Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]
Radio Darwina [Darwin's Radio - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]

Электронная книга - «Radio Darwina [Darwin's Radio - pl]». Краткое содержание книги:

Wyklęty paleontolog Mitch Rafelson odkrywa w Alpach w spoczywające od dziesiątków tysięcy lat w nieznanej jaskini ciała rodziny neandertalczyków. Biolog molekularna Kaye Lang uważa, że w DNA człowieka, niby śpiący rycerze z legend, skrywają się pradawne choroby, które miliony lat czekają tylko na wezwanie, aby móc znowu zarażać i zabijać.
I w bardzo niedalekiej przyszłości, budzą się demony, z naszego genomu wyłania wirus, którego nazwa przypomina imię indyjskiego boga śmierci, Śiwy. Ludzkości zagraża zagłada, gdyż wirus powoduje poronienia u wszystkich zarażonych kobiet. Władze podejmują radykalne środki, dochodzi do zamieszek, prześladowań kobiet. Nieliczni, w tym Lang i Rafelson, w zagrożeniu widzą nadzieję, w chorobie, bólu, przemocy dostrzegają bóle porodowe ludzkości, które poprzedzają ogromny skok ewolucyjny, przyjście na świat nowego człowieka. Prześladowani i potępiani, ścigają się z czasem, aby rozwiązać największą zagadkę w dziejach rodu ludzkiego i powstrzymać oszalały świat.
Arcydzieło wysoko naukowej fantastyki autorstwa zdobywcy nagrody Nebula, według wielu krytyków najlepsza książka SF w USA w roku 1999. Prawdziwy, przedstawiony z ogromnym rozmachem i wnikliwością obraz nauki i nas, ludzi, postawio-nych przed obliczem być może największego zagrożenia w jej dziejach.
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 131
Перейти на страницу:

Dziecko Lodu przekazano do Uniwersytetu w Innsbrucku, gdzie badał je zespół, na którego czele stał Herr Doktor Professor Emiliano Luria. Sam Luria przyszedł pod wieczór, aby porozmawiać z Mitchem o znalezisku.

Dopóki Mitch posiadał pożądane wiadomości, brał udział w grze — był nadal kimś w rodzaju naukowca, badacza, antropologa. Kimś lepszym od byle złodzieja. Gdy przestanie być przydatny, wpadnie w jeszcze głębszą, ciemniejszą otchłań.

Gapił się bezmyślnie w ścianę, gdy starsza wolontariuszka wjechała z wózkiem do pokoju, przywożąc obiad. Była miłą, malutką kobietą, mającą jakieś pięć stóp wzrostu, około siedemdziesiątki, o twarzy pomarszczonej niby suszone jabłko, mówiła szybko po niemiecku z miękkim, wiedeńskim akcentem. Mitch niewiele rozumiał z jej słów.

Wolontariuszka rozwinęła serwetkę i zawiązała mu na szlafroku. Zacisnęła usta i pochyliła się, aby go obejrzeć.

— Jedz — poleciła. Skrzywiła się i dodała: — Paskudny młody Amerykanin, nein?. Nieważne, kim jesteś. Jedz, bo zachorujesz.

Mitch wziął plastikowy widelec, zasalutował jej nim i zaczął nabierać z tacki kurczaka i puree ziemniaczane. Gdy staruszka wychodziła, włączyła telewizor na ścianie naprzeciw łóżka.

— Za spokojnie — powiedziała i machnęła do niego ręką, z oddali klepiąc karcąco po policzku. Potem wypchnęła wózek za drzwi.

Telewizor był nastawiony na Sky News. Najpierw leciał materiał o ostatecznym i przez lata odwlekanym zniszczeniu dużego satelity wojskowego. Widowiskowa transmisja z Sachalinu ukazała końcowe chwile jego spalania się w atmosferze. Mitch wpatrywał się w obrazy wirującej, sypiącej iskrami kuli ognia. Przestarzały, bezużyteczny, spada w płomieniach…

Chwycił za pilota i miał już wyłączyć telewizor, kiedy pojawiło się zdjęcie młodej, ładnej kobiety o krótkich, brązowych włosach, długiej grzywce i wielkich oczach, ilustrujące wiadomość o ważnym odkryciu biologicznym dokonanym w Stanach Zjednoczonych.

— Ludzki prowirus, przez miliony lat ukrywający się niby pasażer na gapę w naszym DNA, powiązano z nowym szczepem grypy atakującym tylko kobiety — zaczął spiker. — Biolog molekularny, doktor Kaye Lang z Long Island w stanie Nowy Jork, miała przewidzieć istnienie tego niewiarygodnego intruza z przeszłości rodzaju ludzkiego. Michael Hertz jest teraz na Long Island.

Hertz z należytą powagą i szacunkiem rozmawiał z młoda kobietą przed wielkim, ładnym domem pomalowanym na zielono i biało. Lang wydawała się nie ufać kamerze.

— Dowiadujemy się z Centers for Disease Control and Prevention, a teraz także z National Institutes of Health, że ową nową odmianę grypy rozpoznano na pewno w San Francisco i Chicago, a trwa jej rozpoznanie w Los Angeles. Czy pani zdaniem może dojść do epidemii światowej, której obawiamy się od roku 1918?

Lang patrzyła nerwowo do kamery.

— Przede wszystkim, tak naprawdę to nie jest grypa. Wirus nie przypomina żadnego wirusa grypy, a w istocie żadnego wirusa wiązanego z przeziębieniem czy podobnymi chorobami… Nie przypomina ich. Po pierwsze, wydaje się powodować objawy tylko u kobiet.

— Czy mogłaby nam pani opisać ten nowy, czy raczej bardzo stary wirus? — Poprosił Hertz.

— Jest duży, ma około osiemdziesięciu kilopar zasad, to znaczy…

— Jakie dokładniej objawy powoduje?

— To retrowirus, wirus namnażający się przez transkrypcję RNA swego materiału genetycznego w DNA, a następnie umieszcza go w DNA komórki gospodarza. Jak HIV. Wydaje się ograniczać tylko do ludzi…

Reporter uniósł brwi.

— Czy jest równie niebezpieczny jak wirus AIDS?

— Nie wiem nic o tym, aby był niebezpieczny. Nasze DNA przenosi go od milionów lat; przynajmniej pod tym względem różni się całkowicie od retrowirusa HIV.

— Skąd oglądające nas panie mają wiedzieć, czy złapały tę grypę?

— Objawy opisało CDC, nie wiem nic ponad to, co ogłosiło. Lekka gorączka, drapanie w gardle, kaszel.

— Może się to odnosić do stu różnych wirusów.

— Racja — powiedziała Lang i się uśmiechnęła. Mitch z ostrym dreszczem wpatrywał się w jej twarz, uśmiech. — Radzę śledzić wiadomości.

— Skąd więc takie znaczenie tego wirusa, skoro nie zabija, a objawy są mało poważne?

— To pierwszy aktywny HERV — ludzki retrowirus endogenny — pierwszy, który opuścił chromosomy ludzkie i jest przekazywany poziomo.

— Co to znaczy „przekazywany poziomo”?

— Jest zaraźliwy. Może się przenosić od człowieka do człowieka. Przez miliony lat był przekazywany pionowo — przechodził z genami rodziców na dzieci.

— Czy w naszych komórkach istnieją inne stare wirusy?

— Według ostatnich szacunków nawet jedna trzecia naszego genomu może się składać z retrowirusów endogennych. Czasami tworzą w komórkach cząsteczki, jakby próbowały się wyrwać, ale żadna z nich nie działała — aż dotąd.

— Czy można bezpiecznie stwierdzić, że owe resztki wirusów zostały dawno temu porozrywane lub potraciły swe kły?

— Sprawa jest bardziej złożona, ale można tak powiedzieć.

— Jak się dostały do naszych genów?

— W jakimś momencie naszej przeszłości retrowirus zaraził komórki rozrodcze, takie jak jajowa czy plemnik. Nie wiemy, jakie objawy chorobowe mógł wtedy powodować. Z czasem w jakiś sposób prowirus, czyli ukryty w naszym DNA projekt wirusa, został rozbity, zmutował albo po prostu został wyłączony. Owe odcinki DNA retrowirusowego dzisiaj zapewne są jedynie odpadkami. Trzy lata temu uznałam jednak, że fragmenty prowirusa w różnych chromosomach człowieka mogą spowodować utworzenie wszystkich części czynnego retrowirusa. Wszystkie niezbędne białka i odcinki RNA pływające wewnątrz komórki mogą się połączyć w pełną i zaraźliwą cząsteczkę.

— I tak się właśnie stało. Nauka teoretyczna, wyprzedzająca dzielnie rzeczywistość…

Mitch ledwo słyszał słowa reportera, skupiając się na oczach Lang: wielkich, ciągle czujnych, ale niczego nie przegapiających. Bardzo śmiałe. Oczy ocalałego z katastrofy.

Wyłączył telewizję i opadł na łóżko, aby zasnąć, zapomnieć. Noga bolała go pod długim gipsem.

Kaye Lang była blisko zdobycia brązowego medalu, zwyciężając jedną rundę meczu naukowego. Mitchowi wręczono zaś prawdziwy złoty medal… I złapał go niezgrabnie, upuścił na lód, stracił na zawsze.

Godzinę później obudziło go władcze pukanie do drzwi.

— Proszę — powiedział i odchrząknął.

Pielęgniarzowi w wykrochmalonym zielonym fartuchu towarzyszyli trzej mężczyźni i kobieta, wszyscy bardzo dojrzali, wszyscy statecznie ubrani. Po wejściu rozejrzeli się po pokoju, jakby szukając możliwych dróg ucieczki. Najniższy z trójki mężczyzn wystąpił i przedstawił się. Wyciągnął rękę.

— Emiliano Luria z Instytutu Badań nad Człowiekiem — powiedział. — To moi koledzy z Uniwersytetu w Innsbrucku. Herr Professor Friedrich Brock…

Nazwiska te Mitch zapomniał niemal od razu. Pielęgniarz przyniósł z korytarza dwa dodatkowe krzesła, a potem stanął w drzwiach jak na warcie, zakładając ręce i zadzierając nosa niby strażnik przed pałacem.

Luria przekręcił krzesło tyłem do przodu i usiadł. Grube, okrągłe szkła jego okularów lśniły w szarym świetle wpadającym przez zasłonięte okna. Utkwił wzrok w Mitchu, chrząknął lekko i spojrzał na pielęgniarza.

— Poradzimy sobie sami — powiedział. — Proszę iść. Nie chcemy żadnych wiadomości sprzedanych gazetom ani żadnych cholernych polowań na ciała w lodowcach!

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 131
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)