Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Żniwo - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Żniwo

Электронная книга - «Żniwo». Краткое содержание книги:

Trzymający w napięciu thriller medyczny mistrzyni tematu, głównej konkurentki Robina Cooka i Michaela Palmera. Doskonała lektura zwłaszcza dla tych, którzy mają wątpliwości co do funkcjonowania służby zdrowia…
Dwie osoby gotowe do operacji i tylko jedno serce, które można przeszczepić. Gdy doktor Abby DiMatteo podejmowała decyzję, by dokonać przeszczepu u umierającego siedemnastolatka, nie przypuszczała, że wywoła tym lawinę wydarzeń. Kim jest czterdziestosześcioletnia, bogata kobieta, która, wedle przełożonych, winna była otrzymać narząd? Tego Abby nie wie. Wie jednak, że coś jest nie w porządku – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się drugie serce i operacja może się odbyć. Cud? To mało prawdopodobne. W wyniku podjętych decyzji, pracę traci przełożona kobiety, a sama Abby zaczyna stawiać sobie niewygodne pytania. Czy to możliwe, że narządy do transplantacji pochodzą z nie do końca legalnych źródeł? Gdzie leżą granice etyki lekarskiej? Dyrekcja nie życzy sobie rozgłosu, ale sumienie zmusza Abby do poprowadzenia prywatnego śledztwa.
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 111
Перейти на страницу:

– Pamiętajcie o swoim wuju – wyszeptał Misza. – Jak już będziecie bogaci w tej Ameryce. Pamiętajcie, że się wami opiekowałem.

– Ja nie chcę jechać do Ameryki – powiedział Jakow.

– Tak będzie najlepiej dla was wszystkich.

– Ale ja chcę zostać z tobą wujku! Chcę zostać tutaj.

– Musisz jechać.

– Dlaczego?

– Ponieważ tak zadecydowałem. – Wujek Misza ujął go za ramiona i potrząsnął mocno. – Tak zadecydowałem.

Jakow spojrzał na pozostałych chłopców, którzy uśmiechali się, i pomyślał: Im się to wszystko podoba, dlaczego tylko ja mam wątpliwości? Kobieta wzięła Jakowa za rękę.

– Zaprowadzę ich do samochodu. Gregor zostanie i skończy całą papierkową robotę.

– Wujku! – zawołał Jakow. Ale Misza już się odwrócił i patrzył przez okno.

Nadia poprowadziła chłopców na korytarz i schodami w dół. Od ulicy dzieliły ich tylko dwa piętra. Tupanie i hałas, jaki robili chłopcy, zbiegając w dół, wydawał się odbijać echem od ścian pustej klatki schodowej. Byli już na parterze, kiedy Aleksiej zatrzymał się gwałtownie.

– Zaczekajcie! Zapomniałem o Szu-Szu! – krzyknął i rzucił się z powrotem.

– Wracaj! – zawołała Nadia. – Nie możesz tam iść!

– Nie mogę go zostawić! – krzyknął Aleksiej.

– Wracaj natychmiast!

Aleksiej nie zareagował. Wbiegał po schodach, nie zważając na wołanie. Nadia właśnie miała za nim pobiec, kiedy Piotr powiedział:

– On nie pojedzie bez Szu-Szu.

– Kim, do cholery, jest ten Szu-Szu? – spytała zdenerwowana.

– To wypchany pies. Aleksiej ma go od dawna.

Nadia popatrzyła w górę klatki schodowej, w kierunku czwartego piętra i w tym właśnie momencie Jakow dojrzał w jej oczach coś, czego nie rozumiał: niepokój. Zatrzymała się w pół kroku, jakby nie wiedziała, czy ma biec za chłopcem, czy zostawić go w spokoju. Kiedy Aleksiej dołączył do nich, ściskając w rękach zniszczonego Szu-Szu, kobieta oparła się o poręcz schodów i odetchnęła z ulgą.

– Mam go! – krzyknął Aleksiej, obejmując wypchanego zwierzaka.

– No to idziemy – powiedziała Nadia, popędzając chłopców. Wszyscy czterej wepchali się na tylne siedzenia samochodu, ale było tam zbyt mało miejsca i Jakow musiał siedzieć częściowo na kolanach Piotra.

– Nie mógłbyś posadzić tego kościstego tyłka gdzie indziej? – burknął Piotr.

– Niby gdzie? Na twojej gębie? – Zaczęli się poszturchiwać.

– Przestańcie! – powiedziała Nadia, odwracając się z przedniego siedzenia. – Zachowujcie się porządnie.

– Tu jest za mało miejsca – poskarżył się Piotr.

– To postarajcie się, żeby było go więcej. I bądźcie cicho! – spojrzała w kierunku bloku, gdzie na czwartym piętrze było mieszkanie Miszy.

– Dlaczego czekamy? – zapytał Aleksiej.

– Czekamy na Gregora. On jeszcze podpisuje dokumenty.

– Jak długo to będzie trwało?

Kobieta oparła głowę o siedzenie i patrząc przed siebie, powiedziała.

– Niezbyt długo.

Mało brakowało – pomyślał Gregor, kiedy Aleksiej wrócił do mieszkania po wypchanego psa. Gdyby chłopak pojawił się chwilę później, mogłoby się zrobić gorąco. Co ta głupia Nadia sobie wyobrażała? Puściła tego gówniarza z powrotem na górę! Od początku był przeciwny, żeby zatrudniać Nadię. Reuben uparł się jednak, że musi być kobieta. Ludzie bardziej ufają kobiecie. Odgłos kroków oddalał się w miarę, jak chłopiec zbiegał po schodach. Potem było głuche trzaśnięcie drzwi wejściowych. Wtedy Gregor odwrócił się do Miszy. Stary stał przy oknie, patrząc w dół na ulicę, gdzie w samochodzie siedzieli jego czterej chłopcy. Przycisnął dłonie do szyby, grube palce rozstawił szeroko. Kiedy odwrócił się, miał łzy w oczach. Pierwsze, co powiedział, dotyczyło jednak pieniędzy.

– Są w walizce?

– Tak – potwierdził Gregor.

– Cała suma?

– Dwadzieścia tysięcy dolarów amerykańskich. Pięć tysięcy za każdego dzieciaka. Zgodził się pan na taką sumę.

– Tak – Misza westchnął i przesunął dłonią po twarzy pooranej głębokimi bruzdami. Widać było, że często zaglądał do kieliszka i dużo palił. – Zostaną adoptowani przez porządne rodziny – powiedział, uspokajając sam siebie.

– Nadia już tego dopilnuje. Ona kocha dzieciaki. To dlatego wybrała taką pracę.

Misza zdobył się na słaby uśmiech.

– Może mogłaby znaleźć amerykańską rodzinę dla mnie?

Gregor musiał go jakoś odciągnąć od okna. Wskazał walizkę leżącą na stole.

– Proszę sprawdzić, jeżeli pan chce.

Misza podszedł do walizki i otworzył zamek. W środku znajdowały się równo poukładane banknoty. Dwadzieścia tysięcy dolarów. Wystarczy na tyle wódki, żeby sobie zupełnie rozwalić wątrobę. Jak tanio w dzisiejszych czasach można kupić ludzką duszę – pomyślał Gregor. Teraz w Rosji można było dostać wszystko. Skrzynię izraelskich pomarańczy, amerykański telewizor, chwilę przyjemności z kobietą. Okazje były wszędzie, szczególnie dla tych, którzy chcieli je wykorzystać. Misza stał, gapiąc się na pieniądze. Należały teraz do niego, ale nie czuł z tego powodu satysfakcji, raczej obrzydzenie. Zamknął walizkę i stał nadal z opuszczoną głową. Jego dłonie spoczywały na czarnym, twardym plastiku.

Gregor stanął za Miszą i popatrzył na jego łysinę. Szybko podniósł pistolet automatyczny z tłumikiem i wystrzelił dwukrotnie prosto w głowę. Krew prysnęła na ścianę. Misza, zanim upadł twarzą na podłogę, zahaczył o stół i walizka z głuchym hukiem upadła na dywan. Gregor zdążył ją chwycić, zanim rozpływająca się krew zdołała jej dosięgnąć. Na plastiku pozostały ślady krwi. Gregor poszedł do łazienki i wytarł walizkę papierem toaletowym. Wrzucił go do klozetu i spuścił wodę. Kiedy wrócił do pokoju, w którym leżał Misza, kałuża krwi rozlała się szerzej po podłodze i zaczęła już wsiąkać w drugi dywan.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 111
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)