Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Córka Pirata». Краткое содержание книги:

Książka opowiada o tytułowej córce pirata. Dziewczyna nie wie, kim jest jej ojciec, a gdy się o tym dowiaduje, muszą oboje się ukryć. Ojciec wysyła ją do swojego przyjaciela nakazując, aby udawała, iż straciła pamięć i nikomu nie wyjawiła swojej tożsamości. Książka jest bardzo płytka. Fabuła mogłaby zostać dobrze wykorzystana, bo jest to materiał na dobry romans. Tak jednak się nie stało. Po przeczytaniu czytelnik jest zawiedziony, że cała sprawa została tak łatwo rozwiązana, i czuje niedosyt…
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
Перейти на страницу:

Były tam suknie z maleńką turniurą do noszenia w ciągu dnia, a także suknie wieczorowe, bardziej wyszukane. Wszystkie były uszyte z doskonałych chińskich jedwabi.

– Jakże ja mogę przyjmować od pani takie prezenty – mówiła do pani Teng.

– Mój mąż zawsze twierdzi, że piękny obraz wymaga odpowiedniej oprawy – uspokajała ją pani Teng.

– Jesteście państwo dla mnie tacy dobrzy.

Czuję się zażenowana, przyjmując od was tak cenne podarki. – Przerwała na chwilę, a potem dodała: – Proszę powiedzieć panu Teng, żeby sprzedał jedną z moich bransolet i zapłacił za te wszystkie kreacje.

– Mój mąż poczułby się wysoce obrażony! – powiedziała pani Teng z przerażeniem.

– Uznałby to za naruszenie zasad gościnności, gdyby przyjął od pani zapłatę.

Anona wiedziała, że takie rozumowanie jest typowe dla Chińczyków.

– Dziękuję pani! Dziękuję! – powiedziała zdając sobie sprawę, że nic innego jej nie pozostaje.

W cichości ducha cieszyła się, że będzie wyglądać atrakcyjnie w oczach lorda Selwyna.

Nie chciała, żeby uznał, iż jest nieodpowiednio ubrana.

Jechali w jednym z wygodnych otwartych powozów Lin Kuan Tenga, wyposażonych w osłonę chroniącą przed promieniami słońca.

Higgins siedział na koźle obok stangreta, więc nie zabrali już ze sobą dodatkowego lokaja.

Mijali właśnie główną ulicę miasta zatłoczoną sprzedawcami żywności, owoców, domokrążcami i handlarzami książek. Pod rozłożystymi drzewami widziało się ludzi popijających mocną czarną kawę. We wszystkich domach były drewniane okiennice.

– Bardzo jestem rada, że mogę odbyć z panem przejażdżkę do pańskiego domu – odezwała się Anona, potem uśmiechnęła się i dodała: – Chciałam zadać panu wiele pytań dotyczących pańskiej nowej posiadłości, lecz młode Chinki zawsze ciągnęły mnie do ogrodu.

– Ja także chciałbym pospacerować po ogrodzie – powiedział lord Selwyn – cieszę się, że nie będzie tam nikogo poza nami i nikt nie będzie nam przeszkadzał.

– Mówi pan jak Lin Kuan Teng – rzekła – który twierdzi, że nie może myśleć, kiedy ludzie trajkoczą niczym papugi.

– Mnie także to samo powiedział, kiedy jechaliśmy po raz pierwszy do mego nowego domu – odparł lord Selwyn. – Przez całą drogę milczał.

– On chyba ma rację – zauważyła Anona – ale porównanie z papugami wcale mnie nie razi. One są takie ładne!

Opuścili miasto i wyjechali na otwartą przestrzeń. Anona wskazała ręką na drzewo i lord Selwyn ujrzał siedzące na gałęziach papugi.

– Proszę spojrzeć! – zawołała Anona. – Jaka wspaniała papuga o czerwonym łebku i niebiesko-zielonym ogonie! Muszę panu koniecznie pokazać jeszcze wiszące papugi. Są nieduże i przeważnie zielonkawe, a śpią jak nietoperze, zwisając głową na dół pośród liści.

Słuchając jej lord Selwyn odnosił wrażenie, że mimo iż była Angielką, znała Półwysep Malajski doskonale.

– Jak ma pani na imię? – zapytał niespodzianie.

Wpatrywała się w mijane drzewa w poszukiwaniu ptaków. Nie zastanawiając się, powiedziała automatycznie:

– An… – i przerwała.

– A jak dalej – powiedział delikatnie.

– Anona! – rzekła cichym głosem i szybko dodała: – Nareszcie przypomniałam sobie!

Przypomniałam sobie… moje imię… w momencie, gdy pan o nie zapytał.

– Piękne imię – powiedział lord Selwyn.

– Czy coś jeszcze pani sobie przypomina?

– Nie… nic więcej… nie pamiętam! – rzekła.

Lord Selwyn czuł, że nie mówi prawdy, lecz był zbyt taktowny, żeby się dopytywać.

– Teraz, kiedy znam już pani imię, łatwiej nam będzie rozmawiać. Będę już wiedział, jak mam się zwracać do pani.

– Nigdy pan nie wspominał, że sprawia to panu trudności – odezwała się ze śmiechem.

– Ale o tym myślałem – powiedział. – Będę mówił do pani: Anona.

Sprawiło jej wyraźną przyjemność, gdy usłyszała, jak wypowiedział jej imię. Jego głos był głęboki i niski, i zrobił na niej duże wrażenie.

Durham House wydał się Anonie budowlą bardzo imponującą. W promieniach porannego słońca jego ściany wydawały się złote.

Lord Selwyn był przekonany, że również Higgins był oczarowany. Gdy pomógł Anonie wysiąść z powozu, służący odprowadził konie do stajni.

– Teraz będziemy mogli zwiedzać do woli i nikt nam nie będzie przeszkadzał – rzekła Anona, wchodząc do holu.

Kiedy znaleźli się w wielkiej bawialni, Anona przechodziła od jednej gabloty do drugiej, żeby podziwiać zgromadzone tam skarby, natomiast lord Selwyn zatrzymał się przy oknie. Kwiaty w ogrodzie kwitły wszystkimi barwami, a nad nimi unosiły się chmary motyli.

– Myślę – odezwał się lord Selwyn, nie odwracając głowy – że najpierw powinniśmy się udać do wodospadu, a potem chciałbym pokazać pani orchidee, bo po południu zrobi się zbyt gorąco.

– Ma pan rację – zgodziła się Anona.

Wyszli przez drzwi balkonowe na trawnik i skierowali się w stronę grządek, na których rosły orchidee. Niektóre miały formę krzewów, inne drzew. Największa z nich, raflezja o bardzo żywych barwach, pasożytowała na innych drzewach.

– Trudno wyobrazić sobie coś piękniejszego! – powiedziała Anona, idąc obok lorda Selwyna.

Zanim zdążył odpowiedzieć, zatrzymała się.

– Proszę spojrzeć – wyszeptała, wskazując oczami kierunek.

Podążył za jej spojrzeniem i ujrzał wśród zieleni ponad skałami tworzącymi mały wodospad niewielkiego ptaszka, którego rozpoznał od razu. Był to rajski ptaszek. Obydwoje stali w milczeniu i przyglądali mu się uważnie.

Po chwili ptak odleciał i schował się w gęstwinie.

– Rajski ptak! – wyszeptała Anona. – Przyleciał do pana, przynosząc panu błogosławieństwo!

– Jakiemu bóstwu mam podziękować za nie? – zapytał.

Pomyślał jednocześnie, że Anona jest równie urocza jak ten rajski ptaszek. Chciał uklęknąć przed nią jak przed boginią.

– Zapytamy o to pana Tenga – odrzekła Anona. – Malajowie wierzą, że rajski ptak przynosi szczęście. – Uśmiechnęła się i dodała:

– Mają zwyczaj pozostawiać przed domami dla rajskich ptaków jedzenie, które zwykle zjadają wróble.

– Kryje się w tym życiowa prawda – rzekł lord Selwyn ze śmiechem. – Hałaśliwi i chciwi odpychają wybrednych i grymaśnych.

– Czy pan właśnie jest taki? – zapytała.

– Oczywiście – odrzekł. – Czy mógłbym być inny?

Spojrzał na nią, a gdy ich oczy spotkały się, nie mogli już oderwać od siebie wzroku. Wreszcie Anona oblała się rumieńcem.

– Chodźmy zobaczyć ten wodospad – rzekła szybko. – Może kryje się tam jeszcze jakaś niespodzianka.

– A czego się pani spodziewa? – zapytał.

– Jakiejś niezwykłej ryby?

– Z pewnością nad tymi strumieniami mieszkają zimorodki – rzekła. – A może nawet cukrzyki, które podobają mi się najbardziej.

– Więc spróbujemy je odszukać – powiedział lord Selwyn.

Sporo czasu spędzili przy wodospadzie, potem wracali ku domowi, mijając szpalery orchidei.

Lord Selwyn chciał urwać dla niej kwiat, lecz go powstrzymała.

– Niech pozostanie tu, gdzie jest – rzekła.

– Wydaje mi się, że one nie chcą opuszczać raju.

Zawahała się, wypowiadając ostatnie słowo, potem uśmiechnęła się do niego, a jemu się zdawało, że ona sama jest częścią raju. Patrząc na nią, bardzo pragnął ją pocałować, wiedział jednak, że to by ją spłoszyło. Taki postępek wydał mu się niegodny dżentelmena.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)