilcher.

Młodzieniec nie zareagował na zniewagę. Zdawał się jej w ogóle nie słyszeć. Patrząc z boku, Jupiter zastanawiał się, czy ubliżanie przyjaciołom należy do zwyczajów Pilchera. Potem usłyszał, jak jeden z gości szeptem wyjaśnia drugiemu:

– Ten młody człowiek to Ray Sanchez. Jest osobistym sekretarzem starego.

– Musi być trudno o pracę w dzisiejszych czasach – odpowiedział drugi zgryźliwie.

– Zaprowadzisz mnie na górę! – zakomenderował Pilcher. – Chcę odpocząć. Przejdzie mi za parę minut.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 31
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)