Tajemnica Gadającej Czaszki
- Автор: Hitchcock Alfred
- Язык: польский
- Жанр: Детское действие
Электронная книга - «Tajemnica Gadającej Czaszki». Краткое содержание книги:
Bob skończył swój biblioteczny dyżur, a Jupiter, odpowiedzialny za skład podczas nieobecności ciotki i wuja, skorzystał z chwilowego zastoju w interesie i też do nich dołączył.
Wszyscy trzej spoglądali teraz na kufer, zastanawiając się, co z nim zrobić.
– Wiecie co? – odezwał się Bob. – Zawieźmy go od razu do inspektora Reynoldsa, powiedzmy mu wszystko, co wiemy, i niech on dalej prowadzi tę sprawę.
– Dobry pomysł! – zgodził się Pete entuzjastycznie. – I co ty na to, Jupe?
– Może i macie rację – odparł Jupiter powoli. – Tylko że tak naprawdę, to wiemy niewiele. Domyślamy się jedynie, że Spike Neely ukrył skradzione pieniądze w domu swojej siostry, ale to wcale nie jest takie pewne. Po prostu – prawidłowa dedukcja.
– Mnie to przekonuje – powiedział Bob. – Spike zjawił się u siostry tego samego dnia, kiedy napadł na bank w San Francisco. A więc musiał mieć pieniądze przy sobie. Obawiał się pościgu i najprawdopodobniej ukrył je gdzieś w domu, zanim wyszedł. Myślał, że siostra pozostanie w nim na zawsze i że kiedy sprawa przycichnie, będzie mógł wrócić po pieniądze.
– A poza tym – wtrącił Pete – jeśli nawet nie schował pieniędzy w tym domu, to nasze szansę na ich odnalezienie są zerowe. A więc jest to nasz jedyny trop.
– Wczoraj Sokrates do nas przemówił – przypomniał Jupiter.
– Nie da się ukryć! – wzdrygnął się Pete. – I wcale mi się to nie podobało.
– Fakt. Było to nieco przerażające – zgodził się Bob.
– Niemniej, odezwał się do nas. Nie będę teraz wnikał, jak to zrobił – powiedział Jupiter. – Kazał się nam pospieszyć i znaleźć właściwy trop. A zatem, w kufrze musi być jakaś wskazówka, nawet jeśli nie udało nam się na nią trafić za pierwszym razem.
– Jeśli rzeczywiście tam jest, to inspektor Reynolds może oddać kufer do policyjnego laboratorium, gdzie go zbadają milimetr po milimetrze – Pete wyraźnie miał już dość tej sprawy. – A być może nie będzie to wcale potrzebne. Jeśli znajdzie dom pani Miller na Maple Street, może go przeszukać z nakazem sądowym i odnaleźć te pieniądze.
– To prawda – zgodził się Jupiter. – No, dobrze. Lecz najpierw musimy zadzwonić do pani Miller, żeby się dowiedzieć, jak wygląda jej dom. Potem opiszemy go inspektorowi.
– A więc, do dzieła! Chodźmy do Kwatery Głównej! – zawołał Pete.
– Zaczekajcie chwilę – Jupiter wrócił na dziedziniec i poprosił Hansa i Konrada, żeby zajęli się nielicznymi klientami, którzy kręcili się po składzie. Potem wszedł za Bobem i Pete'em do Tunelu Drugiego.
Po chwili byli już w Kwaterze Głównej. Jupiter odnalazł w książce telefonicznej numer do pani Miller i przeprowadził z nią krótką rozmowę.
– Jak wyglądał mój dom? – powtórzyła pytanie zdumiona pani Miller. – Ależ, na litość boską, wystarczy znaleźć numer 532 Danville Street i to wszystko.
Na wiadomość, że jej stary dom został przeniesiony, a na jego miejscu stoi wielki blok, pani Miller na chwilę zaniemówiła.
– Blok! – szepnęła, dochodząc do siebie. – Teraz się nie dziwię, dlaczego temu człowiekowi tak zależało na kupieniu mojego domu. Gdybym znała prawdę, zażądałabym więcej pieniędzy. No trudno, w każdym razie jest to mały bungalow kryty brązowym gontem. Na strychu, od frontu, jest okrągłe okienko. A poza tym nie ma w nim niczego szczególnego. To po prostu ładny, solidnie zbudowany bungalow.
– Dziękuję pani – powiedział Jupiter. – Jestem pewien, że policja go znajdzie.
Odłożył słuchawkę i popatrzył na przyjaciół.
– Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej jestem przekonany, że pieniądze są w starym domu pani Miller, w jakiejś chytrej kryjówce. Jestem też pewien, że kufer zawiera jakąś wskazówkę.
– Nawet jeśli zawiera, to i tak mam go dosyć! – krzyknął Pete. – Widzieliście, co się stało z Maksymilianem Mistycznym. Teraz kufer wrócił do nas, a ja go wcale nie chcę. Jest niebezpieczny. Niech inspektor Reynolds sam szuka tych wskazówek.
– Hmm, obiecaliśmy inspektorowi współpracę – zadecydował Jupiter. – Powinniśmy więc chyba zawieźć mu ten kufer. Zadzwonię, żeby go uprzedzić o naszym przyjeździe.
Chwilę potem połączył się z komendą policji.
– Biuro inspektora Reynoldsa, porucznik Carter przy aparacie – odezwał się szorstki nieznany głos.
– Mówi Jupiter Jones. Czy mogę rozmawiać z inspektorem Reynoldsem?
– Szef będzie dopiero jutro – odparł sucho porucznik Carter. – Zadzwoń jeszcze raz.
– Ale to może być ważne. Widzi pan, chyba odnaleźliśmy wskazówkę, która…
– Daj spokój, dzieciaku! – przerwał mu zniecierpliwiony porucznik Carter. – Jestem bardzo zajęty i nie zamierzam wysłuchiwać jakichś niestworzonych historii. Może szef pozwala ci czasem na zabawę w policję, ale osobiście uważam, że dzieciaki takie jak ty powinno być widać, ale nie słychać.
– Ale inspektor prosił, żebym…
– Wyjaśnij to z nim jutro! Muszę kończyć! – Rozległ się trzask rzuconej słuchawki.
Jupiter też odłożył słuchawkę i popatrzył zmieszany na Boba i Pete'a.
– Coś mi mówi, że porucznik Carter nas nie lubi – odezwał się Pete.
– On chyba nie lubi nikogo, a zwłaszcza dzieci – dodał Bob.
– Wielu dorosłych myśli podobnie – westchnął Jupiter. – Uważają, że jesteśmy za młodzi, by mieć rozsądne pomysły. A w rzeczywistości nasze wnioski są często trafniejsze dzięki temu, że mamy świeższe spojrzenie na pewne sprawy. Wygląda na to, że kufer możemy dostarczyć inspektorowi dopiero jutro… a nawet później, bo jutro jest niedziela. Może będziemy musieli poczekać aż do poniedziałku. Proponuję więc, abyśmy jeszcze raz przejrzeli jego zawartość. A nuż trafimy na wskazówkę, o której mówił Sokrates.
– Mam dosyć tego kufra – stwierdził stanowczo Pete. – Mam dosyć Sokratesa. Nie chcę, żeby do mnie mówił.
– Nie wydaje mi się, żeby jeszcze raz do nas przemówił – odparł Jupiter. – On chyba unika bezpośrednich rozmów. Poprzednio rozmawiał ze mną w ciemnym pokoju, a teraz z głębi kufra, nigdy bezpośrednio.
– Powiedział “buuu!” do twojej ciotki – przypomniał Bob.
– Tak. Tego nie umiem wyjaśnić – przyznał Jupiter. – Słuchajcie, a może by tak otworzyć kufer i sprawdzić, czy coś z niego nie zginęło?
Przeczołgali się z powrotem Tunelem Drugim i otworzyli kufer. Wyglądał tak, jak go zostawili. Sokrates leżał w rogu owinięty w stary aksamit. List wciąż znajdował się pod wyściółką na dnie.
Jupiter wyjął Sokratesa, odwinął go i wraz z podstawką z kości słoniowej umieścił na starej maszynie drukarskiej. Następnie wydobył list.
– Przeczytajmy go jeszcze raz – zaproponował. Wszyscy trzej pochylili się nad listem. Jak poprzednio, wydawał się całkiem niewinny.